Jestem, to znaczy byłam, w związku z partnerem, który juz raz odszedł. Później prosił o szansę i ją dostał. Problemem jest to że mam 4 letniego synka, który mojego byłego uwielbia... Ostatnim razem płakał za nim, tęsknił, wspominał... Teraz od byłego juz partnera w momencie rozstania padła propozycja, aby z moim synkiem rozstawać sie "stopniowo". Chciałabym aby to sie odbyło z jak najmniejsza krzywdą dla dziecka. Jak powinno to zostać przez nas, dorosłych, rozegrane??
Podobne tematy
Ludzie czy naprawdę nikt mi nie chce pomóc???
A nie pomyślałaś, że w takiej sprawie nie ma dobrych rad? Że każde rozwiązanie może być złe i mieć negatywny wpływ na dziecko?
Ja myślę, że jakimś rozwiązaniem może być po prostu wspólne (Ty i partner) wytłumaczenie dziecku sytuacji. Razem, żeby nie było, że dziecko usłyszy o rozstaniu np. tylko od Ciebie i Ciebie obarczy całą winą i będzie mieć żal a partnera zacznie idealizować. Powiedzieć, że bardzo go kochacie, ale nie kochacie już siebie i będziecie mieszkać osobno. Ale że partner będzie dalej uczestniczył w jego życiu (swoją droga ciekawa jestem czy naprawdę i na zawsze), że będą przyjaciółmi i inne takie. Tak, żeby dziecko nie miało poczucia straty, tylko żeby zrozumiało że sytuacja się zmienia - ale niekoniecznie na gorsze.
A nie pomyślałaś, że w takiej sprawie nie ma dobrych rad? Że każde rozwiązanie może być złe i mieć negatywny wpływ na dziecko?
Ja myślę, że jakimś rozwiązaniem może być po prostu wspólne (Ty i partner) wytłumaczenie dziecku sytuacji. Razem, żeby nie było, że dziecko usłyszy o rozstaniu np. tylko od Ciebie i Ciebie obarczy całą winą i będzie mieć żal a partnera zacznie idealizować. Powiedzieć, że bardzo go kochacie, ale nie kochacie już siebie i będziecie mieszkać osobno. Ale że partner będzie dalej uczestniczył w jego życiu (swoją droga ciekawa jestem czy naprawdę i na zawsze), że będą przyjaciółmi i inne takie. Tak, żeby dziecko nie miało poczucia straty, tylko żeby zrozumiało że sytuacja się zmienia - ale niekoniecznie na gorsze.
Niedawno przechodziłam to mój jeszcze mąż wychowywał ze mną od 9lat moją córkę ona ma 13 lat traktowała go jak ojca kochała bardzo. Kiedyś też zostawił nas potem wrócił teraz odszedł, moja córka strasznie to przeżyła razem ze mną. Jak wyżej zostało napisane nie ma środka na to... na pewno jest Ci ciężko wierzę ah ludzie są dziwni.
To nie jest jego dziecko?
Nie wiem, czy "stopniowe" rozstawanie się przyniesie jakąś ulgę Twojemu synkowi?
On nadal będzie tęsknił, a coraz bardziej sporadyczne wizyty byłego tylko przedłużą jego cierpienie, jednocześnie dając mu złudną nadzieję.
Zastosowałabym radykalne rozwiązanie; albo Twój były partner stanie na wysokości zadania i będzie obecny w życiu dziecka z systematyczną częstotliwością, lub niech znika na zasadzie - umarł, wyjechał na drugi koniec świata i nie ma go.
Dziecko odcierpi, zapomni i pogodzi się z rzeczywistością.
Twój partner raz już odszedł, zrobił to ponownie. Zależy także jak długo ze soba byliście. Nie wiem jaka była dokładnie przyczyna , ale 4 letniemu dziecku trudno wytłumaczyć, ale najlepiej powiedzieć prawdę. Nie kłamać , nie wymyślać . Dziecko zapomni w szybkim tempie... ale mam pytanie. A co z ojcem dziecka? To ojciec dziecka powinien interesować się dzieckiem a nie twój partner, nie znaczy, że nie ma być żadnych relacji lecz tak małe dziecko szuka miłości , akceptacji.
7 2016-01-01 12:56:04 Ostatnio edytowany przez Marajka (2016-01-01 13:05:09)
Mialam taka sytuacje z moim synem, mial wtedy 5 lat. Poprzednio, bedac 3 latkiem, bardzo przezyl odejscie ojca.
Mimo ze mial kontakt z nim, bardzo brakowalo mu mezczyzny w codziennym zyciu. Jesli tylko ktorys ze znajomych okazal mu troche wiecej zainteresowania, doslownie wisial na nim.
Potem ja zwiazalam sie z kims i moj syn bardzo go lubil. Zwiazek trwal rok, z powodu podwojnego zycia tego pana zakonczyl sie raptownie.
Poprosilam ex partnera, zeby porozmawial z synem tak, zeby on wiedzial, ze nie ma to nic wspolnego z nim i ze on syna nadal lubi, ale nie bedzie juz z nami. I nie bylo wcale wielkiej tragedii, to bylo nastepne rozstanie w jego zyciu, tym razem mniej bolesne, takze dlatego, ze i ja to inaczej rozegralam.
Nie ma sensu robic nic na raty, bo dzieci czuja ta sytuacje i czuja, ze ciagle cos wisi w powietrzu i to nie jest zdrowe dla nich. Lepiej zakonczyc szybko, jesli wiadomo, ze dziecko nie bedzie juz miec kontaktow z tym czlowiekiem.
Rozstania tez naleza do zycia i to jest doswiadczenie, ktore niesie dla dziecka tez i szanse nauczenia sie, ze trzeba czasem kogos pozegnac i ze mozna to zrobic w dobrej atmosferze dla niego. Ta ostatnia jest bardzo wazna. To jest nauka zycia i w zaleznosci od tego, jak sie to odbedzie, tak pozniejszy dorosly bedzie reagowal na podobne sytuacje i stosowal podobne strategie na poradzenie sobie z tym.
A wiec wykorzystaj to dobrze dla swojego syna i jego pozniejszego zycia.
A tak poza tym nie projektuj swoich wlasnych uczuc na dziecko. Nie antycypuj, ze jego cierpienie bedzie takie albo owakie. Nie narzucaj mu w ten sposob wlasnych uczuc. Dzieci maja wlasny swiat emocjonalny, ktory dziala jeszcze inaczej niz nasz. Nie analizuja, tylko czuja, a potem gdy znajda dla siebie zadowalajace, proste wyjasnienie i rozwiazanie, sprawa zazwyczaj jest szybko zakonczona.
Dzieci akceptuja to, co jest do zaakceptowania i czego nie da sie zmienic.
Jesli jednak Ty bedziesz kultywowac to rozstanie jak jakis wielki tragiczny akt, to i dziecko zacznie to tak interpretowac.
Wiec lepiej zaakceptuj i Ty sprawe taka, jak jest bez robienia z tego afery o zwiazek Twojego syna z bylym. Zaaranzuj rozstanie miedzy nimi w dobrej atmosferze i zamknij sprawe dla siebie samej. To jest dla dziecka najlepsza pomoc.
A tak ogolnie to zastanow sie nad tym, czy przypadkiem to rozstanie na raty nie jest czyms, co bardziej mialoby sluzyc Tobie niz dziecku.
Wazne jest, zebys znalazla granice miedzy Twoimi sprawami i Twoim zwiazkiem, a sprawami dziecka i jego zwiazkiem i nie mieszala tego.
Bardzo Wam dziękuję za sugestie którymi zechciałyście się podzielić. Mam pustkę totalna w głowie, odnośnie tej sytuacji. Wiem, że powodują ną moje emocje i dlatego szukałam spojrzenia innych osob. Nie chcę "organizować tego rozstania" dla siebie, jednak moje uczucia względem byłego partnera są dalej bardzo mocne. Co do ojca mojego synka, to nie mamy z nim kontaktu. Jestem na etapie czekania na termin rozprawy o pozbawienie władzy rodzicielskiej. Stąd też, że synek ojca tak naprawdę nigdy nie mial, mój partner był dla niego najbliższym mężczyzną. Synem go uwielbia, w sytuacjach gdy byliśmy we trójkę to ja byłam na dalszym planie (bo dziewczyny wielu rzeczy nie robią, a oni chłopcy tak). Wiem że nie ma tu dobrego rozwiązania, jednak chyba rozumiecie że chciałabym znaleźć to możliwie jak najlepsze...