Witam
Juz nie wiem co mam robic ... Od poczatku byl to trudny zwiazek jednak pomimo spiec i kryzysow zawsze duzo rozmawialismy analizujac problem by go rozwiazac. Zawsze brakowalo mi w tym zwiazku czulosci bliskosci takiego ciepla. Mowilam mu o tym twierdzil ,ze to sie zmieni i bylo dobrze na tydzien dwa i pozniej znowu to samo.Czuly byl jak potrzebowal seksu. Tak naprawde zaczelo sie chrzanic jak zaszlam w ciaze tak jakby poczul sie pewny ,ze skoro jest dziecko w drodze to juz nie trzeba dbac o kobiete o zwiazek. W roznych sytuacjach ja bylam zawsze ta ostatnia.Do tego doszly klamstwa. Dowiadywalam sie o tym od osob trzecich albo sama w swoim zakresie. Kiedy podalam mu konkretne przyklady wytlumaczyl to tym,ze ze mna nie mozna byc szczerym bo jestem wybuchowa czyli tak jakby z gory zakladal ze to co robi jak postepuje nie jest ok i gdy sie o tym dowiem bede wkurzona tylko czy to jest tlumaczenie ?
Nie potrafie zyc w zwiazku bez szczerosci i zaufania .Problem tkwi tez w tym,ze on pije .Nie lazi po barach nie wloczy sie tylko codziennie po pracy przynosi po pare piw. Byl taki czas ,ze towarzyszylam mu przy tym,ale chyba w pore zdalam sobie sprawe z tego ze jestem jego przykrywka. Dowiedzialam sie ,ze jego poprzednie zwiazki <jestem jego trzecia kobieta> wlasnie przez to sie rozpadly.Juz mam dosc takiego zachowania i traktowania mnie w ten spsob tych klamstw .Zastanawiam sie,czy dac sobie spokoj czy postawic konkretne warunki. Nie wiem co robic jak z nim rozmawiac zeby dotarlo do niego,ze moze stracic znowu rodzine .... Prosze moze ktos spojrzy na moja sytuacje obiektywnie i cos doradzi.