Kiedy u kogoś wystąpi udar mózgu, bardzo ważne jest, aby jak najszybciej znalazł się pod opieką specjalistów. Im krótszy czas upłynie od wylewu do tego momentu, tym większe są szanse pacjenta nie tylko na przeżycie, ale też na wcześniejsze rozpoczęcie leczenia, to z kolei może uchronić od trwałego kalectwa.
Niestety pierwsze sygnały udaru często bagatelizujemy, uznając za coś zupełnie niewinnego. Kiedy na przykład po zasłabnięciu poczujemy się lepiej, to zapominamy o sytuacji i beztrosko przechodzimy do innych zajęć, a to niestety bywa zgubne.
Co zatem zrobić, aby upewnić się (lub wykluczyć), że u kogoś wystapił udar mózgu?
Udar może być dwojakiego rodzaju: krwotoczny – wywołany wylewem krwi do mózgu (wylew) albo niedokrwienny – wywołany zatrzymaniem dopływu krwi do mózgu. Bez względu jednak na rodzaj te pierwsze, łatwe do rozpoznania objawy, mogą być takie same.
Lekarze uzgodnili trzy kroki, które w niezwykle prosty sposób pomogą nam właściwie rozpoznać problem:
1. poproś, aby pacjent się uśmiechnął – nieumiejętność wykonania tej czynności wskazuje na niepełnosprawność mięśni twarzy;
2. poproś, aby pacjent podniósł obydwie ręce do góry – brak takiej możliwości wskazuje na brak sił w rękach;
3. poproś, aby pacjent powtórzył jakieś proste zdanie, na przykład „dzisiaj jest ładna pogoda” – problemy z wykonaniem tej prośby świadczą o trudnościach z mową.
Jeśli osoba ma problem choćby z jednym z tych trzech zadań, natychmiast wezwij karetkę.
Dzięki tej prostej i łatwej do zapamiętania metodzie naprawdę możemy uratować komuś życie.
-------------------
Temat wydał mi się ważny, dlatego sam wątek jest raczej z gatunku informacyjnych, jeśli jednak ktoś zechce zabrać głos, dzieląc się swoim doświadczeniem albo uwagami, serdecznie zapraszam do dyskusji.
Czy wiedzieliście jak rozpoznać udar? Ktoś z Waszych bliskich walczył bądź wciąż walczy z jego skutkami? Jak szybko została mu udzielona pomoc?
