Witam!mam problem...jestem w zwiazku,ale nie jestem szcześliwa, a nie umiem tego zakonczyc!!!:( jest pewien chlpak, podoba mi sie! niby sie umowilismy na "kawe" i co teraz? mam pojsc?jak sie zachowac? jakbym byla wolna czy raczej miec na wadze mojego boyfrienda? co myslicie? prosze o pomoc!
Podobne tematy
Jeżeli to ma być tylko kawa to nie widzę problemu ale sama piszesz że ten chłopak ci się podoba także lepiej załatw sobie sprawę z obecnym chłopakiem jak należy bo piszesz że nie jesteś szczęśliwa.
A czemu nie jesteś szczęśliwa w związku? To nie ta właściwa osoba czy coś się stało?
Witam!mam problem...jestem w zwiazku,ale nie jestem szcześliwa, a nie umiem tego zakonczyc!!!:( jest pewien chlpak, podoba mi sie! niby sie umowilismy na "kawę" i co teraz? mam pojsc?jak sie zachowac? jakbym byla wolna czy raczej miec na wadze mojego boyfrienda?
Uważam, ze jeśli z kimś jesteśmy w związku a uczucie się wypala i nie czujemy się szczęśliwi z partnerem, to nie uprawnia nas to do braku szacunku wobec tej osoby (czyli"boyfrienda")-czyli do puszczania go kantem->oszukiwania.
Masz prawo do szczęścia Karolinaasz, masz prawo spotykać się z innymi, ale nie masz prawa ranić innych ludzi, tylko dlatego, że brak Ci odwagi.
Nie rozumiem co tzn "nie umiem tego zakończyć"-co stoi na przeszkodzie?
sama nie wiem.... chyba to nie jest facet mojego zycia! bylo wiele incydentow, o ktorych nie moge zapomiec i wybaczyc!!! a nie umiem z nim zerwac...bo wiem ze go zranie, bo wiem, ze on mnie kocha! glupia jestem, wiem!
Nie jesteś głupia... wiem, jak to jest, gdy ciężko wybaczyć. Ale żebyś nie popełniła błędu zrywając z nim, bo później można już tego nie naprawić. Piszesz, że on Cię kocha... A długo jesteście razem?
sama nie wiem.... chyba to nie jest facet mojego zycia! bylo wiele incydentow, o ktorych nie moge zapomiec i wybaczyc!!! a nie umiem z nim zerwac...bo wiem ze go zranie, bo wiem, ze on mnie kocha! glupia jestem, wiem!
Przecież i tak go ranisz mysląc o innym..
3,5 roku!!!! ale ja chyba z nim jestem tylko i wylacznie dlatego by go nie zranic, a sama sie ranie, bo nie jestem szczesliwa! w ogole trudno mi to wszystko wytlumaczyc! bo sama tego nie rozumiem ![]()
nie wiem co robic !!!!!!!!! ![]()
Czasem bardziej ranimy kogoś oszukując, że kochamy... gdy jesteśmy z kimś z litości. Może lepiej odejść... a może tylko monotonia wkradła się do Waszego związku, 3,5 roku to jest trochę czasu. Musisz sobie sama odpowiedzieć na to pytanie. Żeby później nie żałować.
monotonia tez jest w naszym zwiazku, nie zaprzecze! ciagle tylko praca, praca i jeszcze raz praca! moje serce kłóci sie z rozumem....
3,5 roku!!!! ale ja chyba z nim jestem tylko i wylacznie dlatego by go nie zranic, a sama sie ranie, bo nie jestem szczesliwa! w ogole trudno mi to wszystko wytlumaczyc! bo sama tego nie rozumiem
Dlaczego nie jesteś szczęśliwa? Czego Ci brakuje?
czego mi brakuje???? wsparcia, okazywania uczuc, dasz wiare, ze on mnie nawet nie przytula, nie caluje, bo jak go o to prosze to "on jest zmeczony" ?!
a próbowałaś z nim rozmawiać o tym? rozmowa to podstawa w związku...
To przykre, bo kobiety potrzebują czułości. Rozmawiałaś z nim o tym?
pewnie, ze rozmawialam, wielokrotnie!!!! i zawsze sie to konczy awantura!!!kiedys sie ludzilam, ze to zmieni, ale on tego nie zmienia!! a ja potrzebuje, by ktos mnie przytulal, mowil, ze kocha.....
To przykre, bo kobiety potrzebują czułości. Rozmawiałaś z nim o tym?
no właśnie, tylko wielu mężczyzn nie dostrzega tego niestety....
nigdy mi nie mowi, ze np obiad byl dobry, czy ciasto, czy cokolwiek - wszystko jest takie sobie choc widze, ze wcina, az mu sie uszy trzesą! ![]()
pewnie, ze rozmawialam, wielokrotnie!!!! i zawsze sie to konczy awantura!!!kiedys sie ludzilam, ze to zmieni, ale on tego nie zmienia!! a ja potrzebuje, by ktos mnie przytulal, mowil, ze kocha.....
Rozumiem Cię, więc nie wiem jaki jest sens takiego związku. Przecież czułość to podstawa. I nie wiem też z jakiego powodu jest Ci go szkoda. Może on nie zasługuje na to.
Ja osobiście nie byłabym z takim człowiekiem. Bo w związku obie strony powinny być szczęśliwe i dawać coś z siebie, a nie tylko brać...
Rozumiem Cię, więc nie wiem jaki jest sens takiego związku. Przecież czułość to podstawa. I nie wiem też z jakiego powodu jest Ci go szkoda. Może on nie zasługuje na to.
kazdy mi to mowi! zostaw go, on nie zasluguje na ciebie, ale ja taka glupia wlasnie jestem! kazdy mnie w d. kopie, a ja udaje, ze nie boli ![]()
Rozumiem Cię, więc nie wiem jaki jest sens takiego związku. Przecież czułość to podstawa. I nie wiem też z jakiego powodu jest Ci go szkoda. Może on nie zasługuje na to.
kazdy mi to mowi! zostaw go, on nie zasluguje na ciebie, ale ja taka glupia wlasnie jestem! kazdy mnie w d. kopie, a ja udaje, ze nie boli
to przestań udawać i pomyśl trochę o sobie! ja jestem właśnie na etapie uczenia się zdrowego egoizmu! bo nie możemy ciągle dawać, a w zamian nie dostawać nic. trzymaj się
Wiesz, jak dla mnie okazywanie uczuć powinno wypływać z serca. To dla niego powinna być przyjemność, coś fajnego, gdy może Cię przytulić, pocałować, pogłaskać po policzku,itd. Jeśli doszło do sytuacji, że Ty się musisz o to prosić, w dodatku bez efektu, to znak, że Wasz związek idzie w złym kierunku, zwłaszcza, że macie tak mały staż!
macie racje!!!! dziekuje!!!! moze to Wasze slowa pomoga mi podjac wlasciwa decyzje!
zdrowy egoizm to cos, czego powinnam sie nauczyc? tylko jak to zrobic?!
Wydaje mi się, że ten zdrowy egoizm, który doradziła Ci smutna88 to nic innego jak przestać być obojętną na przykrości, których doświadczasz.
sama nie wiem.... chyba to nie jest facet mojego zycia! bylo wiele incydentow, o ktorych nie moge zapomiec i wybaczyc!!! a nie umiem z nim zerwac...bo wiem ze go zranie, bo wiem, ze on mnie kocha! glupia jestem, wiem!
ale ja chyba z nim jestem tylko i wylacznie dlatego by go nie zranic, a sama sie ranie, bo nie jestem szczesliwa! w ogole trudno mi to wszystko wytlumaczyc! bo sama tego nie rozumiem
wiesz dlaczego? Bo to wcale nie jest tak, ze jesteśmy z kimś żeby go nie ranić-nie da się uniknac ranienia innych ludzi, a trwając przy kimś i podając taki powód mamy zwykle na myśli, ze nie jesteśmy w stanie ...znieść czyjegoś cierpienia, wziąć odpowiedzialność we własne ręce-nie chcemy okazać się "źli"-raniący...
To żadne usprawiedliwienie-bo większą krzywdę wyrządzasz mu teraz swoim "poświecaniem się", oszukujesz go a tym samym nie pozwalasz mu decydować...a jestem pewna , ze on nie chciałby być z Tobą gdyby wiedział, ze nie jesteś z nim szcześliwa.
Gdyby wiedział.
Ale nie wie...bo jesteś "szlachetna" i nie chcesz go ranić ;/
Czy nie widzisz jak pokrętne jest takie myślenie.
Ok-rozumiem, ze chcesz być szczęśliwa, ale czy to wg Ciebie jest dobra droga do szczęścia?
To nie Twój chłopak odpowiada za to czy czujesz się przy nim szczęśliwa-Ty odpowiadasz za swoje życie-tylko po prostu trzeba zachować się jak dorosły człowiek->być szczerym.
masz racje Tosiu! ja po prostu chyba nie chce wziac na siebie tej odpowiedzialnosci, tego, ze w jego oczach bede ta zla, ta ktora mnie zostawila! czasmi nawet mi takie mysli przychodza do glowy by mnie zdradzil, wtedy odeszlabym z czystym sumieniem....
masz racje Tosiu! ja po prostu chyba nie chce wziac na siebie tej odpowiedzialnosci, tego, ze w jego oczach bede ta zla, ta ktora mnie zostawila! czasmi nawet mi takie mysli przychodza do glowy by mnie zdradzil, wtedy odeszlabym z czystym sumieniem....
Według mnie brakuje Ci asertywności..
Zdecydowanie! moze wiesz jak sie jej nauczyc?
Podeśle Ci na maila linki do kilku ciekawych stron na ten temat:) Pozdrawiam