Czy ktoś się orientuje, czy w tygodniu przyjmą na SOR i od której można na Oddział iść. Dziś nie przyjmie mnie żaden lekarz, bo już wszystkie terminy zajęta, a ja mam takie objawy jak: silny ból gardła (nie mam siły przełykać i mówić), dreszcze, gorączkę, ból głowy. Nie wiem, czy jest sens iść do apteki "po coś", czy wybrać się na ten SOR.
1 2015-05-25 14:18:35 Ostatnio edytowany przez twisted87 (2015-05-25 14:18:47)
Podobne tematy
Jak sama nazwa wskazuje SOR nie jest przychodnią, ale oddziałem w stanach zagrażających życiu. Tak, że myślę, że z bólem gardła i gorączką nie masz tam czego szukać. Zwłaszcza, że czas oczekiwania na zbadanie przez jakiegoś lekarza może być liczony w godzinach. Bo pierwszeństwo mają ci przywożeni karetkami. Na ból gardła i gorączkę weź sobie dzisiaj jakieś tabletki na gardło, jakieś środki przeciwgorączkowe i zapakuj się do łóżka. A jutro idź po prostu do lekarza rodzinnego.
A ja uważam,że powinnaś iść. Dreszcze, gorączka- również są grożne dla życia. W buzie Ci nie dadzą. A moga pomóc.
Jeśli bardzo źle się czujesz i masz gorączkę powyżej 40-u stopni, to moim zdaniem powinnaś jechać do szpitala.
Wysoka gorączka zagraża życiu człowieka, szczególnie taka długo utrzymująca się.
Jeśli jednak nie jest b. wysoka i da się ją zbić lekami, to po prostu weź lek i połóż się do łóżka.
Na bolące gardło polecam syrop z cebuli.
Jeżeli masz gorączkę w okolicach 40 C to jedź, bo to prawdopodobnie angina i wymaga szybkiego podania antybiotyku, jeśli gorączka jest w okolicach 38 to pewnie wirus i wtedy samo przejdzie.
Ja pojechałam z bólem gardła, ale przy okazji miałam 41.7
Przyjęli mnie bez problemu i nawet chcieli zostawić w szpitalu.
6 2015-05-25 21:00:51 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-05-25 21:01:52)
A brałaś coś na zbicie gorączki?
Na SOR z gorączką to się biegnie z półrocznym dzieckiem ![]()
A ja uważam,że powinnaś iść. Dreszcze, gorączka- również są grożne dla życia. W buzie Ci nie dadzą. A moga pomóc.
Nie jest, a blokuje kolejkę. Nic tak nie wkurza ludzi poważnie chorych, jak przyjeżdżający na SOR z byle pierdołą. Blokowanie kolejki. Pamiętam jak byłem z bratem który był w naprawdę złym stanie (sepsa) a musiał swoje odczekać bo przyjechali ludzie z pierdołami. SZPITALNY ODDZIAŁ RATUNKOWY jak sama nazwa wskazuje jest do poważnych przypadków.
Natomiast często w szpitalach dyżur pełni lekarz POZ i do niego jak najbardziej udać się można.
Ale ją ochrzaniacie a nadal nie wiadomo jaką ma gorączkę, jak mówiłam gorączka powyżej 40 to nie są żarty.
Jakby miała ponad 40 stopni gorączki to by tu z sensem nie pisała, bo powyżej 40 to człowiek zaczyna majaczyć i nie może się na niczym skupić. Od przypadków takich chorób jest dyżur POZ, który powinien być w każdym mieście a nie SOR. Niestety w ostatnich latach przebywałem tam wielokrotnie i to co się tam dzieje to patologia, ale w większości przez pacjentów, a nie lekarzy.
E tam ja miałam te 41,7 i nie było tak źle i kilka dni tak chodziłam, zanim pojechałam, chociaż pod koniec już faktycznie majaczyłam, pamiętam tylko faceta który opowiadał o tym jak to mu migdałki wyciskali, a ja myślałam że zaraz tam umrę... ![]()
Mnie zastanawia to zdanie:
Dziś nie przyjmie mnie żaden lekarz, bo już wszystkie terminy zajęte (...)
U mnie w przychodni lekarze POZ przyjmują wszystkich, nawet jeśli przewidziane numerki zostały już wydane lub zrobiono na nie rezerwacje telefoniczne. Co prawda zwykle trzeba zapytać lekarza, ale nie zdarzyło się, aby ten odmówił przyjęcia chorego pacjenta, a nawet takiego, który pilnie potrzebował wypisania recepty.
W razie potrzeby mamy jeszcze całonocny dyżur w przychodni. Na SOR zgłaszają się wyłącznie pacjenci w stanie wymagającym natychmiastowej pomocy lub ze skierowaniem z dyżuru, kiedy na przykład konieczna jest szybka konsultacja specjalistyczna lub wykonanie jakichś niezbędnych badań, a tych w warunkach przychodni wykonać nie można.
Przy 41 stopniach miałam bardzo silne dreszcze, ale kontaktowałam całkiem dobrze
.
Kiedy gorączka utrzymuje się powyżej 40 stopniu i nie da się jej zbić, to sorry bardzo, ale nawet dorosły powinien udać się do lekarza, a jeśli takiego nie ma, to na pogotowie.
Od wysokiej temperatury można dostać zapalenia opon mózgowych.
Owszem w mniejszych miejscowościach często na SOR jest lekarz dyżurujący POZ, tylko wtedy lepiej zadzwonić i zapytać czy taki lekarz jest. Bo jeśli przyjedziesz "tylko" z gorączką w okolicach 40 stopni, nawet się utrzymującą trafisz daleko w kolejkę. To nie jest stan zagrożenia życia i nie kwalifikuje się do przyjęcia na SOR wg. wytycznych. Dyżur POZ jest w każdym mieście.
Kupiłam Tabcin, cholinex. Położyłam się do łóżka, wytelepało mną przez całą noc, wypociłam się. Dziś już nie mam bólu głowy. Nie mam też dreszczy i gorączki. Natomiast nadal utrzymuje się ból gardła przy mówieniu i przełykaniu. Do tego mam uczucie, jakbym miała zatkane uszy. Dziś mam wizytę o 16 u lekarza. Dzięki za wszystkie posty.
P. S. Natomiast naszła mnie taka myśl. Czy należy iść do lekarza, jeśli objawy powoli ustępują? Chodzi o to, że przecież leki bez recepty tyko zmniejszają dolegliwości, a nie leczą. Boję się, że lekarz może powiedzieć, że przychodzę z głupotami, że zajmuję kolejkę, ale z drugiej strony nieleczone przeziębienia, grypa później mogą skutkować różnymi powikłaniami ![]()
Oczywiście, że należy iść do lekarza. Szczególnie jeśli masz silny ból gardła. Lekarz stwierdzi czy przyczyna jest wirusa czy bakteryjna i wdroży odpowiednie leczenie.
twisted87, zachowujesz się jak dziecko. Najpierw chcesz lecieć na pogotowie z powodu bólu gardła i gorączki, która jak widać przeszła po tabletkach i panikujesz, ze prawie umierasz, a jak się polepszyło trochę to już uznajesz, że lekarza nie potrzebujesz. Przesada nie jest dobra w żadna stronę. Pierwszy raz w życiu chorujesz?
Dziewczyno ,o której przyjmują - mój nieżyjący już teściu z bólem głowy (nowotwór) siedział na SOR od godz 8 do 22 !!!Na koniec powiedzieli mu ze jak jest nowotwór z przerzutami to musi boleć. I odesłali go do domu!
Widzę, że sprawa rozwiązana, ale gdyby ktoś szukał to tak na przyszłość napisze, że na SOR idzie się gdy jest zagrożenie życia. Jak sama nazwa wskazuje jest to SZPITALNY ODZIAŁ RATUNKOWY. Gorączka i ból gardła chyba nie wymaga specjalnego ratunku, a na jej zbicie - środek przeciwgorączkowy i chłodne okładu tudzież letni prysznic czy kąpiel.
Kolejki na izbach są właśnie przez to, że 70% pacjentów tam w ogóle nie powinno być, bo nie kwalifikują się.
Osobną sprawą jest to, że w przychodni lekarz POZ ma obowiązek przyjąć nie ma, że boli, ale jeżeli zdarzy się tak, że no nie udało się to istnieje też coś takiego jak nocna i świąteczna opieka zdrowotna.
W każdym mieście po godzinie 18 są otwarte takie punkty gdzie przyjmuje lekarz i udzieli pomocy właśnie takim osobą jak autorka z gorączką etc.
Punkty te są właśnie po to żeby nie biegać na SOR, bo to nie jest odpowiednie miejsce do leczenie anginy czy jakiś ostrych przeziębień.
P. S. Natomiast naszła mnie taka myśl. Czy należy iść do lekarza, jeśli objawy powoli ustępują? Chodzi o to, że przecież leki bez recepty tyko zmniejszają dolegliwości, a nie leczą. Boję się, że lekarz może powiedzieć, że przychodzę z głupotami, że zajmuję kolejkę, ale z drugiej strony nieleczone przeziębienia, grypa później mogą skutkować różnymi powikłaniami
Tak, bezwzględnie. Nieważne, że czujesz się lepiej, a objawy ustępują. Niewyleczona infekcja lubi się mścić, a skutki grypy mogą być bardzo poważne, łącznie z zapaleniem ucha, zatok, oskrzeli, płuc, a nawet mięśnia sercowego czy opon mózgowych. Czyżby mało?
Skoro masz już umówioną wizytę, to nawet nie masz się nad czym zastanawiać.
Sorki, ale jak czytam takie wątki, to aż nie dowierzam... .
Ja rozumiem, że to jest forum dla wszystkich i o wszystkim, ale niektóre tematy typu, "czy powinnam iść do lekarza" to chyba "nabijanie licznika wpisów".
Jeżeli się ma gorączkę i jest się bardzo chorym, to jakim cudem ktoś ma siły wypisywać na forum?
Jest się chorym to idzie się do lekarza, albo na SOR (przy czym faktycznie niektórzy ludzie faktycznie z "pierdołami" tam chodzą) albo kładzie do łóżka i tyle, ale nie rozumiem po prostu takich wątków. Wiem, wiem nie muszę tego czytać... .
Autorko, przepraszam, że na Twoim wątku to napisałam, ale po prostu tak wyszło, Twój wątek po prostu "skumulował" te wszystkie wątki.
Chyba za bardzo co poniektórzy żyją forum i piszą dosłownie o wszystkim co się tyczy ich życia.
Ludzie przecież macie swój rozum,więc czasem wystarczy pomyśleć a nie zakładać wątek tak naprawdę o niczym.
Sama dużo spędzam czasu na forum, przy czym się udzielam a nie proszę o wskazówki, rady, gdyż jestem tego zdania, że nie każdy problem rozwiążą ludzie z forum.
Po prostu uważam, że "wątki z chorobami" trzeba rozwiązywać w realnym życiu a nie na forum.
To jest tylko i wyłącznie moje zdanie, możecie się zgodzić z nim bądź też nie.
21 2015-05-26 12:28:06 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-05-26 12:29:50)
Dobra. Żeby podsumować temat wkleję jakie stany kwalifikują się na SOR (i dzwonienie po karetkę):
Stany nagłe bezpośrednio zagrażające życiu to:
utrata przytomności,
zaburzenia świadomości,
drgawki,
nagły, ostry ból w klatce piersiowej,
zaburzenia rytmu serca,
nasilona duszność,
nagły ostry ból brzucha,
uporczywe wymioty,
gwałtownie postępujący poród,
ostre i nasilone reakcje uczuleniowe (wysypka, duszność) będące efektem zażycia leku, ukąszenia, czy użądlenia przez jadowite zwierzęta,
zatrucia lekami, środkami chemicznymi czy gazami,
rozległe oparzenia,
udar cieplny,
wyziębienie organizmu,
porażenie prądem,
podtopienie lub utonięcie,
agresja spowodowana chorobą psychiczną,
dokonana próba samobójcza,
upadek z dużej wysokości,
rozległa rana będąca efektem urazu,
urazy kończyn dolnych, uniemożliwiające samodzielne poruszanie się.
Pozostałe przypadki nie kwalifikują się na SOR.
Jeśli chodzi o gorączkę to dla różnych grup wiekowych stan bezpośredniego zagrożenia występuje w różnych przedziałach. U osób dorosłych jest to >41,5 i wtedy należy dzwonić po karetkę. Wcześniej należy spróbować samemu zbić gorączkę lub zadzwonić na dyżur POZ. Stamtąd też lekarze przyjeżdżają do pacjenta.
Martainn, to topielec też ma się zgłosić na SOR?
Bo "utopienie" to - przynajmniej według mnie - stan dokonany ostatecznie ![]()
Dlatego napisałem w nawiasie i dzwonienia po karetkę. To są skopiowane wprost wytyczne. Utonięcie jest do pewnego momentu odwracalne. W medycynie.
Tam jest napisane "utoniecie" a nie "utopienie" i raczej każdy rozumie, że taka osoba nie będzie jechać sama do szppitla na SOR, podobnie jak osoba nieprzytomna. ![]()
Według Wikipedii:
"Utonięcie - rodzaj uduszenia gwałtownego, do którego dochodzi na skutek zablokowania dróg oddechowych płynem, najczęściej wodą.
Skutkiem tonięcia są zmiany w płucach (rozedma wodna płuc) oraz tzw. "grzybek piany" wydobywający się z ust lub nosa. W przypadku zwłok dłużej przebywających w wodzie naskórek staje się biały, pofałdowany i matowy (tzw. "skóra praczek")."
Szukając dokładnych definicji utonięcia poczytałam sobie ciekawe rzeczy na stronie medycyny sądowej... brrr...
We wszystkich opisach i definicjach "utonięcie" występuje jako stan ostateczny i nieodwracalny...
26 2015-05-26 14:32:59 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-05-26 14:35:12)
Jak już mamy być tacy dokładni to utonięcie może wystąpić nawet.... 72 godziny po podtopieniu mimo, że ofiara nie znajduje się w wodzie. Dlatego w zaleceniach mówi się o utonięciu (bez rozróżnienia na wtórne i pierwotne). Co prawda sporo osób z taką klasyfikacją się nie zgadza, ale póki taka klasyfikacja występuje w zaleceniach będzie występowało utonięcie.