drogie
jestem w strasznie wykańczającym związku jak się skutecznie odkochać ? Nie śpię,nie jem nie mogę normalnie funkcjonować jak to zakończyć ?Jak?
Podobne tematy
Wyjść i trzasnąć drzwiami...
Wyprowadzic się..
Za malo napisalas o przyczynach i sytuacji, żeby coś sensownego ci doradzic..
3 2015-06-08 01:00:27 Ostatnio edytowany przez Czarnulka1993 (2015-06-08 01:01:39)
Łatwo każdemu się wypowiedzieć a tak naprawdę żadna z nas obojętnie nie odejdzie sie od ukochanego. Może powiecie mi drogie forumowiczki jak najskuteczniej się odkochać bo w tym co widzę to nie ma dobrych wskazówek na odkochanie się.....:)
Bycie w toksycznym zwiazku to połowa osób jest w takich związkach.
u mnie pomogła w sumie prosta rzecz.
Powiedziałam sobie dobitne NIE, spakowałam się, i wyprowadziłam, po drodze zmieniajac numer telefonu.
Po roku, stwierdzam, ze to był cudowny pomysł.
polecam.
U mnie bylo podobnie. Gdy juz wiecej nie dalam rady zniesc obojetnosci polaczonej z egoizmem powiedzialam wielkie DOSC.
Wyszlam i nie wrocilam.
Innej rady nie ma.
Powodzenia.
Miałam kiedyś podobny problem. Zajęło mi to rok czasu. Po prostu któregoś dnia coś we mnie pękło... spakowałam się i wyprowadziłam. Nie odbierałam od niego telefonów. Starałam się żyć dalej, chociaż nie było to łatwe.
Może na początku wydawać się to straszne i zaczniesz żałować, ale po pewnym czasie zrozumiesz, że warto było.
W życiu trzeba walczyć o siebie i o swoje szczęście, a toksyczny związek nigdy tego nie przyniesie. Pamiętaj życie w zakłamaniu to nie szczęście!!!
7 2015-06-18 22:19:51 Ostatnio edytowany przez brokenheart20 (2015-06-18 22:20:57)
Bullinka bliska jest mi Twoja odpowiedź.
Z właśnego doświaczenia mogę powiedzieć, ze odkochac się jest cholernie trudno. Sama z tym walcze, próbuję wyrzucić go z serca i z myśli. Spakowac wszystkie wspomnienia które ciągle siedzą mi w głowie i wypieprzyć najdalej gdzie sie da . Nie jest to takie proste, ale trzeba dać sobie przede wszystkim CZAS. Mnóstwo czasu...
-------------------------------------------------------------------------
ONLY LOVE CAN HURT LIKE THIS.
Witam, jestem w podobnej sytuacji, jemu już dawno przeszło, a mi rzecz jasna nie... to strasznie trudna sprawa, wymyślam sobie różne zajęcia, żeby nie myśleć ciągle o tej sytuacji, nie wiem, czy to dobra metoda, ale przynajmniej zajmuje myśli i nie kusi, żeby znów oglądać wspólne zdjęcia, czytać stare smsy, kto tak ma, to pewnie wie, o czym piszę!
A widzą Panie, ja poznałam prosty sposób i chce się z Wami nim podzielić, a może już o tym wiecie i coś dopiszecie same od siebie, abym mogła się czegoś nauczyć. Powoli wdrążam go w życie. Czy to pomoże? Mam nadzieję, że tak.
Po pierwsze trzeba pokochać samą siebie. Szanować się. Niestety, być egoistką (nie do przesady). Odciąć się całkowicie od tej osoby i zająć się własnym życiem. Zero kontaktu.
Jeśli ktoś pozwala na to, aby raniła nas osoba która powinna nas potencjalnie kochać, to znaczy że siebie nie szanujemy i mamy bardzo złe zdanie o samym sobie- nad tym trzeba pracować.
Ktoś Cię obwinia za wszystko co spotkało Was złego?- To znaczy, że próbuje Cię wpędzić w poczucie winy, aby samemu się lepiej poczuć.
Zastanawiasz się kto zawinił? - Nie ma po co. Po prostu, to konflikt interesów. Każdy oczekuje czegoś innego od związku. Nikt z Was nie jest gorszy.
Czujesz się zazdrosna, kiedy on po rozstaniu spotyka się z inną kobietą?- No cóż, ma do tego prawo, chociaż to boli. Powtarzaj sobie, że to nie twoja sprawa.
Czujesz się źle z tego powodu, że nadal jesteś zazdrosna o niego?- Nie ma po co. Zazdrość, to powszechne uczucie. Jeśli będziesz obwiniać się za to, że jesteś zazdrosna, to uderzasz bardzo w swoją samoocenę. Trzeba wówczas się zastanowić jaka jest przyczyna zazdrości, przykładowo to, że on szybciej wziął życie w swoje ręce i doprowadził wszystko do ładu, czy może to, że obawiasz się, że nie znajdziesz już kogoś lepszego? Nie bądź zła na siebie, że jesteś zazdrosna, to normalne.
NAJWAŻNIEJSZE: Wierzyć w to, że będzie lepiej. Wierzyć, że znajdziemy naszego księcia z bajki. Starać się być taką osobą, z którą chce się być, a nie szukać takiej.
Hmm, trudny moment...
Wydaje mi się, że z miłością jest tak, ze jak nie wkładamy w nią swojego zaangażowania to ona wygasa, stopniowo, ale mimo wszystko emocje słabną.
To rodzaj pogodzenia się ze stratą.
Zatem warto, abyś nie czytała tych sms-ów, nie oglądała zdjeć, maili itd. bo to przywraca wspomnienia. Sama kiedyś po rozstaniu z moim chłopakiem wszystko co mi się z nim kojarzyło spakowałam do kartonu, zakreiłam i zapisałam datę kiedy go otworzę- było mi trochę lżej. W takim zwykłym codziennym dniu nie otaczały mnie prezenty, zdjęcia i wszelkie skojarzenia z nim. Z pewnością zająć umysł, ale czymś czynnym, a nie biernym np. czytanie książki. Pamiętam, że ja zaczęłam takie warsztaty z grafiki i nawet jak mi się przypomniało to nic, popłakałam się, ale robiłam dalej.
Może więcej czasu przeznaczyć na swoje pasje czy zainteresowania?
No i wbrew pozorom wypłakiwanie się w rękaw przyjaciółek mało mi pomagało, raczej potęgowało i podsycało wszystko.
Paradoksalnie jak ktoś mnie skrzywdził, było mi łatwiej odejść, bo racjonalnie wiedziałam dlaczego to robię, mimo emocji kolejne nitki przywiązania puszczały.
Bądź też dla siebie w tym wszystkim wyrozumiała.