Jeśli taki wątek już istnieje to baaardzo przepraszam bo nie znalazłem go. Witam chciałbym poruszyć temat ślubu wesela zauważyłem iż ludzie w Polsce szczególnie młodzi mają jakiegoś bzika na tym punkcie. Wydaja astronomiczne sumy zadłużają się po to by np wyżywić 80 osób na weselu. Ślub oczywiście kościelny (dla niej to konieczność) spotkałem taką parę gdzie ona zarabia 12ł/h a on 15zł/h oczywiście brutto a oni planują zrobić ślub za 120 000 zł ona martwi się iż się w tej kwocie nie zmieści ![]()
Napiszcie ile wy w sumie wydaliście na ślub tylko szczerze ![]()
Podobne tematy
Jeszcze jestem przed ślubem, więc nie znam końcowej kwoty. Umawialiśmy się między sobą, że "wyrobimy" się w 50 tys., ale już widzę, że będzie zdecydowanie więcej, bo dawno budżet przekroczyliśmy. Czy mam bzika? Na początku chciałam mieć skromny ślub, tylko najbliższa rodzina, a potem obiad w restauracji. Niestety ten pomysł padł z wielkim hukiem, bo nagle okazało się, że nie wypada kogoś tam nie zaprosić i uzbierało się prawie 200 osób. I to nie takich, które widujemy jak na pół roku, tylko przynajmniej kilka razy w tygodniu. Na ślubie będą sami najbliżsi, ale przecież liczbę sztucznie zawyżają osoby towarzyszące (nie można nie zaprosić czyjegoś męża albo żony) oraz dzieci.
Kiedy zauważyliśmy, że będzie więcej takich dostosowań, to stwierdziliśmy, że jak już robić huczne wesele, to bez oszczędzania na nim. Nie mam ochoty wziąć tańszego cateringu, innej sali, gorszego zespołu, fotografów itp. Na wieeeelu rzeczach i tak udało mi się strasznie zaoszczędzić, bo będą robione po znajomości albo w formie prezentu. No ale mnie nie dotyczy problem z tematu, bo stać mnie na taki ślub i nie będzie on w żadnym razie nadszarpnięciem budżetu. Kredytu na ślub bym nie brała. Nie robiłabym też hucznego wesela, gdybym odkładała na dom i mieszkanie. Dla mnie wówczas to idiotyzm i jakieś pomieszanie priorytetów, ale co kto lubi. Wiadomo, że gdybym brała ślub w młodszym wieku, to wyglądałby on inaczej, bo nie mogłabym sobie na pewne rzeczy pozwolić. A teraz mogę, więc to robię. I nawet nie tylko dla siebie, bo obmyślam wszystko pod kątem gości. Chcę, żeby dla nich to był niezapomniany dzień, bo dla mnie i tak będzie.
A podstawą dla nich jest dobre jedzenie, dobry zespół grający na żywo, dobre alkohole, opieka nad ich dziećmi podczas wesela, by mogli się bawić itp. 1/2 gości będzie musiała dojechać z Warszawy, więc dochodzą jeszcze koszty hotelu oraz autobusu. Gościom z moich stron też dałam możliwość noclegu, a ci z dziećmi na pewno skorzystają. Ci, którzy bardzo lubią alkohol również.
Moja siostra gdy brala slub koscielny 4lata temu to wyszlo ja wszystko ponad 11 tys. Euro a miala 80 osob na weselu, pozyczki nie brali bo to troche glupota na slub brac kredyt. jestem po slubie cywilnym i jak sie zdecyduje na koscielny to zrobie takie wesele na jakie mnie stac bo widmo zaczynania nowego zycia z duuuuzym kredytem na wesele nie jest zbyt ciekawa a oszczedzac na sukni slubnej zeby isc w uzywanej tez bym nie chciala albo robic wesela w kiepskiej restauracji zeby oszczedzic pare groszy tez odpada
4 2015-08-27 18:57:03 Ostatnio edytowany przez Paweło (2015-08-27 18:57:43)
A ja z żoną wydałem, aż 2000 zł
pomimo że mamy kasy na blisko 8000 jednak wolę ta kasę oszczędzić na przyszły biznes mojej kochanej żonie tez to pasowało. I żadnego kościelnego. Była moja jej rodzina i tylko nasi znajomi kameralnie i nastrojowo bez zbędnych wodotrysków.
No widzisz i jak kto woli, wazne by para mloda byla zadowolona
)
6 2015-08-27 19:13:32 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2015-08-27 19:14:49)
uzbierało się prawie 200 osób. I to nie takich, które widujemy jak na pół roku, tylko przynajmniej kilka razy w tygodniu. Na ślubie będą sami najbliżsi, ale przecież liczbę sztucznie zawyżają osoby towarzyszące (nie można nie zaprosić czyjegoś męża albo żony) oraz dzieci.
Zakładając, że ci ludzie, których widujecie stanowią 1/4 towarzystwa, a reszta to osoby towarzyszące, to widujecie na stałe w tygodniu po kilka razy 50 różnych osób. Serio? Zakładając, że to nie koledzy z fabryki?![]()
cslady napisał/a:uzbierało się prawie 200 osób. I to nie takich, które widujemy jak na pół roku, tylko przynajmniej kilka razy w tygodniu. Na ślubie będą sami najbliżsi, ale przecież liczbę sztucznie zawyżają osoby towarzyszące (nie można nie zaprosić czyjegoś męża albo żony) oraz dzieci.
Zakładając, że ci ludzie, których widujecie stanowią 1/4 towarzystwa, a reszta to osoby towarzyszące, to widujecie na stałe w tygodniu po kilka razy 50 różnych osób. Serio? Zakładając, że to nie koledzy z fabryki?
Tak, bo przecież liczą się znajomi moi i mojego partnera. To będzie więcej niż 1/4 towarzystwa. Oboje pracujemy z ludźmi, których znamy od kilku lat i z którymi się przyjaźnimy. Codziennie też chodzę np. na spacery z psami i w ten sposób spotykam moich innych znajomych, których również dobrze znam. Można byłoby dużo tego wymienić. Utrzymuję kontakty z sąsiadami i widuję ich prawie codziennie, choć nie na długo. Oboje jesteśmy raczej towarzyskimi osobami (mój partner bardziej), więc sporo ludzi do zaproszenia. Jeśli rozmawiam z kimś kilka razy w tygodniu i ta osoba jest mi bliska, to naturalne, że chcę, by uczestniczyła w najważniejszym dla mnie dniu. Znajomych i rodziny z innego miasta nie widuję co prawda tak często, ale utrzymujemy kontakt wirtualnie i też sobie nie wyobrażam, by kogoś zabrakło. Przecież stara dupa ze mnie, więc uzbierało się tych znajomych od podstawówki, po studia i różne kursy.