kolejne rozstanie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

Temat: kolejne rozstanie

Jak dalej normalnie żyć po kolejnym rozstaniu.Minęły już dwa tygodnie a ciągle zerkam na telefon i czekam na jakakolwiek wiadomość od Niego.Dręczą mnie różne myśli,wyrzuty sumienia oraz wspomnienia których jest tak dużo.Nie potrafie już złościć się na Niego ,wszystko mi go przypomina bo tyle rzeczy po Nim w domu zostało.W pracy jeszcze jako tako funkcjonuje ale będąc juz w domu to katastrofa.Pierwsze 5 miesięcy Naszej znajomości były cudowne spędzaliśmy ze sobą każdą wolną chwile i wydawało Nam się że znamy już się od bardzo dawna.Byliśmy tak podobni do siebie że aż wierzyć sie nie chciało i pod względem charakterów i upodobań,podejścia do życia.Był facetem dojrzałym po przejściach z bagażem doświadczeń i trójką dzieci.Wszystko zaakceptowałam i tak żyliśmy w szczęściu przez 5 miesięcy.Był pomocny,opiekuńczy,kochający,czuły,zawsze mogłam na Niego liczyć.Stopniowo zaczęło między Nami sie psuć.Z natury jestem bardzo spokojną osobą,nie urządzam awantur nie krzycze,nie bije (broń Boże)ale wiadomo czasami ma sie lepsze a raz gorze dni.Czasem zdarzyło mi sie zdenerwować i fochnąć na coś,co niestety doprowadzało do milczenia między Nami (bo niestety tak mam że w złości po prostu nie odzywam sie dopóki mi nie przejdzie)i kilka razy tak sie zdarzyło.Zwuważyłam wtedy że zaczął mnie trzymać wtedy na dystans,mniej okazywał uczucia,mniej sie kontaktował ze mną.Nie raz próbowałam z Nim rozmawiać na ten temat ale jak grochem o ściane.Poźniej to ja próbowałam załagodzić całą sytuacje i wyciagałam pierwsza do Niego ręke.Niestety było dobrze tylko na chwile gdy widziałam jego chłód ,nie czułam już jego dotyku itd.nie słyszalam od kilku tygodni nic miłego a próby rozmów kończyły sie fiaskiem.Zaczął mnie obwiniać, że to moja wina że czuje sie dotknięty,zraniony przez moje humory,fochy i że nie będzie tolerował takiego zachowania bo ma uraz z przeszłości (mówił że jego byłe kobiety o wszystko go obwiniały itd). i w ten sposób mnie zaszufladkował sam nigdy pierwszy nie wyciągnął ręki nie przeprosił nie starał sie poprawić Naszych relacji.Raz go przeprosiłam za moje dąsy ale i tak dalej stawał sie coraz bardziej oziębły.Pokochałam go dlatego teraz jest mi tak ciężko.Nie odzywał sie do mnie przez tydzień aż w końcu do Niego sama napisałam no i oczywiście znowu doszło do sprzeczki i stwierdził że to koniec.Ja jak głupia jeszcze wypisywałam do Niego ale bez odzewu.Będąc z Nim wiem że już nie mogłabym się zdenerwować żeby go nie dotknąć ,nie zranić nie mogłabym mieć gorszego dnia i zawsze to ja musiałabym go przepraszać i traktować go jak jajko.Siedze teraz i myśle gdzie tkwi mój błąd :Mówią że Kochają ale mnie zostawiają i to bez żadnych skrupułów a całą winą obarczają mnie.Może jestem za spokojna za mało charakterna ,sama już nie wiem.Nie uganiam się za facetami nie zdradzam ,nie ustawiam ich w zaden sposób,nie wykorzystuje a jedyne co widzą i co ich krzywdzi to moje dąsy.Nie mam już siły poznawać kogoś ,nie jestem desperatką ale też nie ukrywam że chciałabym odnaleźć szczeście u boku porządnego i kochającego faceta.Najgorsze są wspomnienia i to najbardziej boli.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2016-05-15 15:52:05)

Odp: kolejne rozstanie

Postaw się w jego/ich  sytuacji i pomyśl, czy Ty chciałabyś być z mężczyzną,  który znienacka strzela focha i milczy jakiś czas, z jakiegoś konkretnego czy,  jeszcze gorzej, z niewiadomego powodu?  To jest przykre i niedojrzałe. Można mieć gorszy dzień,  oczywiście,  ale rozsądne byłoby powiadomić o tym partnera i rozładować swoją złość w jakiś mniej raniący dla niego sposób, np. porządnym, męczącym wysiłkiem fizycznym. Po uspokojeniu się będziesz w stanie ocenić, czy problem jest na tyle poważny, by go poruszyć,  a jeśli jest, przedstawienie go i rozwiązanie na pewno będzie skuteczniejsze, i nie wymsknie Ci się za wiele, jak to bywa w stanie wzburzenia.

"Gdy się kogoś kocha, to kocha się całego człowieka, takiego jaki jest, a nie takiego, jakim by się go mieć chciało."
Lew Tołstoj

3

Odp: kolejne rozstanie

Ja to wszystko rozumiem ale on też nie był bez winy.Próbowałam nie raz z Nim rozmawiać i tłumaczyć co mnie też boli że widzę jak się oddalił ode mnie że nawet już mnie nie pocałuje zupełnie jak obcy sobie ludzie i mimo to sam nic nie robił tylko czekał aż ja zadziałam.Ile mogę tłumaczyć,przepraszać.Cały czas miałabym sie przy Nim kontrolować żeby go nie zdenerwować ,urazić.Nie da sie żyć w wiecznej sielance i z uśmiechem na twarzy.Nadal go Kocham i chciałbym aby wrócił ale On juz nie reaguje na moje wiadomości wiec co mam robić?błagac go na kolanach?

4

Odp: kolejne rozstanie

Pewnie, że nie da się żyć "w wiecznej sielance i z uśmiechem na ustach", ale ciche dni i  fochy to też nie jest sposób na życie w związku. Chyba że dla masochistów.
Nie obrażając,  jesteś chyba jeszcze młoda i dość emocjonalna. On jest dojrzałym, obarczonym dziećmi mężczyzną. Potrzebuje widać trochę innej kobiety niż Ty, spokojniejszej, poukładanej, niezbyt czepialskiej. Jak każdy w dojrzalszym wieku. Ma się już sprecyzowane potrzeby i zdecydowanie mniej cierpliwości smile może dlatego nie odpowiada, nie wierzy w powodzenie Waszego związku.
  Niemniej zachęcam Cię do pracy nad tymi fochami. Szkoda nerwów,  a i stosunki międzyludzkie są łatwiejsze.

"Gdy się kogoś kocha, to kocha się całego człowieka, takiego jaki jest, a nie takiego, jakim by się go mieć chciało."
Lew Tołstoj

5

Odp: kolejne rozstanie

Może gdybym chodź raz w zyciu przeżyła prawdziwą miłość byłoby mi łatwiej.A tak na prawde nigdy jej nie zaznałam,dopiero będąc w tym związku poczułam się kochana i dowartościowana.Drugą osobę Kochasz za to że jest że dzięki niej czujesz sie szczęśliwym i nawet jeśli przychodzi kryzys to powinno walczyć się o związek.Wie że go Kocham a mimo to napisal mi że to koniec i kto kogo teraz rani?z łatwością pisze że to koniec nawet nie zadzwonił nie zaproponował żeby się spotkac i normalnie porozmawiać tylko zrywa przez telefon?to jest dojrzałość?

6

Odp: kolejne rozstanie
dagmara290 napisał/a:

Może gdybym chodź raz w zyciu przeżyła prawdziwą miłość byłoby mi łatwiej.A tak na prawde nigdy jej nie zaznałam,dopiero będąc w tym związku poczułam się kochana i dowartościowana.Drugą osobę Kochasz za to że jest że dzięki niej czujesz sie szczęśliwym i nawet jeśli przychodzi kryzys to powinno walczyć się o związek.Wie że go Kocham a mimo to napisal mi że to koniec i kto kogo teraz rani?z łatwością pisze że to koniec nawet nie zadzwonił nie zaproponował żeby się spotkac i normalnie porozmawiać tylko zrywa przez telefon?to jest dojrzałość?

Ja rozumiem twoje rozczarowanie, tym bardziej, że piszesz, że czułaś że byłaś kochana, dobrze było na początku, jednak przychylam się do opinii Gagatki, że on zawinął kitę w momencie, kiedy zaczynało się prawdziwe życie. Prawdopodobnie nie ma siły i ochoty, po swoich wcześniejszych doświadczeniach i z trójką dzieci, angażować się w coś na poważnie, docierać się w związku i godzić się z tym, że czasami są sprzeczki i kłótnie. Dlatego uciął to już na starcie, bez jakichkolwiek rozmów.

Z perspektywy swojej, myślę, że niestety, ale dobrać się w satysfakcjonującą parę, stworzyć w miarę zgrany zespół, potrzeba wielu prób i błędów, a i to nie jest gwarantem, że uśmiechnie się do nas los. Mieliście inne doświadczenia za sobą, na innym etapie znajdowały się wasze życia, a co za tym idzie potrzeby. Dasz radę to przeżyć, dobrze, że teraz się rozstaliście niż po kilku latach.

7

Odp: kolejne rozstanie

Dziękuję Wam za rady.Nie mam komu się wygadać i dlatego też jest mi ciężej.Mam ochote napisać do Niego że go Kocham itd..ale to i tak pewnie już nic nie zmieni skoro już nie daje znaku życia a nie chce też o nic żebrać.Tyle pięknych wspomnień i czułości jak o tym zapomnieć?

8 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2016-05-15 17:27:35)

Odp: kolejne rozstanie

Nie zapominaj, jeśli były miłe, ale też nie idealizuj. Skoro były w Twoim odczuciu gorsze chwile, to może nie był "ten". I chyba jednak były w Waszym zaangażowaniu różnice. Fakt, że mogły być również spowodowane przeszłością. Człowiek bez doświadczenia jest bardziej otwarty, przeżywa głębiej, a ten po przejściach jest ostrożniejszy. Coś nie zagrało, niczyja to wina, bardziej różnica charakterów czy niedopasowanie.
Czas jest,  niestety, najlepszym i jedynym lekarstwem na takie przeżycia. Mam nadzieję,  że następny będzie lepszy, ba, nawet życzę, by była to ta  prawdziwa i dożywotnia miłość smile

"Gdy się kogoś kocha, to kocha się całego człowieka, takiego jaki jest, a nie takiego, jakim by się go mieć chciało."
Lew Tołstoj

9

Odp: kolejne rozstanie

Czas...powoli jakoś zaczne przyzwyczajać się do życia bez Niego ale jak na razie to jest żal,pustka,rozczarowanie i niestety złość do samej siebie i obwinianie się że mogłam czasami w inny sposób postąpić.Chodż wiem że On też nie był bez winy to i tak nie potrafie go nienawidzić bo za bardzo go pokochałam.Nie potrafie skasowac jego numeru ,nie potrafie nie spoglądać na telefon czy czegoś nie napisał gdybym mogła to pracowalbym 24h aby jak najmniej o tym wszystkim myśleć.Wiem że mnie już skreślił a ja ciągle mam nadzieje i coraz bardziej żałuje i jestem zła na siebie.Nietety takim jestem już typem człowieka że prędzej czy poźniej całą winą zaczne obarczać siebie.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018