Witam Wszystkie forumowiczki, oraz forumowiczów bo pewnie i tacy są!
Na początek może się mały wstęp.
Czytam Wasze forum od dawna pomimo, że nie miałem konta, wielokrotnie dawało mi odpowiedź, natchnienie, radę, otwierało oczy, pozwolało zrozumieć wiele rzeczy w stosunkach damsko-męskich.
Teraz jednak mam swój chyba nietypowo-typowy problem, na które brakuje mi odpowiedzi.
W moich dotychczasowych związkach z dziewczynami, pomimo wielu wbrew pozorom fajnym wspomnieniom, koniec końców odbijało mi sie czkawką i długo się zbierałem po sobie, przez co teraz mam dwuletnią przerwe od przygód z płcią przeciwną, a do wszelkich relacji podchodziłem z dystansem i tak też było, w tym czasie rok temu poznałem dziewczyne, sąsiadke, w sumie to ona mnie, bo ja na nią uwagi nie zwracałem bo jak wyzej wspomniałem "miałem focha" na dziewczyny wszelkiego typu. Z racji tego że jestem kulturalny no to zacząłem z nią rozmawiać poznaliśmy się lepiej no i zwyczajnie sie polubiliśmy, ona ma chłopaka z którym już jest dość długo, mi to nie przeszkadzało bo nawet nie miałem żadnych dalszych planów, po prostu nie chciałem ani mi to nawet przez myśl nie przeszło. Z biegiem czasu nasza relacja nabrała takiego hmm ściślejszego kontaktu, częstsze rozmowy, na cięższe tematy, prezenty wzajemne itp. Mi to pasowało, jej też i było fajnie. Wszystko się zmieniło kiedy wyjechała na wyjazd coś hmm w rodzaju wyjazdów wakacyjno-pracowniczych w stylu OHP. Jak tam była, dowiedziałem z jej obecnym chłopakiem jest bardzo słabo, w dodatku tam na miejscu zauroczyła sie w jakimś tam chłopaku.
Nie wiem czemu, nie wiem kiedy, ale wtedy jakos uderzyła do mnie taka myśl a może to ja bym był jej chłopakiem, w końcu mamy wiele wspólnych tematów, dobrze nam sie spędza razem czas etc, etc?
Z jednej strony akceptowałem i akceptuje jej związek w którym juz była jak mnie poznała i nie zamierzam i nie zamierzałem nigdy się w to mieszać, ale czuje mówiąc szczerze, że jej innego związku nie chciałbym i nie mógłbym zaakceptować.
Tak, wiem. Czytałem wiele o tzw. "friendzone" wiem, że to jest beznadziejna sytuacja jak sie chce z tego wyjść, jednak sądze że tutaj sytuacja jest troche inna, przynajmniej mam taką nadzieje, ze jest inna.
Troche sam sie sobie dziwie, bo ja wiem jakbym doradził osobie która by do mnie przyszła z tym problemem powiedziałbym "daj sobie spokój, bo bedzie bolalo"
Po jej powrocie postanowiłem się z Nią spotkać i miałem pewien plan działania
Oczywiście jak sie zobaczyliśmy to sie ucieszyliśmy na swój widok, zabrałem ją na całodniową wycieczkę, gdzie nam sie "gęba" nie zamykała ani na moment. Ona sama była zachwycona tym co dla niej przygotowałem mówiąc ze jej mega humor poprawiłem, że mile ją zaskoczyłem, co wydawało mi sie być szczerym wyznaniem. Chcąc nie chcąc zeszliśmy też w miedzy czasie na tematy uczuciowe, zaczęła opowiadać o swoim związku obecnym który jest praktycznie zakończony, że już sam moment przed jej wyjazdem to już był wytaczanie najcieższych dział. Na tym wyjeździe poznała kogoś i się w nim zauroczyła dość mocno, wiele mi o nim opowiadała, że ona by bardzo chciała z nim być, że sobie tam szczerze porozmawiali o sobie, do niczego większego jeszcze co prawda nie doszło, ale jak o nim mówi to można z tego wywnioskować wszystko. Sluchałem tego i w tym momencie stwierdziłem, że nie dam jej poznać po sobie co tak naprawde we mnie siedzi. Sama podczas rozmowy powiedziała, że takiego przyjaciela jak ja to nie miała jeszcze nigdy w swoim życiu że jest bardzo szczęśliwa, że mnie poznała, jestem takim jej starszym bratem. Bardzo miłe są to słowa która doceniam, bo dla mnie to też Przyjaciółka przez duże p, jednak męcze się z tym, że ja czuje do niej coś więcej, boje się jej tego powiedziec bo przeczuwam jak to może się skończyć, a chyba nie chce stracić z nią kontaktu, ale jej nowy związek z kimś innym będzie dla mnie bardzo bolesny.
Najbardziej w tej sytuacji boli fakt, że ten nowo poznany facet był w dobrym miejscu i w dobrym czasie wystarczyło "pyk" i już coś tam zaskoczyło.
Ten nowo poznany chłopak wraca za 1,5 miesiąca bo on jest tam na troche innych warunkach wyjazdu.
Doradźcie mi to zrobić w tej sytuacji? Powiedzieć jej co czuje do niej? Dać sobie spokój? Zerwać kontakt, utrzymać kontakt?
Świruje już od kilku dni, cały czas o tym myśle i nic nie wymyśliłem...
Mam nadzieje że ktoś dotarł do końca mojego wywodu ![]()
Pozdrawiam!
Bardzo chciałbym aby NAM wyszło, ale to jest raczej sfera marzeń ![]()