Jak w temacie. Czy sex dla kobiety jest tym samym czym dla mężczyzny? Czy sex w stałym związku jest tyle samo wart jak jednorazowa przygoda? Zachęcam do wypowiedzi zarówno panie jak i panów i liczę na szczegółowe odpowiedzi.
Podobne tematy
Czy sex w stałym związku jest tyle samo wart jak jednorazowa przygoda?
Jak z jedzeniem... jeśli lubisz w niedzielę rano robić jajecznicę na boczku, to po prostu tak lubisz i tak możesz całymi latami jeść i zawsze Cię to cieszy i nigdy się nie nudzi i zawsze jesteś tak samo najedzony, tak samo smakkuje i jest cudownie. Jeśli masz na mieście ulubione restauracje, to do nich chodzisz -- to jak z dziewczyną, którą znasz i się spotykacie... czasem restauracja się znudzi, albo psuje się jakość jedzenia, więc związek się rozpada. Zaś jednorazowe przygody to jak jednorazowe jedzenie w nieznanej restauracji -- czasem trafisz na super jedzenie, choć szyld i wystrój nie jest piękny, a czasem pójdziesz do super wyglądającej restauracji, a dostaniesz obrzydlistwo...
Ponieważ jestem dość żywiołową i nerwową osobą, dla mnie seks jest przede wszystkim rozladowaniem emocji, napięcia, najprzyjemniejszą, wiec w sumie najczęstszą formą wysiłku fizycznego.
Co do wartości - jednorazowa przygoda do pięt nie dorasta seksowi w stałym zwiazku. Potrzebuję, by ta osoba byla dla mnie ważna, ja dla niej także, poznawać siebie, odkrywać, zaspokajać na różne sposoby, bawić się, rozkoszować bliskością. Nowe bywa podniecajace, ale znajome i kochane is the best.
Chyba najpierw powinno się zapytać "Czy lubią ?", dopiero potem "czemu".
Dziwne to pytanie, czemu lubią? No ja bym się tu głębokiej filozofii nie dopatrywała, bądź co bądź za to głównie odpowiada biologia ![]()
Dziwne to pytanie, czemu lubią? No ja bym się tu głębokiej filozofii nie dopatrywała, bądź co bądź za to głównie odpowiada biologia
No ale to, zwłaszcza u kobiet, zdecydowanie bardziej złożone niż biologia. To nie jest jak np. z jedzeniem czekolady, że jak ktoś lubi to zawsze chętnie da się poczęstować. Miliony okoliczności składają się, że danego dnia o danej porze z daną osobą mogą mięć chęć, a mogą też nie mieć. I mogą całe lata nawet żyć bez seksu nie czując żadnej straty - wystarczy, że nie spotkają nikogo odpowiedniego.
No ale to, zwłaszcza u kobiet, zdecydowanie bardziej złożone niż biologia. To nie jest jak np. z jedzeniem czekolady, że jak ktoś lubi to zawsze chętnie da się poczęstować. Miliony okoliczności składają się, że danego dnia o danej porze z daną osobą mogą mięć chęć, a mogą też nie mieć. I mogą całe lata nawet żyć bez seksu nie czując żadnej straty - wystarczy, że nie spotkają nikogo odpowiedniego.
A u mnie z seksem jest właśnie dokładnie jak z czekoladą - zawsze mam ochotę na jedno i drugie
Seks jest przyjemny i relaksujący, dlatego sytuacje, w których nie chcę go uprawiać są naprawdę wyjątkowe, muszę np. bardzo źle się czuć fizycznie lub psychicznie (ale ciągnąc dalej analogię jedzeniową, czekolady też nie zjem jeśli np. boli mnie brzuch). A to, że kobiety mogą nie uprawiać seksu latami bez poczucia straty to już wierutna bzdura, co zdaje się już kilka osób próbowało Ci uświadomić w innym wątku. Kobieta mająca normalny popęd seksualny odczuwa go niezależnie od tego, czy ma obecnie partnera, czy nie. W przeciwnym razie kobiety nie masturbowałyby się, a według badań Starowicza robi to ok. 80% kobiet (w praktyce pewnie więcej, jak wiadomo w ankietach nie każda pani chętnie się do tego przyznaje).
No ale to, zwłaszcza u kobiet, zdecydowanie bardziej złożone niż biologia. To nie jest jak np. z jedzeniem czekolady, że jak ktoś lubi to zawsze chętnie da się poczęstować. Miliony okoliczności składają się, że danego dnia o danej porze z daną osobą mogą mięć chęć, a mogą też nie mieć. I mogą całe lata nawet żyć bez seksu nie czując żadnej straty - wystarczy, że nie spotkają nikogo odpowiedniego.
Szczerze mòwiąc ja nie potrzebuję jakiś specjalnych okolicznosci,aby mieć ochotę czy też zgodzić sie na seks- w moim przypadku w grę wchodzi tylko mąż,co wiecej wydaje mi sie,ze to ja mam wieksze libido a co za tym idzie wieksza ochote na seks i potrzebuje go częściej:)
Jak w temacie. Czy sex dla kobiety jest tym samym czym dla mężczyzny? Czy sex w stałym związku jest tyle samo wart jak jednorazowa przygoda? Zachęcam do wypowiedzi zarówno panie jak i panów i liczę na szczegółowe odpowiedzi.
Nie miałam jednorazowych przygód, one mnie nigdy nie kręciły i nie kręcą, więc tu nie odpowiem, ale czym dla mnie jest seks, no tak w związku, no najwyżej z moim facetem uprawiałam seks szybko po 2 tygodniach, ale od razu wiedzieliśmy, że będzie coś więcej. Gwarancji nie ma, ale widać było, że tak będzie, to nie był seks tylko dla seksu. No i wtedy i w związku też to jest wspaniałe, czułość, początkowo poznawanie swoich ciał, potem już swoje ciała znamy i to zaufanie itp, bliskość. Bardzo duża przyjemność fizyczna oczywiście też, poczucie, że jesteś dla tego mężczyzny piękna, że Cię kocha, pożąda. Brak wstydu u mnie, że moje ciało nie jest super, staram się je polepszyć teraz, ale póki jest średnie, a i tak wiem, że mu się podobam, to nie czuję wstydu. Czuję się przy nim swobodnie. Seks daje przyjemność, zadowolenie, endorfiny i te sprawy ![]()
Małpa69 napisał/a:Dziwne to pytanie, czemu lubią? No ja bym się tu głębokiej filozofii nie dopatrywała, bądź co bądź za to głównie odpowiada biologia
No ale to, zwłaszcza u kobiet, zdecydowanie bardziej złożone niż biologia. To nie jest jak np. z jedzeniem czekolady, że jak ktoś lubi to zawsze chętnie da się poczęstować. Miliony okoliczności składają się, że danego dnia o danej porze z daną osobą mogą mięć chęć, a mogą też nie mieć. I mogą całe lata nawet żyć bez seksu nie czując żadnej straty - wystarczy, że nie spotkają nikogo odpowiedniego.
Nigdy nie byłam w takiej sytuacji żebym nie uprawiała seksu latami i myślę że to było by baaardzo trudne, to chyba zależy od kobiety.
Dla obu płci jak się lubi seks, to lepiej jak jest niż go nie ma. No co nie znaczy, że lepiej by był byle jaki ;p Czasem kobiety mają tutaj większe wymagania, chcą więcej czułości, ale no tak nas biologia stworzyła, a i tu różnie bywa. Na pewno jednak nie każda kobieta, a nawet i niewiele z kobiet potrzebuje godzinnej gry wstępnej czy wielu zabiegów, zdecydowanie zazwyczaj wystarcza moim zdaniem to, że obok jest odpowiedni partner i słuchanie siebie wzajemnie, wtedy może być naprawdę przyjemnie
Wiele osób pisało, że w łóżku liczy się też inteligencja i to jest prawda, bo dzięki temu czasem jest większa inwencja, a nie tylko jedna pozycja czy coś. No, ale tutaj nawet bardziej niż inteligencja to po prostu chodzi o nastawienie na partnera, bo wiele osób chyba patrząc po wątkach egoistycznie bierze, nie dając zbyt wiele czy jakoś tak. Czasem są z partnerami, które bym im nieba przychyliły, a same wiele nie robią w tym kierunku. To też fakt, bywa. No oboje powinni być na siebie otwarci, a wtedy może być całkiem fajnie ![]()
Dziwne pytanie.
Seks jest przyjemny, dlatego też ludzie go uprawiają.
Pomaga rozładować się totalnie, jest przyjemnym wysiłkiem fizycznym, zbliża ludzi.
Ja mam wiecznie ochotę, pod warunkiem, że akurat coś mi nie dolega fizycznie, lub źle się nie czuję z innego powodu.
Seks z moim mężem jest lepszy od czekolady, ciekawszy niż najlepszy film. Nie nudzi mnie i wątpię, czy kiedykolwiek znudzi.
Właściwie raz miałam w życiu okres, kiedy nie odczuwałam popędu - po urodzeniu dziecka. Ale moje samopoczucie było tak złe i bolało mnie dosłownie wszystko (poród z komplikacjami), że nikogo to chyba nie dziwi. Doszłam do siebie i zainteresowanie seksem wróciło.
Czasem jak tak siądę i czytam niektóre tematy jak ten to nie wiem czy się śmiać czy płakać czy może załamywać ręce.
Czasem jak tak siądę i czytam niektóre tematy jak ten to nie wiem czy się śmiać czy płakać czy może załamywać ręce.
To może zrób to wszystko jednocześnie?
Tylko nie zapomnij się sfotografować dla potomnych ;p.
Czasem jak tak siądę i czytam niektóre tematy jak ten to nie wiem czy się śmiać czy płakać czy może załamywać ręce.
Gdyby takie tematy były głupie to forum nie było by pełne opowieści o oziębłości, aseksualnych związkach i ogólnych problemach wynikających z braku satysfakcjonującego sexu.
Metyl napisał/a:Czasem jak tak siądę i czytam niektóre tematy jak ten to nie wiem czy się śmiać czy płakać czy może załamywać ręce.
To może zrób to wszystko jednocześnie?
Tylko nie zapomnij się sfotografować dla potomnych ;p.
Jej Krolewska Mosc nie skończyła najlepiej.... A wracając do tematu- ile kobiet, tyle odpowiedzi na postawione pytanie; modalne (czyli najczestsze odpowiedzi ) można znaleźć m. in. właśnie w publikacjach profesora Starewicza i Marii Rotkiel
Metyl napisał/a:Czasem jak tak siądę i czytam niektóre tematy jak ten to nie wiem czy się śmiać czy płakać czy może załamywać ręce.
Gdyby takie tematy były głupie to forum nie było by pełne opowieści o oziębłości, aseksualnych związkach i ogólnych problemach wynikających z braku satysfakcjonującego sexu.
Faceci widząc po wątkach na forum też czasem są oziębli, a nawet jak nie, to np wolą masturbację. No, ale na pewno nie ma co generalizować, bo to niektórzy, nie wszyscy, tak jak nie wszystkie kobiety. No, a nie ulega wątpliwości, że wielu facetów seks lubi, dlatego też moim zdaniem powinno nie ulegać wątpliwości, że wiele kobiet też seks lubi. No, a w przypadku obu płci zdarzą się osoby z niskim libido czy nawet kompletnym brakiem chęci z jakiś też przyczyn, czasem też z powodu chorób fizycznych, które mogą zabierać ochotę. Czasem myślę. ze też jest to kwestia, że niektórzy są z osobą, która tak naprawdę za bardzo im nie odpowiada i po prostu tego pożądania za bardzo nie ma, a z inną osobą mogłoby być.
Jej Krolewska Mosc nie skończyła najlepiej....
Ze mną wszystko dobrze. ![]()
Ja po prostu zbytnio nie widzę sensu rozpatrywania tego typu kwestii bo najzwyczajniej w świecie się one bardzo indywidualne więc raczej nie ma co po tym wątku oczekiwać jakichkolwiek choćby częściowo rzeczowych konkluzji. Wszystko rozbija się o to na kogo się trafi i tyle jak dla mnie.
Ja po prostu zbytnio nie widzę sensu rozpatrywania tego typu kwestii bo najzwyczajniej w świecie się one bardzo indywidualne więc raczej nie ma co po tym wątku oczekiwać jakichkolwiek choćby częściowo rzeczowych konkluzji.
Tak, to są sprawy bardzo indywidualne, a że takowych indywiduów jest na forum cała masa, warto, by jakaś część z nich wypowiedziała się w tej kwestii w sposób subiektywny, co rzuci pewne światło na całościowy obraz sytuacji. Każdy ma inne pobudki i fajnie jest dowiedzieć się czegoś nowego ![]()
Ja, chcąc objaśnić mój sposób postrzegania seksu, posłużę się cytatem widniejącym na nieśmiertelniku mojego faceta:
"Seks rozładowuje napięcie - miłość je potęguje." Wielość interpretacji, lecz najważniejsze zostało z pewnością ujęte.
A czemu faceci lubią sex?
Sorry ale pytanie wydaje mi się troszkę głupie.
Tak, to są sprawy bardzo indywidualne, a że takowych indywiduów jest na forum cała masa, warto, by jakaś część z nich wypowiedziała się w tej kwestii w sposób subiektywny, co rzuci pewne światło na całościowy obraz sytuacji. Każdy ma inne pobudki i fajnie jest dowiedzieć się czegoś nowego
Oj tam oj tam.
Lwica_ napisał/a:Tak, to są sprawy bardzo indywidualne, a że takowych indywiduów jest na forum cała masa, warto, by jakaś część z nich wypowiedziała się w tej kwestii w sposób subiektywny, co rzuci pewne światło na całościowy obraz sytuacji. Każdy ma inne pobudki i fajnie jest dowiedzieć się czegoś nowego
Oj tam oj tam.
Twoja argumentacja zwaliła mnie z nóg. W mig zmieniłam zdanie :*