jesteśmy sześć lat po ślubie, ale jest zupelnie inaczej niz wczesniej mąż mało kiedy zwraca na mnie uwagę(chyba ze nie ma mu kto piwa przynieść
) jako kobieta istnieje dla niego jezeli to on ma akurat ochote tak mnie traktowac niewiem jak mam to opisac bo jestem nowa nigdy nie pisalam na zadnych forach i niczym tego typu, jestem zielona, ale i zalamana nie czuje sie szczesliwa,, mimo ze mamy dzieci dla niego one nie istnieją, chyba ze za glosno krzyczą to wtedy krzyknie zeby się zamknęly ... ja mam juz napady lękowe, depresję nie radzę sobie z tym wszystkim biorę sedam chciałabym mieć wsparcie od kogoś bo na męża nie mogę liczyć pomóżcie błagam bo sobie w końcu krzywdę zrobię ...
Podobne tematy
jesteśmy sześć lat po ślubie, ale jest zupelnie inaczej niz wczesniej mąż mało kiedy zwraca na mnie uwagę(chyba ze nie ma mu kto piwa przynieść
) jako kobieta istnieje dla niego jezeli to on ma akurat ochote tak mnie traktowac niewiem jak mam to opisac bo jestem nowa nigdy nie pisalam na zadnych forach i niczym tego typu, jestem zielona, ale i zalamana nie czuje sie szczesliwa,, mimo ze mamy dzieci dla niego one nie istnieją, chyba ze za glosno krzyczą to wtedy krzyknie zeby się zamknęly ... ja mam juz napady lękowe, depresję nie radzę sobie z tym wszystkim biorę sedam chciałabym mieć wsparcie od kogoś bo na męża nie mogę liczyć pomóżcie błagam bo sobie w końcu krzywdę zrobię ...
Co to znaczy, "jest zupełnie inaczej, niż wcześniej"? Kiedy zakończyło się to "wcześniej"?
Jesteście dopiero 6 lat po ślubie, a łącznie?
Piszesz, że nie traktuje Cię, jak kobietę i nie wspiera.
Podałaś ogólniki, do których trudno się odnieść.
Z postu wynika tylko, że zrobił dzieci i uznał, że to wystarczy, a i tak za wiele. Wystarczy mu piwo i cisza.
Przybliżysz nieco sytuację?
madzik spokojnie, pobędziesz tu to się rozkręcisz.Po 5 latach zwykle następuje kryzys w małżeństwie.Wiesz, ludzie jeszcze nie dotarli się, praca, dzieci, mnóstwo obowiązków i zero czasu na prawdziwe przyjemności i bycie razem tak, jak było to przed tym "kieratem".Kobieta przeważnie to znosi, z facetami jest gorzej.Może nie macie z kim od czasu do czasu zostawić dzieci, żeby sobie wyskoczyć gdzieś na chwilę?Może mąż ma ciężką pracę lub na dwa etaty?
podałam tylko ogólnikowo bo dopiero zaczynam, konkretnie owszem pracuje dziesięć godzin i rozumiem ze moze być zmęczony po pracy i szanuję to, tylko dlaczego krzyczy na dzieci zeby non stop byly cicho albo wygania je na dwor zresztą one same wolą zejść mu z drogi jak tylko go widzą , drugie to ze mną nie ma zadnego kontaktu ani psychicznego bo ja staje po stronie dzieci i wiecznie się kłócimy a juz tym bardziej fizycznego bo ciągle jesteśmy na siebie źli . ja to bardzo ciężko znoszę napady lęków zdarzają mi się coraz częściej a cierpią na tym dzieci bo on ani mną ani nimi się w tym czasie nie zajmie tylko idzie do warsztatu sie ODSTRESOWAC jak to określa , ja niewiem jak dlugo to wytrzymam
może to też moja wina niewiem juz co mam myśleć dlaczego tak jest łącznie jesteśmy osiem lat razem a to "wcześniej" skończyło sie dosłownie miesiąc po ślubie zmienił sie nie do poznania , kiedyś potrafił być czuły , miły , troskliwy a teraz mi mówi ze on nigdy nie umiał okazywac uczuc owszem umiał tylko to jakoś w nim zgaslo zachowuje sie jakby miał kamień zamiast serca...
madzik, oczywiście najlepsza byłaby dla was terapia rodzinna, ja mogę ci coś doradzić tylko na podstawie własnego doświadczenia.moim zdaniem jesteście teraz w zaklętym kole.Brakuje wam pobycia razem.On uważa, że dla ciebie tylko dzieci są ważne,a on zszedł na plan dalszy.Nie spicie ze sobą, więc to jeszcze bardziej upewnia go w tym, że masz go gdzieś.Stajesz po stronie dzieci i ok,ale musicie przerwać tę serię kłótni, bo sama wiesz, że do niczego to nie prowadzi.Na razie nie proponuj mu też, że musicie poważnie porozmawiać.Faceci boją się takich komunikatów jak ognia.To dla nich zbyt zawiłe
Poza tym zobacz, w ten sposób dzieci też czują się nieszczęśliwe.Moim zdaniem powinniście wyjechać choć na jeden dzień bez dzieci ( na pewno może ktoś się nimi zaopiekować ), a jeśli nie wyjechać, to pójść do kina, kawiarni, na spokojny spacer do parku.I zająć się tylko sobą w tym czasie.Powinnaś unikać kłótni jak ognia, u facetów skutek jest zawsze odwrotny.Będzie to cię kosztować wiele pracy, ale skutek może być dobry.
może to też moja wina niewiem juz co mam myśleć dlaczego tak jest łącznie jesteśmy osiem lat razem a to "wcześniej" skończyło sie dosłownie miesiąc po ślubie zmienił sie nie do poznania , kiedyś potrafił być czuły , miły , troskliwy a teraz mi mówi ze on nigdy nie umiał okazywac uczuc owszem umiał tylko to jakoś w nim zgaslo zachowuje sie jakby miał kamień zamiast serca...
A Ty teraz jaka jesteś dla niego? Jesteś czuła, troskliwa, rozmawiasz z nim, śpicie razem?
ja dosłownie jak dziecko się do niego pcham na każdym kroku każdą okazję wykorzystuję żeby się przytulić ale nie dostaję w zamian tego samego obojętne mu jest czy siedzę przy nim czy w drugim pomieszczeniu niewiem jak do niego trafić rozmowy też nie pomagają bo on jednym uchem wpuści drugim wypuści obieca dla świętego spokoju że będzie inaczej a następnego dnia jest to samo , ja bardzo chcę to zmienić bo kocham go nad życie świata poza nim nie widzę ale nie chce tak żyć
chcę mojego męża chcę być kochana ![]()