Mam problem. Jeszcze rok temu miałam długie cienkie ale dość gęste włosy. Pocieniowane z tendencją do falowania. Oczywiście puszą się co z jednej strony denerwuje mnie, ale też nadaje ogólnie objętości. Niestety zachorowałam na tarczycę i przez długi czas moje włosy były bardzo przerzedzone na końcach, dosłownie wiszące nitki. Teraz hormony są w normie, nie mam problemu z wypadaniem, ale nie mogę już zapuścić włosów tak jak kiedyś. Przez ostatni rok podcinałam włosy, żeby pozbywać się tych smętnych końców, ale gdy staram się zapuścić włosy na nowo, końce wykruszają się za ramionami i robią się z nich proste smętne druty, podczas gdy reszta włosów u góry jest gęsta i sfalowana. Dodam, że nie suszę ich suszarką, nie prostuję, śpię w związanych, jedynie farbuję ale farbą BIOKAP, bardzo łagodną, naturalną pozbawioną tych wszystkich chemikaliów. Mój naturalny kolor to ciemny blond wpadający w jasny brąz, ale farbuję je na brąz, bo bardziej mi się podobają ciemniejsze. Nie rozumiem dlaczego włosy się kruszą i staja się rzadsze na końcach. Nie mogę ich zapuścić tak ja dawniej, a były przecież gęstsze i bardziej "mięsiste". Co robić?
Podobne tematy
Nie cieniuj końcówek tylko obcinaj na prosto. Gdy farbujesz włosy, farbuj sam odrost bez przetrzymywania na końcach. Spróbuj tak postępować przez kilka miesięcy, jeżeli nie pomoże to udaj się do lekarza.
A jak u ciebie z pielęgnacją? Używasz odżywek, masek, olei, serum...?