Cześć wszystkim!
Przeczytałam tu mnóstwo historii - zarówno tych z happy endem, jak i złym - i postanowiłam podzielić się swoimi przeżyciami.
Przez prawie 3 lata żyłam w toksycznym związku. Byłam z chłopakiem bardzo problemowym - od samego początku odstawiał mi jakieś akcje, jednak wciąż zapewniał, że mnie kocha. A ja pokochałam jego.
Uzależniłam się od niego na maksa. Niestety, rożnie z nim bywało. Często potrafił mnie olewać, zdarzało się, ze pisał z innymi dziewczynami za moimi plecami. Oprócz tego miał problemy z alkoholem, a po mniej więcej roku - uzależnił się od narkotyków. Czasami bywał w stosunku do mnie agresywny, zdarzało się, ze znęcał się nade mną psychicznie, ale ja byłam ślepa i wciąż wierzyłam w to, że się zmieni.
Raz był czuły i kochający, a później przemieniał się w kogoś zupełnie innego...
Dostałam już po tyłku za swoja głupotę, bo ponad 2 miesiące temu rozstaliśmy się w dość nieciekawych okolicznościach.
Upił się i to bardzo. I mnie powyzywał w moim własnym domu... Od najgorszych. Bez powodu. Słyszeli to jego rodzice, którzy po niego przyjechali, moi sąsiedzi, moje rodzeństwo.
Długo nie mogłam dojść do siebie, myślę, ze ta rana zostanie już ze mną na zawsze.
Przez 2 tygodnie zero kontaktu z mojej strony, on dzwonił i pisał, nalegał na spotkanie. Po około 3 tygodniach spotkaliśmy się. Widać, ze miał wyrzuty sumienia, mówił, ze byłam jedyna osoba, którą on pokochał, że nie chce być z nikim teraz, że wie, że mocno mnie zranił i że już nigdy nie odbuduje mojego zaufania.
Nie, nie dałam mu się. Udawałam obojętną, jednak w głębi serca bardzo chciałam do niego wrócić. Spotkaliśmy się kilka razy, mówił, ze chce być w moim życiu, że może kiedyś uda się do odbudować, jak dzwonił to odbierałam dopiero za którymś razem i tak dalej.
Sądziłam jednak, że nie odpuści. A tu psikus, bo - jak się okazuje - po 2 tygodniach od naszego rozstania pojawiła się inna dziewczyna, którą znał już wcześniej.
Myślałam, że bedzie sie starał. A on... Spotykał się i ze mną, i z nią. Podejrzewam, że jej mowil jedno, a mi jeszcze coś innego. Powiedział mi, że nic ich nie łączy, ze to tylko koleżanka. Wiedziałam jednak, że coś wiecej jest na rzeczy.
Niestety, dowiedziałam się, że cos jest miedzy nimi. On wciąż do mnie dzwonił, a ona nawet o tym nie wiedziała.
Wysłałam jej dowody na to, że ją oszukuje. Chciałam jej otworzyć oczy, nic więcej. Jednak nic sobie z tego nie zrobiła. Za to ON strasznie się wkurzył i powiedział mi, żebym dała mu święty spokój, że kocha ją i że przy niej zmienił się i znalazł szczęście. Zabolało. Tylko że to nie ja próbowałam ten kontakt utrzymać...
1,5 tygodnia później do mnie dzwonił. Raz. Jednak postanowiłam już nie odbierać. Następnego dnia wstawił zdjęcie na Facebooka ze swoją nową laską, jak ją obejmuje, a ona cała w skowronkach. Wieczorem, po publikacji tego zdjęcia, dzwonił do mnie dwa razy. Znów nie odebrałam.
Od tamtej pory cisza. Minął już ponad tydzień.
Ta cała sytuacja mnie zniszczyła. Wiem, że długo będę się leczyć po tym, co mi zrobił. Jednak staram się nie poddawać. Chodzę do psychologa.
Jest mi przykro, że po tak długim związku on tak szybko się pocieszył... I jeszcze powiedział mi, że z nią NARESZCIE znalazł szczęście w życiu... Tak jakbym nic nigdy dla niego nie znaczyła.
Szczerze mówiąc liczę na to, ze kiedyś będzie miał wyrzuty sumienia. Wiem, że to złudne nadzieje. Ale naprawdę, on zawsze mógł na mnie liczyć. Zawsze go wspierałam i byłam przy nim w najgorszych chwilach, w takich, w których wszyscy inni go zostawili. Ale on już o tym nie pamięta... Ma kogoś innego, przy kim czuje sie lepiej niz przy mnie.
Życie potrafi dać mocnego kopa w tyłek. Ale jeżeli z nią jest szczęśliwy, niech będzie... Pytanie czy kiedyś potraktuje ją tak samo jak mnie.
Czasami obwiniam się za to wszystko. Za to, że mnie nie szanował i ćpał, bo nie był ze mną szczęśliwy.
Myślicie, że dla innej mógł się tak szybko zmienić? Czy to jest możliwe, że on będzie ją lepiej traktował? W ogóle zachodzę w głowę jak można tak szybko zapomnieć o kimś, z kim się było tyle czasu i jeszcze pare tygodni temu zapewniało, że się kocha... I jak można tak szybko po tak długim związku ułożyć sobie życie...
Miałyście kiedyś podobne sytuacje? Jeśli tak, jak to się kończyło?
Podobne tematy
Ten chlopak okazal sie oszustem a rozgrzebywanie (na zasadzie zazdrosci) ze jest z inna (wg. Ciebie pocieszyl sie) do niczego nie doprowadzi. Raz ze on sie nie pocieszyl tylko ma nowa dziewczyne a Ciebie oszukiwal, a dwa ze ani Ty nie jestes lepsza ani ona gorsza, ani ona lepsza ani ty gorsza. To samo zycie jak sie trafi na oszusta i lawiranta.
3 2015-10-16 17:26:18 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-10-16 17:27:10)
supergirl_, z tego co opisałaś, to facet ma poważne problemy psychiczne. Wiem, że boli, że się pocieszył, że nie walczył, ale tak naprawdę zrobił Ci przysługę, bo uwolnił od toksycznego związku z nim. Tacy ludzie są nieobliczalni. Chciałabyś na takiej sinusoidzie funkcjonować kolejne lata? mając w głowie chwile kiedy był dla Ciebie miły, mówił, że kocha itd. wybaczać mu wszystkie sceny? Ciesz się dziewczyno, że nie miałaś dzieci. My, kobiety często mamy tak, że myślimy, że ktoś się przy nas zmieni, bo kocha, bo jesteśmy dla kogoś wsparciem.
Jednak tą jego nową "miłością", z która się tak obnosi, nie zawracałabym sobie głowy. Bo po pierwsze, chce się pocieszyć, coś sobie i Tobie udowodnić, wbić szpilkę, by Cię zabolało. Jednak jak sama napisałaś, pewnie to tylko kwestia czasu, aż i tamtej pokaże swoje prawdziwe "ja". Czy i jak długo ona to będzie znosić, nie wiadomo. To już nie powinno Cię obchodzić, uwolniłaś się od toksyka i jak ochłoniesz sama poczujesz ulgę.
Powodzenia i dużo siły! ![]()
Nie wiem czy podobna. ..
mój związek trwał 15 lat. Nie wiem od kiedy był toksyczny, może od zawsze? Kochaliśmy się jak " nikt na świecie".
Bańka prysnela w zeszłym roku. W kwietniu odeszłam od męża. Blagal, prosił, leczył się ( krótko) , szalał, straszył, manipulowal.
W czerwcu złożyłam pozew. Wył, ryczal, stalkingowal całą moją rodzinę. W zeszłym miesiącu zadał mi pytanie czy do niego wrócę. Powiedziałam, że nie.
W zeszły weekend była u niego córka, która opowiedziała mi o cioci, która nocowala u taty. W rozmowie ze mną, powiedział, że kogoś sobie znalazł i jest szczęśliwy. Szybko jak na kogoś, kto jeszcze niedawno chciał się zabijać.
Ja się cieszę, że mam spokój.
Za jakiś czas podziękujesz mu za tę niebywałą przysługę jaką jest uwolnienie Ciebie od ćpuna i przemocowca!
maniek_z_maniek, jakby nie patrzeć oszukiwał nas obie. Przecież nie powiedziałby jej o spotkaniach z byłą. Poza tym to trochę nienormalne mieć nową dziewczynę i pisać swojej ex, że się ją kocha.
Anatacjaa, dziękuję za te słowa. Naprawdę podniosły mnie na duchu. Zdaję sobie sprawę z tego, że musi upłynąć kilka ładnych miesięcy zanim zacznę się z tego wszystkiego śmiać i szczerze współczuć tamtej dziewczynie.
Pokręcona Owieczka, nie wyobrażam sobie toksycznego związku przez tyle lat! Dla mnie te 3 były strasznie burzliwe, poczucie mojej wartości spadło niemal do zera, straciłam do samej siebie szacunek... a co dopiero 15 lat takiej męki! Ciesz się, że się z tego uwolniłaś, wyszłaś z tej klatki. Zasługujesz na kogoś lepszego.
Ogniu krocz ze mną, mam nadzieję, że będę w stanie mu jeszcze za to dziękować!
Jeju i Ty rozpaczasz po takim elemencie, tylko więzienia w waszej jakże romantycznej historii brakowało. Dobrze, że nie ma go już w Twoim życiu i nigdy nie pozwól mu wrócić. Moim zdaniem, każdą swoją dziewczynę będzie traktował tak jak Ciebie, bo tylko tak umie. I nie łudź się, że on myśli...
Jak siedzisz w czymś naprawdę długo, to wydaje Ci się, że to wszystko jest normalne. Kiedy brakuje Ci powietrza w klatce, zaczynasz otwierać oczy. Niestety, po tylu latach jesteś tak uzależniona, że tylko terapia jest Ci w stanie pomóc.
Powinnas sie cieszyc, ze pokazuje sie i inna.
Pewnie chcial wzbudzic zazdrosc twoja, a wyszlo inaczej.
Moze gdyby tej drugiej nie znalazl, byc moze wrocilabys do niego.Tak mysle.
A tak, juz jest pozamiatane.
T zamiast rozmyslac, analizowac co i dlaczego, zajmij sie soba, do kolezanki idz, do fryzjera, glowa do gory /chociaz serce boli/ i dziekuj Bogu, ze sie uwolnilas od toksyka.
A co on robi i z kim , nie powinno Cie juz obchodzic.
10 2015-10-16 22:31:17 Ostatnio edytowany przez ShiningStar (2015-10-16 22:31:37)
Kurcze napisałam taki długi tekst i mi się skasował... A jestem dokładnie w takiej samej sytuacji, niemal identycznej ale po tej drugiej stronie....
Pokręcona Owieczka, masz rację! Mi przez długi czas wydawało się, że wszystko jest ok. Łudziłam się, że to związek jak każdy inny. Oczy otworzyłam dopiero kilka tygodni po rozstaniu, a myślę, że do tej pory do końca nie rozumiem w jak bardzo toksycznej relacji żyłam...
ShiningStar, po tej drugiej stronie, to znaczy?
Verdad, masz całkowitą rację. Pewnie byłabym na tyle głupia i wróciła do niego. Ale przecież to i tak nie miałoby żadnej przyszłości, bo prędzej czy później potraktowałby mnie tak samo.
Nie ufałam mu. Tak mnie okłamywał, że w końcu zaczęłam sprawdzać jego telefon... To głupie strasznie. Ale podstawą związku są szacunek i zaufanie, a u mnie nie było ani jednego, ani drugiego.
Dlatego nie polecam tego typu relacji, bo to rodzaj autodestrukcji. Niszczysz siebie. Swoje poczucie własnej wartości. Jesteś jak w klatce, jak pisze Pokręcona Owieczka.
Po tej drugiej stronie czyli ja jestem teraz z chłopakiem który jak na początku spotykał się ze mną pisał swojej eks że ją kocha.
To nieprawda, że każdą swoją dziewczynę będzie traktował tak jak ciebie. Ja jestem tego najlepszym przykładem.
ShiningStar, a jak długo to trwa w Twoim przypadku? To spotykanie się?
Ja jestem z nim już ponad 2 lata... także troszkę czasu już minęło, ale przeszłam przez to... nie było łatwo. Mój też ćpał ( codziennie), tak samo źle traktował swoją byłą a może i gorzej, a ona była od niego uzależniona. Od niej wszystkiego się dowiedziałam.
.
Dlatego nie polecam tego typu relacji, bo to rodzaj autodestrukcji. Niszczysz siebie. Swoje poczucie własnej wartości. Jesteś jak w klatce, jak pisze Pokręcona Owieczka.
I tego sie trzymaj.
Nawet jak bedzie chcial wrocic, bedzie mamil dobrymi slowami, nie wracaj.
Wejdz na to forum i przeczytaj to, co tutaj napisalas.
A jak w przyszlosci bedziesz chciala wejsc w nowy zwiazek, to tez poobserwuj, pomysl, nim sie zaangazujesz.
Raczej nie będzie chciał wrócić, bo jest już szczęśliwy w nowym związku.
Za jakiś czas podziękujesz mu za tę niebywałą przysługę jaką jest uwolnienie Ciebie od ćpuna i przemocowca!
DOKŁADNIE TAK!
I jeszcze z uśmiechem na twarzy powiesz tej dziewczynie "Nie chce Twojego faceta, żadna go nie chce- dlatego jest z Tobą" . Uwierz mi wiem co piszę ![]()
Kolejny przykład tego,że kobita potrzebuje emocji (nawet tych negatywnych - czyli dostać w mordę np.) i wyzwań (on się zmieni - czytaj : ja go zmienię).
Co ja mogę doradzić,szukaj dziewczyno emocji pozytywnych (gość jeździ na motorze
), i wyzwań mniej ekstremalnych (on beka przy stole i ubiera się koszmarnie),i będzie dobrze.
Ogniu krocz ze mną napisał/a:Za jakiś czas podziękujesz mu za tę niebywałą przysługę jaką jest uwolnienie Ciebie od ćpuna i przemocowca!
DOKŁADNIE TAK!
I jeszcze z uśmiechem na twarzy powiesz tej dziewczynie "Nie chce Twojego faceta, żadna go nie chce- dlatego jest z Tobą" . Uwierz mi wiem co piszę
Jednak chyba nie wiesz co piszesz.... Ja jestem właśnie tą "drugą dziewczyną" i chłopak zmienił się przy mnie nie do poznania. Nie ma żadnej patologii, nie ćpa, szanuje mnie i liczy się z moim zdaniem. Natomiast będąc z tamtą dziewczyną tworzył toksyczny związek. To przy mnie wyszedł z nałogu i stał się znów normalnym człowiekiem, pełnym ciepła i miłości. Może nie do końca mam na myśli to, że ludzie się zmieniają, ale to że ci sami ludzie przy różnych osobach zachowują się inaczej... Widocznie nie pasowali do siebie. A to, że pisał jej że kocha można wytłumaczyć na wiele sposobów.
mmmsss, miałaś podobną historię do mojej? Chcesz się nią podzielić?
Hej,
Ja byłem w podobnym związku z pół roku, rozstałem sie z nią a ona bardzo szybko znalazła sobie faceta również dając mi do zrozumienia że nareszcie jest szczęśliwa, nareszcie ma to czego szukała. Myślę że tacy ludzie szczęśliwi nie będą nigdy, za to wiedzą jak zagrać na emocjach i tworzą wokół siebie swego rodzaju aurę atrakcyjności. Zresztą trudno być szczęśliwym alkoholkiem i ćpunem.
22 2015-10-18 16:32:39 Ostatnio edytowany przez ShiningStar (2015-10-18 16:35:03)
Ja miałam podobną historię do twojej... wręcz identyczną, napisałam ci jak to wygląda z drugiej strony, a ty dalej swoje. Czego oczekujesz? że ktoś napisze ci " tak on cie kocha, ale jest z nią bo ona go zmusza i siłą go zatrzymuje?" Nie. Nie kocha, on z nią jest, bo chce z nią być. A jeżeli chce z nią być to chyba jednak cie nie kocha.. ( już). Nie chciałabyś słyszeć tych wszystkich rzeczy na swój temat, które on jej o tobie opowiada... Mój też na początku naszego spotykania pisał i mącił jeszcze w głowie swojej poprzedniej dziewczynie... (pomijam kwestie tego jak ja to przyjęłam i jak to wszystko się potoczyło) i wiesz jak się z tego tłumaczył? Odpowiedział, że pisał do niej w ten sposób bo bawiło go to, bo widział jak na nią to działa i sprawiało mu satysfakcję, że mimo tego jak ją traktował ona dalej coś do niego czuła. Pisał bo chciał sprawdzić jej reakcje, podbudować swoje ego. Też proponował spotkania do których nigdy nie doszło. Tylko po to, aby zobaczyć czy ona się zgodzi. Oczywiście dowiedziałam się o tym po fakcie, kiedy już nie mieli kontaktu. I uwierz mi to jak on ją potraktował na koniec dokładnie pokazało, że z miłością nie miało to nic wspólnego... Nie zmienia to faktu, że jak się o tym dowiedziałam zerwałam z nim na jakiś czas, ale później wróciliśmy do siebie i jesteśmy razem do dziś.
Hej,
Myślę że tacy ludzie szczęśliwi nie będą nigdy, za to wiedzą jak zagrać na emocjach i tworzą wokół siebie swego rodzaju aurę atrakcyjności. Zresztą trudno być szczęśliwym alkoholkiem i ćpunem.
Też tak uważam. Ktoś Ci zagra na emocjach i przy okazji siebie dowartościuje,że jest taki zaje*** i wszystkie na niego lecą a on jest takim łamaczem serc. A podobno z nałogów bo nie oszukujmy się to jest nałog- tak naprawdę nigdy się nie wychodzi.
mmmsss, miałaś podobną historię do mojej? Chcesz się nią podzielić?
Owszem miałam praktycznie identyczną sytuację. Miała ona miejsce dokładnie rok temu. Zauważyłam gdzieś na Fb mega przystojnego faceta. Napisałam do niego , on odpisał i tak od słowa do słowa zaczęła się nasza znajomość. Pisał, rozmawialiśmy godzinami, wreszcie postanowiliśmy się spotkać. Oczywiście oboje się sobie spodobaliśmy. Spotykaliśmy się często. Tylko różnica taka, że ja -spragniona miłości, bliskości, wsparcia (oczywiście on te wszystkie wymagania spełniał). On całkiem niedawno po rozstaniu z kobietą nie chciał związku, chciał zaspokajać swoje pragnienia. Ja na tyle naiwna, że nie docierało do mnie, że on chce tylko jednego myślałam, że z czasem się zakocha. Łóżko przyszło niestety zbyt szybko co jemu oczywiście było na rękę. Różnica miedzy Twoją a moją znajomością była taka, że nie był w ogóle agresywny, wręcz przeciwnie był miły, wspierał mnie jednak był uzależniony od alkoholu a zwłaszcza od marihuany, która jak twierdził pozwala zapomnieć mu o problemach, oczywiście w życiu nie przyznał się że ma z nią problem. Ja się o niego starałam bardzo. Wspierałam go dobrym słowem, wspierałam go gdy był chory, pożyczałam mu pieniądze, gdy widziałam, że brakuje mu kasy, jako jedyna byłam przy nim w urodziny kiedy został zupełnie sam.On widział, że ja się staram i niejednokrotnie mówił mi że jestem cudowna itd ale że razem nie będziemy.
Miał tez swoją przyjaciółkę z którą kontaktował się codziennie. Nie przeszkadzało mi to bo jak wiadomo to przyjaciółka- mają ze sobą zwyczajnie świetny kontakt. Po jakimś pół roku powiedział mi że idzie z nią na imprezę ( w weekend w którym ja ciężko pracowałam). Zrobiło mi się bardzo przykro że spotykając się ze mną i sypiając ze mną idzie sobie z inna na imprezę. Postanowiłam zakończyć wtedy tę znajomość. On napisał że "Nie rozumie mojego podejścia". Nigdy więcej się nie spotkaliśmy. Ja jakoś nie szczególnie po nim cierpiałam bo wiedziałam że ta znajomość nie ma perspektyw jeśli ten facet ćpa, ma długi i ugania się za babami jak pies. Po jakimś miesiącu już widziałam że jest w związku z tą swoja przyjaciółką. I szczerze krzyż im na drogę a jej jestem wdzięczna że sobie takiego palanta wzięła.
Wyciągnęłam z tego bardzo dobrą lekcję, że nie warto cały czas poświęcać się dla innych i ze zdecydowanie jesli kobieta mysli, że facet zakocha sie przez seks to jest w wielkim błędzie.
ShiningStar jest podobno taka prawda życiowa że jeśli facet odejdzie od swojej dziewczyny dla Ciebie to uwierz, że prędzej czy później zrobi to samo Tobie.
25 2015-10-18 18:50:53 Ostatnio edytowany przez ShiningStar (2015-10-18 19:06:01)
Mmmsss
Ale mój facet nie odszedł dla mnie od swojej dziewczyny tylko to ona z nim zerwała, a później zbierało jej się na amory kiedy zauważyła, że on już się pogodził z rozstaniem i zaczął nowe życie.
Mmmsss
Ja nie widzę, żeby wasza historia była niemal identyczna... oprócz tego ze twoj tez palil trawkę. Byłaś typowa koleżanka do łóżka a super girl była z tym człowiekiem w związku. W takim samym w jakim był mój obecny chłopak ze swoją byłą. I u super girl pojawiła się nowa dziewczyna (taka jak ja) a koleś mimo to pisał do niej ze ja kocha i chce dalej z nią być.
mmmsss, przykro mi, że to się tak skończyło. Widocznie facet nie był pewny swoich uczuć. Tym bardziej że dopiero rozstał się ze swoją dziewczyną. Jedno jest pewne - z tego co piszesz, byłaś dla niego zdecydowanie za dobra. A oni lubią to wykorzystywać. To samo było ze mną... Teraz już wiem, że nie było warto się tak poświęcać.
ShiningStar, ile czasu minęło od kiedy rozstał się z poprzednią dziewczyną, a kiedy zaczęliście się spotykać?
Niewiele... sama dokładnie nie wiem, bo udawał wolnego a wcale nie był. Pisał już do mnie pod koniec związku z tamtą dziewczyną. Gdybym wiedziała, że tak było nigdy bym w to nie wchodziła, ale oklamal mnie. Byłam nieświadoma. Dopiero później od niej dowiedziałam się, że w tym czasie kiedy on zaczynał się ze mną kontaktować jeszcze kilka razy się z nią spotkał. Było to bolesne zarówno dla mnie jak i dla niej. Być może na początku traktował mnie jako plaster (kto wie), ale szybko się zaangażował. Wiem, że jest ci ciężko. Rozumiem Cię . Ja długo nie mogłam się po tym pozbierać. Bo obie byłyśmy oszukiwane. Ja wiem, że skoro pisał do swojej byłej wtedy to widocznie nie była mu całkiem obojętna i to mnie bolało najmocniej. A u was kto zerwał?
Ja zerwałam. Nie mogłam już dłużej znieść tego, że mnie nie szanował. Co prawda ostatnie miesiące naszego związku były wspaniałe, ale ten jeden raz jak wypił za dużo i powiedział za dużo, przekreślił wszystko. Po 6 latach znajomości dopiero uświadomiłam sobie co to za człowiek.
Nie szanował swojej rodziny. Stracił najlepszego przyjaciela przez swoje zachowanie. Mogłam przejrzeć na oczy wcześniej, że coś jest z nim nie tak, ale niestety... Byłam głupia, teraz mam za swoje.
Narkotyki i dopalacze zrobiły swoje. Od roku coś dziwnego działo się w jego głowie. Oczywiście zawsze go wspierałam, ale uważałam, że potrzebuje specjalisty. Widziałam, że przez swój nałóg traci sens życia...
A może przeze mnie?
teraz go odzyskał, jeśli jest szczęśliwy moim kosztem, niech będzie.
Kurde historia naprawde bardzo podobna.... oprocz alkoholu i dopalaczy ( tego u mojego nie bylo).. Powiem ci tylko tyle, że ta jego dziewczyna wcale nie czuje sie taka super skoro pokazalas jej jakies dowody. Ja czułam się fatalnie... Nie wiem jak jest u nich... Z nałogiem bardzo ciezko skonczyc, a z alkoholem i dopalaczami chyba tym bardziej. Nie wiadomo czy im się uda.... Ja długo walczyłam z jego nałogiem, ale to była "tylko" trawka. Była mojego chłopaka również zerwała, bo już nie wytrzymywała tego terroru... agresji, braku szacunku, olewania. Też była za dobra. On właśnie był uzależniony od tej dobroci, lubił nią manipulować.
Uwierz mi, że nie chciałam jej dopiec. Chciałam ją tylko ostrzec, żeby nie myślała, że on gra fair...
Tym bardziej że jak rozmawialiśmy, staliśmy praktycznie kilka metrów od niej... A on powiedział mi wtedy, że nigdy o mnie nie zapomni. Raz zabrał ją na jakąś imprezę. Kilka dni później dzwonił do mnie. Śmiał mi się przez telefon z tego, że się na niego obraziła, bo ją kompletnie olał wtedy...
W moim związku była nie tylko trawka. Od tego się zaczęło. Później doszły dopalacze. Próbował nawet pigułek i kokainy... Nie wiem czy ten człowiek się zmieni. Szczerze wątpię... Było jeszcze mnóstwo akcji, o których lepiej nie będę pisać. Generalnie nie tylko mnie tak traktował, ale wszystkich wokół siebie. Egocentryk.
Wasze rozstanie wyglądało dokładnie tak jak u mojego i jego byłej. Ona też nie dawała znaku życia przez 2 tyg a on w tym czasie ciągle pisał i dzwonił. Ja nie wierze, że nic dla niego nie znaczysz. Jednak do tej pory nie rozgryzłam co ten twój i mój mieli w głowie.... widocznie czuli coś do obydwu dziewczyn. No bo jak wytłumaczyć te ich żale po zerwaniu?
tak mi to tłumaczy moja psycholog. tak naprawdę nigdy się nie dowiemy - tylko oni wiedzą, co tak naprawdę myślą, co mają w głowach.
To jest taka rysa na szkle w moim związku... ta nielojalność i związek zbudowany na kłamstwie. Gdybym tylko wiedziała co on wtedy wyprawiał za moimi plecami...
Dzisiaj jak na spokojnie o tym rozmawiamy to on tłumaczy to w ten sposób, że wtedy jej nie kochał, ale wkurzało go te nieodzywanie przez 2 tyg. Zdziwiła go tym, zaniepokoiło go to, bo zawsze zabiegała o niego. To on zazwyczaj ją olewał...tak jakby pies ogrodnika mu się właczył. I tłumaczy to tym, że gdy tylko dopiął swego ( ona zgodziła się na spotkanie) to wtedy on przestał się odzywać i ją wystawiał. Chore dla mnie i niezrozumiałe, bo wg mnie jeśli kogoś się nie kocha to ma się gdzieś tę osobę całkowicie. Widocznie oni nie mieli...