Witam wszystkich użytkowników forum.
Ponad rok temu zerwała ze mną dziewczyna, z którą wiązałem wiele planów. Do tej pory zdarza mi się o niej myśleć, nawet dość często.. Ona próbowała szukać kontaktu, zagadywać, ale paradoksem jest, że nie chce do niej wracać, bo nie potrafiłbym się ponownie zaangażować w tę samą relację, jednak gdzieś ciągle siedzi w mojej głowie.
Za taki stan rzeczy obwiniam urażoną dumę, bo pierwszy raz w życiu to dziewczyna mnie zostawiła, a nie ja ją. Zazwyczaj to ja rozdawałem karty.. Nie wiem w jaki sposób się rozliczyć z tym. Przez ostatni rok spotykałem się z wieloma dziewczynami, dużo ładniejszymi i fajniejszymi niż moja była, no, ale nie potrafiłem się zaangażować niestety. Wygląda na to, że była nadal jest atrakcyjna w moich oczach tylko dlatego, że to ona mnie zostawiła, a te dostępne dziewczyny, które na mnie lecą szybko mi się nudzą i przestają mnie pociągać.
Wiem, że jest to baardzo niedojrzałe podejście, jestem tego świadomy, lecz nie potrafię jakoś wyjść z tej sytuacji. Może ktoś z bardziej doświadczonych użytkowników i użytkowniczek mógłby mi coś doradzić? Obawiam się, że przez to jeszcze długi czas nie będę potrafił stworzyć zdrowej relacji z żadną dziewczyną.. Dodam, że mam 22 lata.