Dzień dobry wszystkim! ![]()
Pojawiłam się na tym forum ze względu na mały problem, jaki mnie dręczy, a jak większośc problemów w związkach - dotyczy on seksu.
Mój chłopak jest ode mnie o rok młodszy. Znamy się od... pięciu? Sześciu lat, mniej więcej coś około tego i zawsze byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, którym jako jednym z nielicznego grona udało się wyjść z friend zone.
Jesteśmy parą nieco ponad trzy miesiące i uprawialiśmy seks tylko trzy razy, ostatni raz dwa miesiące temu. Nie bardzo znam się na związkach, ale wydaje mi się, że to trochę mało, a wina leży po mojej stronie.
Mój chłopak ma spore potrzeby seksualne i ja doskonale zdaję sobie z tego sprawę, jednak nigdy nie inicjuje niczego sam, za każdym razem to ja dawałam mu do zrozumienia, że mam na coś ochotę. Jest typem osoby "Nie zrobię nic w tym kierunku bez twojej wyraźnej zgody". Tak więc zawsze czekał, aż ja cokolwiek zacznę i wtedy było widać jak bardzo tego potrzebował.
Ja jednak jestem osobą nieśmiałą, a dodatkowo mam wrażenie, że się mu narzucam. Przez ostatnie dwa miesiące nie wykazywałam w sposób oczywisty i bezpośredni jakiejkolwiek ochoty na seks, chciałam go przetrzymać i sprawdzić czy sam coś zaproponuje. Nic takiego się nie stało, chociaż wiem, że ma swoje potrzeby, chyba po prostu jest zbyt grzeczny, aby popchnąć mnie w tym kierunku.
Czy wina leży po mojej stronie? Powinnam jasno okazywać, czego chcę, skoro on musi mieć ode mnie wyraźne sygnały? Mimo wszystko byłoby naprawdę miło, gdyby mój chłopak wykazał mną jakieś zainteresowanie pod tym względem i sam coś zaproponował z własnej inicjatywy...
Podobne tematy
Nigdy nawet nie zaczyna cię całować? Czy często jesteście sami w domu?
Może najzwyczajniej w świecie powiedz mu, że fajnie by było jakby czasem sam z siebie pokazał, że ma ochotę.
Oczywiście, nie raz, nie dwa, podejdzie i pocałuje, przytuli, zabierze na spacer. Nie jest żadną znieczulicą, jak by się mogło wydawać.
A mieszkanie mamy własne, pracujemy w tym samym miejscu, więc zazwyczaj do domu wracamy o tej samej porze.
Chyba faktycznie będę musiała z nim porozmawiać, ale zastanawiam się po prostu co robię nie tak...
Mieszkacie razem, ale nadal jesteście bardziej przyjaciółmi (przez brak seksu). Może w życiu Twojego chłopaka była sytuacja przez którą teraz boi się, aby kobiety nie urazić chęcią współżycia. Może boi się odrzucenia, że nie będziesz chciała się kochać. Czy w życiu też jesteś inicjatorką np. zakupów, wspólnych planów? Troszkę dziwi mnie Twoja postawa, bo ja mieszkając z facetem, nie testowałabym go w ten sposób. On ma spore potrzeby, a Ty?
5 2015-08-30 18:30:56 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2015-08-30 18:31:56)
Moim zdaniem inicjatywa seksu powinna wychodzic od kobiety z tego prostego powodu, ze facet (zwlaszcza mlody) ma ochote na seks zawsze. Ja np. od 20 lat mam ochotę non stop. Tak wiec to czy kobieta ma tez ochote to jedyne ograniczenie.
Drogi Facecie79 w życiu bym na to nie wpadła. Dobrze, że są tu panowie, którzy przybliżają nam męską logikę ![]()
Pozdrawiam serdecznie ![]()
Drogi Facecie79 w życiu bym na to nie wpadła. Dobrze, że są tu panowie, którzy przybliżają nam męską logikę
Pozdrawiam serdecznie
Miło mi. Może przyczynię się więc do większego zrozumienia i większej liczby seksu w wielu związkach. Często normy społeczne - jak właśnie przekonanie, że to facet powinien okazywać tu inicjatywę - nie są efektywne.
aleks25 - tak, zazwyczaj to ja wszystkim się zajmuję. Oczywiście on także czasem coś zaproponuje, ostatnio na przykład wspólny wypad do kina, zaś ja wczoraj skoczenie do klubu. Chętnie się zgodził, chociaż nieco się zdziwił moją propozycją
.
Co do urazu... Z tego co mi wiadomo, jestem jego pierwszą partnerką seksualną, prędzej był w związkach, jednak z nikim nie współżył, chociaż wiadomo - pewności nie mam. "Testowania" szczerze żałuję, lecz podejrzewam, że niewiele by się bez niego zmieniło. Zwyczajnie nie chcę mu się narzucać swoimi zachciankami.
Jednak skoro faktycznie to kobieta powinna być inicjatorką, będę się tego trzymała.
Bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi, zobaczę jak to z tym będzie
.
Rozumiem twojego partnera. Daj mu czas i nie testuj go. Wydaje mi sie ze on potrzebuje czasu by w swojej psychice przelamac wieloletni friend zone. Musi sie przekonac (osmielic) ze moze wykazywac inicjatywe i ze nie grozi to niczym strasznym.
Porozmawiajcie o tym, powiedz mu wprost - jak to facetowi - ze nie musi sie niczego obawiac, ze jak ma ochote to moze sie z toba kochac. Na poczatku i tak bedzie mial opory ale po jakims czasie to minie. Zalezy mu na tobie dla tego sie boi.
Nie wiadomo co w głowie faceta siedzi. Może nie chce Cię "wykorzystywać"? A może uważa, że milość jest ważna a seks to zaspokojnie zwierzęcych potrzeb? A może ma małe libido i nigdy nie bdzie Cie pożadał? Lepiej sprawdź to dobrze zanim zwiazesz sie na cale zycie.
Rozmowa. Znacie się tyle lat, żyjecie ze sobą, więc dlaczego by nie porozmawiać? Zainicjuj (hehe) rozmowę, ale w luźnym i serdecznym tonie i po prostu z uśmiechem na ustach powiedz chłopakowi, że chciałabyś, by czasem i on pokazał, jak bardzo Cię pragnie, jako że potrzebuje tego każda kobieta. Nie musi przecież wychodzić z inicjatywą non stop, ale raz na jakiś czas nie zaszkodzi, a Ty poczujesz się pożądana ![]()
Wina leży po obu albo po żadnej stronie.
Po prostu mu powiedz prosto z mostu, to co nam, że chcesz, zeby częściej coś inicjował i się nie czaił, bo Ty sama jesteś nieśmiała, a on Ci tymi podchodami nie ułatwia.
Moim zdaniem inicjatywa seksu powinna wychodzic od kobiety z tego prostego powodu, ze facet (zwlaszcza mlody) ma ochote na seks zawsze. Ja np. od 20 lat mam ochotę non stop. Tak wiec to czy kobieta ma tez ochote to jedyne ograniczenie.
Moim zdaniem błędne założenie i pierwszy raz coś takiego słyszę. Kobiety chcą się czuć pożądane. Chcą, aby facet sam z siebie się na nie rzucił.
14 2015-08-30 22:34:11 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2015-08-30 22:39:47)
Facet79 napisał/a:Moim zdaniem inicjatywa seksu powinna wychodzic od kobiety z tego prostego powodu, ze facet (zwlaszcza mlody) ma ochote na seks zawsze. Ja np. od 20 lat mam ochotę non stop. Tak wiec to czy kobieta ma tez ochote to jedyne ograniczenie.
Moim zdaniem błędne założenie i pierwszy raz coś takiego słyszę. Kobiety chcą się czuć pożądane. Chcą, aby facet sam z siebie się na nie rzucił.
Problem w tym, że kobiety raz czuja sie pozadane, a raz boli je głowa, a innym razem sa zbyt zmeczone, i setki innych stanów mogą byc w głowie kobiety. Czyli facet ma sie wstrzeliwac ? Probowac i pytac do skutku ? Po czym ma poznac, że dzis jest dzien gdy moze sie na nią rzucić ?
Gdy chca byc pozadane i facet wtedy zaproponuje - to sie wstrzelil i jest ok. Ale jak zaproponuje gdy dziewczyne "boli glowa" to rozboli ja jeszcze bardziej i zrodzi sie nawet kłótnia. Sa stany, dni, gdy taka propozycja wręcz dziewczynę urazi i uzna faceta za świnie myślącą o jednym.
Przeciez na tym nawet forum jest wątek o gwałcie faceta na swojej partnerce.... czyli w pewne dni te "rzucenie sie" moze nawet skonczyc sie oskarżeniem o gwałt. Ja bym nie ryzykował.
Czyli czysto logicznie, poniewaz to facet moim zdaniem zawsze ma ochote, to kobieta powinna proponować.
Często mi się wydaje, że seks traktują jak przykry obowiązek. No, chyba, że akurat starają się o dziecko. Te o duzym temperamencie to niestety rzadkość.
Ten tu jak zawsze snuje te swoje teorie... ![]()
Jak kobieta normalna i w związku wszystko gra, to nie robi awantur o takie głupoty jak to, że on ma ochotę, a ona nie. No chyba, że właśnie robi się nachalny i nie rozumie słowa "nie".
"Przeciez na tym nawet forum jest wątek o gwałcie faceta na swojej partnerce.... czyli w pewne dni te "rzucenie sie" moze nawet skonczyc sie oskarżeniem o gwałt. Ja bym nie ryzykował."- czytałeś ten wątek? To nie jest TAKIE "rzucenie się" tylko zwykły najzwyklejszy brutalny gwałt. Przecież najgłupszy idiota pokapowałby się, że partnerka nie chce, gdy ona krzyczy, że nie i płacze. Przeginasz powołując się na coś takiego.
GabrielaKlym napisał/a:Facet79 napisał/a:Moim zdaniem inicjatywa seksu powinna wychodzic od kobiety z tego prostego powodu, ze facet (zwlaszcza mlody) ma ochote na seks zawsze. Ja np. od 20 lat mam ochotę non stop. Tak wiec to czy kobieta ma tez ochote to jedyne ograniczenie.
Moim zdaniem błędne założenie i pierwszy raz coś takiego słyszę. Kobiety chcą się czuć pożądane. Chcą, aby facet sam z siebie się na nie rzucił.
Problem w tym, że kobiety raz czuja sie pozadane, a raz boli je głowa, a innym razem sa zbyt zmeczone, i setki innych stanów mogą byc w głowie kobiety. Czyli facet ma sie wstrzeliwac ? Probowac i pytac do skutku ? Po czym ma poznac, że dzis jest dzien gdy moze sie na nią rzucić ?
Gdy chca byc pozadane i facet wtedy zaproponuje - to sie wstrzelil i jest ok. Ale jak zaproponuje gdy dziewczyne "boli glowa" to rozboli ja jeszcze bardziej i zrodzi sie nawet kłótnia. Sa stany, dni, gdy taka propozycja wręcz dziewczynę urazi i uzna faceta za świnie myślącą o jednym.
Przeciez na tym nawet forum jest wątek o gwałcie faceta na swojej partnerce.... czyli w pewne dni te "rzucenie sie" moze nawet skonczyc sie oskarżeniem o gwałt. Ja bym nie ryzykował.
Czyli czysto logicznie, poniewaz to facet moim zdaniem zawsze ma ochote, to kobieta powinna proponować.
Często mi się wydaje, że seks traktują jak przykry obowiązek. No, chyba, że akurat starają się o dziecko. Te o duzym temperamencie to niestety rzadkość.
Kobiety też lubią seks i nie wszystkie są z tymi częstymi bólami głowy. A jako "rzucenie się" chodziło mi o całowanie i dotykanie. Na seks oczywiście potrzeba zgody. Facetom też się zdarza nie mieć ochoty. Pewnie rzadziej, ale bez przesady. Czasem jest się zmęczonym.
Mało która kobieta wytrzymałaby z facetem, który by nigdy nic nie inicjował. Jak tak stereotypami porównujesz, to podam przykład. To tak jakby kobieta powiedziała - nie przytulam się sama, przecież on wie, że lubię się przytulać, a potem "dlaczego on mnie nie przytula?". Zresztą też jest wiele kobiet, które "wstydzą się" inicjować. A już na pewno ciągle to robiąc czułyby się, że się narzucają.
Mało która kobieta wytrzymałaby z facetem, który by nigdy nic nie inicjował. Jak tak stereotypami porównujesz, to podam przykład. To tak jakby kobieta powiedziała - nie przytulam się sama, przecież on wie, że lubię się przytulać, a potem "dlaczego on mnie nie przytula?".
A tak, dokładnie, moim zdaniem tak powinno być. I ja tak bym robił. Przecież nikt nie bedzie np. pytał kobiety czy chce dostać dziś kwiaty. Bo wiadomo, że uwielbiają. Albo własnie przytulic sie. Zadna nie odpowie, ze nie ma ochoty. I ja bym sie nie obrazil nigdy, ze w tym zawsze ja musze byc z inicjatywa.
Czyli sa rzeczy na ktore zawsze maja ochote kobiety i takie na ktore zawsze maja faceci.
Zresztą też jest wiele kobiet, które "wstydzą się" inicjować. A już na pewno ciągle to robiąc czułyby się, że się narzucają.
I to jest jedna ze źle poukladanych rzeczy na tym swiecie. Szkoda, ze nie ma jakis jasnych sygnalow kto kiedy ma ochote na seks. Jak np. czasem u ptakow ktore sie przebarwiaja.
Moze kiedys na smartphonie bedzie sie ustawiac odpowiedni status i to zalatwi sprawę.
Zakładasz dziwaczne tematy i dziwnie rozumujesz.
Kobieta chce się czuć pożądana. Koniec. Kropka. Jeżeli nie dajesz tego odczuć swojej kobiecie, to tylko możemy jej współczuć. A jak para się dobrze zna to wie kiedy partner ma ochotę, a jak nie ma to potrafi go zachęcić. A jeżeli twoją kobietę często boli głowa to może nie podoba jej się seks.