netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

To już koniec

19 odpowiedzi3 645 wyświetleńzałożony przez Dorula, 17.07.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: To już koniec

To musiało sie tak skończyć.
Zaproponowałam rozwod bez orzekania o winie.
Na jego warunkach.
Zgodził się.
muszę ratować zycie, to już nie sa żarty.
Przemoc psychiczna i emocjonalna jest straszna.
Jestem wymęczona i strasznie chuda.
Jem bardzo niewiele.
Jeszcze funkcjonuję pracujeę, nawet sie uśmiecham.
Ale to moje ostatnie podrygi.
Podrygi wymeczonej ofiary.
Wyjeżdżam nad morze, zeby wszystko sobie poukładać i przemyśleć, bo w tym domu jest to niemożliwe.
Moge przejść na cały etat, należy do mnie pół domu i jeden samochod, mam na koncie
Prawie sto tys., nie chce alimentów ani innych dużych pieniędzy z jego kont osobistych.
Uda sie???

2

Odp: To już koniec

Rozumiem, że masz dość, ale należy Ci się zadośćuczynienie za straty moralne w postaci wielkich alimentów, całego domu i połowy jego forsy. Nie będzie łatwo, a lepiej płakać w porszaku niż pod przysłowiowym mostem. Idź do dobrego adwokata, który wybije Ci te głupie samarytańskie pomysły z głowy. Serio.

3

Odp: To już koniec

Dzięki.
Ale czy walka z psychopata ma sens?
Manipulacja ludźmi jest jego najmocniejszą stroną.
Moze lepie uciec, gdzie pieprz rośnie i zapomnieć?

4

Odp: To już koniec
Dorula napisał/a:

To musiało sie tak skończyć.
Zaproponowałam rozwod bez orzekania o winie.
Na jego warunkach.
Zgodził się.
muszę ratować zycie, to już nie sa żarty.
Przemoc psychiczna i emocjonalna jest straszna.
Jestem wymęczona i strasznie chuda.
Jem bardzo niewiele.
Jeszcze funkcjonuję pracujeę, nawet sie uśmiecham.
Ale to moje ostatnie podrygi.
Podrygi wymeczonej ofiary.
Wyjeżdżam nad morze, zeby wszystko sobie poukładać i przemyśleć, bo w tym domu jest to niemożliwe.
Moge przejść na cały etat, należy do mnie pół domu i jeden samochod, mam na koncie
Prawie sto tys., nie chce alimentów ani innych dużych pieniędzy z jego kont osobistych.
Uda sie???

Dorula ochłoń.......i nie wqrwi..j mnie,wez adwokata dobrego,pieniądze będą ci potrzebne na podratowanie zdrowia ,nalezy ci sie ,na sprawy będzie chodzil adwokat,ze wzg na stan twojego zdrowia,da sie.....
odczekaj,uspokój sie,nie musisz od razu,dochodź do siebie powolutku.....

5

Odp: To już koniec

Aż sie popłakałam, bardzo Wam dziękuje za odzew.
Jeszcze sie , cholera, wyniki badań nie zgadzają.
Za dwa miesiące sie wszystko okaże.
Zycie, które mi pozostało, chce spędzić w spokoju.
Bez awantur i bez pasierbicy, u której teraz mieszka maz.
Pamietam, LUSILJU, twoje fujjj.
Mam teraz to samo wrażenie...

6

Odp: To już koniec

wysokim sądem nie pomanipuluje za łatwo. Następnie zaś sprawa wygląda tak, idziesz do NAJLEPSZEGO adwokata w mieście, jeśli jesteś z waw, to dam Ci do niej numer, opowiadasz mu swoją historię, mówisz, jak chcesz, żeby sprawa się zakończyła i on wszystko robi za Ciebie. moja pani adwokat to mój anioł stróż. serio. I zastanów się nad tym orzekaniem o winie. Jeśli faktycznie jest sukinsynem, to czemu uciekać. Nie uciekać, walczyć.

Ja wiem, że masz ochotę się położyć, nakryć kołdrą i żeby Cię ktoś obudził, jak będzie po wszystkim. Ale tak nie ma.

Chcesz mu oddać te lata w prezencie? Nie, nie, nie i jeszcze raz NAJN. Po niemiecku brzmi mam nadzieję dosadnie.

7 Ostatnio edytowany przez Dorula (2015-07-18 00:50:49)

Odp: To już koniec

Jajka, wielkie dzięki za wszystko!!!
Nie jestem z Warszawy, ale mam tam siostrzenicę, która jest ze mną na dobre i złe.
Muszę ochłonąć po tym, co usłyszałam od meza pare dni temu.
Jestem bardzo przybita i ledwo żyje.
Ale dam radę sie spakować i wyjechać chociaż na pare dni, zeby sie na niego przypadkiem
nie natknąć.
Cisną mi sie na usta słowa, których nawet nie znam...
Czy jest sukinsynem?
Jest.
I nikt i nic tego nie zmieni.
Ktoś tu kiedyś trafnie to nazwał: emocjonalne scierwo.

Jak mogłam sie tak omamić,miałam tyle propozycji, a wybrałam najgormzej, jak mogłam.
O co chodzi w tym życiu?
Zeby było gorzej i gorzej?
Nikt nigdy tak na mnie
Nie krzyczał! nie znałam tego! jak usłyszałam jedna obelgę od takiego dupska! to powiedialam spadaj i spadł.
Ale mam wrażenie, ze i tak był lepszy od mojego meza,który obiecywał mi wszystko, a
Nie mam tak rnaprawdę nic.
Nawet nie zapytał. Jakie sa wyniki badań, myślałam ze będziemy świętować te trzy miesiące niepewnosCi,
O, ja głupia i naiwna, przecież nigdy go to nie obchodziło,
Każdym musi umrzeć,,,
Nie dam roady dalej pisać, moze jutro.
Dobranoc i dziękuje jeszcze raz za wszystko.
Nie dam sie gnojowi

8

Odp: To już koniec

Moje malzenstwo tez sie rozpadlo. Zeby nie zwariowac trafilam do psychiatry. Od 3 miesiecy jestem na tabletkach I dzieki nim stalam sie silna- walcze o swoje,pracuje,spotykam sie z kolezankami,jade na wczasy z dzieckiem????   zdecydowanie polecam

9 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-07-18 09:23:53)

Odp: To już koniec
Dorula napisał/a:

Jajka, wielkie dzięki za wszystko!!!
Nie jestem z Warszawy, ale mam tam siostrzenicę, która jest ze mną na dobre i złe.
Muszę ochłonąć po tym, co usłyszałam od meza pare dni temu.
Jestem bardzo przybita i ledwo żyje.
Ale dam radę sie spakować i wyjechać chociaż na pare dni, zeby sie na niego przypadkiem
nie natknąć.
Cisną mi sie na usta słowa, których nawet nie znam...
Czy jest sukinsynem?
Jest.
I nikt i nic tego nie zmieni.
Ktoś tu kiedyś trafnie to nazwał: emocjonalne scierwo.

Jak mogłam sie tak omamić,miałam tyle propozycji, a wybrałam najgormzej, jak mogłam.
O co chodzi w tym życiu?
Zeby było gorzej i gorzej?
Nikt nigdy tak na mnie
Nie krzyczał! nie znałam tego! jak usłyszałam jedna obelgę od takiego dupska! to powiedialam spadaj i spadł.
Ale mam wrażenie, ze i tak był lepszy od mojego meza,który obiecywał mi wszystko, a
Nie mam tak rnaprawdę nic.
Nawet nie zapytał. Jakie sa wyniki badań, myślałam ze będziemy świętować te trzy miesiące niepewnosCi,
O, ja głupia i naiwna, przecież nigdy go to nie obchodziło,
Każdym musi umrzeć,,,
Nie dam roady dalej pisać, moze jutro.
Dobranoc i dziękuje jeszcze raz za wszystko.
Nie dam sie gnojowi

no myślę ze sie nie dasz
....a swoje zlote myśli ze ,,kazdy musi......,,itd niech sobie zabierze,zdrowie nie jest dane raz na zawsze,moze ten flet o tym nie wie,nie wie czy za rogiem nie czeka na niego kostusia,wiec niech nie kozaczy....
zbierz sie w sobie i powalcz,krzan gnoja,a swoje ,,dobre,,zyczenia niech Se wetknie cham w gardło

a cos sie wydarzylo z córunia tatusia,ze aż cię widzę zemdliło na sama myśl?

10

Odp: To już koniec

Ech, te tabletki...
Jestem na silnych środkach od 10 lat, już sie uzaleznilam, wysypiam sie tylko dzięki nim,
na razie nie chce innych.
Daje radę, dzięki Wam rowniez, za co bardzo dziękuje.
Cieszę sie, ze wyjeżdżam, dzięki temu mam jeszcze mnóstwo rzeczy do zrobienia, koleżanki sie zapowiadają z wizyta, inna już czeka na moj przyjazd nad morzem, nie będę rozpamietywac tego,
co już i tak nie ma znaczenia.
Zero empatii, dobrej woli, zrozumienia, wypieranie, zwalanie na mnie winy za rozpad małżeństwa.
Ale to wszystko gra, gra, która ma jakiś cel...
On po prostu uwielbia robić sobie urlop od małżeństwa, jedno nieporozumienie i szał ciał,
Wyprowadzam sie!!!!
Bierze czyste rzeczy z szafy, ja krzycze- o, nie, zabieraj brudy, nie bedą mi syfiec w łazience,
Niech ci corunia wypierze, niech ona sie po tobie sprząta, droga wolna, spierdalaj na drzewo!
A on twierdzi, ze jestem chora psychicznie, hahaha.
Mieszka u coruni, mentalnie sa na tym samym poziomie, to dorosła kobieta, ma swoje zycie,
ale on bez niej żyć nie moze, o co tu chodzi???
To nie pierwszy raz, kiedyś tego spróbował i mu sie spodobało, nie wynajmie mieszkania jak normalny facet, tylko siedzi jej na głowie, ech...
Po naszym ślubie pojechał w podróż poślubna, ale nie ze mną...pózniej te wyjazdy sie powtarzały.
Ich sprawa, ich zycie, nie chce już na to patrzeć.
Zreszta ona jest taka sama, jak tatuś, niedaleko pada jabłko od jabłoni, gdzie ja, kurwa, miałam oczy???
Mamy zaproszenie na imieniny za tydzień, pytam, co powiedzieć Grażynie, a on, ze nie idziemy, halach,
Rozesmialam mu sie w twarz i mowię- to ty nie idziesz, nie jestem do ciebie łańcuchem przywiązana,
No, co za dupek.
On nie chciał rozwodu, pytałam, co zamierza, a on, ze nic i nie chce mu sie ze mną gadać.
No to wysłałam mu smsa, niejednego, niepotrzebnie sie nakręciłam, ale macie racje, będę walczyć o swoje, na cały etat wytrzymam rok,  jak znam siebie, a muszę za coś żyć.
Jeszcze raz dziękuje, ze mnie oswiecilyscie, bo ja już chciałam uciekać nie oglądając sie za siebie...

11

Odp: To już koniec

Dorula - kiedys tez marzyłam by uciec, nie czuć tej beznadziei, każdy dzień przedłużał tylko moja agonię .............. dziś chwała Bogu, że kiedyś dałam się " pokierować" jak marionetka życzliwym osobom, bo dziś być może nie miałabym nawet netu, żeby do Ciebie napisać- tak więc może los pomógł mi sie odwdzięczyć i krzyczę do Ciebie - nie poddawaj się dzisiejszym nastrojom  i nie odpuszczaj mimo wszystko

12

Odp: To już koniec

Dorula, trzymaj się, zrobiłaś pierwszy krok, teraz będzie już tylko lepiej smile

13

Odp: To już koniec

Och, jak miło, ze sie ktoś do mnie odezwał.
Dziękuje.
Spędziłam pare dni nad morzem, na początku było cieżko, bo wszystko mi go przypominało.
Znajomi pytali- a gdzie mąż?
A ja przecież już nie mam meza...
Na szczęście.
I było tak pięknie, bez awantur, krzyków, fochów, tylko ja i morze...
Jutro wracam i aż płakać mi sie chce.
Bardzo sie boję.
Ale nie dam sie.
Z rakiem wygrałam, to z takim dupkiem nie dam rady?
On jest nikim, biedny, mały człowieczek, któremu sie coś wydaje.

Leżałam na plazy, a obok mnie przechodził facet, który krzyczał w słuchawkę: jestes chora, idź sie leczyć, jestes nienormalna!
Moj Boże, czy swiat zwariował???
Aż mi sie słabo zrobiło, bo pare dni temu słyszałam to samo od mojego meza i wiem, co to oznacza.
Kondolencje dla partnerki tego gościa.
A moze tak sie teraz traktuje kobiety?
Moze tak jest trendy?
Nic z tego nie rozumiem.
I już nie chcę zrozumieć.
Wiem jedno.
Nikt tak nie będzie do mnie mówił.
Nikt.

A wyjazd nad morze powtórzę za tydzień.
To najlepsza terapia.

Pozdrawiam ze słonecznego wybrzeża!!!

14 Ostatnio edytowany przez Dorula (2015-07-24 23:51:01)

Odp: To już koniec

Na pomoc!!!
Wróciłam do domu opłalona, wypoczęta, ręka mi drżala, kiedy otwierałam drzwi, ale mojego meza
na szczęście nie było i nie ma do tej pory.
Do przewidzenia.
On mieszka tu tylko wtedy, kiedy mnie nie ma.
Jutro jesteśmy zaproszeni do przyjaciół na imprezę.
Iść czy nie???
Miałam nadzieje, ze on sie nie wybiera, ale niestety...
Boje sie, ze będę sie zachowywać nienaturalnie, ze wszystko będzie widać, jak na dłoni, a ja będę
miała na twarzy wypisaną zgryzotę.
Napisałam smsa, zeby nie szedł i nie robił siary, ale bez odzewu.
Wiem, ze pójdzie, bo na towarzystwie zależy mu bardziej, niż na własnej głowie.
Boje sie, ze nie wytrzymam i zrabie mu dupę przy wszystkich, a nikt przecież nie chce małżeńskich
Kłótni słuchać na imieninach.
Wogóle nikt tego nie chce słuchać.
A on będzie siedział biedny, pokrzywdzony, wpatrzony smutnym wzrokiem w drinka.
Cichutka, nieszczęśliwa ofiara przemocy w rodzinie.
No, masakra.
Iść na żywioł, czy zostać w domu?
A moze iść i sie dobrze bawić?
Poradzcie, proszę.

15

Odp: To już koniec

Ja tam się nie znam. Ile będzie osób? Bo jak zasiadane przy stole, to nie wiem, ale jak garden party na półstojąco, to czemu nie, można tangiem się omijać.

16

Odp: To już koniec

Hahaha, to zależy od pogody.
Ile osób?
Nie wiem, pewnie kilkanaście.
Mamy osobno przyjechać i osobno wyjść?
Przecież to głupie.
No, ale inaczej sie nie da.
Dziękuje za odzew, bo już włosy z głowy rwę.

17

Odp: To już koniec

ojezu, nie wyrywaj se kłaków jak ta papuga z dowcipu, tylko wyluzuj, no nie będziesz przecież schizować z powodu jakichś imienin. ja bym poszła gdzie indziej. Umówiłabym się z psiapsiułą na jakieś tańce i dużo wina.

18

Odp: To już koniec

Nie moge zawieść tych ludzi, wszyscy na mnie czekają, w końcu spędziliśmy dwa tygodnie na sycylii.
było cudownie, solenizantka bardzo na mnie liczy, mam nie iść przez jakiegoś dupka?
Boje sie, ze zostanę w domu i utopie smutki w alkoholu.
A oni bedą mi mieli to za złe.
Och, te dylematy po rozstaniu, chyba każdy je ma, nie ja pierwsza i nie ostatnia.
Dam radę.
Chyba, ze jutro stchorze i zakopie sie w łóżku na tydzień.
Śmieszne, myślałam, ze facet poszedł po rozum do głowy, ale on go po prostu nie ma.
Swietnie mu idzie, nie ma co.
A ja idę spać sama i nikt mnie w nocy nie obudzi, bo chyba nie napisałam, ze moj maz jest alkoholikiem.
Dobranoc.

19

Odp: To już koniec

nie przejmuj się. ja bym w takim razie nie pytała, czy jedzie, tylko wsiadła w taksę i tyle.
a tak poza tym, to przestań się w końcu przejmować innymi ludźmi i czy będą mieli Ci coś za złe, to typowe dla współuzależnionych, wiesz? jak nie będziesz miała ochoty iść, a solenizantka z sycylii się obrazi, to znaczy, że nie była warta ruszania się z wyra in the first place

20

Odp: To już koniec
panibaronowa napisał/a:

nie przejmuj się. ja bym w takim razie nie pytała, czy jedzie, tylko wsiadła w taksę i tyle.
a tak poza tym, to przestań się w końcu przejmować innymi ludźmi i czy będą mieli Ci coś za złe, to typowe dla współuzależnionych, wiesz? jak nie będziesz miała ochoty iść, a solenizantka z sycylii się obrazi, to znaczy, że nie była warta ruszania się z wyra in the first place

BRAVO - Baronowa

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026