Witam
Nie wiem czy podobny temat już był. Jeśli tak to sorki za powtórke.
Sprawa wygląda następująco: Ojciec mojej prawie 3 letniej córeczki siedzi w więzieniu już ponad 3 lata, czyli zamkneli go jak jeszcze byłam w ciąży. Z dzieckiem widział się 2 razy na terenie zakładu karnego. Od urodzenia dziecka nie dostałam nawet złotówki na małą.. Mało tego od samego początku nie chciał sie oficjalnie przyznać do ojcostwa twierdząc że to nie jego dziecko a przy "lepszym humorze" twierdził że jest jego. Założyłam wiec w zeszłym roku sprawe o ustanowienie ojcostwa i alimenty ktora wygralam, co prawda nie przyznal sie do ojcostwa ale sad skierowal na badania DNA a co najgorsze uparł sie żeby dać swoje nazwisko i mała ma nazwisko po myślniku. I od kiedy ma na piśmie że jest ojcem usilnie próbuje zgrywać dobrego tatusia że jak on to sie dzieckiem nie interesuje, a prawda jest taka że dzwoni raz kiedys i tylko po to żeby "ciśnienie podnieść" i od niechcenia zapyta co u małej.. odpowiedz wszystko w porzadku mu wsystarcza. Od roku mam nowego partnera a mój były próbuje mi, wykorzystując dziecko uprzykrzyc życie. Moim zdaniem nie kieruje sie dobrem małej tylko własnym interesem, za dobrze go znam. Jestem wręcz pewna że będzie podważał każdą moją decycję związana z córka i bedzie we wszystko ingerował żeby mi pokazać że jest "górą". Złożyłam juz wniosek o pozbawienie praw termin jest wyznaczony.. tylko teraz zastanawiam sie czy mam szanse tą sprawe wygrac? Jakie argumenty bym musiala jeszcze przedstawic żeby mieć większe szanse na wygranie tej sprawy?
1 2015-09-08 11:24:28 Ostatnio edytowany przez skowroneknt (2015-09-08 11:28:59)
Podobne tematy
jeśli sąd sam skierował na badania dna to już samo za siebie tłumaczy że on dziecka nie che, mało tego jeśli przebywa w więzieniu nic temu dziecku nie może zapewnić
Odwołuj się na zdrowie psychiczne dziecka Taka sytuacja zle wpływa na jego rozwój
Pewnie dowiozą go na sprawę sądowa ale musisz być twarda!!!!!!! nie daj się podpuścić a tym bardziej sprowokowac i najprościej będzie go wyśmiac jak będzie się stawiał
nie wdawaj sie z nim w żadne dyskusje
Na moje to bez problemu powinni mu odebrać prawa ale różnie z sędzinami bywa...
karolkas13 Dzięki za dodanie otuchy
najgorzej bedzie powstrzymac nerwy ale mam dwa miesiace zeby sie psychicznie nastawic... wykorzystam twoje sugestie
co do sędziny to mam nadzieje że go pamięta bo na poprzednich sprawach troche jej podpadl bo cwaniakował.. ale tak jak mówisz różnie to bywa.. na pewno bedzie sie upieral ze to jest jego córka i chce brac udzial w jej wychowaniu itp.. ale mam nadzieje że nie uda mu sie postawic na swoim... "doradców" sobie znalazł na celi i zadowolony bo z nazwiskiem postawil na swoje... ten czowiek to po prostu taki wrzód na ..(wiadomo gdzie)... i boje sie po prostu do czego jeszcze jest zdolny sie posunąć... ostatnio oznajmil mi telefonicznie ze zlozyl jakis wniosek do sądu że ja mu "utrudniam" kontakty z dzieckiem (haha śmiechu warte) i ze chce miec ustalone widzenia z dzieckiem czy cos w tym stylu... nie wiem na ile to jest prawda bo nic nie dostalam na piśmie.. ale jesli nawet tak postapil to mam nadzieje ze to nie zmniejszy moich szans na rozprawie...
O USTALENIE ojcostwa. Nie da sie USTANOWIC ojcostwa... Zawsze mi to podnosi cisnienie bardziej niz kawa.
Moim zdaniem masz szansę sprawę wygrać, ale ja nie jestem sądem - to on ma ustalić prawde obiektywna.
Aczkowiek to, ze ojciec przebywa w zakladzie karnym nie przesadza jeszcze ze na pewno zostanie on pozbawiony wladzy rodzicielskiej.
O USTALENIE ojcostwa. Nie da sie USTANOWIC ojcostwa... Zawsze mi to podnosi cisnienie bardziej niz kawa.
Moim zdaniem masz szansę sprawę wygrać, ale ja nie jestem sądem - to on ma ustalić prawde obiektywna.
Aczkowiek to, ze ojciec przebywa w zakladzie karnym nie przesadza jeszcze ze na pewno zostanie on pozbawiony wladzy rodzicielskiej.
a mnie podnosi się ciśnienie, jak ktoś niepotrzebnie swoje mądrości wygłasza. Wystarczy poprawić, zamiast szydzić. Nie wszyscy w tym dziale prawo studiują.
Co do sądu - powinien ustalić fakty i obiektywnie je ocenić - o to chodziło, prawda ?
Samo przebywanie w zakładzie karnym nie jest oczywistą przesłanką do pozbawienia ojca władzy rodzicielskiej, ale już takimi będą rażące zaniedbania.
Niestety niekoniecznie może pójść łatwo
Musisz się przygotować na ciężka przeprawę sądzie. Zwłaszcza jeśli "tatuś" będzie opowiadał o miłości do dziecka, zaangażowaniu i chęci do czynnego brania udziału w życiu dziecka. Będziesz musiała udowodnić (co za kraj), że kontakty z ojcem źle wpływają na rozwój dziecka. Sąd niestety czasem kieruje się przekonaniem, że więź biologiczna jest najważniejsza. Przed rozprawą na pewno też odwiedzi Cię kurator sądowy. Standardowy wywiad środowiskowy. Będzie też chciał "wyczuć" czy dziecko ma jakakolwiek więź z ojcem. Nie jest to łatwa sprawa, ale do ogarnięcia. Życzę powodzenia i siły ![]()
kammiś napisał/a:O USTALENIE ojcostwa. Nie da sie USTANOWIC ojcostwa... Zawsze mi to podnosi cisnienie bardziej niz kawa.
Moim zdaniem masz szansę sprawę wygrać, ale ja nie jestem sądem - to on ma ustalić prawde obiektywna.
Aczkowiek to, ze ojciec przebywa w zakladzie karnym nie przesadza jeszcze ze na pewno zostanie on pozbawiony wladzy rodzicielskiej.a mnie podnosi się ciśnienie, jak ktoś niepotrzebnie swoje mądrości wygłasza. Wystarczy poprawić, zamiast szydzić. Nie wszyscy w tym dziale prawo studiują.
Co do sądu - powinien ustalić fakty i obiektywnie je ocenić - o to chodziło, prawda ?
Samo przebywanie w zakładzie karnym nie jest oczywistą przesłanką do pozbawienia ojca władzy rodzicielskiej, ale już takimi będą rażące zaniedbania.
Przecież poprawiłam. A że zaznaczyłam, że ciśnienie mi się podnosi, to nic dziwnego - bo niektórym bardzo ciężko zajrzeć do własnych "papierów" jak już się o czymś pisze? Skoro wnosiła pozew o ustalenie ojcostwa, to chyba wie, jak się to nazywa. Zresztą to logiczne. Nie da się kogoś ustanowić ojcem (nie wchodząc w kwestie związane z przysposobieniem), ojcem się jest albo się nie jest.
Prawda obiektywna (materialna) to prawda zgodna ze stanem faktycznym. Aczkolwiek Kodeks postępowania cywilnego nie zawiera tej zasady. Jednakże - jak czytałam niejednokrotnie - według doktryny - zasada dobra dziecka zawarta w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym trochę "odchodzi" od prawdy formalnej. Aczkolwiek to jest kwestia sporna.
Nie, nie sąd ma ustalić fakty. Zasada kontradyktoryjności w procesie cywilnym - to STRONY mają dostarczyć materiał dowodowy. Więc nie, nie o to chodziło. Sąd nie będzie ustalał żadnych faktów. W postępowaniu cywilnym nie zawsze wygrywa ten, kto "ma rację". Zresztą "rację" ma każda ze stron.
Strony dostarczą materiał dowodowy (przypomnę, że to także dowód ze świadków), a sąd oceni. To tak kolokwialnie mówiąc.
Czy coś będzie oczywistą przesłanką, to oceni sąd. Widziałaś kiedyś orzeczenia? Niektóre są takie, że każdemu gały na wierz wychodzą ze zdziwienia. Różnie bywa. Mówienie co sąd POWINIEN to tylko spekulowanie.
A co do tego, że nie każdy tu studiuje prawo - nie o to chodzi. Chodzi o to, że niektórzy doradzają innym, nie wiedząc nic. Można się pomylić, można nie wiedzieć wszystkiego, ale jak ktoś nie ma bladego pojęcia a doradza innym, to po co? Widziałam nie raz takie błędy, że włos się jeżył na głowie. A jestem dopiero po 3. roku. Więc skoro ja je widzę, to tym bardziej zauważy je sędzia - prawnik z wieloletnim doświadczeniem.
Będziesz musiała udowodnić (co za kraj), że kontakty z ojcem źle wpływają na rozwój dziecka.
O, a to już powinni wydawać wyroki bez dowodów?
Wierzyć na słowo jednej ze stron, bo tak?
(co za obywatele)
rita39 napisał/a:kammiś napisał/a:O USTALENIE ojcostwa. Nie da sie USTANOWIC ojcostwa... Zawsze mi to podnosi cisnienie bardziej niz kawa.
Moim zdaniem masz szansę sprawę wygrać, ale ja nie jestem sądem - to on ma ustalić prawde obiektywna.
Aczkowiek to, ze ojciec przebywa w zakladzie karnym nie przesadza jeszcze ze na pewno zostanie on pozbawiony wladzy rodzicielskiej.a mnie podnosi się ciśnienie, jak ktoś niepotrzebnie swoje mądrości wygłasza. Wystarczy poprawić, zamiast szydzić. Nie wszyscy w tym dziale prawo studiują.
Co do sądu - powinien ustalić fakty i obiektywnie je ocenić - o to chodziło, prawda ?
Samo przebywanie w zakładzie karnym nie jest oczywistą przesłanką do pozbawienia ojca władzy rodzicielskiej, ale już takimi będą rażące zaniedbania.Przecież poprawiłam. A że zaznaczyłam, że ciśnienie mi się podnosi, to nic dziwnego - bo niektórym bardzo ciężko zajrzeć do własnych "papierów" jak już się o czymś pisze? Skoro wnosiła pozew o ustalenie ojcostwa, to chyba wie, jak się to nazywa. Zresztą to logiczne. Nie da się kogoś ustanowić ojcem (nie wchodząc w kwestie związane z przysposobieniem), ojcem się jest albo się nie jest.
Prawda obiektywna (materialna) to prawda zgodna ze stanem faktycznym. Aczkolwiek Kodeks postępowania cywilnego nie zawiera tej zasady. Jednakże - jak czytałam niejednokrotnie - według doktryny - zasada dobra dziecka zawarta w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym trochę "odchodzi" od prawdy formalnej. Aczkolwiek to jest kwestia sporna.
Nie, nie sąd ma ustalić fakty. Zasada kontradyktoryjności w procesie cywilnym - to STRONY mają dostarczyć materiał dowodowy. Więc nie, nie o to chodziło. Sąd nie będzie ustalał żadnych faktów. W postępowaniu cywilnym nie zawsze wygrywa ten, kto "ma rację". Zresztą "rację" ma każda ze stron.
Strony dostarczą materiał dowodowy (przypomnę, że to także dowód ze świadków), a sąd oceni. To tak kolokwialnie mówiąc.Czy coś będzie oczywistą przesłanką, to oceni sąd. Widziałaś kiedyś orzeczenia? Niektóre są takie, że każdemu gały na wierz wychodzą ze zdziwienia. Różnie bywa. Mówienie co sąd POWINIEN to tylko spekulowanie.
A co do tego, że nie każdy tu studiuje prawo - nie o to chodzi. Chodzi o to, że niektórzy doradzają innym, nie wiedząc nic. Można się pomylić, można nie wiedzieć wszystkiego, ale jak ktoś nie ma bladego pojęcia a doradza innym, to po co? Widziałam nie raz takie błędy, że włos się jeżył na głowie. A jestem dopiero po 3. roku. Więc skoro ja je widzę, to tym bardziej zauważy je sędzia - prawnik z wieloletnim doświadczeniem.
W polemiki się nie wdaję. Nic nie wnoszą, szkoda czasu. Prawda obiektywna, dobro dziecka, sąd nie powinien, bo nic nie musi, sąd nie ustala faktów, ale ocenia dowody............
"Więc skoro ja je widzę, to tym bardziej zauważy je sędzia - prawnik z wieloletnim doświadczeniem." - jesteś o tym przekonana? A mnie włos się jeży na głowie, co poniektórzy sędziowie/panie sędzie, adwokaci i radcowie wyprawiają i jakie kardynalne błędy popełniają zwłaszcza w tzw. sprawach rodzinnych.
Autorko postu mam podobną sytuację ,proszę odezwij się do mnie w wolnej chwili ![]()
kammiś napisał/a:rita39 napisał/a:a mnie podnosi się ciśnienie, jak ktoś niepotrzebnie swoje mądrości wygłasza. Wystarczy poprawić, zamiast szydzić. Nie wszyscy w tym dziale prawo studiują.
Co do sądu - powinien ustalić fakty i obiektywnie je ocenić - o to chodziło, prawda ?
Samo przebywanie w zakładzie karnym nie jest oczywistą przesłanką do pozbawienia ojca władzy rodzicielskiej, ale już takimi będą rażące zaniedbania.Przecież poprawiłam. A że zaznaczyłam, że ciśnienie mi się podnosi, to nic dziwnego - bo niektórym bardzo ciężko zajrzeć do własnych "papierów" jak już się o czymś pisze? Skoro wnosiła pozew o ustalenie ojcostwa, to chyba wie, jak się to nazywa. Zresztą to logiczne. Nie da się kogoś ustanowić ojcem (nie wchodząc w kwestie związane z przysposobieniem), ojcem się jest albo się nie jest.
Prawda obiektywna (materialna) to prawda zgodna ze stanem faktycznym. Aczkolwiek Kodeks postępowania cywilnego nie zawiera tej zasady. Jednakże - jak czytałam niejednokrotnie - według doktryny - zasada dobra dziecka zawarta w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym trochę "odchodzi" od prawdy formalnej. Aczkolwiek to jest kwestia sporna.
Nie, nie sąd ma ustalić fakty. Zasada kontradyktoryjności w procesie cywilnym - to STRONY mają dostarczyć materiał dowodowy. Więc nie, nie o to chodziło. Sąd nie będzie ustalał żadnych faktów. W postępowaniu cywilnym nie zawsze wygrywa ten, kto "ma rację". Zresztą "rację" ma każda ze stron.
Strony dostarczą materiał dowodowy (przypomnę, że to także dowód ze świadków), a sąd oceni. To tak kolokwialnie mówiąc.Czy coś będzie oczywistą przesłanką, to oceni sąd. Widziałaś kiedyś orzeczenia? Niektóre są takie, że każdemu gały na wierz wychodzą ze zdziwienia. Różnie bywa. Mówienie co sąd POWINIEN to tylko spekulowanie.
A co do tego, że nie każdy tu studiuje prawo - nie o to chodzi. Chodzi o to, że niektórzy doradzają innym, nie wiedząc nic. Można się pomylić, można nie wiedzieć wszystkiego, ale jak ktoś nie ma bladego pojęcia a doradza innym, to po co? Widziałam nie raz takie błędy, że włos się jeżył na głowie. A jestem dopiero po 3. roku. Więc skoro ja je widzę, to tym bardziej zauważy je sędzia - prawnik z wieloletnim doświadczeniem.
W polemiki się nie wdaję. Nic nie wnoszą, szkoda czasu. Prawda obiektywna, dobro dziecka, sąd nie powinien, bo nic nie musi, sąd nie ustala faktów, ale ocenia dowody............
"Więc skoro ja je widzę, to tym bardziej zauważy je sędzia - prawnik z wieloletnim doświadczeniem." - jesteś o tym przekonana? A mnie włos się jeży na głowie, co poniektórzy sędziowie/panie sędzie, adwokaci i radcowie wyprawiają i jakie kardynalne błędy popełniają zwłaszcza w tzw. sprawach rodzinnych.
Jakie bledy? Bledy stricte prawnicze?
Czy bledy dotyczace dobra dziecka? Sedzia nie psycholog ![]()
O USTALENIE ojcostwa. Nie da sie USTANOWIC ojcostwa... Zawsze mi to podnosi cisnienie bardziej niz kawa.
Moim zdaniem masz szansę sprawę wygrać, ale ja nie jestem sądem - to on ma ustalić prawde obiektywna.
Aczkowiek to, ze ojciec przebywa w zakladzie karnym nie przesadza jeszcze ze na pewno zostanie on pozbawiony wladzy rodzicielskiej.
Sorry w emocjach zdarza mi się "przekręcić".
Czyli mam jakąś szanse... Tylko czy sąd będzie kierował na jakieś badania psychologiczne czy coś w tym stylu? Bo wg mnie jeśli dziecko nie miało kontaktu z "ojcem" to nie można tu mówić o jakiejkolwiek więzi... na pobraniu próbek do testów DNA owszem próbował jakoś zagadać do małej ale ona sie go bała... bo praktycznie go nie zna... tylko czy to wystarczy? Czy musze jakieś dowody przedstawiać, żeby przekonać sąd o tym że wszystko co bedzię rzekomy tatuś robił to tylko po to żeby mi zrobić na złość? Nie chce po prostu żeby moje dziecko miało namieszane w życiu i w głowie przez jego głupie "zachcianki"..