Kryzys wiary - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

Temat: Kryzys wiary

Czy często Was nachodzą wątpliwości w wierze? Bardzo trudno jest bronić swoich racji w obliczu twardych argumentów. Ludzie często mówią,że tylko słabi psychicznie ludzie 'wymyślają' sobie Boga. Że jesteśmy tylko zlepkiem materii,że te wszystkie uczucia jak miłość,radość to tylko chemia naszego organizmu,że nic po nas nie zostaje...Oni mają te wszystkie naukowe argumenty,a ja mam tylko(aż?)wiarę. Wiarę w to,że ludzie i świat wokół nas zostały zaprojektowane przez cudownego Stwórcę. A może tylko się łudzę? Może to,co najważniejsze w moim życiu czyli relacja z Bogiem to ściema?
Nigdy nie miałam przeczucia,że to,co się dzieje w moim życiu jest boskim dziełem. Swoje doświadczenie Boga budowalam na obserwacji świata wokół i ludziach,którzy poświęcili Stwórcy całe swoje życie.
Mam 20 lat i boję się śmierci. Modlę się do Boga,żeby zabrał ten lęk i chce mu całkowicie zaufać,ale chyba nie potrafię. Boję się,że moje życie nie ma sensu i,że po śmierci nie będzie nic,a ja nawet się o tym nie dowiem.
Dziękuję jeżeli ktoś to przeczytał. Docenię każdą modlitwę i każde słowo,którym ktoś zechce się że mną podzielić.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kryzys wiary

Zastanawiam się jak opisać Ci to, co w głowie podczas czytania Twojego posta wydawało się sensowne. Czasem łatwiej pomyśleć, niż napisać.

Świat jak wiesz, sam w sobie jest ogromny. Występuje w nim pełno zależności, jak i możliwości. Są rzeczy, których jesteśmy pewni i są takie, w które po prostu się wierzy lub nie. Kwintesencją tego ostatniego wyboru jest to, jakim to czyni Cię człowiekiem dla siebie i dla innych. Czy jesteś szczęśliwa, że wierzysz w istnienie Boga i skłania Cię to do bycia lepszym człowiekiem, czy czujesz się bardziej, jako ptak, uwięziony w klatce? Na to pytanie musisz sobie odpowiedzieć bardzo szczerze. Może to samolubne poniekąd, ale zawsze, gdy mnie dopada strach, że po śmierci po prostu zniknę i nawet się o tym nie dowiem, staram się komuś pomóc. Czasem nawet wrzucenie kilku groszy na osobę chorą może poprawić humor i pomóc nie myśleć o "najgorszym" z możliwych zakończeń. W takim wieku niby nie powinienem, ale się zdarza.

Zawsze w dyskusjach na temat tego, czy Bóg istnieje, czy nie, czuję się zirytowany, jak to strona, która zakłada, że nauka nie wykazała, że istnieje, zarzuca, że skoro wierzę, to JA powinienem przedstawić im dowód. Pomijam to, że jako deista nie wierzę w to, że on ingeruje w nasz świat. W takich przypadkach nie ma to kompletnie znaczenia. Jeżeli komuś wiara w Boga pomaga, a inna osoba woli w to nie wierzyć, to ich prywatna sprawa. Zamiast się sprzeczać, ludzie powinni się skupić, że oboje są szczęśliwi z tym, w co wierzą.

3

Odp: Kryzys wiary

Wcale się nie dziwię, że perspektywa poświęcenia czemuś życia i odkrycia że to wszystko ściema, może być przerażająca.
Albo tylko wyjątkowa, emocjonalna relacja.
Ja uważam że po śmierci niczego nie będzie i ta perspektywa przynosi mi spokój.
Wizja nieba i piekła jest dla mnie przerażająca, szczególnie biorąc pod uwagę jak bardzo ograniczona jest nasza wolna wola i jak duży wpływ mają na nas skrypty zakodowane w dzieciństwie.

4

Odp: Kryzys wiary

Wiara w Boga jest dla ludzi słabych, głupich i biednych.

5

Odp: Kryzys wiary

...nie.

6

Odp: Kryzys wiary

Widzisz, tutaj otrzymasz tylko opinie innych ludzi, którzy mogą dokładnie tyle co ty i nie więcej. Owszem, niektórzy mają więcej doświadczenia, inni mniej, jedni wiedzą więcej w jednej dziedzinie, inni w innej, ale żaden nie znalazł do tej pory informacji ROZSTRZYGAJĄCEJ ABSOLUTNIE ten spór - czy Bóg jest, czy nie ma... Sama miałam podobne rozterki, bo kto ich nie miał, czytałam dziesiątki książek - naukowców, duchownych, sekciarzy, filozofów, forumowiczów, słowem - każdego z każdej strony "sporu". Każdego, kto miał cokolwiek do powiedzenia w tej dziedzinie. I im więcej będziesz się zagłębiać w takie lektury, tym mniej będziesz wiedzieć.

7

Odp: Kryzys wiary

Wiara nie jest domeną wiedzy. I odwrotnie.
Jeśli kogoś dręczy takie pytanie, czy jakąś siła wyższa jest czy nie... moim zdaniem powinien zagłębić się trochę w naturę i tam szukać odpowiedzi.

I czuć. Nie myśleć.

[usunęłam świat]

8 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-10-17 07:47:13)

Odp: Kryzys wiary
Chomikowa napisał/a:

I im więcej będziesz się zagłębiać w takie lektury, tym mniej będziesz wiedzieć.

no i dobrze, przy okazji, nastąpi rozwój świadomości

Ruta napisał/a:

I czuć. Nie myśleć.

jako ludzie mamy czuć i myśleć, oczywiście można wybrać jedno, jednak po co sobie dodatkowe cierpienie na siebie/ograniczenie nakładać, bez sensu big_smile

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

9 Ostatnio edytowany przez polis (2016-10-17 22:08:33)

Odp: Kryzys wiary

Zawsze w dyskusjach na temat tego, czy Bóg istnieje, czy nie, czuję się zirytowany, jak to strona, która zakłada, że nauka nie wykazała, że istnieje, zarzuca, że skoro wierzę, to JA powinienem przedstawić im dowód.

No cóż, nauka na tym polega, że jeśli chcesz udowodnić, że coś jest faktem, to musisz przedstawić dowody\argumenty. Inni powinni być otwarci na Twoje dowody i argumenty, jeśli są prawdziwe i sensowne, ale to tyle. Jeśli nauka przyjmowałaby nieudowodnione twierdzenia za fakt, to doszlibyśmy do absurdu. Za fakt musielibyśmy uznać istnienie latającego potwora spagetti, jednorożców, pegazów etc., bo przecież nie ma dowodów na ich nieistnienie.

10

Odp: Kryzys wiary

Jeśli mówisz, że wierzysz, ale jednak masz wątpliwości, to niestety nie do końca wierzysz. Biblia mówi, że" wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy." List do Hebrajczyków 11,1. Natomiast jesteś na bardzo dobrej drodze, by naprawdę uwierzyć. Jeśli masz wątpliwości, czy Jezus istnieje zbadaj Jego proroctwa oraz ogólnie proroctwa zawarte w Biblii,a przekonasz się, że Biblia jest wiarygodna. Jest niesamowite, że ta księga opowiada historie świata "do przodu", mogę Ci w tym pomóc jeślibyś chciała. Pytanie też, czy jesteś katoliczką? Z góry mówie, że nie jestem jehowym, ani właściwie nie należe do żadnej denominacji chrześcijańskiej, bo każda denominacja chrzescijańska jest religią, a prawdziwe chrześcijaństwo nie jest religią, a tylko i wyłącznie wiarą.

co do kryzsu wiary też taki przechodzę, ale polega on na czymś innym niż wątpliwościach, czy Bóg istnieje, ale na ten temat nie chce sie rozwodzić na forum.

Jak masz jakieś pytania wal śmiało, sądze, że moge Ci pomóc rozwiać wątpliwości co do Jego istnienia.

11 Ostatnio edytowany przez Marajka (2016-10-19 00:25:03)

Odp: Kryzys wiary

Jesli boisz sie smierci, to wiara nie pomoze Ci w pozbyciu sie tego strachu, tylko go co najwyzej gdzies gleboko w podswiadomosc zepchnie.
Wierzenie w zycie po smierci to tylko tabletka uspokajaca ten strach na jakis czas.

Przestaniesz sie bac, jesli zaakceptujesz ta prosta prawde i prawo rzadzace zyciem na tej planecie, ze wszystko, co sie urodzilo, musi umrzec.
Boisz sie dlatego, ze tego nie akceptujesz i stawiasz opor czemus, co jest nieuniknione.
Nie ma zadnego sensu probowac zamykac oczy i udawac, ze Ciebie to nie dotyczy, bo Ty akurat bedziesz zyla wiecznie.
Ty - jako konkretna osoba Nikki z obecna identyfikacja ze swoim cialem, myslami, przyzwyczajeniami z cala pewnoscia nie bedzie istniec wiecznie.
Ta osoba i tak umiera kazdego dnia, idac spac. Czy wiesz cos o swoim zyciu na jawie, gdy spisz? Prawdopodobnie nie, jesli nie uprawiasz swiadomego snienia.
Tak samo nie bedziesz tego wiedziec po smierci i nie bedzie to absolutnie zadna tragedia dla Ciebie, bo po prostu nie bedziesz tego swiadoma jako ta osoba, za ktora uwazasz sie teraz, ktora tu pisze to, co pisze.

Jest jednak cos, co jest zawsze obecne w Twoim doswiadczeniu, zarowno we snie jak i na jawie. To jest ta obecnosc, ktora tego doswiadcza, ktora wie o doswiadczeniu w kazdym momencie, gdy ono sie odbywa, niezaleznie od jego rodzaju i idenfyfikacji z kims czy czyms.
Moze zastanow sie nad tym. Zamien wiare na wiedze o istocie swojego istnienia. Cos, co sie WIE bez potrzeby udowadniania jakimikolwiek argumentami, bo jest to tak oczywiste i doswiadczalne w kazdym momencie, nie podlega zadnym kryzysom.
Wazna wskazowka - istota Twojego istnienia, ktora wie o kazdym Twoim doswiadczeniu i wszystko o tym swiecie, ktory jest Twoim doswiadczeniem, to nie jest nic na zewnatrz Ciebie ani nic, czego mozesz dotknac czy zdefiniowac. Moze popatrz na idee boga z takiego puntktu widzenia...gdyby istnial zewnetrzny bog, ktory sobie gdzies tam siedzi i rzadzi swiatem, to raczej bylyby juz dawno jakies mozliwosci znalezc na to dowody jego istnienia.
Takie zalozenie jest raczej po prostu blednym zalozeniem. Mistycy o tym wiedza, bo opieraja sie na swoim wlasnym doswiadczeniu, ktore nie jest zadnym doswiadczeniem czegos zewnetrznego.

12

Odp: Kryzys wiary
Marajka napisał/a:

bo opieraja sie na swoim wlasnym doswiadczeniu, ktore nie jest zadnym doswiadczeniem czegos zewnetrznego.

tu bym polemizował, ale po co?? big_smile

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

13

Odp: Kryzys wiary

Nikt Ci nie broni polemizowac.
Tylko wydaje mi sie, ze nie rozumiesz, o czym pisalam.
Dla sprawdzenia, czy dobrze mi sie wydaje, zapytam, czy miales kiedykolwiek jakies doswiadczenie, ktore odbylo sie poza Toba czyli na zewnatrz Ciebie?

14 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-10-20 07:43:08)

Odp: Kryzys wiary
Marajka napisał/a:

Nikt Ci nie broni polemizowac.
Tylko wydaje mi sie, ze nie rozumiesz, o czym pisalam.
Dla sprawdzenia, czy dobrze mi sie wydaje, zapytam, czy miales kiedykolwiek jakies doswiadczenie, ktore odbylo sie poza Toba czyli na zewnatrz Ciebie?

nie no, kalambury czy co?? big_smile
jasnym jest że "proces myślowy, czy jak to nazwiemy" odbywa się we mnie,

ale nie zgadzam się z twierdzeniem

"ktore nie jest zadnym doswiadczeniem czegos zewnetrznego"

bo to już "zamknięty system", może np. choroba psychiczna big_smile

nawet SJP w kontekście słowa "wierzyć", i tematu wątku

3. «być przekonanym, że ktoś mówi prawdę»
4. «mieć do kogoś lub czegoś zaufanie»
5. «być przekonanym, że ktoś ma duże możliwości i w końcu odniesie sukces»

mówi o czynniku zewnętrznym, impulsie
więc proces/doświadczanie to według mnie droga od punktu A do punktu B
nie od połowy drogi między A i B do B wink

mamy do dyspozycji słuch, wzrok, itd itp, rejestrując coś z zewnątrz, przetwarzając wewnątrz big_smile

wycięłaś według mnie, w tym kontekście, ważną część big_smile

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

15

Odp: Kryzys wiary

Ja wiem, jak Ty myslisz, natomiast Ty nawet nie probujesz zastanowic sie glebiej nad tym, co ja pisze.
Na tym polega wedlug Ciebie polemika?

Masz jakakolwiek inna mozliwosc doswiadczenia poza ta, ktora sam opisujesz, czyli poza tym, czego doznajesz swoimi zmyslami?
Ja twierdze, ze nie, bo absolutnie kazde doswiadczenie odbywa sie tylko i wylacznie w swiadomosci doswiadczajacego. Bez tej swiadomosci nie ma zadnego doswiadczenia.

Na tym watku toczy sie dyskusja o czyms, czego ani nikt nigdy nie dotknal, nie widzial ani nie slyszal poza doznaniami w sobie samym.
Nauka jak dotad zadnego boga nie odkryla i raczej nie odkryje, bo jesli zewnetrzny bog by istnial, to cos czy ktos, gdzies i kiedys, tez musialby go stworzyc, jak i wszystko inne, a wiec bog nie bylby wtedy zadnym bogiem, bo mialby tez swojego stworce i bylby tylko stworzeniem jak kazde inne, ktore sie skads wzielo, z nieco rozszerzonymi kompetencjami.
To czysta logika, mozna na ten temat znalezc nieco w literaturze filozoficznej.

16 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-10-20 12:41:51)

Odp: Kryzys wiary

zapewniam Cię że to jest tylko kontekst, tego co ja myślę big_smile

mówi się o świadomości zbiorowej, gdzie się wtedy odbywa, i jak wygląda, doświadczanie wink

żartuję

proces zachodzi w czymś określonym, mózg, dusza, jaźń, jak tam chcesz, w obrębie czegoś

jednak żeby zaistnieć mógł, musi być czynnik zewnętrzny

więc w którym momencie zaczyna się doświadczanie??
jak przetworzysz to coś, mówiąc kolokwialnie,
czy jak zarejestrujesz jeden ze składowych czynników, zewnętrznych, które mogą wejść w reakcje z wcześniej zarejestrowanymi, czyli można by rzec już wewnętrznymi

jeśli by mówić o tym w kontekście, gdzie to się odbywa, ta "obróbka" no to jak najbardziej,
nie jestem istota poza ziemską,  rzekomo umysł mam na swoim miejscu

jak już na logikę to bierzemy big_smile

logika jako narzędzie jest dobra, ale nie można według mnie na niej do samego końca polegać

ja czasem też "abstrakcję" polecam big_smile, żeby żyło się lepiej wink
patrząc z perspektywy informatyka wink

można spokojnie taką pętle logiczną utworzyć, która przy odpowiednim parametrze, nigdy wyniku nie wyrzuci

"zapętlenie" oczywiście w obrębie/wewnątrz danej pętli wink


nie chce mi się o wierze pisać, dziś wierze że przedłużony weekend od jutra, będzie fajnym czasem big_smile

wpływ na brak wiary, na pewno mają zewnętrzne czynniki
które to, rozwalają/uświadamiają/wzmacniają/zabierają,itd itp i tak w kółko wink

kwestia kierunku doświadczeń/ doświadczania, który mimo wszystko w jakiejś "przestrzeni" się odbywa wink

to tak w mega skrócie

Miłego Dnia

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

17

Odp: Kryzys wiary

Troche zawile i lekko chaotycznie formuujesz jak na informatyka. Ale mimo to sprobuje sie ustosunkowac. wink
Tak w mega skrocie to ja na to wszystko powiem, ze jesli nie zmienisz punktu widzenia, to z pewnoscia sie przy takich rozwazaniach "zapetlisz".

No wlasnie, czasem moznaby bylo przyjac jakis inny, abstrakcyjny, inny, nie ten codzienny punkt widzenia, wyjsc poza wlasne schematy myslowe.
Zaczac z innego punktu widzenia, zamiast tego stereotypowego. Na przyklad: co by bylo, gdyby swiat zaczynal sie we wlasnej swiadomosci, zamiast na zewnatrz?

Wlasnie probuje taki model wytlumaczyc, tylko widze, ze jeszcze nie masz tu punktu zahaczenia.
Dlatego wlasnie posluzylam sie logika, uwzgledniajac ten zwyczajny punkt widzenia, ktory Ty reprezentujesz.
Nie rozmawiamy tu o jakichs tam logicznych petlach. Oczywiscie, ze mozna wymyslic taka petle logiczna, ktora nie ma konca, jesli raz sie zacznie.
To jest najbanalniejsze zadanie, albo czesciej jeszcze zwyczajny blad poczatkujacego informatyka:
DO WHILE TRUE: xxx ENDDO.  big_smile
Tylko co ma z tego wynikac?

Ja probuje wytlumaczyc, dlaczego wedlug mnie ta konstrukcja istnienia zewnetrznego boga wedlug materialistycznego modelu, jaki jest tym najbardziej zakorzenionym w ludzkich umyslach, jest sama w sobie sprzeczna. Jeszcze raz dla jasnosci: jesli mialby istniec ZEWNETRZNY stworca wszystkiego, to skad sie wzial stworca? On bylby tez tylko objektem, czyli jako objekt sam bylby ograniczony, a wiec nie taki, jakim sie go przedstawia. Nie wszechobecny, bo objekt moze znajdowac sie w czasie i przestrzeni tylko w okreslonym punkcie, w zwiazku z tym nie wchechmocny, bo tam gdzie go nie ma, nie moze nic zdzialac, nie nieskonczony, bo objekt jest zawsze czyms skonczonym w naszym materialistycznym modelu.

Jesli sie przy tym modelu zostanie, to zostaje tylko wierzenie w cos, czego sie nigdy nie da sprawdzic, czy wogole istnieje. Ale wiara gryzie sie calkowicie z tymze materialistycznym modelem (w ktory tez wierzymy big_smile), bo w nim na wszystko predzej czy pozniej znajduje sie namacalny dowod czy logiczne wytlumaczenie.

Nic dziwnego, ze ludzi dopada w takim wypadku kryzys wiary, bo cos sie tu nie zgadza w tym, co jest im opowiadane.
Zreszta wiara przyjeta tylko jako schemat myslowy bez kontaktu z wlasnym przezywanym doswiadczeniem zawsze bedzie narazona na kryzysy, bo zawsze znajdzie sie jakas dyskrepancja pomiedzy tymi schematami w umysle a wlasnym doswiadczeniem.

Pozostaje wtedy tylko porzucenie idei boga i zostanie swieckim laikiem lub ewentualnie agnostykiem.
Albo trzeba porzucic choc czesciowo materialistyczny model swiata, w ktorym przyczyny znajduja sie gdzies na zewnatrz,  jesli tu jest wiekszy dyskomfort, bo wlasne doswiaczenia nie do konca go potwierdzaja. I na to probuje tu zwrocic uwage.

Zreszta juz i naukowcy, zwlaszcza fizycy, albo biolodzy molekularni zaczynaja ten model lub przynajmniej jego czesc stawiac pod znakiem zapytania w zwiazku z nowoczesnymi badaniami. W koncu to tylko model, a nie absolutna prawda.


A w ktorym momencie zaczyna sie doswiadczenie? To w sumie proste - wystarczy sprawdzic wlasne doswiadczenie i konsekwentnie sie na nim opierac.
Przyjmijmy jako definicje doswiadczenia jego swiadome zarejestrowanie, ktore nie musi byc polaczone z refleksja, tylko chodzi o zauwazenie go (definicja tego o czym sie dyskutuje, jest zazwyczaj bardzo przydatna).

Nic nie pomoze czlowiekowi w glebokiej narkozie jakikolwiek bodziec zewnetrzny, mimo, ze jego mozg jest jak najbardziej czynny.
Taki czlowiek mimo tego nie ma zadnego doswiadczenia tego, co sie z nim i wokol niego dzieje (pomijam tu tych, ktorzy maja poza cielesne doswiadczenia w takim stanie, ktore jednak nie dotycza tego, co sie akurat dzieje z ich cialem, no bo sa poza nim).
A wiec wyglada na to, ze ani czynniki zewnetrzne nie sa tu rozstrzygajace, ani ze to mozg decyduje o tym, czy ma sie swiadomosc doswiadczenia.
Jest mozg, sa nerwy, sa czynniki zewnetrzne, ale nie ma doswiadczenia.  yikes

Tak samo mozna miec doswiadczenie bez czynnikow zewnetrznych, na przyklad mysli, ktore nie tylko chodza po glowie, ale wywoluja tez czesto intensywne odczucia emocjonalne i cielesne. To przeciez tez jest doswiadczeniem. No chyba, ze sie przyjmie, ze mysli sa czynnikiem zewnetrznym.

A co jest na przyklad z doswiadczeniami sennymi? Niewatpliwie sa to tez doswiadczenia, jednak niezalezne od zewnetrznego bodzca w tym momencie, w ktorym powstaja.

A czym jest swiadomosc - tego nauka jeszcze nie zdolala zdefiniowac, jak nie zdolala odkryc, skad sie ona tak naprawde bierze i gdzie przebywa. A to dlatego, ze swiadomosc nie jest objektem, wiec nie da sie jej badac materialnymi srodkami. Fale mozgowe ewidentnie swiadomoscia nie sa (jak powyzej w przykladzie narkozy).
Czyz nie jest to wiec dobry kandydat na pojecie boga? Nawet wiekszosc opisywanych w religiach cech pasowalaby tutaj.
To nie ja wymyslilam - przyjecie takiej mozliwosci istnieje juz od bardzo dawna w ludzkiej kulturze. Tyle, ze sprawdzenie tego jest wylacznie mozliwe jako subjektywne doswiadczenie (no ale doswiadczenie jest zawsze czyms tylko subjektywnym).

big_smile

18 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-10-20 21:35:01)

Odp: Kryzys wiary

smile

Na temat wiary sie nie wypowiadam publicznie wink

Co do lokalizacji, mysle ze dokladną Ci moge podać
Cytujac pewnego cwaniaka wink

"Nie możemy zapominać, że prawdziwa mądrość"doswiadczanie" znajduje się zawsze ponad umysłem, a nie poniżej jego" wink

Kwestia zapewne czy moze wyjść poza nas, czy w nas się jedynie zawierać potrafi smile

Miłego smile

P.s. petli jest kilka rodzaji wink a ja juz 10 lat temu przebranzowilem się

Budownictwo, czyli "teoria - każda konstrukcja jest niestabilna" smile w tym kontekscie ciekawe może to być

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

19

Odp: Kryzys wiary
Amethis napisał/a:

więc proces/doświadczanie to według mnie droga od punktu A do punktu B
nie od połowy drogi między A i B do B wink

No ale co z wyciąganiem wniosków?
To jest praca, która odbywa się wewnątrz. Najczęściej wieloetapowo, kiedy wniosek wyciągnięty z jakiegoś skojarzenia jest podstawą do nastepnego skojarzenia. Już nie bodziec, ale wniosek.

20

Odp: Kryzys wiary
Czarna Kotka napisał/a:
Amethis napisał/a:

więc proces/doświadczanie to według mnie droga od punktu A do punktu B
nie od połowy drogi między A i B do B wink

No ale co z wyciąganiem wniosków?
To jest praca, która odbywa się wewnątrz. Najczęściej wieloetapowo, kiedy wniosek wyciągnięty z jakiegoś skojarzenia jest podstawą do nastepnego skojarzenia. Już nie bodziec, ale wniosek.

próbujesz udowodnić, że wystarczy jednorazowy impuls z zewnątrz, żeby kojarzyć, wnioskować
nie potrzebny jest kolejny bodziec z zewnątrz do pobudzania/zmieniania/doświadczania?? że potrzebna/wystarczająca jest jednorazowa "dawki energii" do wnioskowania

bez bodźców, w moim przekonaniu, to się możemy w kontekście tego postu, zderzyć ze ślepą wiarą,

kryzys prędzej czy później gotowy, no zawsze można się w "jezioro martwe", przeobrazić

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

21 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-10-30 10:13:00)

Odp: Kryzys wiary

"Czlowiek trzy swoje wewnetrzne fakty, to w co najsilniej wierzył, wole, ducha, jaźń, przeniosl z siebie na zewnątrz. ...przyjął rzeczy jako istniejące na swój obraz, na modłę swoejgo pojecia jazni jako przyczyny, Coz dziwnego, iz odnajdywał pozniej w rzeczach zawsze to tylko, co sam w nie włożył? "

W kontekscie kryzysu wiary, to chyba oczywiste, ze nic sie nie wkłada lub to co sie wkłada jet "niczym", a "oczekiwania" pozostają  wink

I kryzys gotowy smile

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018