netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Co dalej... ?

9 odpowiedzi2 520 wyświetleńzałożony przez Nachos, 02.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Co dalej... ?

Witam. Chciałabym podzielić się z Wami swoim problemem.Mianowicie jestem w związku od 10 miesięcy.Ja właśnie zdałam maturę, a mój Chłopak jest ode mnie o rok młodszy.W Naszym związku jest coraz gorzej, zdarzały się pewne sprzeczki już od marca ale nie były one jakieś wielce poważne, zawsze jakoś potrafił załagodzić sytuację. Wcześniej byłam w związku w którym byłam notorycznie okłamywana i co najgorsze zdradzona i to też niejednokrotnie. Jest mi ciężko po takim doświadczeniu obdarzyć kogokolwiek zaufaniem.Obecny Chłopak wie o wszystkim i przez jakiś czas widzę jak bardzo pracował na to bym mu mogła ufać. Od czasu kiedy zakończyłam szkołę nie widujemy się codziennie. Mam wrażenie, że cały czas coś kręci i ukrywa przede mną i nie jest ze mną szczery.Nasze kłótnie także nasilają się.Stałam się wobec Niego podejrzliwa.Mianowicie kiedy Go o coś pytam i z czasem zaczynam to analizować to pewne czynniki nie pokrywają się w rzeczywistości... dotyczy to może z pozoru błahych ale dla mnie nawet istotnych spraw. Ponieważ nie wyobrażam sobie być z kimś kto zataja przede mną większość kwestii ze swojego życia .Wielokrotnie z Nim rozmawiałam o tych sytuacjach ale On z uporem maniaka upiera się, że zawsze był ze mną szczery.Niestety po rozmowie z Nim wnioskuje coś zupełnie innego.Ostatnio nawet trochę zaczął przypominać mi swoim postępowaniem mój poprzedni związek. Zaczęłam mieć tego dość. Okazało się, że przez cały czas nie mówił mi o swoich problemach, poczułam się z tego powodu bardzo dziwnie jakbym prawie wcale o Nim nic nie wiedziała i nie uczestniczyła w jego życiu. Problemy dotyczyły jego znajomych oraz niesnasek z Rodzicami,a wszystko z powodu mnie jak padło z jego słów,bo przez Nasze sprzeczki każdy doradza mu zerwanie ze mną, a znajomi się od niego odsuwają .Nawet jego Mama perswaduje mu abym się ze mną nie spotykał... Ale pewnego razu dowiedziałam się,że jego Matka co do Niego także nie ma zaufania,oskarża o ciągłe kłamstwa . Kiedy zapytałam się dlaczego tak jest odpowiedział, że nie wie.Swojej Matce także coś nagadał na temat Naszego związku .Ona uważa, że ja Go unieszczęśliwiam bo On strasznie przeżywa Nasze kłótnie.Problem w tym, że kłócimy się przez takie same podejrzenia jakie mam co do Niego jak jego Mama.Jego znajomi są zazdrośni o to, że jako jedyny z ich "paczki " ma dziewczynę i mają do niego żal, że nie poświęca im tyle czasu ile oni by tego chcieli . Ja natomiast od kiedy nie widujemy się codziennie także czuję się źle oraz odepchnięta od jego obecnego życia . Mój związek stoi na jakimś skraju nie wiem co mam zrobić każdy także sugeruje mi zerwanie bo oczywiście tak prościej ale nie chce tak łatwo odpuszczać. Nie wiem także co mogłabym zrobić aby w końcu było lepiej . Każdy ma tu jakiś interes w tym związku, na dodatek to wrażenie, że nie jest ze mną szczery i wagaruje.Jak postąpić w takiej sytuacji... i co dalej ? Jesteśmy już bliscy zakończenia Naszego związku mimo, że zależy Nam na sobie. Dodam, że jestem jego pierwszą dziewczyną ...
Z góry bardzo dziękuję za podpowiedzi i wyrozumiałość ...

2

Odp: Co dalej... ?

Witaj Nachos.Nikogo na siłę nie zatrzymasz przy sobie.Czytajac Twój post mam wrażenie, że to jakas usilna reanimacja Waszych uczuć. Mogę zapytać czy często "łapiesz" go na kłamstwach...kłamstewkach ?
Jeśli Wasza relacja przypominać Tobie zaczyna poprzedni związek-to odpowiedzialas sobie sama czy chcesz z Nim być (często tak jest, ze popełniamy ten sam (ponownie) bład..wybierając partnera o cechach podobnych do poprzedniego)

3

Odp: Co dalej... ?

Pewnie mamy swój zestaw cech, których szukamy u partnera, i przez to mogą oni być podobni.
Ale moim zdaniem problem jest przede wszystkim w Tobie. Ta nieufność i potrzeba ciągłego sprawdzania i kontrolowania chłopaka nie jest normalna. Pomyśl,  jak Ty byś się czuła, gdyby on Cię stale męczył, przepytywal, wątpil w Twoje słowa?
Być może nie jest lojalny czy szczery. Ale może być, że nie masz racji. Że Twoje podejrzenia są wynikiem wyłącznie Twoich problemów psychicznych, związanych z irracjonalnym  strachem przed zdradą i bardzo  niską samoocena. Musisz nad tym popracować,  najlepiej chyba z pomocą terapeuty. Bycie zdradzaną jest okropne, ale trzeba umieć poradzić sobie z tym, nie przenosić traumy na kolejny związek, nie dać się zdominować strachowi i podejrzliwosci. Każdy człowiek jest inny, trzeba dać szansę, ufać, kochać. A jeśli nie zasługuje, odejść, przeboleć i mieć nadzieję, że trafi się lepiej.

4

Odp: Co dalej... ?
jaMajkaa napisał/a:

Witaj Nachos.Nikogo na siłę nie zatrzymasz przy sobie.Czytajac Twój post mam wrażenie, że to jakas usilna reanimacja Waszych uczuć. Mogę zapytać czy często "łapiesz" go na kłamstwach...kłamstewkach ?
Jeśli Wasza relacja przypominać Tobie zaczyna poprzedni związek-to odpowiedzialas sobie sama czy chcesz z Nim być (często tak jest, ze popełniamy ten sam (ponownie) bład..wybierając partnera o cechach podobnych do poprzedniego)

Witaj smile Jeśli chodzi o to... jemu bardzo na mnie zależy ... lecz otoczenie jest przeciw Nam... Zacytuję "postawił na jedną kartę" czyli na mnie wbrew wszystkim... . Ale czasem mam dość już tego zatajania z jego strony... a od kiedy nie widujemy się codziennie to mogę powiedzieć, że dosyć często zdarzają się te kłamstewka... jeszcze jak dowiedziałam się, że jego Matka ma coś przeciw Naszej relacji to coś we mnie pękło i powiedziałam mu, że jego Mama dopięła swego... i lepiej będzie jeśli nie będziemy się spotykać... . Tak owszem momentami przypomina mi poprzednią relację... nadal boję się tego, że historia może się powtórzyć patrząc na takie podobieństwo charakterów ...  Od jakiegoś miesiąca boję się, że znów popełniam ten sam błąd, że za jakiś czas dowiem się najgorszego... ( cały czas wychodzą jakieś problemy ... czuję się jakby to właśnie był moment kulminacji tych całych 10 miesięcy)

5

Odp: Co dalej... ?
starlet007 napisał/a:

Pewnie mamy swój zestaw cech, których szukamy u partnera, i przez to mogą oni być podobni.
Ale moim zdaniem problem jest przede wszystkim w Tobie. Ta nieufność i potrzeba ciągłego sprawdzania i kontrolowania chłopaka nie jest normalna. Pomyśl,  jak Ty byś się czuła, gdyby on Cię stale męczył, przepytywal, wątpil w Twoje słowa?
Być może nie jest lojalny czy szczery. Ale może być, że nie masz racji. Że Twoje podejrzenia są wynikiem wyłącznie Twoich problemów psychicznych, związanych z irracjonalnym  strachem przed zdradą i bardzo  niską samoocena. Musisz nad tym popracować,  najlepiej chyba z pomocą terapeuty. Bycie zdradzaną jest okropne, ale trzeba umieć poradzić sobie z tym, nie przenosić traumy na kolejny związek, nie dać się zdominować strachowi i podejrzliwosci. Każdy człowiek jest inny, trzeba dać szansę, ufać, kochać. A jeśli nie zasługuje, odejść, przeboleć i mieć nadzieję, że trafi się lepiej.

Możliwe, że ma Pani rację iż problem leży we mnie... nie ukrywam, że tak też może być... Tym bardziej, że często wracają do mnie te złe wspomnienia jeszcze z okresu tamtego związku i nie do końca potrafię się od nich odciąć. Pamiętam także jak beznadziejnie się wtedy czułam ... to też może powodować, że moja samoocena nie należy do najwyższych. Nadal boję się, że mogę zostać zdradzona. Rozumiem, że moje zachowanie może być nieodpowiednie... ale na dzień dzisiejszy nie potrafię inaczej... jeszcze jak widzę, że ktoś próbuje coś "kręcić"... Załącza mi się jakiś alarm w stylu " uważaj" ... Obawiam się, że te kłamstewka nie są moimi urojeniami... a po prostu wynikają z braku odwagi mojego partnera... . Poza tematem on też chce wiedzieć wiele o mnie ... o mojej przeszłości, o tym co robię, z kim się spotykam ... także nie jest to jednostronne...
Zastanawiam się czemu nie mówi mi o wielu kwestiach albo dowiaduję się po czasie... dlatego, że się wstydzi czy dlatego, że się boi może mojej reakcji czy też postrzegania... nie mam pojęcia...

6

Odp: Co dalej... ?

Częściowo to może być obawa przed reakcją czy niewłaściwym zrozumieniem i odebraniem.
Nie twierdzę, że on jest w porządku, bo ciężko tak zawyrokowac, a intuicja często ludzi nie zawodzi i coś na rzeczy bywa. Ale z przewrażliwieniem na punkcie zdrady można sytuację i partnera ocenić niewłaściwie, krzywdząc go. I zniszczyć sobie niezły związek. Trzeba wyciszyć na maksa emocje, może poprosić o obiektywną opinię kogoś bliskiego. I szczerze, spokojnie porozmawiać z nim, podzielić się obawami, wyjaśnić,  ale trzymając  się faktów, nie podejrzeń.

7

Odp: Co dalej... ?
starlet007 napisał/a:

Częściowo to może być obawa przed reakcją czy niewłaściwym zrozumieniem i odebraniem.
Nie twierdzę, że on jest w porządku, bo ciężko tak zawyrokowac, a intuicja często ludzi nie zawodzi i coś na rzeczy bywa. Ale z przewrażliwieniem na punkcie zdrady można sytuację i partnera ocenić niewłaściwie, krzywdząc go. I zniszczyć sobie niezły związek. Trzeba wyciszyć na maksa emocje, może poprosić o obiektywną opinię kogoś bliskiego. I szczerze, spokojnie porozmawiać z nim, podzielić się obawami, wyjaśnić,  ale trzymając  się faktów, nie podejrzeń.

Starlet... Twoje wypowiedzi bardzo mi pomagają. Dziękuję, że starasz się mnie zrozumieć dogłębnie to wiele dla mnie znaczy. Co do rozmów próbowałam naświetlać w nich gdzie widzę problem albo gdzie chciałabym abyśmy coś zmienili... abstrahując już w tym momencie od podejrzeń... zawsze kończyło się to kłótnią i tym, że go nie doceniam ... zawsze wpędzał się w jakieś dziwne poczucie winy, że "nie jestem dla Niego"... Naprawdę nie wiem jak mam z Nim rozmawiać... bo tam gdzie widzę problem i próbuję go dać do zrozumienia... to zawsze kończy się jego emocjonalnym odbiorem i wyrzucaniem sobie, aniżeli skupieniem się na problemie czy też próbie jego rozwiązania... Mnie to smuci i nie wiem jak mam z Nim rozmawiać tak by osiągnąć dobry odbiór który byłby nastawiony na skorygowanie... a to najczęściej wygląda tak, że on "poprzeżywa" i nic z tym nie zrobi, a za jakiś czas także jest powracanie do tematu z podobnym skutkiem... Może ja nie potrafię z Nim rozmawiać stąd te problemy już od jakiegoś czasu ... Nie wiem czy w takim przypadku udałoby mi się przeprowadzić taką szczerą rozmowę bez emocji... Może Pani wie jak powinna ona przebiegać ... by zostać dobrze odebraną i by uniknąć takich emocji które nie są korzystne ... ?

Nie oskarżam go o zdradę mimo iż się tego boję... Po prostu bardzo mnie boli to gdy ktoś przede mną zataja pewne rzeczy ... Gdyby tylko starał się w jakiś sposób to sprostować to zmieniłoby całą sytuację...

8

Odp: Co dalej... ?

Ciężko będzie, z wiekiem myślenie się bardzo  różni od tak młodzieńczego jak Wasze :-)
Pamiętaj, że to mężczyzna. Nie przepada za rozmowami, dyskusjami, kłótniami, analizowaniem i tłumaczeniem się. Rozwiązywanie problemów powinno być spokojne, zwięzłe,  rzeczowe. Najlepiej przedstawić mu konkretne sytuacje i zarzuty, wyjaśnić i... uwierzyć lub podważyć. Co do zdrady- nie da się jej jakoś zweryfikować? Wypytujac dyplomatycznie znajomych lub sprawdzając po kryjomu telefon czy komunikatory. Nie jestem za szpiegowaniem, ale dobrze byłoby, byś się upewnila i odpuściła temat. Jeśli go kochasz, i myślisz, że on Ciebie też,  zmień podejście. Daj mu szansę. Czasem faktycznie może zmyslac ze strachu przed Twoimi pretensjami. Albo żeby Cię  nie zranić. Żądaj prawdy, ale w atmosferze życzliwości. Żyj i pozwól żyć, wyluzuj i cieszcie się sobą, młodością. Za dużo w tym Waszym związku powagi, problemów, niedomówień, strachu. Z tego nic dobrego się nie wykluje. A będąc na początku dorosłego życia, nie można uniknąć błędów i zmian. Fajnie założyć,  że to już ten jedyny do końca, i tego życzę, ale z powagą tez nie można przesadzić, wiec warto nabrać trochę dystansu i pozytywnego myślenia. Może trochę sprzecznie, ale korzystnie dla miłości :-)

9

Odp: Co dalej... ?

Hej Nachos...sama sobie odpowiedz czy chcesz tego (takiego?) Związku ..pytasz czemu on nie mowi Tobie o wielu sprawach...zataja itd...Juz Ci odpowiadam...bo Cie oklamuje..i to juz dyskfalifikuje go jako partnera.Fundamentem zwiazku jest zaufanie..uwierz mi..czasem warto jest zawrócić, niz isc dalej w błąd

10 Ostatnio edytowany przez Nachos (2015-06-27 12:40:45)

Odp: Co dalej... ?

Witam smile Nie wiem czy jeszcze ktoś tu zagląda lub zajrzy kiedykolwiek ... Ale przez ten czas dużo się zmieniło... Myślałam, że już na lepsze... Tymczasem prawda której się obawiałam wyszła... może nie do końca... ale jednak... Poznałam jego prawdziwe zachowanie i spojrzenie na wiele spraw... Wcześniej wytworzył we mnie obraz człowieka porządnego aż "za bardzo" wręcz nie mogłam uwierzyć, że taki ktoś w ogóle istnieje... Intuicja mnie nie zmyliła to była tylko kreacja... Dobrze wiedział, że jeśli wiedziałabym o tym wszystkim to pewnie nie chciałabym z nim za mocno być... To w jaki sposób patrzy na swoje koleżanki mnie przeraża i to w jaki sposób z nimi rozmawia (kontekst erotyczny poruszany ze strony koleżanek) mimo iż zapewnia, że to tylko koleżanki ... możliwe, że faktycznie nic go z Nimi nie łączyło ... ale sposób w jaki rozmawiają jest istotnie momentami odpychający... W ogóle to warto wspomnieć, że dopóty dopóki mnie nie poznał inni mieli go za homoseksualistę gdyż czasem przejawiał jakieś oznaki pierwiastku kobiecości i zbytniej wrażliwości...(nie zauważyłam skłonności do Chłopców) Podczas Naszych pierwszych miesięcy niektóre koleżanki wręcz nalegały na spotkania z nim ... Konkretnie jednej której wpadł w oko i pewnie spotykał się i z Nią i ze mną ... Potem w szkole pojawiały się różne spekulacje, że on najpierw podbijał do innych, a teraz do mnie... Ja nie wiem co mam o tym myśleć... jego koledzy nie są jacyś wielce obdarzeni w "kulturę" ich życie polega na ciągłych libacjach( opowiadaniu jak to potem fajnie było kiedy ktoś zaliczał zgona) i na upojeniu alkoholowym przeważnie to osoby które oprócz tego całe dnie spędzają na grach komputerowych ... i nie mają jakichś wyższych celów ani ambicji po prostu żyją z dnia na dzień bo tak im wygodnie... Mój Chłopak także podzielał ich poglądy jeszcze do pewnego czasu Naszej relacji kiedy na Niego wpłynęłam, że nie podoba mi się zbytnio takie towarzystwo i nastawienie którym On także przesiąka... Jest wielce niepocieszony jego kontakty z Nimi na przełomie Naszej relacji także się ograniczyły... Ale sposób w jaki On z Nimi rozmawia jest po prostu dla mnie żałosny i płytki ... Ich łączy tak naprawdę tylko obgadywanie kto jaki nie jest i ocenianie ludzi po wyglądzie... Na to też zwróciłam mu ogromną uwagę na początku relacji kiedy zakomunikowałam, że takie podejście bardzo mi się nie podoba i jest sprzeczne z Moimi poglądami... Ale u nich to coś normalnego... O dziewczynach także rozmawiają w sposób instrumentalny... Nie wiem co mam myśleć czy to takie środowisko czy to On taki jest ... właśnie taki jak Oni jak jego znajomi... Jak myślicie jak mam się do tego odnosić ? Szczerze z jednej strony mam ochotę z Nim zerwać ale z drugiej zależy mi na nim to jednak prawie 11 miesięcy włożyłam w to jednak trochę energii i ogromnie szkoda mi tak po prostu odejść... może to z moim nastawieniem i widzeniem wielu spraw jest coś nie tak... nie potrafię tego obiektywnie ocenić bardzo proszę o jakieś porady oraz swoje przemyślenia smile
Pozdrawiam i dziękuję serdecznie za poświęcony mi czas smile

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026