KRYZYS MAŁŻEŃSKI, pojawienie się tych 3 - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » KRYZYS MAŁŻEŃSKI, pojawienie się tych 3

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

Temat: KRYZYS MAŁŻEŃSKI, pojawienie się tych 3

Cześć Wszystkim!

Jakiś czas temu, postanowiliśmy z żoną, że spróbujemy żyć osobno. A tak szczerze mówiąc to była jej decyzja. Na początku była to dla mnie ulga. Bo jej zachowanie było dla mnie trudne do zniesienia. Ciągły płacz, histerie o wszystko. Pierwsze dni po jej wyprowadzce, jakoś się ogarnąłem. Ale zaczęło mi jej strasznie brakować, zacząłem szukać z nią kontaktu w nadziei, że ona również tęskni. Przez telefon była bardzo oficjalna. Pomyślałem, że jak nic ma kogoś. Postanowiłem to sprawdzić. I bingo. Strasznie mnie to zabolało, postanowiłem rozprawić się z owym kimś. Prawda była równie przykra. Ten gość jest psychoterapeutą, moja żona jest jego pacjentką.

Żona podobno cierpi na nerwice. Oczywiście psychoterapeuta zaproponował mi też terapie.
Ale nie wspólną a indywidualną. A raczej gość w roli posłańca przekazał mi to co żona chce mi powiedzieć a nie jest w stanie. Do miłych to nie należało. Ale ok, jestem to w stanie ogarnąć.

Tego nie mogłem przeżyć, że ona ma większe zaufanie do obcego kolesia, opowiada mu o wszystkim. A mnie, dzieci, traktuje z dystansem.
Ten cały psycholog, zalecił mi, żebym dał jej czas i spokój. Niech pobędzie sama to wtedy się uspokoi, żeby nie naciskać. Ok. Ale to się wymknęło spod kontroli, ta cała psychoterapia, są już na ty, spotykają się prywatnie w kawiarni, nawet byli razem w klubie, na basenie.

Ja nie zamierzałem siedzieć w domu przed tv, to, że jest 10 lat młodsza nie znaczy, że jestem starcem. Sam zacząłem ostro imprezować, no i odnowiłem znajomość z pewną kobietą. Stara miłość. Wspólne zainteresowania, wspomnienia odżyły. Miło spędziliśmy czas ale to tyle, ja jej nie obiecywałem, że się rozwiodę ani nic. A już na pewne nie obiecywałem jej związku czy co tam sobie ona myśli. Ostatnio, żona sama do mnie dzwoni pierwsza, nawet wyjechaliśmy razem na weekend. I sama z siebie zaczęła mnie zapewniać, że ją i tego terapeutę nic nie łączy, poza tym, że świetnie im się gada. Muszę powiedzieć, że naprawdę się za nią stęskniłem, ogólnie to doceniłem to, że w dość elegancki spokojny sposób odbyła się ta cała sytuacja, bez większych awantur, kłótni, scen. Nawet nikt nic nie wie. Ale jest tamta kobieta, która jest przeciwieństwem mojej żony, i osobiście się do niej pofatygowała. Wmówiła jej, że ona mnie unieszczęśliwia i że z mojej strony to litość. No szlak by trafił.

Doradźcie ludzie co zrobić żeby tamta kobieta po prostu ZROZUMIAŁA, ŻE MAM ŻONĘ I NIGDY NIE BĘDZIEMY RAZEM!
O rozwodzie nie chce nawet słyszeć.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: KRYZYS MAŁŻEŃSKI, pojawienie się tych 3

No jeśli zrobiła taką akcję, to raczej nie jest chętna do zrozumienia tego... Najważniejsze, żeby żona uwierzyła, że nic Was nie łączy, jeśli między Wami będzie solidny fundament zaufania, to tamta może sobie gadać co chce. Jak nie będziecie zwracać na nią uwagi, to może w końcu się jej znudzi.

3

Odp: KRYZYS MAŁŻEŃSKI, pojawienie się tych 3

A ja się Tobie dziwię... Zona uznała, że małżeństwo jej się "znudziło", porzuciła je i zaczęła ...spotykać się z jakimś facetem. Nie ważne kim on jest (fakt, że jej "terapeutą" dowodzi, że facet mało profesjonalny, a terapie mogą mieć przeróżne "formy"). Ty załamany i godzący się jednocześnie na taką decyzję małżonki znajdujesz sobie pocieszycielkę... No niby normalne.
Ale...
Żonka jak zauważyła, że nie cierpisz w samotności - poczuła się zagrożona i zaczęła w przerwach swojej "terapii" z tym facetem odzywać sie do Ciebie. To też naturalne reakcja w większości przypadków, taki syndrom "psa ogrodnika". Ty ...przestraszyłeś się sytuacji i zacząłeś wycofywać ze znajomości - dotychczasową pocieszycielkę traktowałeś więc przedmiotowo: jako plasterek, "czasoumilacz" i zastępnik. Nie dziwię sie tej znajomej... Paskudnie z nią zagrałeś.
Teraz co? Liczysz na powrót małżonki? Wybawiła się z tym facetem, odpoczęła od Waszego małżeństwa, wróci i będzie już ok? Jeśli tak do tego podchodzisz, to albo cos z Tobą jest "nie tak", albo nie masz jeszcze pełnej świadomości całej sytuacji...
Mało który mężczyzna pozwala na takie "zabawy" swojej kobiecie i zgadza się później - jak gdyby nigdy nic - na jej powrót do siebie...
Mało który z takich potrafi w takim "reanimowanym" związku później funkcjonować.
Pytasz co zrobić, by Twoja pocieszycielka sie odczepiła? Dobre, dobre... Potraktowałeś ją wstrętnie.
Ja nie doradzę...

4 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-04-25 12:09:32)

Odp: KRYZYS MAŁŻEŃSKI, pojawienie się tych 3

Pytasz co zrobić, by Twoja pocieszycielka sie odczepiła? Dobre, dobre... Potraktowałeś ją wstrętnie.

Dokładnie. Miałam to samo napisać, ale we właściwym mi, mniej dyplomatycznym stylu. Na szczęście mnie uprzedziłeś. wink

Autor to buraczana bulwa w klasycznym wydaniu: "Kalemu ukraść krowa - źle, Kali kraść krowa - dobrze."

Obrzydliwy typ.


Czego by ci tu życzyć, Autorze, zgodnie z poziomem empatii, który prezentujesz..
Ja tam nie mam najlepszych życzeń, no, może dla tej kobiety, co żeś ją potraktował jak świnia. A ty i tak dostaniesz po dupie. I tak ma być smile

5

Odp: KRYZYS MAŁŻEŃSKI, pojawienie się tych 3
Friedrich napisał/a:

Pomyślałem, że jak nic ma kogoś. Postanowiłem to sprawdzić. I bingo. Strasznie mnie to zabolało, postanowiłem rozprawić się z owym kimś. Prawda była równie przykra. Ten gość jest psychoterapeutą, moja żona jest jego pacjentką.

Żona podobno cierpi na nerwice. Oczywiście psychoterapeuta zaproponował mi też terapie.
Ale nie wspólną a indywidualną. A raczej gość w roli posłańca przekazał mi to co żona chce mi powiedzieć a nie jest w stanie. Do miłych to nie należało. Ale ok, jestem to w stanie ogarnąć.

Tego nie mogłem przeżyć, że ona ma większe zaufanie do obcego kolesia, opowiada mu o wszystkim. A mnie, dzieci, traktuje z dystansem.
Ten cały psycholog, zalecił mi, żebym dał jej czas i spokój. Niech pobędzie sama to wtedy się uspokoi, żeby nie naciskać. Ok. Ale to się wymknęło spod kontroli, ta cała psychoterapia, są już na ty, spotykają się prywatnie w kawiarni, nawet byli razem w klubie, na basenie.

Bujda na resorach smile

1. Psychoterapeuta który prowadzi terapie jednego z małżonków, nie MOŻE zając sie terapią drugiego z małzonków lub terapia pary !
2. Psychoterapeuta który wchodzi w relacje intymną ze swoja pacjentką MUSI zrezygnowac z terapii tej pacjentki.

W obu przypadkach, złamania chocby jednej z zasad prowadzi do mozliwosci odebrania praw prowadzenia psychoterapii.

Dlatego, drogi autorze, postaraj sie wymysleć lepiej dopasowana do rzeczywistości bajeczkę smile

6 Ostatnio edytowany przez warzchowski.j (2016-04-25 12:30:07)

Odp: KRYZYS MAŁŻEŃSKI, pojawienie się tych 3

Dla refleksji sugeruję poczytać ten wątek: http://www.netkobiety.pl/t86214.html - to obraz relacji z tej drugiej strony...
Autorze, jesteś chyba takim "typem" jak facecik z innego wątku: http://www.netkobiety.pl/t69484.html
Poczytaj, może coś zrozumiesz...

7 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-04-25 12:28:24)

Odp: KRYZYS MAŁŻEŃSKI, pojawienie się tych 3

gdybym był w podobnej sytuacji

starałbym się być szczerym wobec jednej i drugiej strony,
jeśli "czasoumilacz" dalej chce czas umilać, najprawdopodobniej nie wie co się dzieje, jak to mówią nie ma "wiedzy",
piszesz że "ostro imprezowałeś" jesteś pewien cóż tak naopowiadałeś, a co było odebrane

rykoszetem dostaniesz, albo po "dupie" wink

pomijam ile w tej "żonie" siedziało, jak już był "płacz i histerie"
dlatego w pewnych "kręgach" kobieta sponsoruje/pomaga kobiecie, facet facetowi, żeby do takich sytuacji nie dopuszczać, bo zawsze się znajdzie do rany przyłóż sad

jesteśmy tylko ludźmi z drugiej strony

8

Odp: KRYZYS MAŁŻEŃSKI, pojawienie się tych 3
Friedrich napisał/a:

Tego nie mogłem przeżyć, że ona ma większe zaufanie do obcego kolesia, opowiada mu o wszystkim. A mnie, dzieci, traktuje z dystansem.
Ten cały psycholog, zalecił mi, żebym dał jej czas i spokój. Niech pobędzie sama to wtedy się uspokoi, żeby nie naciskać. Ok. Ale to się wymknęło spod kontroli, ta cała psychoterapia, są już na ty, spotykają się prywatnie w kawiarni, nawet byli razem w klubie, na basenie.

Friedrich napisał/a:

odnowiłem znajomość z pewną kobietą. Stara miłość. Wspólne zainteresowania, wspomnienia odżyły. Miło spędziliśmy czas ale to tyle, ja jej nie obiecywałem, że się rozwiodę ani nic. A już na pewne nie obiecywałem jej związku czy co tam sobie ona myśli.

Nie rozumiem dlaczego lecą gromy na głowę autora, jeśli sytuacja jest analogiczna? Owszem, żona zwierza się terapeucie, ale ten układ przekracza relacje pacjent - lekarz.
Pan psycholog (czy lekarz?) zachowuje się nieprofesjonalnie, wyjścia do kawiarni, klubu??? co to ma być, terapia?
Gdy analogicznie autor niezobowiązująco spotyka się ze znajomą, okazuje się być burakiem.
W jaki sposób ją skrzywdził, przecież od razu powiedział, że nie chce żadnego związku i nie zamierza się rozwodzić, a to, że panią poniosła wyobraźnia i postanowiła kuć żelazo póki gorące w nadziei na wyrwanie chłopa, a to już jej problem.
Buraczaną okazała się raczej znajoma autora, która zdecydowania namieszała.
Friedrich nie piszesz jak zareagowała żona na wizytę tamtej kobiety. Jeśli miała pretensje, to uważam, że zdecydowania niesłusznie.

9

Odp: KRYZYS MAŁŻEŃSKI, pojawienie się tych 3
warzchowski.j napisał/a:

Dla refleksji sugeruję poczytać ten wątek: http://www.netkobiety.pl/t86214.html - to obraz relacji z tej drugiej strony...
Autorze, jesteś chyba takim "typem" jak facecik z innego wątku: http://www.netkobiety.pl/t69484.html
Poczytaj, może coś zrozumiesz...

...a mi przypomniał się inny wątek (nie mogę go teraz namierzyć), gdzie mąż odpłynął z panią psycholog (spędził z nią sylwestra w Niemczech), a chwilę wcześniej nagle poinformował  żonę, że już jej nie kocha i odchodzi. Wtedy posypały się gromy na głowę niewiernego, który zresztą po miesiącu chciał wracać na łono rodziny.
Nie pierwszy raz na tym forum , w analogicznych sytuacjach, inaczej traktowane są kobiety, a inaczej mężczyźni.

10

Odp: KRYZYS MAŁŻEŃSKI, pojawienie się tych 3

Proponuje nie karmić trola.

11 Ostatnio edytowany przez warzchowski.j (2016-04-25 14:53:26)

Odp: KRYZYS MAŁŻEŃSKI, pojawienie się tych 3
josz napisał/a:

...W jaki sposób ją skrzywdził, przecież od razu powiedział, że nie chce żadnego związku i nie zamierza się rozwodzić, a to, że panią poniosła wyobraźnia i postanowiła kuć żelazo póki gorące w nadziei na wyrwanie chłopa, a to już jej problem.
Buraczaną okazała się raczej znajoma autora, która zdecydowania namieszała.
Friedrich nie piszesz jak zareagowała żona na wizytę tamtej kobiety. Jeśli miała pretensje, to uważam, że zdecydowania niesłusznie.

Wybacz Josz, ale słowa Autora, cyt.: "Miło spędziliśmy czas ale to tyle, ja jej nie obiecywałem, że się rozwiodę ani nic. A już na pewne nie obiecywałem jej związku czy co tam sobie ona myśli" nie świadczą, że tej swojej pocieszycielce POWIEDZIAŁ SZCZERZE, iż jest chwilową zabawką, ze nie ma zamiaru sie z nia wiązać i takie tam. Ona myślała, że on coś tam chce, on myślał, że ona myśli, że on myśli - i tak dalej... Sorry, ale jesli na wstępie NIE POWIEDZIAŁ UCZCIWIE jak to ma wyglądać i zostawił znajomość swojemu rozwojowi - nie ma co sie tu dziwić, że znajoma nie była wygodną, wyrachowaną suczą tylko się (chyba!!!) zaangażowała i teraz jest w czarnej *****, bo nie przewidziała, że Autor jest tylko prymitywnym burakiem (własnie), który "pokorzystał" z jej osoby, a teraz, gdy ...lepsza (czyt. żona) ma ochotę wrócić to przyjaciółka idzie na szrot. No sorry, ale tak sie NIE ROBI! Facet potraktował ją jak rzecz...
Ile to przypadków, gdzie kobieta spotyka się przez jakiś czas z mężczyzną, znajomość sie rozwija i w pewnym momencie (gdy ona już, już jest zaangażowana, wkręcona i ...zaliczona) następuje ZONK, bo facet zrywa znajomość? I też są tu wyjaśnienia z jego strony typu: "ale przecież nie obiecywałem ci niczego" smile
A na temat poczynań szanownej "małżonki" Autora mało piszemy (przynajmniej ja), bo co tu komentować? Okazała sie być **** i szkoda nawet słów...
To tyle smile

12

Odp: KRYZYS MAŁŻEŃSKI, pojawienie się tych 3

warzchowski.j, dla mnie  NIE, znaczy NIE. W jaki sposób miał jej jeszcze zakomunikować, że nie jest zainteresowany związkiem i nie ma zamiaru się rozwodzić?
Jasno sie określił. Autor, co prawda nie pisze, jak długo trwały jego spotkania z tą kobietą, czy np. uprawiali seks?
Nawet gdyby, to on zdradził żonę, ale tamta wiedziała na co się pisze, na seks bez zobowiązań, więc dlaczego nagle tych zobowiązań oczekuje. Mało tego, nie przybiegła do autora z pretensjami, tylko na własną rękę, od d**y strony,  miesza mu w małżeństwie.
Są też na tym forum wątki, gdzie najczęściej kobiety żalą się, bo nie przyjmują info, że facet jej nie chce. One wyobrażają sobie, że miłościom i godnościom osobistom urobią go jednak i zdobędą dla siebie....i chyba z taką personą mamy tutaj do czynienia.

13 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-04-25 15:10:03)

Odp: KRYZYS MAŁŻEŃSKI, pojawienie się tych 3

Josz, facet pisze jasno: "odnowiłem znajomość z dawną znajomą (starą miłością)". Chyba łatwo wywnioskować KTO zainicjował kontakt z "dawną znajomą" w momencie gdy posypało mu się małżeństwo.. No, chyba, że "dawna znajoma" posiada 7 zmysł i sama wyczuła taka okoliczność i postanowiła pobiec autorowi na ratunek, 'podkładając' mu się jak pierwsza lepsza, nie oczekując niczego w zamian.
Serio?

Ja odnoszę zupełnie przeciwne wrażenie. Podobnie jak warzchowski.j uważam, że autor zmanipulował swoją ex na potrzeby złamanego serduszka sad i głęboko w dupie miał jak ona się będzie później z tym wszystkim czuła.
Oraz: która kobieta po zakończeniu romansu biegnie nagadać o tym żonie? W 99% taka, której obiecywano wiele, a w zamian kopnięto w 4 litery, gdy spełniła swoją funkcję.
Żeby było jasne - ja nie bronię ex autora, skoro wiedziała, że jest formalnie żonaty reaktywując z nim znajomość, ale równie dobrze mogła być zmanipulowana, a autor nie tyle nie obiecał jej niczego, co niczego nie wykluczał - nie był na tak ani na nie, do czasu.. A brak jasnego stanowiska jest odbierany jako "może jeszcze nie teraz, ale kto wie co przyniesie przyszłość..".. jak nie jak tak.

Zestawiając to z jego pogardliwym stosunkiem do tej kobiety na końcu, jak już sobie poużywał i postanowił się zawinąć do żony, zachował się jak typowy gnój i egoista.


Co tu w ogóle ma do rzeczy co robi ten psycholog żony i jakież to daje 'alibi' autorowi by wykorzystywać inne kobiety w ramach plasterka. To facet czy miękka pipa, która musi szybko dostać innego cycka do possania, bo sam se nie da rady?

14

Odp: KRYZYS MAŁŻEŃSKI, pojawienie się tych 3

Owszem, "przyjaciółka"/pocieszycielka widać warta reszty towarzystwa... Cóż, z tego, co widzę, to zarówno Autor wątku, jego szanowna małżonka, jego "przyjaciółka a nawet tzw. terapeuta stanowią specyficznego gatunku towarzystwo...
Kto w oczekiwaniu na otrzeźwienie współmałżonka rzuca sie w wir imprez i znajomości? Albo jakis desperat albo ktoś nie zdający sobie sprawy z ewentualnych konsekwencji. Przecież patrząc na to całkiem trzeźwo: jakiż to problem dla takiej małżonki wynająć kogoś i zrobić w takiej sytuacji materiał dowodowy na niewierność małżonka podczas rozłąki? Miałaby argumenty, by mu na sprawie rozwodowej jeszcze dokopać i uzyskać rozwód z jego winy. Pomijam tu juz fakt, ze Autor podobno swą niewierną (zakładam dość ...dogłębną terapię z tym terapeutą) małżonkę nadal "kochał" - a potrafił sobie zycie umilać...
Ogólnie mamy tu - moim zdaniem - niezłe bagienko i tyle.
Wszyscy warci siebie...

15

Odp: KRYZYS MAŁŻEŃSKI, pojawienie się tych 3

Elle88 i warzchowski.j  - będziemy się przekomarzać smile
Ja nadal obstaję przy swoim gdyż, ponieważ, albowiem analogie w zachowaniu autora i jego małżonki (przynajmniej te przedstawione przez autora) są na tyle klarowne, że nie obarczam winą właśnie jego.
Dlaczego odnowienie kontaktu z "dawną miłością" ma być gorzej postrzegane niż zacieśnienie znajomości z "nową sympatią" w postaci pana terapeuty?
To raczej pewne, że to własnie Friedrich zainicjował kontakt i z pewnością żalił się na swoją sytuację małżeńską, ale dlaczego żona ma być usprawiedliwiona, bo jeśli nawet nie wyszła z inicjatywą spotkań, to z nich chętnie korzystała (ona pierwsza to zaczęła)?
"Jakiż to problem dla takiej małżonki wynająć kogoś i zrobić w takiej sytuacji materiał dowodowy na niewierność małżonka podczas rozłąki? Miałaby argumenty, by mu na sprawie rozwodowej jeszcze dokopać i uzyskać rozwód z jego winy" ???
Analogicznie, autor mógłby zrobić to samo.
"Ja odnoszę zupełnie przeciwne wrażenie. Podobnie jak warzchowski.j uważam, że autor zmanipulował swoją ex na potrzeby złamanego serduszka sad i głęboko w dupie miał jak ona się będzie później z tym wszystkim czuła."
Jakie macie dowody, że ją zmanipulował? On jasno się określił; nie szuka związku i nie ma zamiaru się rozwodzić. Ja odnoszę wrażenie, że mógł nawet przyznać, że starają się ratować małżeństwo, a że poimprezował (nie zdradził szczegółów)...żona też nie zagrzewała gruszek w popiele.
Jeżeli bzykał "dawną miłość", to nie będę go usprawiedliwiała, przekroczył granice, ale skąd wiemy, że terapeuta nie bzyknął żony (umawiając się z pacjentką na gruncie prywatnym, złamał zasady, na ile? tego nie wiemy).
Powracając do rzekomo wykorzystanej i oszukanej "dawnej miłości", myślę, że to kobieta samotna, dość zdesperowana, chwyciła okazję niczym tonący brzytwy i wykorzystując wiedzę o kryzysie małżeńskim znajomego postanowiła upiec własną pieczeń.

Ileż jest tutaj wątków, które z pewnością czytacie, gdzie udająca naiwną kobieta zwierza się z zalotów znajomego żonatego i zastanawia się co zrobić (jakby nie było to oczywiste). Chce wierzyć w jego opowieści o złej żonie, w wyznania miłości, a także w to, że nieszczęśnik tkwi w małżeństwie tylko ze względu na dzieci, kredyty itd, bo gdyby nie to, dawno uciekłby już do kochanki. A jeżeli jest już kochanką, większość nie pozostawia na niej suchej nitki.
W tym wątku, kobieta dostała jasną informację "nie szukam nowej partnerki" i nawet jeśli dała się przelecieć, to nic nie usprawiedliwia jej nadziei na związek z autorem, a numer jaki wywinęła jego żonie i pośrednio jemu jest pożałowania godny - desperatka.

16

Odp: KRYZYS MAŁŻEŃSKI, pojawienie się tych 3

smile
Ja już swoja opinię o całym towarzystwie wyraziłem...
Nie mniej dodam: Autor nie wspomniał na jakim etapie "znajomosci" z dawną miłoscią wspomniał o zamiarach "ratowania" swojego małżeństwa... Znając życie i podobne historie obstawiam, ze w momencie jej zdziwienia typu "ale jak to?" gdy zaczął ...rakiem wycofywać się z tej relacji na widok przypominającej sobie o nim małżonki... W jednym z podsunietych wątków jest analogiczna sytuacja, gdzie facet opuszczony przez małżonkę wiąże się z autorką wątku i są w dość zażyłych relacjach dających "nadzieję" na udany związek. Wszystko sie jednak je...sypie, gdy małżonka postanawia wrócić do małżeństwa. Wówczas okazuje się jak to wygląda: autorka wątku jest traktowana jak niepotrzebna i zawadzająca "rzecz". I tak też zapewne jest i tutaj. Osobiście wątpię, aby nasz Autor był od pierwszego spotkania z "przyjaciółką" fair i oznajmił jej, ze potrzebuje tylko na jakiś czas "pocieszycielki" bo myśli wciąż o żonie i ratowaniu związku. Żadna normalna kobieta nie weszłaby w taką rolę. Tak mniemam...
Jak już wspomniałem wszyscy w tej historii mają "coś nie tegos": żona, bo chyba juz miała na oku nowego gacha i wnet sie z małżeństwa wymiksowała, Autor szukający rozrywek i plasterków traktujący inną kobietę przedmiotowo, ta "inna" kobieta pozwalająca sobie na nieciekawe zagrania i ingerencję w - jakby nie patrzeć - czyjeś małżeństwo...
Każdy ma tu sporo "grzeszków", ale na moje oko ...najmniej ma ta "przyjaciółka". I nic mnie nie przekona do zmiany oceny smile
Swoja drogą ciekawe dlaczego nasz bohater po napisaniu jedynego posta ...zniknął.
Mógłby dopisać trochę szczegółów.

17

Odp: KRYZYS MAŁŻEŃSKI, pojawienie się tych 3

Czytałam wątek ivy, i raczej nie porównywałabym postępowania autora z tamtym biednym misiem, ale poczekajmy może, aż odezwie się sam autor i uchyli rąbka tajemnicy.

18

Odp: KRYZYS MAŁŻEŃSKI, pojawienie się tych 3

Żona jest jedynaczką w domu byłą wychuchana, rodzice dali, zrobili, kupili. Ja nie będę krył, że u mnie było podobnie. Z tym, że dążyłem do samodzielności. Dziećmi zajmowała się niania żeby żona mogła rozwijać się zawodowo, po pracy fryzjer kosmetyczka, bieganie po galeriach, wszak dbanie o wygląd, kariera to jej priorytety. Postaraliśmy się żeby nasze dzieci miały swój kąt jak dorosną. Jednak odkąd się wyprowadziły każde z nas zaczęło żyć swoim życiem.
Ona zaczęła mieć problemy w pracy, brak awansu. Po pracy od razu się kładła spać, zaczęła mnie unikać, ciągle we wszystkim była zmęczona. Na wszystko odpowiadała daj mi spokój
O moich rodziców też się czepianie, że po co ich często odwiedzam. Mnie się znów nie podoba, że nasza córka ma partnera który jest prawie moim rówieśnikiem. Ale żona ma przeciwne zdanie. Więc spiny w tym temacie też się pojawiły.
A do się zazdrosna się zrobiła, o sąsiadki, panie na poczcie, że jestem uprzejmy = podrywam.
Nie robiła scen, ale w domu pretensje, że sobie romansuj ale nie przy mnie. Zaczęliśmy się sprzeczać coraz częściej i ostrzej.

I w końcu oznajmiła, że to wszystko, wpędza w chorobę i nie ma siły tak dalej żyć, ze sobą musi uporać, ze sobą. Wprost powiedziała, że nie chce ani wsparcia, pomocy że potrzebuje być sama. Nie jestem typem co by płakał i na kolanach ją prosił żeby została. Zresztą trochę czasu to i mnie było potrzebne. Jak pisałem liczyłem że sytuacja się zmieni. Ale w tym czasie nie płakałem jak jakiś ostatni debil, bo sam potrzebowałem odreagować.
Pojechaliśmy z kumplami w góry i jakoś tak wyszło, że ta znajoma też była w górach z koleżankami, i jakoś tam.... wiadomo. No ale ludzie przecież tam nikt nikomu niczego nie obiecywał, bo nikt trzeźwy nie był. Po powrocie zaczęliśmy się spotykać, było miło, ale tyle. Było wesele naszego starego wspólnego znajomego i poszliśmy razem. Ale jak przyjaciele nie jak para!
A i zaznaczam, że ona wiedziała, że mam żonę, zwierzałem się że ją nadal kocham. Więc ona była świadoma i jej nie okłamywałem.
Jak powiedziałem jej że zaczyna mi się z żoną układać. Chciałem żebyśmy zachowali miłe wspomnienia, rozstali się w przyjaźni, jak cywilizowani ludzie. A ta nic tylko, że da mi nauczkę i powie o wszystkim mojej żonie, rodzicom jakiego mają syna, beznadzieja. Koledzy ją wyśmiali, rodzice też. No po robi takie akcje?
Żona na nią zareagowała obojętnie, bo myślała, że to przygoda. Ale tamta się uparła, że to prawdziwa wielka miłość. A żona unosi się honorem, znów się wycofuje. Znów jej się nastrój pogorszył. A ja co, przecież mnie ta sytuacja też cholernie boli.

19

Odp: KRYZYS MAŁŻEŃSKI, pojawienie się tych 3

Friedrich, narozrabiałeś. Ja nadal nie będę bronić tamtej kobiety, bo raz, że niczego nie obiecywałeś, dwa, twierdziłeś że nie chcesz się rozwodzić i że kochasz żonę...?
"i jakoś tak wyszło, że ta znajoma też była w górach z koleżankami, i jakoś tam.... wiadomo.
...potem jeszcze wspólny wypad na wesele i też...wiadomo...?
Maż, który kocha żonę nie...ten teges "wiadomo". Zgadzam się, że tamtą panią mocno poniosła wyobraźnia, ale miała prawo sądzić że jednak nie kochasz żony, skoro poszliście na całość, a potem postanowiła, wbrew logice wyrwać sobie chłopa.
Jakby nie patrzeć Friedrich, zdradziłeś żonę. Nie pomyślałeś, że ona może mieć depresję? Rozumiem, że trudno dogadać się z kimś, kto nie pozwala sobie pomóc, ale Ty, mało, że odpuściłeś to jeszcze w ramach terapii własnej, zdradzałeś żonę.
Teraz ponosisz tego konsekwencje. Trudno Ci będzie odbudować relacje z żoną, zwłaszcza, że gdy ona już powoli podnosiła się, teraz dostała kolejny cios w postaci rozjuszonej kochanki.

20

Odp: KRYZYS MAŁŻEŃSKI, pojawienie się tych 3

Zanim się sprawa znów skomplikowała, żona mi tłumaczyła że ją i tego faceta nic nie łączy. Po prostu potrzebowała się wygadać, mieć z kim wyjść na miasto, że czuje się samotna bo faktycznie ma mało koleżanek, no i że on ją lepiej rozumie niż koleżanki. Gdy pierwszy raz sam jej zarzucałem romans strasznie się wzburzyła, że mi jedno na myśli i że ją męczę zazdrością itp Potem sama mi tłumaczyła, że to tylko przyjaźń. Ale przerwała terapie i spotykają się prywatnie na chwile obecną.
Z drugiej strony to facet starszy ode mnie. Nie mnie oceniać ale jakiś znów przystojny, czy wyjątkowy nie jest. Jej zdaniem jest świetnym przyjacielem, rozmówcą, dobrze się przy nim czuje i tyle.
A ona lubi być zauważana, doceniana. Słyszałem od pewnej osoby, że ona ma nią bardzo dobry wpływ, strasznie mi przykro,że tak jest, że on jest dla niej taki ważny. Był moment, na tym weekendzie że mi powiedziała, że jak mi tak na tym zależy to ona może z nim przestać się spotykać. Ale w obecnej sytuacji to nie wiem jak to będzie

21

Odp: KRYZYS MAŁŻEŃSKI, pojawienie się tych 3

Po naszej ostatniej rozmowie, żona mi wprost powiedziała, że nie ma pretensji o skok w bok, bo z tym się liczyła, zacytuje ''pomyślałam, ze się wyszalejesz, ja sobie odpocznę i wszystko jakoś się ułoży'' Żona się wystraszyła, że to naprawdę koniec, w tamtym momencie nie zdawała sobie sprawy z konsekwencji wyprowadzki. Gdy do niej dotarło, oczywiście nie pozostała dłużna tej znajomej co o niej myśli. Kolejne jej słowa: skok w bok bym zrozumiała, ale to że między Wami od dawna jest wielka miłość to cios w serce. Zapewniam, że nie ma. Ale żona straciła pewność siebie, że jej pozycja w małżeństwie jest zagrożona. Obawia się, że ja do tamtej kobiety odejdę. Ja nie zamierzam tego zrobić!

22

Odp: KRYZYS MAŁŻEŃSKI, pojawienie się tych 3
Friedrich napisał/a:

Po naszej ostatniej rozmowie, żona mi wprost powiedziała, że nie ma pretensji o skok w bok, bo z tym się liczyła, zacytuje ''pomyślałam, ze się wyszalejesz, ja sobie odpocznę i wszystko jakoś się ułoży'' Żona się wystraszyła, że to naprawdę koniec, w tamtym momencie nie zdawała sobie sprawy z konsekwencji wyprowadzki.

Zastanawiam się nad reakcją Twojej żony na wiadomość o Twojej zdradzie. Jakoś bardzo lekko potraktowała Twój "skok w bok" i to, że się z tym liczyła. Piszesz, że nigdy wcześniej jej nie zdradziłeś, więc skąd u niej brak zaskoczenia. Dla mnie to dziwne, bo jednak większość ludzi zdrada bardzo dotyka.
Pomyślałabym, że Twoja żona po prostu ma Cię gdzieś, nie kocha Cię i jest z Tobą z przyzwyczajenia. Nie wiedziałam, że się wyprowadziła, może nie doczytałam.
W swoim drugim wątku, który został zamknięty, piszesz, że kochasz żonę nad życie, jakoś trudno w to uwierzyć po Twoich ekscesach z kochanką. Jej "przyjacielskie" spotkania z terapeutą też z pewnością mają wpływ na jej zachowanie i decyzje.
Obawiam się, że ona szukała pretekstu, żeby dać sobie z Tobą spokój ...i go znalazła.
Popełniłeś ogromny błąd wdając się w romans i trudno będzie Ci przekonać żonę o swoim uczuciu do niej (też bym nie uwierzyła), zastanów się zresztą, czy warto, ona też nie jest wobec ciebie w porządku.

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » KRYZYS MAŁŻEŃSKI, pojawienie się tych 3

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024