Ja już w sumie tego nie ogarniam. Jedni twierdzą,że nie ma przyjaźni między facetem a kobietą a inni, że jest.
Mam swój przykład i tak chwilami się zastanawiam o co chodzi. Nim ja kogoś nazwę przyjacielem musi minąć bardzo długi okres, muszę się z tą osobą dużo zadawać, nabrać do niej zaufania i dobrze ją poznać. A ja się znam z pewną dziewczyną która nazywa mnie swoim najlepszym przyjacielem czy nas najlepszymi przyjaciółmi. Nie znamy się jeszcze nawet roku, w sumie to się mało znamy...więcej piszemy niż rozmawiamy ale cóż, nie wiem czym sobie na takie miano zasłużyłem......ale ona czasami zachowuje się dziwnie a jak ostatnio chciałem to zakończyć bo mi zaczęło to nie pasować to jej strasznie zależało żeby jednak nie.
Czy każda dziewczyna rzuca tak o sobie słowem "przyjaciel" nie zważając na jego znaczenie? Czy jak to wygląda?
Podobne tematy
Ja myśle, ze jest.
mam przyjaciela. Nasze relacje sa prawdziwie przyjacielskie, nie ma w nich dwuznaczności. Znamy sie kilkanascie lat. Ja rownież potrzebuje czasu by kogoś uznać za mojego przyjaciela, kogoś więcej niż kolegę czy koleżankę. Znamy sie z moim przyjacielem od 15 lat
jestem ostrożna z używaniem słowa przyjaciel,po roku znajomosci pewnie danej osoby bym tak nie określiła choć na pewno zależy od indywidualnego podejścia ludzi, od tego tez co razem przeszli bo to na pewno zbliża. Myśle jednak ze rok to niewiele, prawdziwa przyjaźń buduje sie latami. Jest przecież powiedzenie ' beczkę soli zjesz nim kogos,poznasz'. Myśle ze tak właśnie jest. Potrzeba czasu ![]()