Witam,
około 3 lata temu poznałem kobietę z dzieckiem będącą w rozpadającym się związku. Zakochaliśmy się w sobie. Ona nie mieszkała już około 3 lata ze swoim mężem. Ich związek się rozpadał, ponieważ on często ją okłamywał, sprzedawał rzeczy z mieszkania (sprzedał obrączkę) i sprawiał wiele innych problemów. Wtedy się poznaliśmy, zakochaliśmy się w sobie, czuliśmy jakbyśmy znali się od wieków, oboje po raz pierwszy poczuliśmy prawdziwą miłość. W momencie, kiedy On zaczął podejrzewać, że się spotykamy, zmienił się w psychopatę, wydzwaniał do mnie, wypisywał smsy, groził itp., do Niej to samo (bez grożenia), raz zamknął się w mieszkaniu i trzymał nóż, że niby chciał sobie zrobić krzywdę, chodził pijany cały czas, wydzwaniał i pisał Jej, że stoi na moście i idzie się zabić. Cały czas jest tak samo, on bezustannie dręczy Ją psychicznie, wypytuje czy wróci do Niego, czy jest ze mną. Wystarczy, że Ona zaczyna tłumaczyć mu, że nic z tego nie będzie, a on wtedy stosuje szantaż emocjonalny. Obecnie jest tak, że boi się mu powiedzieć prawdę, bo nie chce mieć Go na sumieniu, ani nie chce, żeby ze wściekłości zrobił Jej krzywdę. On nikogo innego nie ma, kto mógłby Go wspierać. Dlatego odpowiada mu, że Go kocha i że jest szansa, jeśli się zmieni. Mi mówi, że prawda jest taka, że nie chce z Nim być, że chce być ze mną i nie wyobraża sobie życia beze mnie. Rozmawiałem również z jej przyjaciółką, która potwierdziła, że Ona na 100% nie chce wrócić do męża i żebym był cierpliwy. Tylko, że cały czas nic się nie zmienia, Ona nie ma odwagi, żeby mu powiedzieć jak jest. Zapytałem Ją, co zamierza zrobić i powiedziała, że chce być ze mną i chce rozstać się z mężem, ale w taki sposób, żeby nikt nie ucierpiał. Wydaje mi się to jednak niemożliwe, żeby nikt nie ucierpiał i myślę, że po prostu musi postawić sprawę jasno swojemu mężowi, nie ważąc na samobójcze groźby.
1. Co mogę zrobić, żeby ona poczyniła kroki w kierunku rozwodu. Jak pomóc osobie, która jest tak zmanipulowana przez samobójcze groźby?
2. Czego powinienem nie robić?
Bardzo proszę o pomoc i pozdrawiam