Nie umiem kochać. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Nie umiem kochać.

Cześć mam 18lat. Mój problem tak jak w temacie- nie umiem się zakochać. Nigdy mi się nie podobał żaden chłopak.. tzn jak już podobał to fizycznie, ale jak go poznałam z charakteru to już nie. Miałam 3 przyjaciół którzy się we mnie zakochali. Są wspaniali. Ale mi po prostu nie zależy na nikim. Umiem odchodzić od ludzi tak szybko jak przychodzić i " spływa to po mnie ". A gdy jakiś chłopak chce mnie pocałować to czuję się.. zagrożona? Po prostu nie chce żeby to robił dlatego też unikam pocałunków. A jak już do niego dojdzie to nic nie czuję. Chce go jak najszybciej skończyć.Po czasie denerwują mnie słodkie słówka i smsy..
Moja rodzina zawsze była szczęśliwa. Fakt, że mój tata zmarł gdy miałam 14 lat nagła śmiercią  może mieć znaczenie. Bardzo do przeżyłam, ale nie wydaje mi się że to przez to. Przed jego śmiercią zawsze byłam typem samotniczki. Nigdy nie przepadam za ludźmi.
Jestem ładna rudą, szczupłą dziewczyną. dobrze się uczę i mam dużo talentów.

Oh, I nie, nie pociągająnie kobiety.
( przepraszam za błędy, ale mieszkam aktualnie w Niemczech i mogę zapomnieć to i owo z ortografii)

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie umiem kochać.

Cześć. smile
Okazuje się, że miałam kiedyś podobny problem. Z tą różnicą, że mój ojciec to psychol-policjant. Całe dzieciństwo mi zepsuł. Nie rozwijałam się prawidłowo, nie mogłam oswoić się z miłością ojcowską. Stąd też bałam się kontaktów z jakimkolwiek chłopakiem. Nie miałam podejścia. Choć na powodzenie nie mogłam narzekać. Lubiłam rozmawiać z innymi, ale gdy wyczułam, że robi się gorąco... Uciekałam, spanikowana i wystraszona! Bałam się przejść obok grupki chłopaków, bo od razu zaczynaliśmy gwiżdżeć i czułam się tym trochę dotknięta. Totalny kosmos...
Twój tata odszedł, gdy zaczynałaś dorastać. Zmierzam do tego, by powiedzieć, że to wydarzenie może być przyczyną tego, co się z Tobą dzieje. Mówisz, że bardzo przeżyłaś śmierć. Od tamtego momentu coś w Tobie pękło, prawda? Sądzę, że po stracie ojca boisz się jakiekolwiek mężczyzny, który na etapie szczęścia nagle mógłby Cię zostawić. Poprzez zerwanie lub nieoczekiwaną śmierć. Tata jest pierwszym mężczyzną w życiu córki. Faktem jest, że nie przepadasz za ludźmi od zawsze. Śmierć spotengowała to uczucie.
Jednak... Jeśli mówisz, że nie przepadasz za ludźmi, to po co zamartwiać się tym, że nie możesz się zakochać? Przyjdzie kiedyś taki mężczyzna, przy którym rozepniesz skrzydła.

3

Odp: Nie umiem kochać.

Jakbym czytała siebie z tego samego okresu - bardzo podobne doświadczenia.

Też nigdy nie miałam wielu przyjaciół - przez wszystkie lata szkoły kilka sprawdzonych, bliskich koleżanek i paru kolegów. Nigdy nie przeżywałam, że idąc do nowej szkoły tracę z nimi kontakt, nigdy specjalnie nie zabiegałam o jego utrzymanie. Faceta znalazłam dopiero jak miałam 23 lata - i jak wiele kwestii poukładałam sobie w głowie.

U mnie też pierwotnym źródłem jest relacja z ojcem, który zniknął z mojego życia jak miałam 9 lat. Mama nigdy się z nikim nie związała, a w najbliższej rodzinie trudno znaleźć model zdrowego związku (nie patologia, ale o szczęściu mówić się nie da - standardowa bylejakość z obowiązku). Także dorastałam, a jedynymi wzorcami były dla mnie filmy i książki, gdzie wiadomo - idealizacja lub spłycenie wszystkiego do seksu. Czyli nadal zero zdrowych przykładów. Z facetami nigdy mi nie wychodziło - byłam mistrzynią nieświadomego friendzonu, bo w takiej relacji czułam się bezpiecznie. Bliskość fizyczna mnie krępowała, choć to zaczęło się zmieniać, gdy uświadomiłam sobie, że skoro nie potępiam wolnych koleżanek całujących się na imprezach, to nie będę potępiać też siebie. Odblokowałam się więc trochę fizycznie (naprawdę trochę - zdarzyły mi się w życiu 2 takie akcje, wspominam nieźle, ale nic z tego nie było), ale o emocjonalnym zaangażowaniu nie mogło być mowy - to wywoływało u mnie paniczny lęk przed porażką i odrzuceniem. A że generalnie byłam dobra we wszystkim, to trudno mi było pogodzić się z tym, że mogę być kiepska w związkach. Więc wszystkie dusiłam w zarodku - i błędne koło się zamykało. Po drodze zaliczyłam też depresję i leczenie.

Dopiero po czasie zrozumiałam, że źle szukam. Że potrzebuję faceta dojrzałego, odpowiedzialnego, gotowego zaakceptować moje słabości i złe doświadczenia - takiego, który wesprze mnie w ogarnięciu tematu, a nie będzie mi wyrzucał, że jestem oziębła, za wolno się angażuję. Doszłam do wniosku, że albo taki, albo żaden - bo z innymi po prostu będę nieszczęśliwa, choćby byli porządnymi ludźmi. Przestałam rozglądać się za chłopcami, zaczęłam szukać mężczyzn. I miałam mega farta, bo taki właśnie mi się trafił.

4

Odp: Nie umiem kochać.

Wow, moja przyjaciółka miała dokładnie tak samo. Myślę, że powinnaś zaczekać, na wszystko przyjdzie czas, zakochasz się, nie szukaj na siłę wink|Pozdrawiam

5

Odp: Nie umiem kochać.

Dziękuje, że podzieliłaś się ze mną swoją historią. smile No cóż mam nadzieję, że w końcu spotkam swojego mężczyznę. I na pewno mu powiem jak długo na niego czekałam.

6

Odp: Nie umiem kochać.

Tylko nie mów mu tego za szybko, bo zwieje.

7

Odp: Nie umiem kochać.
Jacenty89 napisał/a:

Tylko nie mów mu tego za szybko, bo zwieje.

Popieram w pełnej rozciągłości.

8

Odp: Nie umiem kochać.

Nie jesteście sami w tym temacie. Należę do osób które są nie stałe w uczuciach. Trudno mi powiedzieć i ocenić. Ten post który ktoś umieścił mam sama podobnie. W mojej sytuacji tutaj brak uczucia nie darzę partnera uczuciem. Dodam że wróciłam do niego po rozstaniu. Ta osoba nie miała żadnego prawa mnie zmuszać do tego żeby nie wchodzić do tej samej rzeki dwa razy. Obwiniam tę osobę która jest moją bratową. Nie miała żadnego prawa. Łączy mnie z partnerem tylko dziecko. Zero uczucia. Ile osób wie o tym że szwagierka zmusiła mnie do zejścia z partnerem kilka . Brat. Jestem zła że nie stanął w obronie mojej. Gdyby matka się dowiedziała że przez bratową jestem z ojcem dziecka udusiłaby ją. Do dziś nie mogę sobie wybaczyć że dałam się zmusić. Mam nadzieję że jest wiele osób które są w takiej samej sytuacji. Bratowa doskonale wie że nie kocham partnera i nie ma żadnego prawa interesować się intymnymi sprawami czy okazuję mu czułości nie powinno. Zwłaszcza powinna obawiać się reakcji otoczenia kiedy dowie się że wbrew własnej woli wróciłam do niego. Uważam że rodzina dowie się i znajomi że przez nią jestem nieszczęśliwa.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024