Witam! Na początku chciałam napisać, że moja historia nie będzie się w niczym wyróżniać od większości postów dodanych tutaj przez nie które forumowiczki nt toksycznych związków.. przesiedziałam tutaj już kilka dobrych nocek
Do rzeczy.. Jestem a raczej byłam w związku z klasycznym przypadkiem psychopaty, jeśli mogę to tak nazwać ( trudne dzieciństwo, przemoc w rodzinie, znęcanie psychiczne, samobójstwo w rodzinie). Łączy nas dziecko, ja pomimo wyrządzonych mi krzywd chciałabym żebyśmy chociaż mogli ze sobą normalnie rozmawiać, prowadzić normalne stosunki jak dorośli ludzie dla naszego synka. Już mi nie zależy na związku bo go nie kocham. Ojcem mógłby być lepszym ale już się nie czepiam, widzę że mu zależy na dziecku, odwiedza go albo zabiera do siebie, ja nie mam nic przeciwko, ale męczy mnie sytuacja że już nie mówimy sobie nawet ,,cześć''. On zrzucił na mnie całą winę, nie poczuwa się do odpowiedzialności że związek rozpadł się głównie z jego winy. Nie chcę się tutaj rozpisywać jak nasze relacje wyglądały bo mogłabym tutaj napisać książkę, chodzi mi głównie o to czy jest realne żeby nasz kontakt uległ poprawie ?? On nie chce rozmawiać, może nie naciskać ? Może olać ? Być obojętnym ? Sama nie wiem
Wszyscy wokół twierdzą zgodnie że jestem za dobra i nienormalna, że powinnam takiego gnoja w ogóle nie wpuszczać do domu i nie rozmawiać, z jednej strony mają rację z drugiej dlaczego miałabym zabraniać kontaktów z synem. Ja sama wychowywałam się bez ojca i wiem jak mi go brakowało. Mój były ma bardzoooo ciężki charakter a ja po prostu nie wyobrażam sobie żeby do końca życia traktować siebie jak powietrze.. Jakieś rady ?
Podobne tematy
Czy rozmawiałaś z nim na temat Waszych relacji tuż po zakończeniu związku? Tego, jak bardzo chciałabyś, żeby łączyły Was pozytywne stosunki? W wielu przypadkach jest to kluczem do sukcesu...nawet jeśli chodzi o osoby bardzo trudne z charakteru. Mimo że facet był w stosunku do Ciebie niezbyt fair, jest dobry dla dziecka. Dba o nie, chce wspólnie spędzać czas, interesuje się nim...A to najważniejsze. Sama wychowywałam się bez ojca, więc wiem, jak się czujesz w owej sytuacji. Pozwól mu nadal spotykać się z synem...przynajmniej w przyszłości nie będziesz mieć sama do siebie pretensji (a, co gorsze, również ze strony swojego dziecka), że uniemożliwiłaś im kontakty. Jak już jednak wspomniałam, moim skromnym zdaniem, powinnaś najzwyczajniej w świecie porozmawiać ze swoim byłym - powiedzieć, jak widzisz całą tę sytuację i że jest Ci ciężko z faktem, że traktujecie siebie jak powietrze. Bądź spokojna, "delikatna", jednakże postaw na swoim. Naprawdę, szczerość jest lekiem na wszystko..
Pozdrawiam i życzę Ci powodzenia.