Nie wiem czy podobny temat istnieje i czy w dobrym miejscu swoj wklejam, jesli nie, to prosze o korekte.
Wakacje powoli sie koncza i dla niektorych z nas nadchodzi czas powrotu do pracy siedzacej czyli biurkowo-biurowej. Oczywiscie rekompensowac sobie mozemy ten zastoj popoludniowymi, wieczornymi i weekendowymi zajeciami ale i tak 8 godzin siedzenia za biurkiem mozna jakos "uaktywnic" i wykorzystac na cwiczenia niektorych partii ciala.
Proponuje, zebysmy tu wpisywaly wycztane, sprawdzone czy wlasne pomysly na to, co mozna robic aby nie zgnusniec w pracy typowo siedzacej.
Na dzis ja proponuje cwiczenia podbrodka (oj przyda sie po letnim grillowaniu, piwkach, lodach, gofrach;) i cwiczenia miesni brzucha.
Na podbrodek polecam zostawic sobie moment, kiedy w poblizu nie ma zbyt wielu kolegow;)
Cwiczenie 1 - wymawianie glosno badz cicho samoglosek
Cwiczenie 2 - wyciagniecie jak najdalej jezyka i zakrzywienie czubka do gory - 15 sekund, odpoczynek i powtorka - tak z kilka razy dziennie
Cwiczenie 3 - lopatki do tylu, plecy prosto, broda do przodu i ksiazka na glowie - tez pare razy po minucie, moze w czasie przerwy na kawe?
Na miesnie brzucha - nic wiecej jak wciagac brzuch tak jakby sie chcialo aby zoladek dotknal kregoslupa. Bez wdechu, samymi miesniami. Francuzki podobno bardzo czesto tak cwicza w ciagu dnia. Podobnie mozna stojac z kolezankami w kolejce do bufetu czy rozmawiajac na korytarzu z kolega spinac posladki - niewidoczne a calkiem skuteczne cwiczenie.
To moje pomysly na dzis, dorzucajcie smialo swoje, bedziemy zgrabniejsze i bardziej wzmocnione wychodzac po 8-miu godzinach zza biurek:)