witam potrzebuje porady mam dwójkę dzieci 2 i 5 lat mężą i trzecie dziecko w drodze on zamiast być z nami leci do kumpli grać w piłkę,... udaje w weekendy , że jest chory... mam dość... ciągle sama z dziećmi... to nie małżęństwo... jak coś chce wie gdzie przyjść.... brakuje partnerstwa...
Podobne tematy
Witaj.
Jak to się stało, że mając tak nieodpowiedzialnego męża pozwalasz na pojawienie się na świecie TRÓJKI dzieci?
A jak było z mężem wcześniej - zanim pojawiły się dzieci? Bywał częściej w domu? Mówił, że chce mieć dzieci?
było wszystko ok... teraz coś nie tak...
nie wiem jak poskromić go... super dzieciaki a on wychodne...?
dwójka była planowana.. a trzecie dziecko wyszło jakoś... Ja nie wiem... Wasi mężowie robią sobie wychodne od tak? człowiek coraz częściej się kłóci... - o głupoty. Mnie nie przerasta rola matki. Tylko człowiek też czasem chciałby mieć "5minut" dla siebie...
Nie poskromisz go, bo jest dorosłym facetem, nie dzieckiem.
Każdy musi mieć chwilę dla siebie. Uzgodnijcie, kiedy wypada jego, a kiedy Twoja.
Porozmawiajcie - przecież jesteście dorośli.
8 2016-02-16 22:16:40 Ostatnio edytowany przez grizabella1 (2016-02-16 22:17:50)
Ojej, nie mam pojęcia co można doradzić. A w którym momencie zaczął się "łamać"? W sensie od razu od pierwszego dziecka czy niedawno? Może warto pogadać, ale nie na zasadzie "Ciebie to nigdy nie ma", tylko bardziej uświadomić, że to też JEGO dzieci, że TY jesteś też wykończona, najlepiej udać, że też jesteś chora w weekend.
Kurcze to trudna sprawa, bo pewnie jak dzieci zaczną czegoś potrzebować to pierwsza się złamiesz i pobiegniesz na pomoc. Wiem, że żona znajomego ma parę dni w tygodniu (jakoś to podzielili), gdzie w momencie gdy on wraca z pracy i przekracza próg, daje mu dzieci na ręce i po prostu wychodzi. Gdzieś - z koleżankami, na herbatkę, etc. Tak, żeby on nie mógł uciec i nie miał wyboru, tylko zająć się pociechami. Chyba, że masz poważne podstawy żeby bać się o jego zdolność opieki nad maluchami. Pomagał kiedyś z dziećmi?
pierwsza myśl jak to usłyszałam to był płacz- bo znów mnie zostawia, druga myśl spakuję jego rzeczy w worek... a trzecia to znajdę porady innych kobiet... w końcu internet jest.../Dorośli ja mam 27 a on 28... ja 24 na h dziećmi się zajmuje... może to mój błąd... może się boi trzeciego... praktycznie przestałam chodzić do pracy to czas z znajomymi też się skończył.. jak idę na kawę to tylko z dzięćmi... on rano wyjeżdża a wraca koło 19...
jak robię mu "awanturę" to ciągle słyszę,że przesadzam... widzę ojców, którzy sami biorą dzieci na spacer a mój mąż ciągle coś wymyśla... problem jest widzi to moja rodzina i zawsze pytają się czy daję sobie radę...
w weekendy go nie ma bo ma jazdy na prawo jazdy kategoria c... by nie tracić zwykłego dnia pracy... ja brzydka nie jestem trochę kg się przybrało... nie mam pojęcia... zaczynam rozmowę i cisza...
A myślisz, że możesz z nim zostawić dzieci na parę godzin? Nie mam dzieci, więc tu zgaduję...
Jeśli samo rozmawiania nic nie da, to może tak - powiedz dzień wcześniej "we wtorek umówiłam się z koleżanką do kina na 20, będziesz musiał tym razem zostać z dziećmi". A potem w ten wtorek po prostu wyjdź. Jak nie z koleżanką to po prostu sama do kina/gdziekolwiek.
I po powrocie, jak już zobaczy jaka to ciężka praca - takie dzieci, pogadałabym jeszcze raz.
A czy nie jest tak Autorko,że jesteś całkowicie uzależniona od niego?Zapewne dlatego robi,co chce...bo co mu zrobisz?Wyprowadzisz się z dziećmi i to jeszcze w ciąży?A może wyprowadzisz jego?
Pogrywa sobie,bo może i tak mu jest wygodniej.
majkaszpilka ma rację... mieszkamy u moich rodziców/...
Tyle dobrego,że u Twoich.
Weź go na poważną rozmowę.Ma żonę,dwójkę dzieci i trzecie w drodze.Niech się nie bawi w domek,tylko zacznie brać odpowiedzialność z a rodzinę.
Koledzy...owszem,jak znajdzie się na nich czas a nie odwrotnie.
Weź go za mordę i nie ma opier...alania się.
majkaszpilka ma rację... mieszkamy u moich rodziców/...
A co na to Twoi rodzice?
No moi rodzice się nie wtrącaj a teście nic nie mówią... Praktycznie sama sobie zasłużyłam na takie traktowanie... mogłam go od początku ustawić jk to każda żona,,, taka błahostka a tyle problemu// inni mają większe problemy czasem nic nie mówią.... podziwiam te kobiety "za którymi mąż jak w ogień by poszedł"//
u teściów mieszkałam chwile jak remont był... masakra ,,, tam to nikim byłam...
No moi rodzice się nie wtrącaj a teście nic nie mówią... Praktycznie sama sobie zasłużyłam na takie traktowanie... mogłam go od początku ustawić jk to każda żona,,, taka błahostka a tyle problemu// inni mają większe problemy czasem nic nie mówią.... podziwiam te kobiety "za którymi mąż jak w ogień by poszedł"//
''Ustawienie męża'', to nie jest normalne zachowanie.
Związek to sztuka kompromisów, trzeba się kochać i szanować.
Moim zdaniem Twój facet Cię totalnie nie szanuje, co gorsze, nie obchodzą go Wasze wspólne dzieci.
Próbowałabym rozmawiać, a jeśli to nic nie da - cóż, ja bym mu wystawiła walizki za drzwi.
Masz na tyle dobrą sytuację, że jesteś u siebie (u swoich rodziców).
będę dużo rozmawiać.. ale jak to nic nie da nie wiem co zrobię... szacunku to on nie ma... nie tylko ja to zauważyłam... dzięki kobietki za wsparcie