Bo w związku najważniejsza jest rozmowa - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Bo w związku najważniejsza jest rozmowa

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1 Ostatnio edytowany przez kasia444 (2016-03-03 18:48:25)

Temat: Bo w związku najważniejsza jest rozmowa

Tak zawsze czytałam wszędzie. W związku trzeba rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Jak dziewczyna ma problem, to zawsze wszyscy radzą, że trzeba porozmawiać.
Ja też zawsze uważałam, że to jest jedyny sposób na dogadanie się, wyjaśnienie, rozwiązanie problemów. A dziś dowiedziałam się od faceta, że on już nie daje rady, że ciągle są dyskusje i już tego psychicznie nie wytrzymuje.
Racja, od jakiegoś czasu nam się nie układa i sporo się sprzeczamy, głównie o pierdoly, ale sprzeczki wychodzą niemiłe. Nie możemy się porozumieć, więc ja staram się rozmawiać, spokojnie, kulturalnie. On natomiast szybko się wkurza, reaguje nerwowo, przestaje się odzywać. Ja wtedy staram się spokojnie tłumaczyć, że bez rozmowy problem nie zniknie. Nie twierdzę, że jestem bez winy, no ale o tym też można porozmawiać, to mi się wydawało jedynym sensownym wyjściem. I w rezultacie 80% naszego czasu od miesiąca czy dwóch to albo sprzeczki albo rozmowy po sprzeczkach...
No i dziś się dowiedziałam, że on już nie ma sił dłużej rozmawiać, dyskutować, o wszystkim, ciągle. Że chce spokoju. Mówił, że jest tym zmęczony i nie ma sił.
Nie powiem, strasznie zabolało. I dlatego zastanawiam się. Gdzie jest ta granica? Naprawdę rozmowa jest lekiem na całe zło czy może nie warto jednak zawsze za wszelką cenę rozmawiać? Jak to jest, bo zdawało mi się, że tak mądrze postępuje...

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez ale... (2016-03-03 17:04:18)

Odp: Bo w związku najważniejsza jest rozmowa
kasia444 napisał/a:

... W związku trzeba rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. ... to jest jedyny sposób na dogadanie się, wyjaśnienie, rozwiązanie problemów...sporo się sprzeczamy, głównie o pierdoly, ale sprzeczki wychodzą niemiłe...ja staram się rozmawiać, spokojnie, kulturalnie. On natomiast szybko się wkurza, reaguje nerwowo...on już nie ma sił dłużej rozmawiać...chce spokoju...od zawsze nasze kłótnie wyglądały trochę jak przeciąganie liny. On się szybko denerwował, ja chciałam rozmawiać...Gdzie jest ta granica? Naprawdę rozmowa jest lekiem na całe zło czy może nie warto jednak zawsze za wszelką cenę rozmawiać? Jak to jest, bo zdawało mi się, że tak mądrze postępuje, a doprowadziłam swojego faceta do granic jego wytrzymałości, i się wyprowadza. Podpowiedzcie coś

Owszem - rozmowa to jedyny sposób na rozwiązanie wszelkich nieporozumień i problemów. Również ja byłem zawsze i jestem przekonany, że będąc człowiekiem, chcąc łagodzić wszelkie konflikty tylko taką formą jestem w stanie to osiągnąć. Tyle tylko, ze to musi byc rozmowa z obu stron, obopólna chęć osiągnięcia konsensusu.
Niestety często w związkach dochodzi do różnic w takim podejściu. Ja już przekonałem się, ze to ...nie zawsze działa. Nie zawsze "druga strona" ma chęć porozumienia. Zazwyczaj jest tak wtedy, gdy trwa walka o dominację, o to czyja racja "jest mojsza". I często powstają tu zgrzyty, awantury: jedna strona chce problem wyjaśnić spokojnie, używa merytorycznych argumentów, jest logiczna i przekonywująca, druga natomiast - niczym sciana - bezwzglednie obstaje przy swoim jakby przyznanie racji drugiej stronie było największym upodleniem się i sromotą. To jedna odsłona niepowodzeń w rozmowach...
Druga strona to brak umiejetnosci rozmowy.
O ile na poczatku jest niby chęć rozmowy, o tyle po chwili spotykając konkretne argumenty, których nie jest w stanie podważyć i umotywować sensownie własnego stanowiska - pojawiają się emocje: zdenerwowanie, podniesiony ton, krzyk, agresja słowna (inwektywy, szyderstwa itp.) a niekiedy i fizyczna (rzucanie przedmiotami, przemoc fizyczna itp.). To bardzo nieciekawe...
Tak czy tak to, jak druga strona z nami rozmawia i jak ze swojej strony taką rozmowę prowadzi jest w duzym stopniu odzwierciedleniem tego jaki ma do nas samych stosunek. Jesli jest szacunek, serdeczność, jakieś "wyższe" uczucia - z pewnościa nie bedzie krzyków, nerwów i agresji... Będzie chęć dogadania się, przekonania argumentami ale w spokojnej i rzeczowej rozmowie. Gdy tego brak - jest źle...
Jest też jeszcze jedna odsłona, być może trochę Ciebie Autorko dotycząca: można kogoś ...zamęczyć ciągłymi rozmowami.
Owszem, gdy jest jakas dyskusja i uznajemy, że problem został wyjaśniony i powody tego zażegnane a sprawa wraca - widać, że druga strona nie przejęła sie tym wszystkim, lekceważąco nas traktuje i wypada do tematu powrócić. Jesli to pojawia sie raz za razem i efektów brak - zaczyna sie wpadać w pętlę, której efektem jest własnie zmęczenie, niechęć do kolejnej powtórki.
Być moze między Wami to zaistniało. Ciągłym gadaniem mozna druga stronę wykończyć psychicznie, ciągłe wracanie do tematu i powtarzanie wszystkiego jak mantry nawet najcierpliwszego człowieka moze doprowadzic do szału.
W opisanej sytuacji, gdy Wasz związek wisi "na włosku" sugeruję zaniechanie wszelkich drażliwych rozmów.
Owszem, nie moznma tego zostawić jak teraz bo zmierza to w nieciekawym - dla Was - kierunku. Rozwiązaniem jest tu wkroczenie jakiegoś obiektywnego i zapoznanego (i z Twojej strony i ze strony partnera) "negocjatora/rozjemcy", np. psychologa i próba uzyskania porozumienia, zażegnania tego konfliktu.
Jest też inna, prostsza i dość dobra metoda: napisz w formie listu, bez emocji to, co Cie boli, to co chciałabyś uzyskać od partnera i daj mu to do przeczytania "na spokojnie" i przemyslenia. I pozwól mu też napisać o jego własnych odczuciach.
Czasami taka forma "pisanej rozmowy" jest jedynym wyjściem, zwłaszcza tam, gdzie emocje biorą juz górę i zaczyna robić się źle.

3 Ostatnio edytowany przez kasia444 (2016-03-03 18:47:31)

Odp: Bo w związku najważniejsza jest rozmowa
ale... napisał/a:

Jest też inna, prostsza i dość dobra metoda: napisz w formie listu, bez emocji to, co Cie boli, to co chciałabyś uzyskać od partnera i daj mu to do przeczytania "na spokojnie" i przemyslenia. I pozwól mu też napisać o jego własnych odczuciach.
Czasami taka forma "pisanej rozmowy" jest jedynym wyjściem, zwłaszcza tam, gdzie emocje biorą juz górę i zaczyna robić się źle.

To nie raz stosowałam. Na moje długie wywody odpisuje jednym zdaniem. Albo dzieli moją wypowiedź na fragmenty i na każdy fragment odpisuje jednym zdaniem, w stylu "też tak myślę", albo "moim zdaniem tak nie jest" albo "dobra, postaram się". I tyle.

4

Odp: Bo w związku najważniejsza jest rozmowa
ale... napisał/a:
kasia444 napisał/a:

... W związku trzeba rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. ... to jest jedyny sposób na dogadanie się, wyjaśnienie, rozwiązanie problemów...sporo się sprzeczamy, głównie o pierdoly, ale sprzeczki wychodzą niemiłe...ja staram się rozmawiać, spokojnie, kulturalnie. On natomiast szybko się wkurza, reaguje nerwowo...on już nie ma sił dłużej rozmawiać...chce spokoju...od zawsze nasze kłótnie wyglądały trochę jak przeciąganie liny. On się szybko denerwował, ja chciałam rozmawiać...Gdzie jest ta granica? Naprawdę rozmowa jest lekiem na całe zło czy może nie warto jednak zawsze za wszelką cenę rozmawiać? Jak to jest, bo zdawało mi się, że tak mądrze postępuje, a doprowadziłam swojego faceta do granic jego wytrzymałości, i się wyprowadza. Podpowiedzcie coś

Owszem - rozmowa to jedyny sposób na rozwiązanie wszelkich nieporozumień i problemów. Również ja byłem zawsze i jestem przekonany, że będąc człowiekiem, chcąc łagodzić wszelkie konflikty tylko taką formą jestem w stanie to osiągnąć. Tyle tylko, ze to musi byc rozmowa z obu stron, obopólna chęć osiągnięcia konsensusu.
Niestety często w związkach dochodzi do różnic w takim podejściu. Ja już przekonałem się, ze to ...nie zawsze działa. Nie zawsze "druga strona" ma chęć porozumienia. Zazwyczaj jest tak wtedy, gdy trwa walka o dominację, o to czyja racja "jest mojsza". I często powstają tu zgrzyty, awantury: jedna strona chce problem wyjaśnić spokojnie, używa merytorycznych argumentów, jest logiczna i przekonywująca, druga natomiast - niczym sciana - bezwzglednie obstaje przy swoim jakby przyznanie racji drugiej stronie było największym upodleniem się i sromotą. To jedna odsłona niepowodzeń w rozmowach...
Druga strona to brak umiejetnosci rozmowy.
O ile na poczatku jest niby chęć rozmowy, o tyle po chwili spotykając konkretne argumenty, których nie jest w stanie podważyć i umotywować sensownie własnego stanowiska - pojawiają się emocje: zdenerwowanie, podniesiony ton, krzyk, agresja słowna (inwektywy, szyderstwa itp.) a niekiedy i fizyczna (rzucanie przedmiotami, przemoc fizyczna itp.). To bardzo nieciekawe...
Tak czy tak to, jak druga strona z nami rozmawia i jak ze swojej strony taką rozmowę prowadzi jest w duzym stopniu odzwierciedleniem tego jaki ma do nas samych stosunek. Jesli jest szacunek, serdeczność, jakieś "wyższe" uczucia - z pewnościa nie bedzie krzyków, nerwów i agresji... Będzie chęć dogadania się, przekonania argumentami ale w spokojnej i rzeczowej rozmowie. Gdy tego brak - jest źle...
Jest też jeszcze jedna odsłona, być może trochę Ciebie Autorko dotycząca: można kogoś ...zamęczyć ciągłymi rozmowami.
Owszem, gdy jest jakas dyskusja i uznajemy, że problem został wyjaśniony i powody tego zażegnane a sprawa wraca - widać, że druga strona nie przejęła sie tym wszystkim, lekceważąco nas traktuje i wypada do tematu powrócić. Jesli to pojawia sie raz za razem i efektów brak - zaczyna sie wpadać w pętlę, której efektem jest własnie zmęczenie, niechęć do kolejnej powtórki.
Być moze między Wami to zaistniało. Ciągłym gadaniem mozna druga stronę wykończyć psychicznie, ciągłe wracanie do tematu i powtarzanie wszystkiego jak mantry nawet najcierpliwszego człowieka moze doprowadzic do szału.
W opisanej sytuacji, gdy Wasz związek wisi "na włosku" sugeruję zaniechanie wszelkich drażliwych rozmów.
Owszem, nie moznma tego zostawić jak teraz bo zmierza to w nieciekawym - dla Was - kierunku. Rozwiązaniem jest tu wkroczenie jakiegoś obiektywnego i zapoznanego (i z Twojej strony i ze strony partnera) "negocjatora/rozjemcy", np. psychologa i próba uzyskania porozumienia, zażegnania tego konfliktu.
Jest też inna, prostsza i dość dobra metoda: napisz w formie listu, bez emocji to, co Cie boli, to co chciałabyś uzyskać od partnera i daj mu to do przeczytania "na spokojnie" i przemyslenia. I pozwól mu też napisać o jego własnych odczuciach.
Czasami taka forma "pisanej rozmowy" jest jedynym wyjściem, zwłaszcza tam, gdzie emocje biorą juz górę i zaczyna robić się źle.

O, widzę, że założyłaś kolejny wątek o tym samym wink. Na moje oko nie pasujecie do siebie i związek chyli się ku końcowi. Jesteście niedopasowani i tyle. Jak spotyka się dobrze skrojonego partnera, to większość rzeczy (tych najważniejszych) przychodzi bardzo prosto. Może takie rozstanie wam dobrze zrobi.

5

Odp: Bo w związku najważniejsza jest rozmowa
kasia444 napisał/a:
ale... napisał/a:

Jest też inna, prostsza i dość dobra metoda: napisz w formie listu, bez emocji to, co Cie boli, to co chciałabyś uzyskać od partnera i daj mu to do przeczytania "na spokojnie" i przemyslenia. I pozwól mu też napisać o jego własnych odczuciach.
Czasami taka forma "pisanej rozmowy" jest jedynym wyjściem, zwłaszcza tam, gdzie emocje biorą juz górę i zaczyna robić się źle.

To nie raz stosowałam. Na moje długie wywody odpisuje jednym zdaniem. Albo dzieli moją wypowiedź na fragmenty i na każdy fragment odpisuje jednym zdaniem, w stylu "też tak myślę", albo "moim zdaniem tak nie jest" albo "dobra, postaram się". I tyle.

Przykro mi to stwierdzić, ale skoro nie ma woli na porozumienie się ze strony Twojego partnera - to marne szanse widzę na wyjście już z tego impasu. Najprawdopodobniej Twoim partnerem jest człowiek, któremu nie zależy... Na wyjasnieniu i załagodzeniu nieporozumień i problemów, ...na Tobie, na związku... Takie zachowania jak teraz opisałaś świadczą, ze nie przejmuje się sytuacją i ...niespecjalnie szanuje Ciebie. Pamiętaj: nic na siłę. Jesli jemu nie zależy i z tak małym szacunkiem Cię traktuje - nic nie poradzisz... Może "puść to wolno, niech płynie"? Nie warto...

Garance_30 napisał/a:

...Na moje oko nie pasujecie do siebie i związek chyli się ku końcowi. Jesteście niedopasowani i tyle. Jak spotyka się dobrze skrojonego partnera, to większość rzeczy (tych najważniejszych) przychodzi bardzo prosto. Może takie rozstanie wam dobrze zrobi.

Nie chciałem tego sugerować, ale wobec powyższego też podpisuję się pod słowami Granice_30...

6 Ostatnio edytowany przez kasia444 (2016-03-03 18:47:08)

Odp: Bo w związku najważniejsza jest rozmowa

ale... Dzięki.

7

Odp: Bo w związku najważniejsza jest rozmowa

Zgodnie z Regulaminem Forum na Netkobietach obowiązuje zasada, że problemy jednego związku opisujemy w jednym wątku - mając więcej danych łatwiej jest udzielić właściwej odpowiedzi. Ty poszłaś jeszcze dalej, zakładając dwa tematy opisujące ten sam problem. Z tego powodu ten wątek zamykam, a Ciebie proszę o kontynuowanie dyskusji w poprzednim, zapoznanie się z regulaminem i stosowanie do jego zapisów.
Z pozdrowieniami, Olinka

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Bo w związku najważniejsza jest rozmowa

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024