nie wiem czy to norma czy tylko stereotyp ale zwykło się uważać, że relacje babcia - wnuki są pełne ciepła, życzliwości. Ale niestety nie w mojej rodzinie. Babcia ma kilkoro dzieci i niestety nieszczególnie pomagają matce czy nawet rzadko ją odwiedzają. Nie wspominając już o ich dzieciach. Nie żeby rodzina było skłócona czy coś, bo nie. Odwiedzamy się systematycznie tak to nazwę, nie tak że tylko od święta. Ale też jest tak że każdy żyje sobie. I niestety ze smutkiem obserwują od dłuższego czasu, że wnuki mojej babci, czyli moje kuzynostwo nie poważa jej szczególnie. Ale na tym nie koniec. Bardzo często wyrażają się bez szacunku do babci. np. babcia się coś pyta a kuzynka odpowiada babci z podniesionym głosem, albo córka innej kuzynki powiedziała coś chamskiego do babci a jej matka nie zwróciła na to uwagi. Babcia nie raz mi się żaliła na 'podłość' swoich dzieci i wnuków. Ostatnio też była taka sytuacja, że babcia zwróciła kuzynce na coś uwagę a ta tylko krzyknęła i trzapnęła drzwiami. No dla mnie to nie do pomyślenia takie zachowanie. A babcią ją jeszcze przepraszała. Nie wiem po co babcia tak się korzyła jak to kuzynka powinna przeprosić moim zdaniem. Naprawdę przykro się na to patrzy. Macie jakieś rady jak się zachować albo coś? Zdarzyło wam się coś takiego albo widzieliście gdzieś by wnuki tak traktowały babcię. A mówi się, że miej dzieci to na starość będzie ci miał kto wodę podać. Ta jasne już to widzę jak jest w praktyce.
Smutna sytuacja, ale chyba niestety coraz częstsza...
Jeśli rodzice tych wnuków nie reagują, to wątpię, czy da się coś zrobić. Ani kuzynom nie przetłumaczysz, ze tak nie wolno, ani babci, żeby była twardsza wobec nich. Chociaż... może spróbuj z kuzynami pogadać?
witam. uwaga trafna i temat wazny i trudny zarazem. Jestem babcią, córką, mamą i uważam, że ja jako matka "przespałam" tę partię materiału dotycząca relacji między moim dzieckiem a moimi rodzicami . Owe "przespanie" to po prostu mówienie coś o mojej mamie do córki - nie zawsze łagodnym czy serdecznym tonem, czasem głośniejsza wymiana słów z mamą toczyła się przy córce (małym dziecku czy nastolatce), dziś uważam, ze to były poważne moje błędy wychowawcze. Zatem, stosunek wnuków do dziadków w dużej mierze zależy od rodziców tychże wnuków. Ale nie tylko, bo uważam, ze sami dziadkowie są winni, że wnuki się od nich oddalają, że nie są serdeczni, chociaż grubiańskiego zachowania nie można niczym usprawiedliwiać. Nierzadko dziadkowie "inaczej" kochają poszczególnych wnuków, wnukowie to dostrzegają, często sytuacje takie mocno przezywają. Jeśli nawet rodzice rozwiewają wątpliwości, tłumaczą, to i tak młode dziecię jest jakoś dziwnie zazdrosne o babciną miłość.
Zachowania dziadków, które mogą skutkować ew. odepchnięciem wnuków nie zawsze mogą być tłumaczone starością, bo np. wiek 60 lat to nie jest wiek naznaczony tylko demencją. Serdeczność, zainteresowanie, czynienie drobnych przyjemności - zawsze działa w dwie strony;
witam, z ostatniej chwili, tj dzisiejszego dnia.
moja mama mieszka piętro wyżej (kamienica), 30.06. miała imieniny, o których pamiętał mój 10 letni wnuk i 17 let. wnuczka. Dziś były u mnie moje wnuki, poprosiłam młodszego o powiadomienie babci i zaproszenie aby razem z nami pobyła (mam a mieszka z siostrą, ale była w domu sama). Mama dała wnukowi grosza - 10 zl, ten przybiegł i zwyczajnie pokazał co dostał, jego 17 let siostra przyjęła to w milczeniu, ale mi zrobiło się jakoś nieswojo za zachowanie mojej mamy. To nie był pierwszy raz takiego zachowania. Potem na chwilkę mama przyszła. Za jakiś czas poszłam do mamy, której powiedziałam, że źle postąpiła, że daje dwójce lub żadnemu, że nie jest zalezna finansowa od żadnej z córek, że takie zachowania odbiają się na relacjach rodzinnych, że ja gdybym była wnuczką (tą nie obdarowaną), to poszłabym do babci i powiedziałabym "babciu ja też chcę dychę". , że na wiek (81 lat) nie można wszystkiego spychac, że nie jest głupi.ą kobietą itp.,
Zaznaczam, ze moje wnuki finansowo maja się bardzo dobrze, mama też. teraz mam wyrzuty, że w ogóle cos mamie mówiłam, powiedziała, ze to się nie powtorzy, ale widziałam rozczarowanie, ze podejmuję ten temat, widziałam na twarzy smutek...co sądzicie o tej sytuacji???? zależy mi na zdaniu innych, postronnych osób. J