Hej
Postaram się w skrócie ..
Jestem z Warszawy mam 23 lata, rocznik 1991, zaraz mi wybije 24 lata we wrześniu. Mieszkam z rodzicami, jestem po studiach, pracowałam w zawodzie.. niestety tylko na zastępstwo i potem koniec. Teraz mam byle jaką prace na zaczepkę i spotkała mnie niewiarygodna historia w życiu...
Miałam 6 lat chłopaka.. z którym przeszłam przez moje najcięższe momenty w życiu, ( bo niestety mam poważne problemy zdrowotne) był przy mnie w tym wszystkim i tez w tych wszystkich pięknych chwilach które razem ze mną stworzył kiedy pojawił się u mojego boku .. a teraz 3 marca związek przestał istnieć... do dzisiaj w mojej głowie pytania, bunt, straszliwy żal. Nie dowiem się dlaczego i nie zrozumiem... umęczyłam tą historią moich znajomych .. moją własną Matkę. Przeszłam przez mega szok który wywołał patologiczne reakcje. Nie jadłam 2 tyg. Miałam w ustach i gardle mega gorycz i susze. Zero apetytu. Nie spałam normalnie. Nie chciałam być ani chwili sama .. Przykleiłam się do rodziców. Siedziałam w domu. Strach, lęk, rozpacz.
Potem własnie dostałam te pracę... taka sobie ale chyba musiała się pojawić bo bym nie dała rady... Była 2 tyg poprawa mojego stanu, zaczęłam jak prosiaczek wcinać dużo jedzenia.. normalnie spałam... jakoś wyszłam do ludzi. Czyli ogólnie myślałam że wróciłam do normy. Niestety teraz miałam nawrót "efekt jojo" walnęło z tak samo silną mocą.. Jednak przez prace byłam zmuszona wychodzić .. na początku woził i przywoził mnie z pracy tata ( bo miał urlop). Znowu nie jadłam .. znowu ten brak smaku. Znowu przykry sen...na siłę jakieś resztki jadłam .. wpychając w siebie... siedziałam w pracy jak na szpilach mając ochotę non stop płakać itp itd
Aktualnie znowu zaczęłam jeść.. wychodzę sama z domu i sama wracam .. zaczęłam spotykać się z koleżankami. Patologiczne odczucia zamieniły się w mega przygnębienie .. ciągle łzy kręcą mi się w oczach .. teraz doszła jeszcze taka złość .. ze ciągle klnę pod nosem mówiąc "Nie wierzę" .. itp itd ..
Na forum mam nadzieje że będę mogła pogadać z różnymi ludźmi... że okażecie się tutaj mili, sympatyczni, wyrozumiali, może ktoś miał podobną sytuacje ? Może ktoś rozumie mój potworny ból? Może spotkam tutaj bratnie dusze które odbudują moje życie i podłącza do tej "odciętej rurki tlenowej" Zawsze byłam dusza towarzystwa, dosyć głośna, roześmiana i taka trochę w centrum uwagi przez to że tyle zamieszania w koło siebie robiłam. Może uda mi się to z siebie znowu wydobyć
Pozdrawiam wszystkich serdecznie
Dominika