Witam, pisze tutaj poniewaz nie moge sobie poradzic po rozstaniu z kims blikim memu sercu, byłam u psychologa zapłaciłam 150 za wizyte i usłyszalam, ze musi minąc czas itp i zapraszałam mnie na terapie ,ale zeby chodzic do niej na terapie straciłabym pewnie majatek po to zeby sie tylko wygadac. Otóż od 7 lat mam męża jest bardzo w porzadku wyszłam za mąż z rozsądku myslalam, ze to wystarczy do szczescia (mam 32 lata) nie mamy dzieci. Na meza zawsze moge liczyc, traktuje go jak dobrego przyjaciela ale nie kreci mnie, nie ma chemii i to juz sie nie zmieni bo albo ktos cie kreci albo nie, u mnie od samego poczatku jej nie bylo. 2,5 roku poznalam ''JEGO'' nie odrazu ale po 2 mcach bylam juz zakochana , bardzo mnie krecił zakochałam sie, kazda chwila z nim była dla mnie szczesciem nawet takie spotkania 2-3 razy w tyg po kilka godzin, sex tez był cudowny pierwszy raz czułam cos takiego. Przy nim wiele drobiazgów zaczeło mi sprawiac przyjemnosc, ale facet jest nierobotny i nie garnie sie do pracy , utrzymuja go rodzice. Mowil, ze mnie kocha , chcialby ze mna byc ale dopoki nie ma pracy to musi byc tak jak teraz. Wiec czekałam , chcialam mu pomoc w szukaniu tej pracy ale nie pozwolił sobie pomoc...nawet nie szukał. Mowil, ze w Polsce jest wyzysk itp , ale ja uwazam ze lepiej zarobic cos niz nic zwłaszcza, ze ma 35 lat. W koncu zaczelismy sie kłocic, to mi powiedzial zebysmy byli przyjaciółmi bez sexu itp. ale powiedzial, ze nie chcialby abym sobie kogos znalazła...oczywiscie nie szukalam nawet bo sercem bylam przy nim. Mąz niczego nie podejrzewał, zreszta i tak zyjemy bez sexu. Ale ogolnie nie potrafiłam byc tylko jego przyjaciołką chcialam czegos wiecej, wiec 3,5 tyg temu pokłocilismy sie powiedziałam mu ze jest głupi, nie ma z nim przyszlosci, zaluje tych straconych lat i napisałam mu ze juz ma sie nigdy nie odzywac. No i sie nie odezwał, chociaz wczesniej jak sie kłocilismy to zawsze sie odzywał. Wczesniej zaczał mi mowic, ze mu przeszkadza ze mam meza itp a tak naprawde nic nie zrobił abysmy byli razem. Juz sie pogodziłam z tym, ze nie ma tej pracy a ja bede mieszkac z mezem. To on nagle chcial przyjazni...a przeciez moglo byc jak bylo wczesniej. Mysle ze go zaczało zniechecac to ze nie spedzamy wieciej czasu , ale spedzalam z nim tyle ile mogłam. Brakuje mi tych chwil z nim, byl sensem mojego zycia, dla niego zyłam dla tych chwil. Teraz czuje pustke i zal...Nie potrafie sobie poradzic , wciaz siedzi w mojej głowie
Podobne tematy
chyba nikt mi nie pomoże.... :-((((((((((((
żyjesz iluzją. Brakowało ci w rozsądnym malżenstwie adrenaliny to sobie ją zaserwowałaś teraz za nią tesknisz. jedna wizyta u psycholog to za mało a romans to nie rozwiązanie na twoje poczucie "braku szczęscia"
Co by było jakby się mąz dowiedział? Wiesz że go skrzywdziłaś?
skoro z mezem nie uprawiali seksu to i tak jest patologiczny zwiazek i co z tego, ze na papierze a nie na kocia lape...
zajmij sie soba i zacznij zyc. Gdy zaczynasz o nim myslec to zrob cokolwiek, zeby nie myslec, zajmij sie czyms. To minie...
skoro małżenstwo jest martwe i bez uczuć to po co je ciągnąc? Lepiej zdradzać?
żyjesz iluzją. Brakowało ci w rozsądnym malżenstwie adrenaliny to sobie ją zaserwowałaś teraz za nią tesknisz. jedna wizyta u psycholog to za mało a romans to nie rozwiązanie na twoje poczucie "braku szczęscia"
Co by było jakby się mąz dowiedział? Wiesz że go skrzywdziłaś?
Ale mąż się nie dowiedział, jeśli by się dowiedział byłby rozwód. Celowo go nie skrzywdziłam, po prostu się zakochałam w kimś innym :-(
skoro małżenstwo jest martwe i bez uczuć to po co je ciągnąc? Lepiej zdradzać?
To nie była zdrada dla sexu a z męzem jest przyjażń...a małzenstwo było zawarte z rozsądku, zakochałam się pierwszy raz ponad 3 lata temu, nie myślałam , ze takie uczucie mnie spotka...gdybym wiedziała nie wyszłabym dużo wcześniej za mąż
Ty go skrzywdziłaś tylko o tym nie wie. Jak się z tym czujesz? Myślę, że skoro z jesteś ze swoim mężem i nagle Ci się znudził to czemu z nim jesteś, może jakaś wspólna rozmowa by pomogła co by zmienić aby było lepiej. Rozmawiacie ze sobą na poważnie? A jeśli wiesz, że to i tak na nic to czemu z nim jesteś? Skoro już znalazłaś sobie kogoś na "boku". Nie wiem jak mam Ci doradzić, szkoda mi Twojego męża..
9 2015-07-23 21:50:44 Ostatnio edytowany przez lilianna33 (2015-07-23 21:51:26)
matt23 nie czytałaś chyba dokładnie mojego problemu...owszem znalazłam kogos , ale się skończyło chciałam z nim być jednak on nie chciał iść do pracy aby normalnie być ze sobą, mąż jest jak przyjaciel mysle , ze gdyby wiedział o moim romansie nic by nie powiedział, rozmawiamy ze sobą ale czujemy do siebie przyjazn, jestem z nim mieszkamy razem, bo nie chcemy być sami
10 2015-07-24 06:40:59 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2015-07-24 06:45:10)
Lilianna a ty pracujesz? Bo chodzi mi o to czy maz jest tylko do utzrymywania ciebie czy do płacenia w polowie za rachunki. Dlaczego z mezem nie uprawiacie seksu? To mu powiedz skoro by go to nie obeszlo, ale chyba sama w to watpisz bo ukrywalas romans. Nie wiem w czym moglby ci psyxholog pomoc tylko chyba w tym ze jestes samotna czujesz pustke, a jej nie wypelni zaden facet. A dzieci nie chcesz czy nie mozesz mieć?
Nie atakuje ciebie, ale nie fajnie poukladalas sobie to wszystko i stad te wszystkie problemy. Jedno racja po co ci facet ktorego utrzymuja rodzice i ktory wchodzi w czyjes małżeństwo.
Tak pracuje, lubie pracować. A z męzem jestem żeby nie być sama i cenie go jako przyjaciela. Nie uprawiamy sexu bo mnie nie kręci. Dzieci nie mam z męzem , poczułam ze chciałabym mieć z tym którego tak pokochałam i który mnie tak krecił . A ten którego utrzymują rodzice myślałam, ze się zmieni , ze pojdzie do pracy abyśmy mogli być razem a on po prostu nie zrobił nic w tym kierunku. Ale już pomijajc to mogło być tak jak było, spotkania itp., ale jemu zaczęło przeszkadzać ze mam jednak meza, wiec nawet jeśli bym się rozwiodła i tak by mysle do pracy nie poszedł. Po prostu czuje się zawiedziona i nie myślałam ze to to rozleci...
12 2015-07-25 03:21:32 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-07-25 11:55:48)
[post obraźliwy, poniżej poziomu forum - usunięte przez moderatora]
13 2015-07-25 09:48:28 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-07-25 11:59:14)
[post obraźliwy, poniżej poziomu forum - usunięte przez moderatora]
skończyło się...nie odzywa się a ja nadal tesknie, mysle o nim czy u niego wszystko ok, wpadam chyba w depresje a może to uzależnienie od niego, jednak gdyby mu zalezało to chociaż by napisał głupie ''co slychac''
A czego Ty oczekujesz?
Weź życie w swoje ręce i dorośnij, masz 33 lata a odnoszę wrażenie jakby pisała to 17-latka.
Mąż jest bee, bo daje tylko stabilizację i poczucie, że nie jesteś samotna, tamten be, bo "nierobotny".
Na co liczysz, że zatęskni za Tobą i udowodni Ci, że jesteś taka the best i dla Ciebie zacznie pracować, żeby spełnić Twoje oczekiwania?
Ty wtedy rzucisz męża polecisz za królewiczem i "żyli długo i szczęśliwie".
Zastanów się czego Ty chcesz i co zamierzasz zrobić ze swoim życiem.
liczyłam na to, ze się odezwie a pojsc do pracy powinien sam dla siebie...wiem czego chce chciałam być z tamtym, czuje się zraniona i oszukana...pokochałam go, serce nie sługa a z mezem doszliśmy do wniosku, ze każdy z nas robi co chce bo łaczy nas tylko przyjazn wiec mysle , ze rozwód to kwestia czasu