Hej, mam problem i może komuś się temat nie spodobać, ale to nie jest troll. Potrzebuję pomocy, bo chcę sobie poradzić z problemem i proszę potraktować temat poważnie.
Mam 25 lat i nie miałem zbyt wiele partnerek seksualnych. Byłem w dwóch trzyletnich związkach, wcześniej jeszcze z trzema dziewczynami średnio po pół roku. Nie uważałem tego nigdy za problem, ponieważ raczej stawiam na jakość nie ilość. To znaczy jestem osobą, która przywiązuje się do jednej partnerki i nie szuka jednorazowych przygód, czy przelotnych znajomości. Dziewięć miesięcy temu zostawiła mnie dziewczyna i po jakimś czasie postanowiłem rozejrzeć się za inną
Zacząłem spotykać się z nowymi dziewczynami i dowiadywałem się, że jestem jakimś n-tym partnerem, z którymi one spały. I jak nigdy wcześniej nie zwracałem na to uwagi, tak od tego czasu zacząłem. Czuję coś na wzór zazdrości, o to że tylu mężczyzn miało tą dziewczynę przede mną, choć spotykałem się z dość młodymi dziewczynami 22-23 letnimi. Jest to tak nieprzyjemne uczucie, że przestawałem mieć ochotę zaangażowania się w dalszą relację, chociaż poznałem bardzo fajne dziewczyny. Do tego stopnia sobie to ubzdurałem, że jak poznaję nową dziewczynę to mam obawy, że może za jakiś czas okaże się, że ona też ma spory "przebieg" i boję się zaangażować. Nie będę przecież się o to pytał, bo to byłoby dość głupie... a z drugiej strony mam problem z nawiązaniem poważniejszej relacji, ponieważ obawiam się, że trafię na taką dziewczynę...
Czy jest jakiś sposób, żeby sobie to jakoś przetłumaczyć, żeby nie czuć czegoś takiego? Trochę przeszkadza mi to w zakładaniu związku. Czy może sobie odpuszczać takie dziewczyny i czekać na osobę o podobnych doświadczeniach i poglądach na ten temat?
Na koniec dodam jeszcze, że nie mam problemu z zaakceptowaniem tego, że dziewczyna wcześniej z kimś spała, o ile wynikało to z tego, ze byłą z kimś w poważnym związku i że to było z miłości do tego chłopaka. Mam problem w zaakceptowaniu sytuacji, w której dziewczyna po prostu lubiła się zabawić, czy chciała się wyszaleć (jak to się teraz modnie określa).
Także proszę jeszcze raz o jakieś obiektywne spojrzenie i podpowiedź jak sobie z tym problemem poradzić. Czy da się zaakceptować taka sytuację, aby nie czuć zazdrości? Czy może po prostu powinienem się skupić na znalezieniu dziewczyny o podobnych do moich poglądach?