4 lata temu byłam w związku z pewnym chłopakiem, nie trwał on długo ale miło to zapisał się on głęboko w mojej pamięci. Od tamtego czasu miałam kilku partnerów ale nie potrafię stworzyć długiego związku przez fakt że cięgle myślę i czuje coś do T. Nie potrafię sobie z tym poradzić, próbowałam już na różne sposoby, nawet chciałam się skonfrontować z przeszłością i niestety pogorszyłam sprawę umawiając się z nim na kawę. Mam straszne wyrzuty sumienia będąc aktualnie w związku. Co robić? Jak zakończyć stary etap i rozpocząć nowy? Proszę pomóżcie ![]()
1 2015-09-23 16:20:21 Ostatnio edytowany przez Tysia95 (2015-09-23 16:28:34)
Podobne tematy
4 lata to już kawałek czasu...może szukasz nowych związków na siłę, żeby zapomnieć o T., ale przez to daje to skutek odwrotny? Może powinnaś być jakieś czas (rok?) sama?
Wiek: 20
Grubo...
4 2015-09-23 20:57:45 Ostatnio edytowany przez BoTak (2015-09-23 21:00:27)
Proste i trudne zarazem - przestać myśleć o T. i zająć się swoim życiem - nowe pasje, nowi ludzie, nowy harmonogram życia i brak czasu na rozmyślanie; no i przede wszystkim głównie - chęć zapomnienia o T. Chcesz żyć?, czy umartwiać się wspomnieniami? to TY wybierasz ![]()
5 2015-09-24 17:39:10 Ostatnio edytowany przez Gary (2015-09-24 17:39:51)
Tysiu -- po pierwsze nie wymażesz T. z pamięci, a po drugie nie możesz z nim żyć, nie będziecie razem.
Są dwa sprzeczne punkty -- w twoim sercu są uczucia do T, ale nie będziecie razem.
Musisz się z tym stanem pogodzić. Możesz schować ten żar gdzieś w kącie duszy, ale on nigdy nie zgaśnie. Nowy związek zaczniesz z tym żarem niestety... Nie musisz nikomu o tym mówić, ale po prostu to zaakceptuj.
T. niekoniecznie jest taki fajny jak Ci się teraz zdaje -- może za 10 lat będziesz inaczej o nim myśleć. Ale na chwillę obecną nie będziecie razem. Pewnie nigdy nie będziecie.
Zobacz na moją stopkę... to jest właśnie o twojej stuacji: Nie zawsze możemy żyć z tymi, których kochamy. Szczęściem jest kochać tych, z którymi żyjemy. Nieprawda, że można kochać tylko jedną, tylko jednego.
Tysiu, po prostu zacznij żyć dla siebie ![]()
Przestań się oglądać w przeszłość a także wyglądać w przyszłość, bo to nic nie da.
Zacznij żyć tym co jest tu i teraz. Zacznij dostrzegać małe rzeczy, bo te małe rzeczy składają się na te duże.
Ja też przeżyłam rozstanie po kilkuletnim związku, i chyba byłam w gorszej sytuacji niż Ty, mimo, że nie było ani ślubu ani dzieci.
Dojście do siebie zajęło mi miesiąc czasu, a rozpoczęcie normalnego życia jakieś dwa miesiące.
Może mi ktoś powie, że to mało, nie to cholernie dużo, bo to był chyba dwa najtrudniejsze miesiące mojego życia. A przynajmniej te z tych naj naj ![]()
Najtrudniejsze w takich sytuacjach jest odnalezienie wewnętrznego spokoju, to on daję nam siłę i chęć do działania.
Póki nie zaakceptujesz swojego życia takim jest, swojego związku lub jego braku to nie będziesz szczęśliwa.
Nie znam dokładnie Twojej sytuacji ale najważniejsze jest to, żeby nie utrzymywać ze sobą kontaktu oczywiście czasami jest to niemożliwe, kiedy w grę wchodzą dzieci lub jakieś wspólne zobowiązania, ale u Ciebie chyba tak nie jest, patrząc na Twój młodziutki wiek ![]()
I nie chodzi tutaj o to, żeby mijając na ulicy swojego "byłego" odwracać głowę w drugą stronę ale o to, że jeżeli tli się w nas choć troszkę uczucia a nie ma już nadziei na związek to nie szukać kontaktu na siłę.
Moja rada zacznij żyć po swojemu, rób to na co masz ochotę w danym momencie i ciesz się życiem , dostrzegaj to co małe i piękne ![]()
Tysiu, po prostu zacznij żyć dla siebie
Moja rada zacznij żyć po swojemu, rób to na co masz ochotę w danym momencie i ciesz się życiem , dostrzegaj to co małe i piękne
Kiepska rada skoro piękne i miłe jest związane z T. ![]()
8 2015-09-24 18:55:28 Ostatnio edytowany przez Celebre (2015-09-24 18:55:45)
Dziewczyny,
póki My nie zrobimy czegoś dla siebie, nigdy nie będziemy szczęśliwe.
Kobieta, która to zrozumie jest szczęściarą.
Szczęście z T. iluzja, złudzenie, wspaniały obraz, wspomnienie, jednak już nie rzeczywistość.
Najwyższa pora to zrozumieć i zacząć oddychać pełną piersią
wiem co mówię.
Mam koleżankę, która właśnie przechodzi to co Ty, a ja przeżyłam to w zeszłym roku dlatego wiem co piszę, to nie jest jakiś mój wymysł.
Potrzebny jest po prostu czas i zaakceptowanie pewnego stanu rzeczy, jaki by on nie był.
A przyjdzie taki moment w życiu, kiedy będziesz się z tego śmiała.
Głowa do góry jeszcze będzie cudnie
![]()