Witajcie
Jestem tu nowa.. Byłam w związku 3 lata, mieszkalismy razem. Bywały gorsze i lepsze dni.. Jednak bardzo sie kochalismy, zycie razem planowalismy, on twierdzil ze nigdy mnie nie zostawi, ze jestem miloscia jego zycia...ale...On ze swojej strony zawinił tym że spędzał najwiecej czasu przed komputerem, nigdzie nie chcial juz pozniej ze mną wychodzic, miał problemy finansowe, nagle zatesknil za kumplami i oni stali sie dla niego najwazniejsi, mial o wszystko pretensje..Natomiast ja tez nie bylam idealne- byłam zazdrosna, jak widzialam go z jakas kolezanka to robilam awanture, staralam sie go kontrolowac, narzekalam ze nigdzie nie wychodzimy i nie ma dla mnie czasu... W koncu bylo tak ze on specjalnie czesciej chodzil do pracy zeby ze mną nie siedziec
Ja go bardzo kochalam, chcialam dla nas jak najlepiej, zebysmy sie nie klocili, on mial przewage bo ja zawsze lagodzilam klotnie i kiedys powiedzial ze czego by nie zrobil to i tak go nie zostawie... Stwierdzil ze sie stalam taka bez energii.. Ze taka sierotka marysia
I nagle powiedzial ze chce sie rozstac, ze nie widzi tego, ze to sie zrobilo nieznosne, cos sie w nim wypalilo i nie wiem czy mnie jeszcze kocha..Aczkolwiek ze nie przekresla tego calkowicie, ale zebym zyla tak jakbysmy mieli sie juz nie zejsc, zebym sobie w razie czego nie narobila nadzieji
Na poczatku pisalam do niego, plakalam, mowilam ze czemu mi to robi, ze go kocham itp...Jeszcze pare dni mieszkalismy razem, olewal mnie, zle mi bylo...W koncu stwierdzilam ze to ja sie wyprowadze bo akurat kolezanka szukala wspollokatorki.. A on tam zostal w naszym wynajetym mieszkaniu..Wyprowadzilam sie, ciezko bylo. Pare dni nie wychodzilam z domu, nic nie jadlam, schudlam.. Piłam, paliłam... W koncu stwierdzilam dosc i jakos sie ogarnelam, zapisalam sie na basen, chce zaczac chodzic w butach na obcasie by poczuc sie sexi..bo on niestety zanizyl mi samoocene twierdzac ze jestem jak sierota i w ogole ze ubieram sie jak facet...Od momentu wyprowadzki ogarnelam sie i nie blagalam go o powrot, stwierdzilam ze koniec ponizania..On pare razy sie odezwal 'co tam' i chwile z nim pogadalam jak z kolega..Ale od 2 tygodni sie nie odzywa, niby dobrze ale tesknie cholernie za nim! inni faceci mnie narazie nie interesuja, wiekszosc znajomych niestety ma kogos i nie ma dla mnie czasu, albo maja rodziny, prace w innych godzinach niz ja...
Bylismy ze soba tyle czasu, czulam ze to 'ten jedyny'... Musze byc silna i sie nie odzywac, ale pare rzeczy mi zostalo u niego w mieszkaniu, jakies talerze, odkurzacz itp.. I bede musiala to odebrac, ale tego sie najbardziej boje ze odzyja wspomnienia...Jak sie wtedy zachowac?
ogolnie to niestety ja zawsze bylam taka 'ulegla', on natomiast zupelne przeciwienstwo, do mieczakow nie nalezy. Zawsze twierdzil np jak plakalam po klotni czy cos to ze powinnam byc twarda a nie jak dziecko, ze powinnam byc silna kobieta.. Nie raz specjalnie zachwoywal sie w okreslony sposob zeby sprawdzic jak zareaguje itp...Np wrocil pozno do domu i to czy bede wydzwaniac co chwile czy nie to mialo cos tam mu pokazac...
Niestety jestem wrazliwa, bo tak go kocham..kiedys taka nie bylam,nigdy bym nie pozwolila zeby jakis facet tak przejal kontrole nad moim zyciem...Jak sie zmienic i miec wywalone? Jak stac sie silna kobieta oraz czy istnieje cien szansy ze go odzyskac? Co mam robic?:(
Podobne tematy
No coz, on chce miec silna kobiete jesli Ty taka sie nie czujesz to nie ma co. Mozesz probowac przez jakis czas ale jesli z natury nie jestes taka jakiej on szuka to daj sobie spokoj. Pojdz po rzeczy z kolezanka,nie zastanawiaj sie, dzialaj zadaniowo: mam do zabrania to i to i szybko szybko jakby mial Ci uciec autobus
Nie ogladaj sie, nie przysiadaj i nierozczulaj jak to bylo cudownie tu i tam...otworz sie na nowe znajomosci nie na zasadzie poszukiwania ale nie odrzucania. Dobrze,ze sie wzielas za siebie, wazne jest to bys to lubila i czula,ze to jest Twoje bo na nic taka przebieranka na chwile by oszukac przede wszystkim siebie. Jesli jestes typem sportowym ilubisz ubierac sie sportowo to na nic szpilki. Odnajdz siebie, zobacz jaka siebie lubisz i to wzmocnij. Nie przebieraj sie zachowaniem czy ciuchami bo to strata czasu i tak natura wezmie gore. Zaakceptuj sie bo jest cala masa facetow, ktorzy lubia taki typ kobiety jaka jestes. Nie czepiaj sie bylego jakby byl jedynym na swiecie, nie umrzesz bez niego ![]()
no nie wiem czy nie umre bez niego
naprawde nawet jakbym miala przed soba najprzystojniejszego i najmadrzejszego kolesia to i tak bym go nie chciala...daleko mojemu ex bylo do idealu ale dla mnie nim byl.. moze bylam dla niego za dobra, osaczalam go
jak nim wstrzasnac by poczul co stracil? ![]()
Nie jesteś taka słaba, za jaką się uważasz. Dobrze, że w trudnej dla siebie sytuacji potrafiłaś jednak ogarnąć się.
Nie rób sobie wyrzutów, że na początku płakałaś, prosiłaś go itd, większość osób które kochają, tak właśnie się zachowuje, próbowałaś ratować Wasz związek.
Nie zmieniaj się na siłę dla faceta, który źle Cię traktuje. Nie pozwól też zrobić z siebie koła zapasowego "Aczkolwiek ze nie przekresla tego calkowicie, ale zebym zyla tak jakbysmy mieli sie juz nie zejsc".
Wyprowadzka była dobrym posunięciem, odbierz jak najszybciej resztę swoich rzeczy i odetnij się od niego.
To chyba najlepsze rozwiązanie, żeby stanąć na nogi, wyleczyć się z miłości do niewłaściwego człowieka i otworzyć na nowe związki.
jak nim wstrzasnac by poczul co stracil?
Radzilabym bys w ogole o takim planie zapomniala bo tylko niepotrzebnie zaangazujesz swoj czas i energie w cos co i tak nie zadziala. Nie mozesz kogos do siebie zmusic. Jedyne wyjscie to zycie wlasnym zyciem, staniecie na nogi, wlasne nogi a co bedzie to zycie pokaze. Jesli jestescie dla siebie to sie spotkacie jeszcze i pokochacie. Zacznij zyc na nowo ![]()
a co jesli bedzie sie co jakis czas odzywal itp? bo powiedzial ze nie chce calkiem tracic kontaktu...albo jak bedzie chcial sie spotkac?
Wiem,ze to necace propozycje ale dla wlasnego dobra powinnas unikac. Bo zaraz bedziesz sie nakrecala i taka hustawka bedzie. Nie powinnas. Tak wyglada teoria,a praktyka jest o wiele trudniejsza. Jednak jesli chcesz miec kontrole nad swoim zyciem to nalezaloby tak zrobic.
ok dziekuje za rady. mam nadzieje ze zaczne calkiem zyc tak, jak zylam zanim sie z nim zwiazalam...mialam pasje, bylam pelna zycia.. chcialabym na nowo. i nigdy wiecej nie wierzyc w milosc do konca zycia..bo niestety myslalam ze juz zawsze bedziemy razem a potem rozczarowanie..
ok dziekuje za rady. mam nadzieje ze zaczne calkiem zyc tak, jak zylam zanim sie z nim zwiazalam...mialam pasje, bylam pelna zycia.. chcialabym na nowo.
I tak powinno byc z facetem. Zwiazek to nie rezygnacja z siebie i swoich pasji ale rozwijanie sie ,wzajemne wzrastanie, bycie soba. Wtedy jest odpowiedni partner kiedy to wszystko sie realizuje przy nim. Powodzenia ![]()
Doskonale wiem co czujesz, jestem w bardzo podobnej sytuacji.
Jeżeli chcesz coś zmienić to przede wszystkim musisz uzbroić się w cierpliwość i spokój. Tak, wiem, że łatwo się mówi... ale chyba tym można najwięcej osiągnąć. super, że potrafiłaś się szybko ogarnąć, zająć się sobą, tak trzymaj. Pozbądź się rzeczy które przywołują wspomnienia, nie oglądaj wspólnych zdjęć, to bardzo pomaga
magdalena a Ty ile bylas w zwiazku? czemu sie rozstaliscie i jak sobie radzisz?
choc nie ukrywam ze czasem mam ochote isc tam do niego, pocalowac itp
ale wiadomo...nie ponize sie tak, juz nie. dalam mu wszystko, wspieralam jak mial problemy a on ot tak sie mnie pozbyl... mimo wszystko zycze mu jak najlepiej, oraz ze cos zrozumie
13 2015-09-13 15:58:53 Ostatnio edytowany przez magdalena991 (2015-09-13 16:04:39)
Proponuje rozmowę na priv żeby nie rozproszyc tematu, zaraz napisze do Ciebie maila
14 2015-09-13 16:34:13 Ostatnio edytowany przez toorank (2015-09-13 16:36:55)
Nie odzyskiwać faceta.
Niech idzie w diabły, tam dokąd chciał.
Jak ma wrócić to wróci, nie płaszcz się przed nim. Ostatecznie więcej zyskasz pokazując, że jesteś silna choćbyś miała udawać niż uganiając się za nim.
Nic tak nie odstrasza facetów jak nasz desperacja.
No cóż,banalny cytat wielokrotnie powtarzany: "Jeśli coś kochasz,puść to wolno,jeśli wróci jest Twoje,jeśli nie - nigdy Twoje nie było".
Nic nie rób,zerwij wszelkie kontakty,nie wykonuj żadnego ruchu.Żyj dalej i czekaj co przyniesie życie.Działaj dopiero,jak ew.się odezwie,sama nie rób nic.