netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Kilka lat razem i wciąż dręczące myśli czy to na pewno on?

8 odpowiedzi2 090 wyświetleńzałożony przez Motylek93, 07.07.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kilka lat razem i wciąż dręczące myśli czy to na pewno on?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Kilka lat razem i wciąż dręczące myśli czy to na pewno on?

Witam Was kochane netkobiety.
Temat, który dręczy mnie od samego początku związku, czy to na pewno ten facet na całe życie? Skąd te myśli?
A no stąd:

1. on by wiecznie przebywał w dużym gronie swej rodziny, mi natomiast wystarcza jego towarzystwo i jestem bardzo szczęśliwa

2. u niego ciągle są imprezy rodzinne w których muszę uczestniczyć (choć czasem szukam byle powodu, żeby tylko to uniknąć) u mnie takich imprez nie ma (u mnie nawet rodzice nie obchodzą imienin)

3. jestem bardzo uparta i on ciągle mi to wypomina...

4. on wiecznie coś ubarwi, doda coś od siebie (gdy o czymś mi mówi) nawet jeśli wspomina o wspólnych wakacjach, zawsze później wychodzi inaczej i nie wypominam mu tego...

5. często rzucał palenie, jednak nigdy nic z tego nie wyszło i muszę to jakoś to akceptować

6. ciągle pyta o której godzinie ma do mnie przyjechać, a i tak zawsze zrobi po swojemu

7. ciągle dręczy mnie tematem kupienia sobie motoru, choć ja mówię mu, że jeśli zakupi motor to nie ma już po co do mnie przyjeżdżać (wiem, że i tak kupi)

8. ja zaczęłam odkładać pieniążki na wspólną przyszłość (choćby na wesele), on ciągle musi dokładać do samochodu, na studia, na te cholerne papierosy i na wszystko z wyższej półki, bo on ''biedronkowego'' żarcia jadł nie będzie

9. moja mama ciężko pracuje, tata jest bardzo chory... jego rodzicom bardzo dobrze się powodzi, nie wiedzą co to choroba i zarabiają sobie za granicą, ojciec dorabia jeszcze pracując w domu (więc nie na akord) dlatego przyjeżdżając do jego rodziny nie mamy wspólnych tematów, ciężko jest mi się odnaleźć, na dodatek mój chłopak przeważnie znika wtedy tłumacząc się, że musiał zagrzać wodę, lub bawił się z młodszym bratem, albo cokolwiek innego, co zawsze go sprawiedliwa w oczach rodziny...

10. jest nam razem bardzo dobrze, pomimo tego, że jest taka przepaść, że nawet odczuwam (nie raz), iż jestem gorsza, bo tylko po szkole średniej, bo mam mało zainteresowań, bardzo mało znajomych, przewlekle choruje i czasem katuje się swoim (całkiem normalnym) wyglądem...

   Kobiety kochane, czy powinnam coś zmienić w sobie? Czy będę szczęśliwa w przyszłości u boku takiego mężczyzny? Czy te dwa inne światy da się połączyć? Dodam,iż nigdy nie zranił mnie złym słowem, czy dotykiem. Potrafi być czuły, nawet romantyczny i jest mi z nim cudownie (gdy jesteśmy sami). Nawet sobie myślę, że tylko zamieszkanie gdzieś zupełnie dalej od naszych rodzin mogło by stworzyć udany związek. Ale czy o to w  życiu chodzi? Czy tak by się dało żyć? Może poznalibyśmy innych ludzi i mieli wspólnych znajomych, gdzie ja i on czulibyśmy się swobodnie? Nie mam pojęcia... A może któraś z Was przeszła to i ma na to radę?

  Z góry bardzo dziękuje za każde słowo.

2

Odp: Kilka lat razem i wciąż dręczące myśli czy to na pewno on?

Kochaniutka, już jak czytałam kilka Twoich punktów bardzo uderzyły mnie   te różnice , te dwa światy.
Myślę, że całkiem możliwe , że każda/każdy zastanawia się w pewnym momencie czy to ta właściwa osoba u boku.
Musisz poważnie się zastanowić nad tym wszystkim. wez kartkę, pisanie pomaga dlatego dobrze że tu napisalaś na forum i napisz dlaczego chciałabyś z nim być , wszystkie za i przeciw, porozmawiaj z nim jak widzi waszą przyszłość?
Powiedz mu o swoich obawach, ze za bardzo się różnicie. Czasem kilka lat zna się kogos a potem wychodzi ,że niestety nie pasujemy do siebie.Ale jeśli mu zależy może po tej rozmowie się ogarnie. Ważne, zebyś była szczęśliwa smile
wszystkiego dobrego :*

3

Odp: Kilka lat razem i wciąż dręczące myśli czy to na pewno on?

Podkreślam jeszcze raz : ja przeprowadziłabym szczerą rozmowę z Nim.Jesteście razem więc razem trzeba wyjaśniać, podejmowac decyzje. Zeby nie było tak, ze zaakceptujesz ten Jego świat, ale to sprawi, że nie będziesz szczęśliwa, udusisz się tam.
Mam nadzieję, że dobrze się to wszystko skończy. póki co skup się na sobie i wiesz co? kochaj siebie z całych sił smile

4

Odp: Kilka lat razem i wciąż dręczące myśli czy to na pewno on?

Droga Autorko.
Podziwiam Cię, że Wasze "sam na sam" potrafi zniwelować obawy o wspólną przyszłość w takiej części, że masz "tylko" wątpliwości, że to ten jedyny.
Jedno z drugim (czyli silny jego związek z rodziną i Twoje poczucie dyskomfortu z tym związane) rzadko korespondują ze sobą, niestety, bo partner tego nie zauważa.
Zwłaszcza, że z postu wynika, że on nie za bardzo chce uczestniczyć w zyciu Twojej rodziny. Tak, jak Ty, która "zmuszasz się" do udziału w życiu jego bliskich.
Chłopak wygląda mi na kogoś, kto nie musiał dotąd podejmować decyzji życiowych. Ktoś robił to za niego. Emocjonalność w jego wypadku opiera się o kruchy fundament, że jego rodzice zawsze będą. Wspierać go finansowo i kierować jego życiem zdalnie. Stąd infantylne zachcianki i niefrasobliwość.
Ty przeszłaś ciężki egzamin życiowy i potrzebujesz dojrzałego partnera, a nie niesamodzielnego, wiecznego chłopca.

5

Odp: Kilka lat razem i wciąż dręczące myśli czy to na pewno on?

Zgadzam się z Excopem.

Jak jesteście we dwoje to jest fajnie, bo to jest mały zamknięty światek. Ale już jak z niego wychodzicie, to przestaje być różowo. A jeśli dodatkowo nieporozumienia/trudności są na tle rodzinnym, to mamy od samego początku dodatkową kłodę pod nogi przy wszystkich problemach, jakie mogą pojawić się w Waszej relacji - podejrzewam, że rodzina chłopaka będzie się mieszać a on nie wydaje się być gotów do odcięcia pępowiny.

Obydwoje jesteście młodzi, a na rzeczach o których piszesz wykruszył się niejeden dojrzały związek. Porozmawiać zawsze warto, ale akurat u Ciebie ja nie sądzę, żeby rozmowa przyniosła coś konstruktywnego, bo co może przynieść? Ty się zmienisz tak nagle w swoim nastawieniu do jego rodziny? On zmieni swoją relację z nimi, bo Ty tak potrzebujesz? On zacznie odkładać na przyszłość, bo Ty uważasz to za sensowne? Wątpię.

W zasadzie to konkretna moja rada jest taka, żebyś skupiła się najpierw jednak na sobie. Zainwestuj w siebie - tzn. zamiast na wesele odłóż na studia, rozszerz krąg znajomych, może znajdą się jednak jakieś rzeczy, które lubisz robić poza byciem ze swoim chłopakiem i pozyskasz zainteresowania. Zajmie to trochę czasu, zobaczysz jak się wasz związek rozwinie. Może jak Ty się trochę rozwiniesz, to zaczniesz lepiej odnajdywać w jego rodzinie, a on może do pewnych rzeczy dojrzeje.

Jeśli 93 z Twojego nicku to Twój rok urodzenia, to z formalizacją związku w Waszym przypadku nie ma się co spieszyć. Czas pokaże, czy Twoje wątpliwości są uzasadnione. Czasem po prostu z upływem czasu poznajemy człowieka coraz lepiej i się okazuje, że w niektórych sprawach świetnie się dogadujemy, ale są ważniejsze, takie fundamentalne, gdzie są różnice. I wtedy trzeba rozważyć rozstanie.

6

Odp: Kilka lat razem i wciąż dręczące myśli czy to na pewno on?

Tak sobie mysle...
Ze partnera bierze sie tylko z jego osoba, ale z calym " dobrodziejstwem inwentarza"
Z jego rodzina, srodowiskiem, znajomymi, praca, hobby...

Tobie pasuje on- jego dobrodziejstwo inwentarza, juz nie.
Gdyby to byla jedna rzecz, to mozna powalczyc o kompromis( np. Jakies upierdliwe hobby, praca, ), ale tu w zasadzie jest dobrze, tylko jak jestescie calkowicie odizolowani- sami.

Ani to dobre dla ciebie, ani dla niego, ani dla was.

Co zrobic? Nie wiem....zalezy, na ile ci zalezy.....

Ja pogadalabym na spokojnie, bez pretensji, bez wyrzutow, bez roszczen, bez wartosciowania, ( czyja racja lepsza, i czyje ma byc na wierzchu)
Ot - roznimy sie, i ciezko to pogodzic.
Wspolnie zastanowilabym sie, czy jest szansa na kompromis.
Z czego mozesz zrezygnowac ty, z czego on, i na ile to ustepstwo jest do przyjecia dla obu stron.

Moze trzeba bedzie wprowadzac zmiany stopniowo, po kolei...
Trzeba to zrobic w porozumieniu z partnerem, i na pewno w pokojowej atmosferze " dobrej woli".

7

Odp: Kilka lat razem i wciąż dręczące myśli czy to na pewno on?

Bardzo Wam dziękuje, że otworzyłyście mi zarówno trochę oczy na ten związek, jak i również tak delikatnie podeszłyście do tej sprawy smile Na temat wspólnej przyszłości rozmawiamy bardzo często, jednak jak na razie to tylko słowa... Nie spieszno mi do ołtarza smile
Wspominałam mu kiedyś o tym, jak wiele nas różni. Rany, choćby niedzielny obiad, gdzie u niego co tydzień gotowany jest rosół i on nie umie sobie wyobrazić niedzieli bez rosołku i to niby nic, ale stwierdził, że w przyszłości jak w niedziele rosołu nie będzie, to on pojedzie do swojej mamy... Choć z drugiej strony bardzo docenia wszystko co mu zrobię i długo mnie chwali nawet swej rodzinie.
On podsumowuje wszystko tak: ,,żadnych pieniędzy od rodziców, na wszystko sobie sam zapracuje''. Po tych słowach można stwierdzić, że mogłabym mieć w nim duże oparcie i że nie jest już takim małym chłopcem.

P.S. Zależy mi na nim bardzo i może trochę inne nastawienie i lekkie zmiany, a dręczące pytanie odejdzie w kąt... Tak, tak, już biorę się za siebie smile

8

Odp: Kilka lat razem i wciąż dręczące myśli czy to na pewno on?
Motylek93 napisał/a:

Bardzo Wam dziękuje, że otworzyłyście mi zarówno trochę oczy na ten związek, jak i również tak delikatnie podeszłyście do tej sprawy smile Na temat wspólnej przyszłości rozmawiamy bardzo często, jednak jak na razie to tylko słowa... Nie spieszno mi do ołtarza smile
Wspominałam mu kiedyś o tym, jak wiele nas różni. Rany, choćby niedzielny obiad, gdzie u niego co tydzień gotowany jest rosół i on nie umie sobie wyobrazić niedzieli bez rosołku i to niby nic, ale stwierdził, że w przyszłości jak w niedziele rosołu nie będzie, to on pojedzie do swojej mamy... Choć z drugiej strony bardzo docenia wszystko co mu zrobię i długo mnie chwali nawet swej rodzinie.
On podsumowuje wszystko tak: ,,żadnych pieniędzy od rodziców, na wszystko sobie sam zapracuje''. Po tych słowach można stwierdzić, że mogłabym mieć w nim duże oparcie i że nie jest już takim małym chłopcem.

P.S. Zależy mi na nim bardzo i może trochę inne nastawienie i lekkie zmiany, a dręczące pytanie odejdzie w kąt... Tak, tak, już biorę się za siebie smile

Powodzenia smile I pamiętaj, że deklaracje to jedno. Ale muszą się one jeszcze przekładać na czyny.

9

Odp: Kilka lat razem i wciąż dręczące myśli czy to na pewno on?

Siemka:) Mi wydaje się że nie ma idealnie dobranej pary. Są ludzie którzy dużo rozmawiają, wypracowują kompromis i dokonują zmian w imię miłości.:)
Takie jest już zycie w związku, ale szczerze mówiąc nigdy nie oddałabym go za bezgraniczną wolność i bycie zależną tylko od siebie.
Miłość i druga osoba dają taką pozytywną energię że masakra.:)
Oby u Ciebie też tak było
Powodzenia!!!

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kilka lat razem i wciąż dręczące myśli czy to na pewno on?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026