Niestety takimi włosami zostałam obdarzona przez naturę, są bardzo gęste, i niestety ze skłonnością do puszenia się, jak sobie odżywki nie nałoże to po wyschnięciu mam siano na głowie, jak miałam długie to najczęściej musiałam je prostować inaczej beznadziejnie mi się układały, nawet gdy sobie wycieniowałam to po jakimś czasie znów było to samo, na dodatek zaczęły mi wypadać, więc je ściełam aż do szyji, ogólnie mówiąc przez moje włosy na wiele fryzur nie moge sobie pozwolić, z farbą też jest różnie, mam naturalny prawie ciemny brąz, próbowałam sobie włosy rozjaśnić, skończyło się na jeszcze większym sianie i plątaniu się włosów po każdym myciu. Czy są jakieś zabiegi domowe dzięki którym włosy będą bardziej lejące się i sypkie?
Podobne tematy
Żel z siemienia lnianego albo sproboj jakieghos olejku np arganowego.:-)
Żel z siemienia lnianego albo sproboj jakieghos olejku np arganowego.:-)
olejku próbowałam nie raz ale słabo pomaga, zastanawiam się nad piwem bo ponoć też wygładza.
Sarcia_M napisał/a:Żel z siemienia lnianego albo sproboj jakieghos olejku np arganowego.:-)
olejku próbowałam nie raz ale słabo pomaga, zastanawiam się nad piwem bo ponoć też wygładza.
To nie dzieje się po kilku użyciach. Czasem potrzeba miesięcy by zobaczyć znaczne efekty. Wszystko zależy od stanu włosów.
Ładne włosy to przede wszystkim dobre geny i odpwiednie nawyki.
Nie chodzi o to, byś na raz zaczęła stosować 10 odżywek, tylko wprowadziła drobne zmiany, ale była w nich konsekwantna. Włosy spłukiwać jedynie chłodną wodą, nie chodzić spać z mokrymi, najlepiej odstaw suszarkę i prostownicę. Nie czesz 50x dziennie, bo to przynosi odwrotny efekt. Włosy czesz "od dołu" - najpierw końcówki, potem idziesz coraz wyżej. Jakiego szamponu i odżywki używasz? I szamponem traktujesz jedynie skalp, długości nie katuj, jej wystarczy spływająca piana.
Niby są to oczywiste oczywistości, ale czasami przekonuję się, że nie dla każdego jest to tak oczywiste.
Dodam, że moje włosy też mają tendencję do puszenia się, więc nie jestem dziunią z niemalże ujemną porowatością
, która poucza innych. A jeśli jest wilgotno na zewnątrz - pozwól żyć im swoim życiem, nic nie zaradzisz albo postaw wtedy na ładne upięcia.
I jeszcze jedno ważne pytanie: są kręcona i skłonne do puszenia, czy proste i skłonne do puszenia? I kolejne, które mi się nasunęło: po myciu czeszesz je na sucho czy na mokro?
Poczytaj o "laminowaniu" włosów - po tym są ładnie wygładzone. Próbowałaś płukanek? Np octowej albo piwnej?
Ładne włosy to przede wszystkim dobre geny i odpwiednie nawyki.
Nie chodzi o to, byś na raz zaczęła stosować 10 odżywek, tylko wprowadziła drobne zmiany, ale była w nich konsekwantna. Włosy spłukiwać jedynie chłodną wodą, nie chodzić spać z mokrymi, najlepiej odstaw suszarkę i prostownicę. Nie czesz 50x dziennie, bo to przynosi odwrotny efekt. Włosy czesz "od dołu" - najpierw końcówki, potem idziesz coraz wyżej. Jakiego szamponu i odżywki używasz? I szamponem traktujesz jedynie skalp, długości nie katuj, jej wystarczy spływająca piana.
Niby są to oczywiste oczywistości, ale czasami przekonuję się, że nie dla każdego jest to tak oczywiste.
Dodam, że moje włosy też mają tendencję do puszenia się, więc nie jestem dziunią z niemalże ujemną porowatością
, która poucza innych. A jeśli jest wilgotno na zewnątrz - pozwól żyć im swoim życiem, nic nie zaradzisz albo postaw wtedy na ładne upięcia.
I jeszcze jedno ważne pytanie: są kręcona i skłonne do puszenia, czy proste i skłonne do puszenia? I kolejne, które mi się nasunęło: po myciu czeszesz je na sucho czy na mokro?
Poczytaj o "laminowaniu" włosów - po tym są ładnie wygładzone. Próbowałaś płukanek? Np octowej albo piwnej?
Mam raczej proste włosy może troche lekko falowane.