netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Nie wiem co robic.

15 odpowiedzi2 408 wyświetleńzałożony przez Pastaxx, 02.12.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1

Temat: Nie wiem co robic.

Jestem w związku od 4 lat, ponad 2 mieszkamy razem. Oczywiscie na początku było wszystko super, czuły, miły bla,bla,bla. Przechodząc do meritum: od dawna nie czuje sie jak jego kobieta, w ogole nie pomaga w obowiązkach domowych, przy czym fizycznie nie wychodzi do pracy. Zarabia na czynsz i rachunki, resztę kosztów ponoszę ja. Ponadto nie okazuje uczuć, nie chce rozmawiac, gdy ja chce sie dogadać, bo nie daje juz rady. Jestem w klasie maturalnej technikum, wiec mam sporo nauki, oprocz tego zajmuje sie domem, praniem, gotowaniem, sprzątaniem itd. Spie 4h na dobę, on leży całymi dniami w łożku, gdy go o cos poproszę zawsze ma jakies ale. Ostatnio mielismy mały kryzys finansowy, wiedziałam ze ma odłożone pieniądze, bo planuje kupic auto ( bardzo drogie zreszta) poprosiłam zeby wypłacil 200-300zl gdzie to przy jego oszczędnościach bardzo mało ( oszczędzał, a ja wszystkiego sobie musiałam odmawiać, wtedy myslalam ze to dla naszej przyszłości...). Ostatnio planowałam urodziny, mała domówka w gronie najbliższych osob, chłopak stwierdził, ze to wyrzucanie pieniędzy w błoto i nie powinnam robic urodzin skoro mamy kryzys finansowy, pieniędzy nie wypłacił finalnie. Dodatkowo dzis stwierdził, ze nie wie czy pójdzie ze mna na studniówkę bo był juz na 2 i to kolejne wyrzucanie pieniędzy. Bardzo mnie to zabolało. Ja mam wszystkiego sobie odmawiać, zeby on miał wszystko, czego chce! Nie czuje sie ważna, czuje sie jak sprzątaczka, kucharka i od czasu do czasu- zwykle z mojej inicjatywy kochanka. Naprawde bardzo go kocham i chciałabym zeby to sie zmieniło, ale próbowałam juz wszystkiego, coraz poważniej mysle nad rozstaniem. Proszę o rady, jakiekolwiek pomysły jak mozna temu zaradzić i ewentualnie moze, myślicie, ze rzeczywiście powinnam go zostawić...?

2 Ostatnio edytowany przez agusia587 (2015-12-02 20:29:27)

Odp: Nie wiem co robic.

Jeśli do Niego nic nie dociera, jeśli rozmowa nie pomaga, to sądzę że powinnaś odejść (dla własnego dobra). Jesteś rozsądną dziewczyną, chcesz Go we wszystkim wyręczać ? Przecież On nie jest Ci wsparciem, oparciem, a wręcz odwrotnie. Czy taki związek ma sens ? Czujesz się pewnie jakbyś w związku była sama. Przykre to ale niestety prawdziwe sad, to nie jest partnerstwo. Dobrze się zastanów nad tym związkiem. Przecież i tak jesteś w tym związku nieszczęśliwa, a w obecnej sytuacji będzie się to tylko pogarszać.

3

Odp: Nie wiem co robic.

Opisany facet nie rokuje na dobrego partnera czy męża niestety. Daj sobie spokój. Zastanów się czy to, aby na pewno miłość z Twojej strony, a może jakieś przywiązanie, jakaś nadzieją, że On się zmieni. Ale raczej niemożliwe to. Uciekaj, zasługujesz na kogoś lepszego, choć wiem, że łatwo się mówi, ale serio facet średnio się zapowiada.

4

Odp: Nie wiem co robic.

Ehhh... Wszyscy mi to mówią. Zdarzają sie czasem jeszcze chwile/dni jak z bajki, ale niestety nie trwa to dlugo. Jestem po próbie samobójczej, jak wyszłam ze szpitala było zupełnie inaczej, zaczęło sypać sie po miesiacu i tak jest coraz gorzej do teraz. Zanim odejdę musze miec pewność, ze zrobiłam wszystko, by ratować ten związek, zeby si nie obwiniać. Najbardziej boje sie, ze bede żałowała swojej decyzji...

5

Odp: Nie wiem co robic.

Nie będziesz żałować, nie za bardzo jest czego. Z czasem minie ból i strach. Pójdź do psychologa, powinien pomóc. W tym związku się męczysz i to ewidentnie widać. Przykro mi sad.

6

Odp: Nie wiem co robic.
Pastaxx napisał/a:

Ehhh... Wszyscy mi to mówią. Zdarzają sie czasem jeszcze chwile/dni jak z bajki, ale niestety nie trwa to dlugo. Jestem po próbie samobójczej, jak wyszłam ze szpitala było zupełnie inaczej, zaczęło sypać sie po miesiacu i tak jest coraz gorzej do teraz. Zanim odejdę musze miec pewność, ze zrobiłam wszystko, by ratować ten związek, zeby si nie obwiniać. Najbardziej boje sie, ze bede żałowała swojej decyzji...

Na co chcesz czekac? Ze znowu pojawi sie proba samobojcza? Bo nie dasz rady po rozstaniu? Nie jestes szczesliwa, odejdz, nie marnuj czasu... jestes mloda i jeszcze napewno spotkasz faceta, ktory na Ciebie zasluguje

7

Odp: Nie wiem co robic.

Autorko tekstu taka kobieta jak Ty to złoto , gdzie takich szukać ?  Jeżeli jest tak jak piszesz i opisujesz sytuację to Facet powinien robić dla Ciebie wszystko , przynajmniej tyle ile ty dajesz od siebie wink Tu nie masz czego żałować i póki jesteś młodą kobietą i całe życie przed Tobą to zrób coś z ta sytuacją i to już smile  Moja rada taka jaką udzielają Ci wszyscy wyżej smile

8

Odp: Nie wiem co robic.

Dziekuje za odpowiedzi. Dałam ostatnią szanse i mam nadzieje, ze bedzie warto. Jednak jeśli bedzie nadal jak jest jestem zdecydowana to zakończyć. Myslalam Że to ze mna jest cos nie tak, dzieki wam wiem, ze na pewno problem nie leży w mojej osobie smile

9

Odp: Nie wiem co robic.
rosalinda08 napisał/a:

(...) Uciekaj, zasługujesz na kogoś lepszego, choć wiem, że łatwo się mówi, ale serio facet średnio się zapowiada.

Dokładnie! Uciekaj od niego. Strasznie dziwny przypadek.

10

Odp: Nie wiem co robic.

Wypisz, wymaluj mój ex !
Wiadomo każdy przypadek jest inny.. Ale coś mi mówi, że zmiana krótko będzie trwała i wszystko potem wróci do "normy"

11

Odp: Nie wiem co robic.

Pewnie tak wlasnie bedzie, ale chce wiedzieć ze z mojej strony zrobiłam wszystko zeby utrzymać "przy zyciu" ten związek. Teraz wszystko w Jego rękach.

12

Odp: Nie wiem co robic.

Problem leży w Twojej osobie o tyle, że pozwalasz na to wszystko tak długo.
Ale widzisz problem, nie usprawiedliwiasz misia za wszelką cenę, więc nie jest tak źle. smile
Za związek jesteś odpowiedzialna w połowie. Tylko. Tymczasem mam wrażenie, że usiłujesz (usiłowałaś) unieść na barkach wszystko i jeszcze się obwiniałaś że nie dajesz rady.

13

Odp: Nie wiem co robic.

Dziewczyno - zostaw go!!! Leń. Wykorzystuje Cię w domu do obowiązków domowych. 2. Sknera -
Studniówka to dla Ciebie ważna rzecz, nie bzdura, którą mozna mieć co roku.
On traktuje Cię fatalnie!!!
Im szybciej wyjdziesz z tego związku tym lepiej! Szanuj się i swoje życie - z biegiem lat będzie gorzej!

14

Odp: Nie wiem co robic.

Rzeczywiscie, wzięłam wszystko na siebie i miałam żal nie raz ze mi nie wychodzi. Jednak, zebym zrozumiala ze to nie ma prawa sie udać potrzebowałam czasu. Najbardziej, pomimo wszystko chciałabym sie dowiedzieć DLACZEGO zaczął sie tak zachowywać, co jak co ale zawsze byłam dla niego ważna... Najważniejsza! Potrafił wszystko dla mnie zrobic, nie mowię tu o pierwszym roku, do niedawna jeszcze tak było. Nie oczekuje księcia z bajki tylko partnerskiego związku i minimum wkładu w niego. Dzis dodatkowo po powrocie do domu zauważyłam ze od kiedy jest gorzej w naszych "rozmowach" jest sam jad, docinki, niemile słowa. Podejrzewam, ze z mojej strony to przez żal do niego, co mnie nie usprawiedliwia i jego oczywiscie tez nie, ale moze powinnismy wyrzucić ten jad z siebie spróbować normalnie rozmawiac.. Nie przekreśliłam jeszcze tych 4 lat na 100% chociaz wiem, ze zachowuje sie teraz jak naiwna kretynka, ale uważam ze zachowuje odpowiedni dystans do sprawy.. Dla mnie bardzo duzo znaczą te 4 wspólne lata..

15 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2015-12-03 21:55:40)

Odp: Nie wiem co robic.

Jeśli chciałabyś spróbować poratowac jeszcze ten związek, ale bez szkody dla siebie,  zdobądź się na odrobinę egoizmu: rób w domu tylko to, na ile masz siłę i czas, nie warto rezygnować z nauki, to inwestycja w przyszłość. Porządek w domu może poczekać. Choć jakiś podział obowiązków zawsze trzeba wprowadzić i konsekwentnie się go trzymać,  nawet kosztem brudu i głodu smile Przetrzymaj go, może się  ruszy. 
Z kasą,  jeśli jest równie nerwowo,  może trzeba obliczyć,  ile wydajecie i sprawiedliwie się dzielić. Jeśli jego wkład jest nierówny Twojemu zaproponuj partycypowanie w czynszu i opłatach w zamian żądając współudziału podczas zakupów, bo to akurat bywa zmienne. Choć  myślę, że imprezę powinien sponsorować ten, kto wymyślił i zaprosił gości. Może wydaje Ci się to kłopotliwe, ale lepiej się dogadać niż drzec koty, a skoro zależy mu na oszczędnościach, to niech ma, byle nie za Twoje.
I z tym jadem... nie warto. Spróbuj rozmawiać z nim spokojnie, bez kłótni,  nie reagować na zaczepki. I Tobie będzie z tym lepiej, i on może pójdzie po rozum do głowy i zmieni podejście. Po co stwarzać nerwową atmosferę? Dom powinien być miejscem wyciszenia i relaksu, nie wojen.
Powodzenia smile

16

Odp: Nie wiem co robic.

Oczywiscie, ze za studniówkę koszty ponoszę w 100% ja, chodzi mi o to ze wlasnie mi sie wtrąca do moich wydatków i twierdzi ze to wyrzucanie pieniedzy. Jeśli chodzi o jego oszczędzanie to zgadzam sie w 100%, jednak on chciałby zebym rezygnowała ze wszystkiego zeby jak najszybciej mogł dokonać zakupu. Fakt, bez jadu jest o wiele lepiej. Musi jednak przestać na wszystko odpowiadać "nie chce mi sie" bo tego juz słuchać nie moge. Wiem, ze czeka nas duzo pracy, ale nie mam zamiaru znow sama sie starać za nad oboje. Dziekuje wszystkim, daliście ( w większości dalyscie wink) mi sile, zeby byc konsekwentną w postanowieniach i jeszcze bardziej dostrzec problem. Wiem tez teraz, ze jezeli tym razem sie nie uda, nie bede wiecej próbowała. Dziekuje, mam nadzieje ze wszystko sie ułoży, a nawet jeśli to nie zacznę nowy rozdział w zyciu, dzieki wam nie patrzę juz na to jak na tragedie, tylko nowe możliwości smile

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026