Witam, moja przygoda z tabletkami jest bardzo krótka, 5 lat temu brałam tabletki przez jakieś 3 miesiące po urodzeniu dziecka przed obawą zajścia w kolejna ciąże ale je odstawiłam, miałam parę skutków ubocznych przede wszystkim spadek libido i drażliwość.
Ostatnio znowu poszłam po tabletki (znowu po kolejnej ciąży) ale tym razem uświadomiłam sobie coś co już wiedziałam do tej pory ale jakby przez mgłę.
Tym razem również powodem była obawa przed zbyt szybką kolejną ciążą.
Po miesiącu brania odłożyłam i nie wróciłam i nie wrócę już nigdy do żadnej hormonalnej metody antykoncepcyjnej.
Po pierwsze zawsze miałam regularny okres 5 dni koniec kropka a po tabletkach miałam hmmm....jakieś 7 dni okresu a następne 7 plamienia, dwa dni odstępu- uff odsapnęłam i znowu jakieś 2-3 dni plamienia.
Skończyłam 21 tabletek i znowu plamienie, no własnie i to mi dało do myślenia, jak bardzo te tabletki wpływają na mój organizm i pytanie po co ja to robię, dlaczego tak bardzo ingeruje w swój organizm, po co to wszystko ?
Tabletki nie są obojętne dla naszego organizmu.
Przeczytałam, że okres po 21 dniach to nie okres tylko plamienie wskutek odstawienia tabletek.
Kolejna sprawa, która nie dawała mi spokoju, że wzrasta ryzyko urodzenia np. bliźniaków ?(nie to, że bym nie chciała bliźniaków)
Eureki nie odkryłam wiem o tym ale cieszę się, że uświadomiłam sobie coś co już wiedziałam ale nie docierało do mnie.
Wolę zajść w ciąże i mieć pewność, że będę miała zdrowe dziecko ( wiem takiej pewności nie ma ale chodzi mi o skutki uboczne antykoncepcji hormonalnej) i żyć spokojnie
Zastanawiam się tylko co zrobię jak już urodzę kiedyś tam 3 dzieciątko, bo 4 już nie planuję a hormonów nie chcę przyjmować.
Będę się martwić w przyszłości ![]()