Nie wiem co mnie naszło żeby tutaj napisać bo w życiu nikomu się nie żaliłem ani nie prosiłem o rady tymbardziej kobiet.Jest to chyba najbardziej popularne z kobiecych for więc w ten sposób tutaj trafiłem.
Ostatnio naszły mnie refleksje na temat swojego życia.Rok temu zostawiła mnie kilku latach razem.Najbardziej zabolało,że odeszła w momencie gdy nastąpiła już poprawa z mojej strony.
Wcześniej było nieciekawie-chlałem,awanturowałem się po pijaku,zdarzało się rzucać różnymi sprzętami po mieszkaniu.Kobiety nigdy nie uderzyłem,ale jeździłem po niej jak po łysej kobyle,wiecznie coś mi nie pasowało.Nie wiem ale chyba robiłem to na złość,by tylko jej dokopać słowami,poniżyć.Byłem kawałem skurwiela od zawsze dla kobiet,było ich kilka ale żadne poważne związki.
Potem poznałem Ją,zakochałem się,dbałem o nią,starałem się no ale to wszystko do czasu,bo potem traktowałem ją jak ścierę,jak zwykłą domową pomoc.Traktowałem z góry jak kogoś gorszego ode mnie.Kilka czy kilkanaście razy zdradziłem.już nawet nie pamiętam.I to zdradziłem z premedytacją,z pełną tego świadomością i satysfakcją.
3 razy odchodziła i wracała.Jak wróciła ostatni raz to sytuacja już ulegała powoli zmianie,ja sobie wiele przemyślałem i odstawiłem alkohol i imprezy.Nie byłem alkoholikiem i nie jestem,po prostu lubiłem poimprezować i pochlać.Nie piłem,ciężko pracowałem bo załatwiłem drugi etat by nie mieć czasu na głupoty.Układało się ale w końcu odeszła definitywnie.Jak już było w miarę dobrze to spakowała się i odeszła...
Wytłumaczyła mi,że się coś wypaliło i nie chce już żyć w ciągłej niepewności.Widzi zmianę,ale nie potrafi mi już zaufać,jest rozbita psychicznie przez te lata i po prostu chce odżyć na nowo.
Okazało się,że jak odeszła to już wtedy spotykała się z jakimś facetem.Był to kolega z jej pracy,który chyba wykorzystał sytuację i ją uwiódł.Wiem,że nie są razem od kilku tygodni.
Aha,oboje mamy po 33 lata.
I teraz pytanie.Czy myślicie,że mógłbym się odezwać do niej i poprosić o szansę?Zmieniłem się i jestem już innym człowiekiem.Nie przestałem jej kochać.
Pewnie są tutaj kobiety,które przeżyły podobne rzeczy i stąd to pytanie.Czy potrafiłybyście wrócić do kogoś takiego jak ja?Minął dopiero rok,więc mam wielką nadzieję,że ona o mnie nie zapomniała i też mnie jeszcze kocha.
Nie wiem jak mogłem być takim człowiekiem i jest mi po prostu głupio z tego powodu.Teraz wiem,że jestem już kimś innym.
Czekam na jakieś wpisy.Pozdrawiam,Jarek.a 'Jareczek' dlatego,bo tak mnie zapisała w tel. moja ex i tak zostało na lata.