Witam serdecznie, piszę do Was , gdyż nie znam nikogo kto miałby podobny przypadek jaki ma mój brat i jego synek. Otóż, od 7 miesiąca życia , dziecko nie wychowuje się z matką, wychowuje go mój brat, ja i moja mama. Utrzymuje on sam dziecko, matka dziecka nie interesuje się nim wcale, nie daje żadnych pieniędzy. Ma ograniczone prawa rodzicielskie, sąd nie zasądził alimentów, które miałaby płacić dziecku. Jesteśmy z dość biednej rodziny i dla dziecka przydałby się każdy grosz. Ogólnie dajemy radę, ale wiadomo z wiekiem potrzeby dziecka pochłaniają coraz więcej pieniędzy. W czasie gdy toczyła się sprawa o ograniczenie jej praw rodzicielskich i o zasądzenie alimentów, matka Szymona zaszła w ciążę już innym partnerem, dodatkowo ma 6 letnią córkę z poprzedniego związku na które dostaje alimenty. Sędzia niestety nie mógł zasądzić od niej alimentów gdyż była w ciąży no i w związku z tym nie mogłaby pracować no i teraz jej dziecko ma prawie 2 lata a ona nadal nie pracuje. Ja wiem,że nie musi bo i tak ma pieniądze na utrzymanie 2 pozostałych dzieci bo obecny partner jej to zapewnia, ale dlaczego ona nadal nie ma obowiązku alimentacyjnego ? i dlaczego w takiej sytuacji Fundusz Alimentacyjny nie ma obowiązku pomagać samotnie wychowującemu dziecko ?
Podobne tematy
A w jakiej sytuacji finansowej są dziadkowie dziecka tzn rodzice byłej partnerki Twojego brata?
Bo od nich też można się domagać łożenia na wnuka jeśli ich córka nie jest w stanie tego robić.
Można założyć jej kolejną sprawę o alimenty argumentując to tym, że jej sytuacja materialna poprawiła się, dziecko podrosło. Ale raczej mało prawdopodobne aby sędzia zmienił wyrok bo nadal ona może twierdzić, że nie jest w stanie pracować mając 2 letnie dziecko, którego nie ma z kim zostawić, dziecko chorowite itp. Lecz spróbować można, to nic nie kosztuje.
Rodzice matki dziecka nie żyją od kilku lat. No ale w takim razie dlaczego Fundusz Alimentacyjny nie może wypłacać jakiejś określonej kwoty ? Nie rozumiem polskiego sądownictwa, przecież mając dziecko ma się obowiązki. Nie wierzę,że nie ma wyjścia z tej sytuacji. Przecież tu chodzi o dobro dziecka.
Niech brat założy sprawę. Może coś się zmieni, będzie inny wyrok. O alimenty lub ich powiększenie można się starać zawsze
Być może sąd kierował się tym, że matka dziecka płacąc alimenty pogorszy sytuację materialną dzieci, które posiada ze sobą, poprzednie i to z którym była w ciąży. Że nie ma żadnych dochodów, nie jest w stanie pracować.
A jednocześnie sąd uznał, że brat da sobie radę samotnie wychowując dziecko, ma dobrą sytuację materialną, ma pomoc od swojej mamy do zaopiekowania się dzieckiem podczas gdy on w pracy.
To co ktoś dostaje z funduszu alimentacyjnego musi zwrócić potem ta osoba zobowiązana do alimentowania. Sąd mógł stwierdzić, że matka dziecka nie posiadając żadnego dochodu ani majątku i tak nie będzie w stanie cokolwiek zapłacić. A do więzienia za niepłacenie alimentów nie pójdzie bo ma dzieci do wychowania przy sobie. Sąd kieruje się dobrem dzieci.
Nie stoję po żadnej stronie, to tylko takie moje przypuszczenia co sobie myślał sąd, czym się kierował.
Jeśli nie zostały jeszcze zasądzone alimenty od matki można ubiegać się o zasiłek z tytułu samotnego wychowywania dziecka. Może nie są to jakieś wysokie sumy bo coś około 170 zł, ale lepsze to niż zupełnie nic. Poza tym o dodatkowe parę groszy można starać się z zasiłku rodzinnego na dziecko (około 70 zł). I oczywiście dalej walka o alimenty od matki chociaż w tym wypadku może być faktycznie ciężko.