Zdałam sobie sprawę, że mam problem z tym, że obsesyjnie chciałabym zajść w ciążę. Chęć posiadania dziecka mam już od dawna ale to było tylko takie myślenie ale teraz gdy mam faceta, którego bardzo kocham i z którym planujemy ślub jak uzbieramy pieniądze to ten instynkt jest coraz silniejszy. Czasem mnie aż w środku boli. Nie wiem kompletnie co sie ze mną dzieje. Dodam, że mam 20 lat i pozostało mi 2 lata szkoły (liceum dla dorosłych). Partner też chce mieć dziecko tylko nie planujemy go tylko dlatego, że mam te 2 lata szkoły. Wiem też, że dziecko to nie zabawka tylko mała istotka o którą trzeba się troszczyć, zapewnić jej byt i wogóle jest się wtedy odpowiedzialnym za tą osóbkę. Nie zniechęca mnie to, że wogóle mogę nie spać czy to, że będę musiała prawie z wszystkiego zrezygnować. Co mam zrobić, żeby jakoś ogarnąć to myślenie? Bo czasem mam takie myśli, żeby powiedzieć facetowi, że mam okres i możemy się kochać i może dojść we mnie. Wiem, że to chore i nigdy tego nie zrealizuję, bo facet też ma przecież coś do gadania. Czuję się jak jakaś małolata, że pomimo, że to rozumiem to nadal o tym myślę
Podobne tematy
Nikt nie pomoże?
Nie istnieje granica wieku, od której można czuć instynkt macierzyński. Jeśli ty i twój partner jesteście na dziecko gotowi to realizuj swoje marzenia.
A co myśli o tym wszystkim twój partner? Czy on jest gotowy juz teraz na dziecko? Mieszkacie razem? Tworzycie wspólny dom?
4 2015-05-18 18:24:41 Ostatnio edytowany przez niki12345678 (2015-05-18 18:27:44)
Była kiedys taka sytuacja, że się kochaliśmy i On chciał skończyc na piersiach a ja sie go zapytałam czy się boi w środku a On powiedział "a co z twoją szkołą" i w sumie tyle rozmowy. Nieraz rozmawialiśmy to mówił, że jak będzie dziecko to ja i dziecko będziemy najważniejsi i będzie nas bardzo kochał. Czasem jak mi się okres spóźniał to mnie głaskał po brzuchu i mówił, że tutaj jest nasze dzidzi. I jakby dziecko było to by się bardzo cieszył. Wydaje mi się, że bardzo chce mieć dziecko ale planować się chyba boi. Zarabia też nawet dobrze więc utrzymałby nas.
Nie mieszkamy razem.
Chciałabym przed ślubem planować dziecko, bo wydaje mi się, że moze byc problem z zajściem w ciążę. Niedoczynność tarczycy mam i wogóle często dochodzi w środku i nic nie ma i boję się.
Ale kto powiedział, że jak będzie ciąża/dziecko to musisz z wszystkiego rezygnować?
Będąc w ciąży też można chodzić do szkoły, dla chcącego nic trudnego. Ja niedługo rodzę i kończę studia magisterskie, w niczym mi ciąża nie przeszkodziła a wręcz przeciwnie, a obaw było wiele i Mój facet też mówił, że jak skończę szkołę, ale obydwoje pragnęliśmy dziecka i stało się wcześniej
Jak będzie dziecko to też nie uważam, żeby było jakoś przewalone, że z wszystkiego trzeba będzie zrezygnować. Nie przesadzajmy.
W dzisiejszych czasach kobiety pracują, kształcą się, realizują swoje marzenia i spełniają się jako matki. Jak się chce, to się da.
Wiem, że finanse są ważne, dlatego dowiedz się, bo od stycznia wchodzi macierzyńskie także dla osób uczących się, a to mogłoby pomóc w realizacji Twoich pragnień.
Jesteś jeszcze młoda, podziwiam Cię, bo ja w Twoim wieku kompletnie nie byłam gotowa na dziecko. Jednak wiem co czujesz, bo ja też miałam problem z hormonami i z zajściem, i pomimo, że nie uważaliśmy to dopiero po 8 miesiącach się udało.
Powodzenia ![]()
Koleżanka ma siostrę co dopiero urodziła i powiedziala, że nigdzie się nie może ruszyć no chyba, że ktoś z dzieckiem zostanie.
A u mnie by była taka sprawa, że po ślubie bym mieszkała z teściami a że każdy pracuje to nie miałabym z kim dziecka zostawić. A do szkoły też bym musiała chodzić i z kim dziecko zostawić? Chociaż tyle dobrze, że szkołe mam co dwa tygodnie i tylko 3 razy w tygodniu. Doliczyć do tego te 9 msc to tak jakby mi został rok szkoły z małym dzieckiem no chyba, że bym miała problem z zajściem w ciążę.
Macierzyński dla osób uczących się? oo pierwsze słysze
No tak wiem, że jestem młoda ale kocham bardzo swojego faceta i chciałabym mieć z nim dziecko
może jakbym go nie poznała to bym miała inne podejście ale jest inaczej.
A ze swoim facetem jesteście po ślubie?
No tak i właśnie też się boję, że mi dużo czasu zajmie to staranie się
Dziękuję ![]()
Moja siostra urodzila w Niemczech, w tych rejonach Niemiec nie mamy zadnej rodziny i moja siostra i szwagier musieli radzic sobie sami, zakupy, wizyta u lekarza itp. Nikt im z dzieckiem nie zostawal a wiec mozna tylko trzeba chciec, prowadzili i prowadza normalne zycie i z niczego nie musieli rezygnowac
Przede wszystkim dziecko potrzebuje stabilnej sytuacji rodzinnej, materialnej, etc.
Możesz zapewnić maleństwu to wszystko?
Jeśli nie, lepiej poczekać.
niki12345678 słuchaj, koleżanki zawsze będą gadać jak to jest ciężko i przewalone. Jest sporo ludzi którzy wiecznie narzekają i znajdują sobie milion problemów i wymówek, często bezpodstawnie. Zwykle są to ludzie którym po prostu się nie chce, a nie, że nie mogą. Tak jak pisałam, jak się chce, to się wszystko da.
Tyle szkoły co masz, to jest całe nic, na dodatek mieszkanie z teściami, którzy pracują, ale przecież nie przez 24h na dobę. Jest jeszcze facet, który też na pewno w pracy całą dobę nie siedzi. Moim zdaniem spokojnie da się to połapać. Nawet jak opuścisz kilka zajęć, to nic wielkiego się nie stanie. Kwestia organizacji czasu i nauki.
Ja miałam bardzo ciężkie studia, masę godzin, zajęć od poniedziałku do piątku. Na początku ciąży dodatkowo jeszcze pracowałam i dałam radę. Z pracy zrezygnowałam, ale tylko dlatego, że pracować nie musiałam (studia opłacają mi rodzice). Gdybym musiała to i tak dziś wiem, że bym sobie poradziła, ale chciałam trochę odsapnąć. Więc sama szkoła na głowie to naprawdę pikuś.
Wiedz też, że idealny czas na dziecko w życiu NIE ISTNIEJE. Nigdy go nie będzie, bo zawsze będzie coś.
Z tym macierzyńskim to się jeszcze dowiedz, wiem, że dla studentów mają wprowadzić, ale nie wiem jak to będzie z uczniami liceum dla dorosłych.
Nie jestem po ślubie, od początku mówiliśmy, że najpierw dzidziuś potem ślub ![]()
Wybór należy już tylko do Ciebie, nie daj się manipulować i nie słuchaj za wiele innych. Przegadaj sprawę z partnerem. Będzie dobrze.
Dziecko jest dla ciebie szczytem marzeń więc nie ważne, czy skończysz szkołę, czy przepracujesz chociaż jeden dzień, podążaj za tym marzeniem! Ojciec dziecka was utrzyma, tesciowie też coś dorzucą. Nie pracują całymi dniami wiec będą mogli zająć się dzieckiem po powrocie z pracy, żebyś ty chociaż chwile mogła odpocząć. Iść do fryzjera, czy na zakupy...Nie ma na co czekać, do dziela!
Zakupy czy inne sprawy jakoś idzie załatwić ale jak jest szkoła powiedzmy rano a facet i teściowa idą rano do pracy to nie ma nikogo w domu a dziecka bym do szkoły nie zabrała ze sobą przecież. No chyba, że teść ma drugą czy trzecią zmiane to siedzi w domu
ale mniejsze z tym wiem, że dałabym sobie ze wszystkim rade, bo jak się czegoś pragnie to nic nie zniechęca.
Cynicznahipo, wszystko biorę pod uwagę i jeśli by coś nie grało to nigdy bym się na dziecko nie zdecydowała w danej chwili, bo to nie zabawka. I doskonale to wszystko rozumiem ![]()
yessa, No w sumie to racja jak komuś się nic nie chce to zawsze jest narzekanie. Rozumiem, że czasem można być zmęczonym ale dziecko wszystko wynagradza ![]()
A z tą pracą to wyzej napisałam. Tu nie chodzi, że 24h siedzą w pracy tylko, że w tym czasie co ja będę w szkole to będzie pusty dom ale jeszcze jest moja mama więc nie jest źle ![]()
Z tym czasem na dziecko to masz racje. Raz będzie, że pieniędzy mało drugi raz, że coś tam i takie odkładanie tego na później.
A to pewnie będzie tylko dla studentów, bo studia trochu więcej trwają ![]()
A to fajnie to widzę, że nie tylko ja tak chcę, że pierw dziecko a potem ślub
Tak też zrobię porozmawiam z nim i wspólnie zadecydujemy jak to będzie ![]()
Sienna, nie no na garnuszku teściów to ja nie chcę być. Że tak powiem narobić dzieci i nie mieć za co wychować? nie uśmiecha mi się takie coś bo sama jak byłam mała to wiele rzeczy mi brakowało. Ale problemu finansowego nie ma bo facet chodzi do pracy i jeszcze po pracy dorabia więc biedy by nie było.
yessa jak byłam w ciąży to miałam bardzo podobne wyobrażenie na temat macierzyństwa do Twoich. Rzeczywistość jednak bardzo szybko zweryfikowała moje nastawienie. Ja też urodziłam pod koniec studiów. Nawet nie wiesz jak ciężko zostawić w domu dziecko (a przynajmniej mi było). I choć mój mąż się synem zajmował to ja jeździłam tylko na tyle ile musiałam. Kończenie pracy magisterskiej kiedy dziecko ma kolki to coś okropnego. Owszem skończyłam studia, ale drugi raz bym się zastanowiła, czy nie zaczekać te kilka miesięcy.
A ten macierzyński od 1 stycznia ma być w zamyśle dla wszystkich kobiet nie objętych ubezpieczeniem chorobowym.
niki ja szczerze nie bardzo rozumiem tą odwróconą kolejność, czyli najpierw dziecko, a dopiero potem wspólne mieszkanie, urządzanie się i na końcu ewentualnie małżeństwo. No ale ja mam akurat na ten aspekt tradycyjne spojrzenie. Musisz zdawać sobie sprawę z tego, że ciąża może być zagrożona i wymagać leżenia. Wtedy pewnie szkołę przerwiesz. No a nawet powiedzmy, że ciąża będzie przebiegać prawidłowo. Urodzisz dziecko i jak sama wspominasz nie będzie osób do pomocy, bo wszyscy pracują w godzinach Twojej szkoły. Co wtedy zrobisz? No za pewne przerwiesz szkołę, bo ktoś z dzieckiem być musi. Ja nie mam nikogo do pomocy i jeśli mam coś do załatwienia w godzinach pracy męża to wszędzie zabieram dziecko (włącznie do lekarzy).
Pomijam już fakt utrzymania dziecka, perspektyw związkowych i życiowych, posiadania planu na sytuacje, które nie pójdą po naszej myśli (np. rozejdziesz się z ojcem dziecka).
Ja bym na Twoim miejscu wstrzymała się do czasu skończenia szkoły
LeeBee też właśnie uważam, że lepiej jest skończyć szkołę i nie mieć innych zobowiązan tylko w pełni sama zająć się dzieckiem, żeby nie musieć kogoś prosić o zostaniem z dzieckiem, bo to przecież by było moje dziecko a nie teściów, że by mieli się nim zajmować. I jeszcze jakby miało kolki i by cały czas płakało to jak ja bym w szkole funkcjonowała? nie mówiąc już o nauczeniu się czegoś. Jeszcze moja mama opowiadała mi, że jak ona w ciąży była to początki miała masakryczne ciągle wymiotowała i nawet w pracy nie mogła wysiedzieć tak sie strasznie czuła więc bałabym się też o to.
Wszystkie te sprawy doskonale rozumiem i zdaje sobie z tego sprawę tylko bardzo mnie męczy to, że bardzo chciałabym zajść w ciążę. Jeszcze koleżanka jest w ciąży co mi to utrudnia, bo jak nie widzę szczęśliwych mam czy dzieci to nie myślę aż tak o tym no chyba, że mam dużo czasu wolnego. Co miesiąc mam tak, że myślę "A może nie przyjdzie okres?" strasznie mnie to męczy. Ogólnie bardzo mnie interesuje psychologia i wszystko związane z pomaganiem innym i może też bardziej jestem podatna na tą miłość do dzieci i ten silny instynkt macierzyński ![]()
niki instynkt instynktem, ale racjonalne myślenie przede wszystkim. Nie wiem jaką sytuację mają twoje koleżanki, więc nie wiem czy możesz się do nich porównywać. A jakie są twoje relacje z rodzicami? Czy to nie jest trochę tak, że chciałabyś wynieść się z domu? I dziecko by to maksymalnie ułatwiło? A jakie masz relacje z rodzicami chłopaka? Jakie tam mielibyście warunki? Mieszkanie z teściami może być bardzo ciężkie i często młode pary przechodzą z tego powodu poważne kryzysy z rozstaniami włącznie. Gdy do tego dochodzi dziecko, które przewraca życie do góry nogami (już nie ma tyle czasu dla siebie, wahania nastrojów po ciąży, wzajemne pretensje itd.) może dojść do katastrofy. Macierzyństwo to ogrom radości, ale też mnóstwo ciężkich chwil.
15 2015-05-20 07:47:16 Ostatnio edytowany przez yessa (2015-05-20 07:58:23)
LeeBee owszem, kończenie szkoły posiadając dziecko jest ciężkie, mam masę dzieciatych koleżanek na roku, ale żadna z nich mimo wszystko nie zmieniłaby swojej sytuacji. Ja już jestem przy końcówce, większość egzaminów i pracę magisterską będę miała już prawie z głowy przed urodzeniem dziecka, i wiem że to jest plus. Ale widzę po koleżankach, że dają rade pomimo, że urodziły rok czy dwa lata temu i niektóre jeszcze dodatkowo pracują. A nie sądzę, że liceum dla dorosłych jest bardziej absorbujące niż studia. Owszem, wszystko zależy od sytuacji rodzinnej, ale autorka sama pisze, że jest jeszcze jej mama, ogólnie widzę, że ma ludzi do pomocy.
Gdyby każdy z góry zakładał, że się kiedyś może rozstać, to nikt by dzieci nie miał. W życiu bywa różnie, wiadomo, ale jeśli się kochają to po co zakładać najgorsze?
niki12345678 jak się skończy szkołę to też nie jest do końca tak, że już nie ma się obowiązków i od razu się człowiek zdecyduje na dziecko. Wtedy zwykle przychodzi nowa praca, jak już się do niej pójdzie, to jest jeszcze ciężej podjąć decyzję o macierzyństwie. Jak się zacznie zarabiać, to dochodzą nowe cele - a to samochód, mieszkanie itd. Zanim się czegoś dorobimy jesteśmy po 30, wtedy zwykle lament, bo ciąży brak, latanie po doktorach i wydawanie oszczędności na leczenie. Wiadomo, podaję tylko przykład, nie u każdego musi tak być, ale to są przykłady niestety z życia wzięte.
Ja bym nie odwodziła autorki od tego pomysłu, jeśli chce i będzie z tym szczęśliwa, tym bardziej, że wcale nie jest w złej sytuacji.
Gdyby dziecko to była tak ciężka misja, jak to co niektórzy przedstawiają to nikt by dzieci nie miał.
Ale wiadomo, wszystko zależy od człowieka, jaką ma sytuację, podejście itd.
Co do złego samopoczucia w ciąży, ja miałam okropne początki. Pracowałam i studiowałam, po 15h dziennie nie było mnie w domu, mało spałam, a samopoczucie okropne, nie będę opisywać ani się nad sobą rozczulać czy zgrywać bohaterki. Miałam dość wszystkiego, pomimo to i tak nigdy nie powiem, że drugi raz bym się nie zdecydowała.
Ogólnie słuchając ludzi i tak myślałam, że w ciąży będzie tysiąc razy gorzej. Podejrzewam, że z dzieckiem okaże się być podobnie. Może się mylę, nie wiem, przekonam się.
niki12345678 mimo wszystko, życzę powodzenia w realizacji swoich marzeń ![]()
LeeBee moje relacje z rodzicami są takie sobie mame bardzo kocham i to dobra osoba, ale czasem jest tak nieznośna i nie tolerancyjna, że brak słów a z ojcem to hmm relacje znikome, bo to alkoholik.
Czy chciałabym się z domu wynieść? raczej tak ale ciąża nic tutaj do tego nie ma, bo pragne tego i nie ze względu na to, że chce sie wyprowadzić tylko z miłości do faceta i chęci założenia z nim rodziny.
Z chłopaka rodzicami mam dobre relacje chociaż na początku były jakieś zgrzyty z jego mamą ale już wszystko gra lubimy się, bo to dobrzy ludzie
A warunki by były dobre, bo mają duży dom i mój ma możliwość dorobienia sobie w warsztacie, który mają na podwórku także jest dobrze. I przynajmniej dziecko by miało spokój nie to co u mnie w domu.
Tak wiem, że mieszkanie z rodzicami może być ciężkie ale w tych czasach ciężko iść na swoje no chyba, że ktoś pracuje gdzieś poza Polską to już prędzej. Ale nawet jakbyśmy u mnie mieszkali to wiem, że u mnie to by dopiero były zgrzyty jakby ojciec do każdego skakał.
yessa "Gdyby każdy z góry zakładał, że się kiedyś może rozstać, to nikt by dzieci nie miał" - zgadzam się w 100% z tym co napisałaś ale LeeBee pewnie chciała tylko napisać co by się mogło wydarzyć i ostrzec, że może nie być kolorowo tak jak się może wydawać.
No tak masz rację, że po szkole to też by obowiązki nowe doszły i decyzja o staraniu się o maleństwo poszła by gdzieś pod ziemię.
A co do samopoczucia w ciąży to z tego co wiele dziewczyn opowiadalo to przewalone ![]()
niki12345678 mamy bardzo podobną sytuację rodzinną, tylko, że ja jestem nieco starsza, w ciąży i w trakcie przeprowadzki do narzeczonego. Będziemy mieszkać z jego rodzicami, z tym, że osobno na górze ze swoją kuchnią i łazienką co akurat dla mnie dużo znaczy. Wiele słów krytyki usłyszałam na temat pójścia do teściów, ale tak zadecydowaliśmy bo tylko wtedy mamy możliwość dorobienia się czegoś swojego. Niestety, nikt nie rozumie jak to jest, kiedy we własnym domu rodzinnym nie ma się warunków, nie czuje się bezpiecznie a ojciec pije i robi awantury. Wtedy potrafi się docenić normalną rodzinę swojego faceta i zgrzyty z teściową to żaden problem, przy tym co się przeżyło. A jeśli facet i jego rodzina są OK, to do takiego dramatu jak rozpad związku przez wspólne mieszkanie nigdy nie dojdzie. Prawda jest taka, że jak się w życiu dostanie porządnie po tyłku, to się potrafi pewne sprawy docenić, a to wielu ludziom by się przydało. Więc nie słuchaj "mądrych rad" ludzi, którzy zaraz będą Ci wybijać z głowy spełnianie swoich marzeń, a nawet nie są w stanie sobie wyobrazić tego, przez co my musiałyśmy przejść. Wiem jak jest z ojcem co się znęca po pijaku. Wiem jaka to ulga pójść do normalnej rodziny. I jakie to szczęście mieć szansę założyć swoją normalną rodzinę. Dąż do tego. Jesteś jeszcze bardzo młoda, więc jeśli choć trochę się wahasz to poczekaj, byleby nie za długo ![]()
18 2015-05-20 20:06:05 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2015-05-20 20:55:30)
Yessa nie możesz wiedzieć co przeszli w życiu wszyscy radzący
Co do ewentualnego rozstania to wiesz co nie znam żadnej pary, która by takie coś zakładała a jednak tyle dramatów rodzinnych jest. Warto mieć plan na każdą sytuacje.
Ty kończysz studia, a autorka aktualnie na wykształcenie zapewne gimnazjalne i pewnie nie pasuje jej to i dlatego robi liceum. Ciąża i dziecko może jej to znacznie utrudnić (choć oczywiście nie musi). A nie ukrywajmy - wykształcenie gimnazjalne znacznie ogranicza możliwości na rynku pracy. Do tego deklaracje pomocy to tylko deklaracje. Ile to razy się słyszy, że po urodzeniu mama zostaje sama i nikt nie kwapi się do pomocy.
Piszesz, że koleżanki ze studiów łączą opiekę nad dzieckiem, prace i studia. Pytanie tylko ile z tych studiów wynoszą? Bo ja z ostatniego semestru nie wyniosłam praktycznie nic bo moje myśli były gdzie indziej.
Co do samej ciąży to dla mnie nie był to wcale przyjemny czas.
Jak trzeba to wiele można połaczyć tylko mając 20 lat moim zdaniem ma się jeszcze czas.
Niki ja nie mówię, że najpierw powinnaś skończyć szkole, potem znaleźć stałą pracę, popracować parę lat i dopiero potem myśleć o dziecku, bo nieraz to wszystko rzeczywiście dopiero kolo trzydziestki można osiągnąć, ale proponowałabym szkołę skończyć. Możesz zajść w ciążę na przykład przed ostatnim semestrem. No i nie zakładaj z góry, że może być ciężko Ci zajść w ciążę przy chorej tarczycy. Jeśli jest leczona i hormony trzymają się w normie to większych problemów być nie powinno. Warto tez skonsultować swoje plany rozrodcze z endokrynologiem.
19 2015-05-21 07:39:49 Ostatnio edytowany przez yessa (2015-05-21 08:19:26)
LeeBee oczywiście, że nie mogę tego wiedzieć i szanuję to. Jednak krew się we mnie gotuje, jak ktoś próbuje mi wmówić, że mieszkanie z teściami to największy dramat świata i mój związek prędzej czy później się przez to rozpadnie. Może nie jest to dla nikogo szczyt marzeń, wiadomo, że każdy chciałby od początku być na swoim. Ale jeśli rodzina faceta jest w porządku, to nie jest to żaden dramat, wręcz przeciwnie. Dramatem byłoby mieszkać z teściem takim jak mój czy autorki ojciec. I tu jest ta różnica, że takie osoby jak my będą potrafiły to docenić.
LeeBee wiem, sama rozstałam się z facetem z którym na początku myślałam, że będę do końca życia i o jeden dzień dłużej. Wiem, że jakbym wtedy zaszła z nim w ciążę, to dziś byłoby nieciekawie. Dlatego cieszę się, że wtedy nie planowałam dziecka. Byłam akurat mniej więcej w wieku autorki. Ale nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak będzie za kilka lat, jedyne co jesteśmy w stanie przewidzieć to to, że co by się w życiu nie działo, nigdy nie będziemy żałować tego, że mamy to swoje maleństwo.
Z wykształceniem się zgodzę, dlatego napisałam, że autorka ze względu na wiek jeśli się waha, może jeszcze z tą ciążą poczekać.
Co to studiów nie wiem ile koleżanki wynoszą, fakt, że ja się cieszę, że studiuję jeszcze będąc w ciąży a nie mając już dziecko. Mam dużo czasu na naukę "w spokoju". Więc popieram Twoje zdanie, co do tego, że autorka mogłaby zajść w ciążę np. na ostatnim semestrze.
niki12345678 najpierw powinnaś wyregulować sprawy z tarczycą, tu się zgodzę. Ale wiem też z doświadczenia, że wyregulowanie problemów hormonalnych nie trwa miesiąc czy dwa. Czasem potrzeba nawet kilku lat. W moim przypadku było to około 2 w tym 8 miesięcy starań. Więc to nie zawsze jest tak, że od razu będzie ciąża. Warto już dziś o tym zacząć myśleć.
Życzę zdrowia ![]()
PS. a co do kolejności najpierw dziecko potem ślub, to mi zawsze marzyło się brać ślub, że tak powiem "w trójeczkę"
zawsze bardzo mi się to podobało... Ja, mąż i nasza Niunia w pięknej sukience. Zawsze chciałam mieć takie zdjęcie. Więc mi to nie przeszkadza, w dzisiejszych czasach dużo ludzi tak robi i nikogo to nie dziwi. Ale to już kwestia wyboru każdego z Nas.
yessa dużo osób krytykuje mieszkanie z teściami, bo widocznie źle trafili albo są poprostu za bardzo wymagający ale różnie to w życiu bywa. Dokładnie już lepiej mieszkać z teściami i mieć jakieś zgrzyty niż całe życie bać się w swoim domu czy ojciec nie skrzywdzi naszego dziecka czy męża a zresztą nie mogłabym pozwolić na to, żeby moja pociecha wychowywała się w takich warunkach i w życiu dorosłym miała później jakąś nerwice czy coś podobnego.
W czerwcu mam do endokrynologa ale robiłam badania i już mi się ładnie unormowało, bo mam TSH 2,60 ale przy USG mi powiedzieli, że mam okropnie małą tarczyce a endokrynolog mi powiedziała, ze jak mi nie unormuje to w ciąże mi ciężko będzie zajść lub wogóle nie zajdę więc zmartwiło mnie to..
Dziękuję ja Tobie i maleństwu również życzę dużo zdrówka
LeeBee nie jestem po gimnazjum. Mam zawodówkę i faktycznie nie pasuje mi to i robię liceum.
Tak właśnie myślę, żeby poczekać przynajmniej z rok i pod koniec szkoły zacząć starania, bo tak by było chyba najlepiej ![]()
Ja na Twoim miejscu najpierw jednak skończyła szkołę,2 lata to niedużo zlecą szybko.
Druga sprawa to pomieszkałabym z teściami,bo wiesz mieszkać z nimi a bywać u nich raz na jakiś czas to ogromna różnica.
Przed ślubem nie da rady z nimi mieszkać
Przed ślubem nie da rady z nimi mieszkać
To ja czegoś tutaj nie rozumiem.
Przed ślubem zamieszkać nie można z nimi,ale przed ślubem w ciążę zajść można?
Czy ciąża ma być powodem do ślubu?
Czy to nie jest tak że ciąża ma Ci pomóc w wyrwaniu się z domu?
24 2015-05-22 10:06:06 Ostatnio edytowany przez yessa (2015-05-22 10:07:56)
niki12345678 tego kiedy zajdziesz zaczynając starania nikt nie wie i tu jest problem. Najrozsądniej byłoby pod koniec szkoły, przy wyregulowanych hormonach.
Ale to co napisałaś zmienia postać rzeczy, bo chcesz dziecko przed ślubem ale przed ślubem nie możecie razem zamieszkać? Hmm, to już jest trochę nie fajne.
W takim razie w ciąży i i po porodzie musiałabyś mieszkać z rodzicami? A to jeśli masz takiego ojca szczerze Ci odradzam, wiem co mówię. Ja przez całą ciążę nie mieszkałam w domu, bo studiowałam w innym mieście, więc miałam spokój psychiczny, a to bardzo ważne w ciąży. Do domu pojechałam 2 razy na święta, czego dziś odżałować nie mogę, bo jak to w święta był alkohol, a jak alkohol to z ojcem dramat. Chyba już do końca życia będę sobie pukać do głowy, że się w ciąży na taki stres naraziłam. Mogłam jechać do faceta i spędzić święta z jego rodziną, ale było mi po prostu głupio i wstyd. Dziś żałuję. Nie popełniaj mojego błędu, nie narażaj siebie i dziecka na takie rzeczy.
W twoim przypadku faktycznie lepiej będzie najpierw wyprowadzić się z domu, potem zajść w ciążę. Przy okazji w tym czasie zdążysz skończyć lub prawie skończyć szkołę.
Czy to nie jest tak że ciąża ma Ci pomóc w wyrwaniu się z domu?
Popieram pytanie
Cayenne81 nie chodzi tutaj o mnie czy o niego ale o jego rodziców, bo są bardzo wierzący i nie byłoby możliwości mieszkania przed ślubem. A jakbym w ciąży była to byśmy pierw cywilny wzieli a jakby się dziecko urodziło to dopiero kościelny i z tym by problemu nie było. Jakbyśmy wynajmowali mieszkanie czy mieli swoje to by z tym problemu nie było a tak to...
Jak ślub to tylko z miłości a nie, że dziecko jest. Nawet jak bym nie mogła zajść to i tak ślub weźmiemy, bo się bardzo kochamy.
A w domu teraz mam dobrze więc nie chce uciekać. Zresztą jak bym się chciała wyrwać to bym pojechała do Belgii do brata i bym mieszkała z nim.
yessa właśnie tak zdecydowałam, że dopiero pod koniec szkoły możemy coś planować, bo tak będzie najlepiej i faktycznie najrozsądniej. A z tym mieszkaniem to wiadomo jak bym w ciąży była to ślub i byśmy razem mieszkali. Bo nie wyobrażam sobie mieszkać osobno w takiej sytuacji.
A tak odbiegnę od tematu. Twój facet widział kiedyś jak twój ojciec szalał?
Niki trochę zaprzeczasz sobie,bo ślub nie z powodu dziecka,ale jakbyś w ciążę zaszła to byście szybko pobiegli go wziąć.
Dlatego może lepiej skończyć tą szkołę,wziąć ślub i dopiero starać się o dzieciątko.
Ja w ogóle proponuję porozmawiać z teściami na temat ewentualnego zamieszkania u nich i na jakich warunkach.
Niki trochę zaprzeczasz sobie,bo ślub nie z powodu dziecka,ale jakbyś w ciążę zaszła to byście szybko pobiegli go wziąć.
Dlatego może lepiej skończyć tą szkołę,wziąć ślub i dopiero starać się o dzieciątko.
Ja w ogóle proponuję porozmawiać z teściami na temat ewentualnego zamieszkania u nich i na jakich warunkach.
Ja bym jeszcze do tego dolozyla, że jeśli Jego rodzice są religijni to ja bym się obawiała, że po takiej "wpadce" zmieniliby zdanie na Twój temat? Że przynioslas wstyd ich rodzinie bo dałaś sobie dziecko zrobić przed ślubem i dla wszystkich w koło będzie ten ślub właśnie z powodu dziecka a nie miłości.
Czemu teraz nie wezmiecie ślubu? A jesteście chociaż oficjalnie zaręczeni?
niki12345678 no to bardzo dużo zależy od Twoich teściów jakimi są ludźmi, bo jeżeli zajdziesz w ciążę a oni są tak bardzo religijni, że nie zaakceptują ciąży przed ślubem to trochę kiepsko, jak masz iść do nich mieszkać.
U mnie nie było z tym problemu, bo ani moi rodzice ani mojego faceta nic do tego nie mieli. A decyzję o ślubie zostawili tylko i wyłącznie nam. Więc będzie najpierw wspólne mieszkanie, dzidziuś a potem ślub kościelny, bez bawienia się we wcześniejszy cywilny, tak zadecydowaliśmy. I poza zdaniem rodziców nie obchodzi nas co inni o tym myślą.
Ja rozumiem, że Ty myślisz rozwiązać to tak: jak zajdziesz w ciążę, weźmiecie na szybko cywilny, żeby teście byli zadowoleni? Bo z cywilnym pozwolą Wam razem zamieszkać? A potem na spokojnie kościelny? To nie lepiej najpierw wziąć cywilny? Niż potem w ciąży latać, załatwiać i się stresować?
niki12345678 widział nie raz. Wstyd mi było mu o tym powiedzieć, więc wolałam, żeby się sam przekonał. Z resztą jak spaliśmy u mnie i ojciec dawał popis, to też myślałam, że spalę się ze wstydu. Ale przynajmniej wie jaki jest po pijaku. Co akurat dla mojego faceta było szokiem, bo on nigdy czegoś takiego nie przeżył, gdyż jego tata jest bardzo spokojnym człowiekiem.
A Twój był świadkiem? Mówiłaś mu o tym?
Cayenne81 Oni wiedzą, że ja będę u nich po ślubie mieszkać a na jakich warunkach to nie wiem.
LeeBee są religijni ale przynajmniej jego mama jest tolerancyjna, bo ciotki kiedyś się śmiały, że jeszcze troche to będzie babcia a ona na spokojnie im odpowiedziała, że czy teraz czy po ślubie to i tak zawsze będzie ździwienie. Chodzą co tydzień do kościoła
ale przecież jaak by byli tacy zatwardziali katolicy to by mi nie pozwolili zostać na noc u nich prawda?
Ale przecież sama bym sobie tego dziecka nie zrobiła więc jeśli by mogli mieć jakieś "ale" to nie tylko do mnie ale i do swojego syna. A to co ktoś powie to mam gdzieś.
Czemu teraz nie weźmiemy ślubu? bo była mowa, że po skończeniu szkoły. Nie nie jesteśmy.
Tak pisząc z wami dziewczyny zastanawiam się coraz bardziej czy to moje pragnienie dziecka nie zasłania mi logicznego myślenia. Bo jeszcze szkoła mi została, ani ślubu ani zaręczyn. Jednak to staranie zostawię na później. Tylko mnie rozsadza to pragnienie.
yessa nie no teściowie są religijni ale, żeby mieli jakieś problemy robić to na pewno by nie robili. Facetowi powiedzieli kiedyś, że zawsze może liczyć na ich pomoc, i że jaką kobiete sobie wybierze to Oni ją zaakceptują i pokochają. To dobrzy ludzie.
Ale z facetem jeszcze porozmawiam co On o tym wszystkim myśli, bo ja sama to sobie mogę planować..
Mówił tylko, że bardzo pragnie ślubu i dziecka ze mną.
A Twój ojciec to jest taki, że tylko wyzywa czy też do czynów przechodzi?
Mojemu to o wszytkim mówię na bieżąco. Raz widział tylko jak mojego kolege zaczął szarpać ale tak, żeby był świadkiem jakiejś awantury w domu to nie, bo ja staram się unikać takich sytuacji, bo to dla mnie ogromny stres.
Mojego tata to też spokojny człowiek.
Ale powiem Ci, że przykre to jest, że na swojego tate mówimy "ojciec" a jak mówimy o rodzicu naszego faceta to "tata".
Niki chyba faktycznie myśl o dziecku trochę przysłania Ci logicznie myślenie.
Po pierwsze bywanie u teściów na noc od czasu do czasu,a mieszkanie z nimi to ogromna różnica.
Po drugie skoro miał być ślub najpierw to niech będzie.
31 2015-05-23 08:39:32 Ostatnio edytowany przez yessa (2015-05-23 08:43:52)
niki12345678 prawda jest taka, że jakbyś zaszła teraz w ciążę to wielki dramat by się nie stał, ale z drugiej strony będzie na to lepszy czas i to już niedługo, 2 lata szybko zlecą, a Ty jesteś jeszcze bardzo młodziutka. U mnie było na odwrót i nie żałuję, ale ja jestem w trochę innej sytuacji. Głównie o wiek mi chodzi, bo lekarze mówili, że u mnie po 25 r.ż. płodność diametralnie może spadać. A ja już 25 mam. Co nie znaczy, że nie patrzyłam na swoją sytuację a chęć posiadania dziecka zasłoniła mi logiczne myślenie. Patrzyłam na wszystko, od wykształcenia, po mieszkanie i możliwości finansowe. Może idealny czas to nie jest, ale wiem, że takiego IDEALNEGO czasu nigdy by nie było.
niki12345678 u mnie to bywało różnie, raczej znęcanie psychiczne ale do rękoczynów też dochodziło. Głównie to on prowokował, a człowiek nie jest w stanie wytrzymać w nieskończoność. Bywało naprawdę okropnie. Nie lubię o tym myśleć, ale zapomnieć też nie potrafię. Mój facet jeszcze takiej hardcorowej sytuacji nie widział, bo był tylko albo aż świadkiem jak ględził i bluzgał całą noc. Moja mama wtedy wyszła z domu na pół nocy, żeby uniknąć rozwoju sytuacji, bo chyba byśmy się ze wstydu spaliły. Ale się przerzucił na nas, wlazł do mojego pokoju i tak pier..., że głowa mała. Ja leżałam w ciąży, w nerwach, z gulem w gardle i bolącym z nerwów brzuchem. Nawet nie byłam się w stanie odezwać, jak sparaliżowana, tak mi głupio było.
Dlatego ja dziękuję Bogu, że mój facet ma normalnych rodziców i że to u nich będziemy mieszkać. Choć przyznam, że wizja mieszkania z teściami na stałe by mi się nie uśmiechała. Ani z wspólną kuchnią i łazienką, i tu akurat mam to małe szczęście, że mamy osobno.
Cayenne81 tak wiem, że bywanie czasem u nich a mieszkanie to jest różnica ale nawet za 5 lat nie będzie możliwości gdzie indziej zamieszkać. Już jest, że tak powiem zaklepane, że mieszkamy u nich. Może za kilkanaście lat się dorobimy czegoś ale nie teraz, bo dom jest bardzo kosztowny.
yessa no tak dramatu by nie było ale wszystko by w ekspresowym tempie przyśpieszyło.
To czemu płodność po 25 r.ż. Ci może diamentalnie spadać? Przecież młoda jesteś.
Każdy alkoholik prowokuje. Mnie czasem telepać aż zaczynało jak go widziałam takiego pijanego i szukającego zaczepki.
A Twój ojciec cały czas pije czy ma jakieś przerwy?
A facet jak na to reaguje rozumie to wszystko, wspiera?
Ile lat ma twoja siostra, autorko?
niki12345678 bo mam PCOS, a jeden jajnik był tak biedny, że właściwie nie funkcjonował. Ani okresu ani owulacji bardzo długi czas u mnie w ogóle nie było, chyba cudem wystąpiła jak trafiliśmy po tym prawie roku. U nas się to właśnie wszystko przyspieszyło, jak zaszłam w ciążę. Właściwie to ja już zaczynałam myśleć, że w tą ciążę nigdy nie zajdę. Teraz obydwoje się z tego cieszymy, że jest tak a nie inaczej.
U mnie sytuacja wygląda tak, że mojego ojca na co dzień nie ma, bo pracuje za granicą. Jest w domu raz w miesiącu, na święta i urlopy. Właśnie wtedy, zawsze jak jest w Pl to pojawiają się wujki, koledzy i wódka. A jak się upije, to okropnie wariuje. I tak jest za każdym razem kiedy jest w Pl, więc na szczęście nie na co dzień. Ale jednak często. Mnie też z nerwów telepie jak go tylko takiego widzę i słyszę. Wiem o czym mówisz, bardzo to przykre.
Ja widzę, że mój facet jest przez to na niego cięty. Ale stara się też być w zgodzie z moimi rodzicami. Nie dziwię się mu, bo to kiepska sytuacja ogólnie, dla niego też. Wspiera mnie bardzo. Czy rozumie nie wiem, bo nie wiem czy ktoś kto nie przeżył czegoś takiego na własnej skórze jest w stanie zrozumieć. Ale na pewno się stara.
Iceni a czemu takie pytanie? post dotyczy mnie..
yessa no to nie ciekawie miałaś z tymi jajnikami..
A to chociaż tyle dobrego, że nie ma go na codzień w domu i można odetchnąć. Mój ma takie fazy, że pije powiedzmy miesiąc a potem 2 miesiące wogóle nie pije. Ale jak pije to tragedia. Przyznam, że to przykre.
A to chociaż dobrze, że się stara. Ja przez pewien okres, że tak powiem wymagałam tego, żeby mnie zrozumiał ale jeśli ktoś takiego czegoś nigdy nie przeżył i nie widział to ciężko jest i nie każdy jest empatyczny.
Iceni a czemu takie pytanie? post dotyczy mnie..
Dlatego, że dwa lata temu załozyłaś temat, w którym napisałaś:
Dziś zwierzyła mi sie moja młodsza siostra która ma 18 lat.
A dwa lata temu, skoro teraz masz 20, sama miałaś 18 lat. Miałaś 18 lat i miałaś 18-letnią młodszą siostrę?
A na drugie imię masz Troll i lubisz zakładać dziwaczne tematy?
Iceni to co pisałam w tamtym poście i w tym to jest prawda a nie jakiś trolling. Jedynie co było kłamstwem to, że to chodziło o siostre a nie o mnie. Czasem tak jest łatwiej ale mniejsze z tym.
A to chociaż tyle dobrego, że nie ma go na codzień w domu i można odetchnąć. Mój ma takie fazy, że pije powiedzmy miesiąc a potem 2 miesiące wogóle nie pije. Ale jak pije to tragedia. Przyznam, że to przykre.
A to chociaż dobrze, że się stara. Ja przez pewien okres, że tak powiem wymagałam tego, żeby mnie zrozumiał ale jeśli ktoś takiego czegoś nigdy nie przeżył i nie widział to ciężko jest i nie każdy jest empatyczny.
Gdyby był na co dzień moja rodzina już by nie istniała. Tacy faceci się nie zmieniają, a jak się zmieniają, to tylko na chwilę bo po akcji im głupio. Mija miesiąc, dwa, trzy i znów jest to samo. Nigdy nie będzie dobrze na stałe. A my musimy się odciąć, jeśli chcemy resztę życia przeżyć w miarę normalnie. Już wolę przez kilka najbliższych lat użerać się z teściową, niż przeżyć choćby jeszcze jedną noc z pijanym ojcem. Choć wcale nie jest powiedziane, że będę się z nią użerać. Na razie jest super i ja się nawet cieszę, że jest. A jak zacznie wkurzać no cóż... Każdy z kim trzeba dzielić życie wkurza. Mama też mnie często wkurza, babcia wkurza, współlokatorki wkurzają. Grunt to pewne rzeczy po prostu umieć olewać i z niczym się za bardzo nie wychylać. Będzie OK ![]()
niki12345678 od faceta nie wymagaj Bóg wie czego. Jeśli on ma normalnych rodziców i zawsze żył normalnie, to choćby nie wiem jak się starał, nie zrozumie przez co przeszłyśmy. I nie ma co mieć do niego o to pretensji, wręcz przeciwnie, cieszyć się. Bo wiesz, ja uważam, że u boku takiego człowieka łatwiej będzie nam stworzyć szczęśliwą rodzinę. Pomyśl, co by było, gdyby on miał takiego samego ojca i sam kiedyś zaczął się podobnie zachowywać. To byłby dramat. Ja po jednej akcji, uciekałabym gdzie pieprz rośnie. I nie przebaczyłabym za nic w świecie. Jestem okropnie wyczulona na to i pewna, że tacy się nie zmieniają. Gdybym mogła wpłynąć na wszystkie kobiety, żyjące u boku takich tyranów, to coś takiego jak "przebaczenie" by nie istniało. Nigdy!
yessa ciężkie jest życie z takim człowiekiem. Wieczny strach, ból, łzy. Też wolałabym się użerać z teściową niż mieszkać z ojcem i wykańczać sie psychicznie a przy okazji swoich najbliższych. Chociaż jak by teściowa zaczeła coś wygadywać czy coś to ja bym nie wytrzymała bo nie dość, że jestem bardzo wrażliwa to jeszcze nerwowa i ciężko te dwie cechy połączyć bo czasem jestem kłębkiem nerwów ale patrząc na moją koleżankę co ma takiego samego ojca to moje zachowanie w porównaniu do niej to pikuś.
A Ty jakie masz zdanie o sobie? jesteś spokojna czy bardziej nerwowa
Teraz właśnie doszło to do mnie, że nie powinnam tyle od niego wymagać bo przecież On tak nigdy nie miał więc skąd ma wiedzieć jak to jest. Może gdyby był przy mnie i widział jak nas ojciec traktuje i mój ból i płacz to może by zrozumiał a tak to widzi mnie bardzo często uśmiechniętą to myśli, że jest wszystko ok a wcale tak nie jest bo potrafię mieć, że tak powiem dwie twarze jedną jak jestem sama a drugą w towarzystwie.
Kiedyś jego wujek mówił o dziewczynie swojego syna a ona ma ojca tyrana i powiedział, żeby lepiej się zastanowić jak sie wiąże z taką dziewczyną bo później same problemy. Powiem Ci, że przykro mi się zrobiło, ale może coś w tym racji ma tyle, że takie osoby moim zdaniem są wrażliwsze i o wiele więcej zrozumieją i zniosą i zasługują na miłość jak Ci z dobrych domów.
Ja też bym uciekła i nie przebaczyła bo tak jak i Ty jestem wyczulona na takie akcje. A jak jest u Ciebie z alkoholem? Nie jesteś przewrażliowiona jak ktoś więcej wypije? Bo mi się zaraz pojawia strach, że może ktoś mieć problem chociaż rozumiem to, że czasem można się napić bo sama czasem się napiję ale to bywa silniejsze.
40 2015-05-25 14:07:23 Ostatnio edytowany przez yessa (2015-05-25 14:56:20)
niki12345678 jaka jestem? Też bardzo wrażliwa, ale spokojna i niesamowicie cierpliwa. Dużo rzeczy potrafię przemilczeć, dużo olać podczas gdy inni by już nerwowo nie wytrzymali. Ale to nie znaczy, że należę do osób które dają sobie w kaszę napluć. Pomimo, że jestem wrażliwa, to wielu rzeczy potrafię nie brać do siebie, co akurat jest moją silną stroną.
Doskonale rozumiem te dwie twarze. Mój facet też często widzi mnie uśmiechniętą i pewnie nawet nie wyobraża sobie ile bólu w sobie noszę, słucha jak opowiadam o swojej rodzinie, raczej pozytywnie. Bo to nie jest tak, że jest ciągle źle. Np. mój ojciec na trzeźwo to super tata, chyba każdy chciałby takiego mieć. Problem w tym, że jak wypije to jest innym człowiekiem. Jakby wstępował w niego demon.
To przykre co jego wujek powiedział, ale coś w tym jest. Ja nie mam takich obaw co do przyszłości związku jak większość dziewczyn. Ja nie obawiam się rodziny męża, teściowej, że coś zaczną mieszać. Ja się boję samej siebie, że to ja jego będę ranić i że nie będę potrafiła stworzyć normalnej rodziny. Czasem patrzyłam na mojego faceta i zastanawiałam się, czy on będzie ze mną szczęśliwy. Czasami nawet przeszła mi przez głowę myśl "ale fatalnie trafiłeś". Wiem, to głupie, bo staram się jak mogę, ale wiem jaka jestem - nieidealna...
Ale to prawda, że takie osoby jak my więcej zniosą. Dlatego też się we mnie gotuje, jak słyszę, jak ktoś narzeka na pierdoły, na które nawet przez myśl by mi nie przeszło, żeby w ogóle zwracać uwagę. Ja cieszę się z tego co mam i że w ogóle mam.
Sprawa alkoholu, u mnie zamiast działać w tę stronę, działa w drugą. Swoje frustracje sama w nim topiłam i przyznam szczerze, często nie kontrolowałam.
To zazdroszczę Ci bardzo tego spokoju. W kasze to i ja sobie nie dam napluć i tego się trzymam. Takie osoby jak my czyli z takim ojcem to chyba większość ma te "dwie twarze". To masz chociaż dobrze, że ojciec na trzeźwo jest super bo mój czy pijany czy trzeźwy to bez różnicy chociaż na trzeźwo jest cichy ale potrafi być gburowaty ale cóż nie narzekam byle by spokój w domu był. Przykre, że wujek tak myśli ale z drugiej strony to takie osoby dużo przeżyły i większość jest kłębkiem nerwów albo ma inne problemy psychiczne a jak ktoś ma dobrze w domu to po co mu się męczyć z osobą z takim bagażem.
Ja też nie obawiam się rodziny faceta bo to fajni ludzie. To widzę,że mamy podobnie bo ja też się boję samej siebie. Boje się, że zryję mu psychikę i nie będzie szczęśliwy i zastanawiam się co On we mnie widzi.
Tak zejdę z tematu znasz jakieś fajne książki psychologiczne? bo kurcze bardzo mnie ciągnie do psychologi i chciałabym się w to wgłębić.
jakbym miała problemy z hormonami to bym się nie zastanawiała. też mam jeszcze rok szkoły ponad, i właśnie podjeliśmy decyzję o strarniu się . nie mamy ślubu (planujemy maj/czerwiec 2017), jesteśmy zaręczeni, on ma 33 lata, ja 24 prawie, i w nosie mam co ktoś powie. tylko u nas z mieszkaniem nie ma problemu, i z religijnością rodziny. sporo koleżanek już ma dzieci i na studiach dziennych super sobie radzą.
Zahir Jakbym wiedziała, że szybko nie zajdę to bym długo nie czekała ale mogłabym odrazu zajść i co wtedy? problemu by nie było wręcz przeciwnie ale jakieś "ale" jest..
A to masz problem z hormonami czy poprostu chcecie miec teraz dziecko ? ![]()
Chcemy ale też długi się leczylam, podwyższona prokaktyna, wycieki z sutkow, zahamowana owulacja plus torbiele (aż z krwotok jem wyladowalam w szpitalu ) teraz niby jest ok ale jak będzie dalej nie wiem
niki12345678 czytałam trochę fajnych książek psychologicznych ale to jeszcze na licencjacie, jak miałam psychologię. Niestety nie pamiętam tytułów. Może jak kiedyś znajdę w starych notatkach to Ci podam. Ale w internecie można znaleźć dużo ciekawych artykułów i publikacji, na każdy tenat jaki Cię interesuje. Polecam w googlach poszukać ![]()
Szukałam dużo i przeczytałam kilka w pdf ale teraz bym sobie kupiła jakąś i nie wiem jaka ![]()