Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 41 ]

1 Ostatnio edytowany przez 1407chaos (2015-05-03 12:10:49)

Temat: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

Około roku spędziłam z facetem po rozwodzie. Na początku wystraszyłam się tego, ale kipiał z nienawiści do byłej i minęło 5 lat od rozwodu, więc pomyślałam - dlaczego nie?! Obawiałam się, że ma dziecko, ale mały bardzo mnie polubił.
Rozkochał mnie w sobie, ale nie wiem jak tego dokonał ... nie zapraszał mnie nigdzie, kilka razy poszliśmy do kina, kolacji nie jadał, więc nie było mowy o takim wyjściu. Ja długi czas byłam bardzo zdystansowana, a on zdawał się być bardzo zaangażowany, prosił, żebym mniej pracowała i w końcu stało się ...znalazłam dużo więcej czasu dla niego i czar prysł. Nagle już nie chciał się tyle spotykać. Zgłupiałam, ciągle powtarzał, że jestem wszystkim, że chce ułożyć sobie ze mna życie i inne słodkie słówka. Prawie od razu chciał zemną zamieszkać.
Powiedziałam, żę poznajmy się troszkę i dopiero zdecydujmy.
I nagle z dnia na dzień jakby ktoś odmienił czlowieka. Zaczęłam się niepokoić, z czasem wypytywać (on to określał marudzeniem). Słowa jego zostały, zaś nie miały nic wspołnego z czynem. Zaś zaczynał twierdzić, że odpycham go bo jęczę i narzekam. Czułam się winna. Oczywiście, nikt nie lubi marudnych bab, ale co mną kierowało:
- znalazłam jego profil z niewybrednymi komentarzami na portalu dla swingersów (lubił trójkąty - tego ode mnie nigdy by nie dostał)
- zaczynał unikać spotkań
- kiedy zaszłam w ciąże - powiedział ze nie będzie bawił się w dom i apytał czego teraz oczekuje (dodam ze zanim się dowiedział sam mówil o powiekszeniu rodziny)
- w sylwetra wybierał sie na narty sam
- sywestrowy wieczór spędził osobno sam w domu, gdyż stwierdził ze czuje się osaczony (osaczony przez pytanie dlaczego obserwuje swoją byłą zone na instagramie)
- irytowało mnie ze obserwuje kobiety na instagramie i prawil im komplementy, a ja ie usłyszałam ani jednego (dodam ze jeste bardzo atrakcyjną kobietą, w niczym gorszą niż te które obserwował)
- będąc w ciązy poszła na slub swojej przyjaciółki sama, bo dzien wczesniej poinformował mnie ze zapomniał kupic garnituru
- poroniłam, a on napisał "przykro mi", nie przyjechał do mnie, nic nie zrobił - pożniej tematu nie było. Po kilku miesiącach stwierdził, że napewno nie byłam w ciązy tylko go testowałam
- powiedział ze mnie nie kocha, ale chce ze mna być, bo jestem wyjątkowa i dobrze u ze mna, a on w miosc nie wierzy.
- i milion takich dziwnych sytuacji ... ostatnia 3 tygodnie temu ... zaniepokojona tym unikaniem pojechałam do niego po pracy. Nie było go, zadzwoniłam, powiedział zebym nie czekała. Wykonałam jeszcze kilka telefonów służbowych i chciałam odjechać, ale akurat przyjechał a za nim jego była zona. Weszli do niego. Serce waliło mi ze strachu, ae zapukałam do jego drzwi. Nie otworzył, po chwili wyszli, a on minął mnie jak smiecia i wsiadł z nią do windy. Rzucając przez ramię, że nie ma teraz czasu. i to był ostatni raz kiegi go widziałam.
Jego była ona zdradzała go z kim popadnie a on kochał ją bezwarunkowo. Nagle z wielkiego wroga stała się przyjaciółką. Lajkują sobie zdjęcia na instagramie. Ale ona mieszka od 5 lat z facetem,do którego od niego odeszła. O ironio, pewnego dnia piłam przelotną kawę z koleżanką w Mccafe i pojawiła się tam ona z dzieckiem i swoim facetem. Mały wyrywał się do mnie mimo jej zakazów i przyszedł się przywitać. Myślałam ze mnie zje wzrokiem.
A ja przyznaję marudziłam,prosiłam o czas, ale słyszałam tylko, że muszę się zmienić, bo cały czas mu wbijam szpile i jęczę.
Ale nie robiłam tego bez przyczyny.
Po całe tej sytuacji próbował jeszcze na mnie zarobić, chcąc sprzedać i jakiś sprzet do firmy. Jak można chciec jeszcze robic intresy w taiej sytuacji.
Dzień przed ta sytuacją z żoną dzwonił i mówił, że chce sobie ze mna ulozyc zycie. Dzień pozniej juz mnie nie chciał bo przyjechałam na sile. Oczywiscie dodam, że nie byłabym zdziwiona ze zalatwia cos z zona, bo w koncu maja dziecko, ale ona nawet nie miala prawa wstepu do niego i wszystko odbywalo sie telefonicznie. Nagle taka poprawa reacji.

Nic nie rozumiem, cierpię niemiosiernie. Wierzyłam tak bardzo w jego słowa, chociaz z czynem nie miały nic wspólnego.

Po całej sytacji napisał mi, że przecież prosił żebym nie przyjeżdzała. Ze miałam sie zmienić. Kilka dni poźniej chiaciał utrzymywać ze mną kontakt bo stwierdził, że lubi ze mną rozmawiać i koleżankę chciał ze mnie zrobić. Dodał również, że jeszcze nie podjął decyzji, ponieważ nie wie czy się zmieniłam.

A może powinnam przeprosić i walczyć ... ale przecież nie ma o co sad

Zobacz podobne tematy :
Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

Odrazu ci mowie odpuść sobie go. Jak możesz dawać się tam traktować ? Z jakiej paki on zarzuca ci ze pewnie nie by,as w ciąży i tylko go testowalas . Po tych słowach na pewno by był skreślony u mnie .. a do tego akcja z zona ola cie i poszedł z nią ? Chyba sobie żartujesz. Facet ewidentnie dalej czuje coś do swojej żony. A ciebie ma bo nie chce być sam bo przecież zona go nie chce.. on cię ma tylko wtedy kiedy on chce a jak Ty go potrzebujesz to go nie ma. Tak jak w tytule radzę Ci uciekać  gdzie pieprz rośnie.. on chyba nie zdaje sobie sprawy ze Ciebie rani..

3

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

każda walka ma swój koniec. czasami ty też musisz przestać walczyć. nie z powodu dumy lecz z szacunku dla samej siebie. niech teraz ktoś zawalczy o ciebie . przestań być dla kogoś. zacznij być dla siebie. doceń siebie za to kim jesteś.

4 Ostatnio edytowany przez 1407chaos (2015-05-03 12:52:23)

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

Też tak sądzę, że żona to jego miłość. Jego koledzy, kiedyś jego przyjaciele ... dziś nie chca miec z nim nic wspolnego i to oni robuja mi uswiadomić jakim jest slepcem, że nie docenia co ma. Powiedzieli, że oni są siebie warci, on i ona to dwa przyglupy. On wieczne klopoty i dlugi, ona tandetna spalona na solarium reprezentantka imprezowiczek takich sprzed 10 lat. JA jestem kims zupełnie innym niż ona, pracuje, prowadze firme, mam poukladane w glowie (poza ta relacja), nie chodzę w dresie i nie wygladam jak ona. Oglada się za na kazdy facet, a temu chyba nawet sie nie podobam.

Chciałabym mu utrzeć nosa, ale nie wiem jak. A sytuacje, które opisałam to moze 1/5 tego co było. Żonę widziałam u niego wtedy drugi raz, a razy podejrzewam było wiecej.
Trzyma mnie w rezerwie pewnie jak mu lepsza opcja nie wyjdzie. Ale gdyby powiedział, że chce do nie wrocic nie byoby tematu. A on zaprzecza. Nie mam siły po tym wszystkim się podnieść. Chodzę tyko do pracy i na silownie, żeby zabic mysli.

Może jednak nie powinnam była tak zrzędzić, może byłoby dobrze. Ostatnio kiedy powiedział, że nie zdecydował, bo nie wie czy się zmieniłam to trochę dotarł do mnie absurd tego ... nie mamy kontaktu od 2 tygodni poza jego probą sprzedania mi czegoś, więc skąd on ma wiedzieć czy się zmieniłam.

Piszę i myślę bez sensu. Egzystuję zamiast żyć. Powinnam odejść kiedy było wcześnie, a ja tylko słuchałam jego błagania, żebym go nie zostawiała i wybaczałam

5

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

Przerażające jest to co przeczytałam. Dziwisz się, że on potraktował cię jak śmiecia? A jak ty się zachowujesz? Wybacz, ale jak śmieć właśnie. Gdzie masz jakiś honor, dumę czy choćby instynkt samozachowawczy.
Tak kobietę traktuje właśnie facet, który jej nie kocha a ona i tak włazi mu w tyłek bez mydła. On nią gardzi i pomiata ale trzyma w odwodzie bo ona może być dla niego poczekalnią póki nie znajdzie kogoś interesującego, albo tak w ogóle bazą. On cię nigdy nie kochał i nie pokocha. Choćbyś chiński czepek robiła i wygrała w lotto. Przyjmij to do wiadomości.
Przeczytaj to co napisałaś ale jakby to pisała obca ci osoba. Takie zwierzenia kobiety dajmy na to Malwiny z Krakowa. Jak to się zakochała ale wybranek ciągle ma ją w dupie, sylwester w samotności, on na czatach erotycznych i wciąż marzy o byłej zonie. Czasem rzuci miłym słowem ale jak poroniła to odetchnął z ulgą. Potem zastanów się co myślisz o Malwinie i jej wybranku.
Wiej od tego typa jak najdalej! Już masz spaczone postrzeganie relacji damsko-męskich. Jak nie chcesz być traktowana jak śmieć to się tak nie zachowuj.

Co do zdrady wiadomo - miś nie chciał, opierał się, wręcz płakał i błagał ową lafiryndę żeby dała mu spokój. Po prostu sił mu w końcu zabrakło.

6 Ostatnio edytowany przez 1407chaos (2015-05-03 15:16:44)

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

Araquelle pewnie masz rację, zaś ja nigdy nie właziłam mu w tyłek, nie prosiłam o nic i to ja wielokrotnie próbowałam odejść. Wtedy zamęczał mnie telefonami co pol godziny i ulegałam. Mam honor i może późno, ale odcięłam się całkowicie.
Nie liczę na to, że mnie pokocha. Po prostu czuję się skrzywdzona, może i na własne zyczenie, ale tak własnie jest. Nie pozwole mu już nigdy na kontakt ze sobą, może tylko wtedy jak będę mieć okazję żeby utrzeć mu nos. Chociaż chyba szkoda na to energii.

Dodam, że on tak traktuje wszystkich ludzi. A zwłaszcza kobiety. Nawet wlasnych rodziców traktował jak nikogo.
I może właśnie potrzebowałam tutaj się wypisać, bo jak przeczytam to co napisałam zobrazuję sobie to co się dzieje. Moze bedzie mi łatwiej zapomnieć. Może takie słowa krytyki otwrzą mi oczy.

Jeszcze miesiąc temu nawet nie pozwolil swojemu dziecku jechac z facetem jego bylej, z którym ona i dziecko mieszkają złożyć jej zyczeń, więc nie przeszlo mi przez mysl, że jesce cos do niej czuje. Nie rozumiem tej nagłej poprawy relacji. Zaś zobaczyłam jak niewiele znacze.

7

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?
1407chaos napisał/a:

Araquelle pewnie masz rację, zaś ja nigdy nie właziłam mu w tyłek, nie prosiłam o nic i to ja wielokrotnie próbowałam odejść. Wtedy zamęczał mnie telefonami co pol godziny i ulegałam. Mam honor i może późno, ale odcięłam się całkowicie.
Nie liczę na to, że mnie pokocha. Po prostu czuję się skrzywdzona, może i na własne zyczenie, ale tak własnie jest. Nie pozwole mu już nigdy na kontakt ze sobą, może tylko wtedy jak będę mieć okazję żeby utrzeć mu nos. Chociaż chyba szkoda na to energii.

Dodam, że on tak traktuje wszystkich ludzi. A zwłaszcza kobiety. Nawet wlasnych rodziców traktował jak nikogo.
I może właśnie potrzebowałam tutaj się wypisać, bo jak przeczytam to co napisałam zobrazuję sobie to co się dzieje. Moze bedzie mi łatwiej zapomnieć. Może takie słowa krytyki otwrzą mi oczy.

Jeszcze miesiąc temu nawet nie pozwolil swojemu dziecku jechac z facetem jego bylej, z którym ona i dziecko mieszkają złożyć jej zyczeń, więc nie przeszlo mi przez mysl, że jesce cos do niej czuje. Nie rozumiem tej nagłej poprawy relacji. Zaś zobaczyłam jak niewiele znacze.

My kobiety często tak mamy. Po prostu słowa są dla nas bardzo ważne i często nawet jeśli czyny pokazują coś innego wierzymy w te słowa. A te błagania o zostanie to standard. No bo w końcu nie tak łatwo jest znaleźć przytulną bazę. A mężczyzna jak to mężczyzna ma swoje potrzeby. Stare powiedzenie - popatrz jak on traktuje swoją matkę tak będzie traktował i ciebie, nadal jest aktualne. Ja wiem, że łatwo jest się mądrzyć patrząc z boku. Ale najważniejsze, że gada pogoniłaś. On będzie skomlał, a jakże, wyznawał miłość i walił teksty jak to zrozumiał teraz, że ty jesteś miłością jego życia. Ale to będą tylko słowa. I na to się przygotuj. Bo tacy się nie zmieniają. Kobiety są dla nich tylko narzędziem. A ponadto jak widać nie zamknął rozdziału ze swoją żoną, nie przebolał, nie wyciągnął wniosków. Nie zrobił więc miejsca dla ciebie.
Ale spoko, przebolejesz w końcu. Będziesz się nawet kiedyś zastanawiać jak moglaś dać się omamić takiemu typkowi. Codziennie komuś dzieje się taka krzywda, nie jesteś sama w cierpieniu. Dlatego witaj w klubie! Zobaczysz, wyjdziesz na prostą.

Co do zdrady wiadomo - miś nie chciał, opierał się, wręcz płakał i błagał ową lafiryndę żeby dała mu spokój. Po prostu sił mu w końcu zabrakło.

8

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

Facet to oczywiście gnój i powinnaś uciekać, ale mam nieodparte wrażenie że naprawdę nabrałaś go na tę ciążę. Gdyby ciąża i poronienie były naprawdę, poświęciłabyś temu więcej miejsca, a Ty wspomniałaś o tym przelotem. Skupiasz się za to na innych, mniej ważnych rzeczach w swojej opowieści. Nie musisz tego komentować, bo wiadomo że jeśli mam rację, to zaprzeczysz. To takie moje przemyślenie.

9

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

A ja raczej wierzę w tę ciążę, bo nasza dziewczyna robi na mnie wrażenie bardzo szybkiej i energicznej osoby- ja to wyczuwam po sposobie jej pisania. Ona chciała napisać nam jak najwięcej, by przedstawić tego faceta w odpowiednim świetle, żeby umożliwić nam obiektywną ocenę całego tego syfu, w jakim tkwiła.
Autorko, uciekaj od tego głupka gdzie pieprz rośnie. Niczego dobrego Ty z jego strony nie doświadczyłaś i niczego dobrego dalej też byś nie doświadczyła. To piotruś pan, no pajac a nie mężczyzna do budowania związku i do życia z nim na co dzień.
Kończę na dzisiaj- miłego wieczoru wszystkim zyczę.

10 Ostatnio edytowany przez 1407chaos (2015-05-03 20:00:34)

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?
Araquelle napisał/a:

On będzie skomlał, a jakże, wyznawał miłość i walił teksty jak to zrozumiał teraz, że ty jesteś miłością jego życia. Ale to będą tylko słowa. I na to się przygotuj. Bo tacy się nie zmieniają. .

Nie on już raczej się nie odezwie, milczy teraz. Wysyła tylko głupie maile z próbą zarobienia na mnie.

To fakt chciałam w miarę krótkim tekscie skompilować rok zycia. Ciąża była prawdziwa, bo nie miałabym powodu tutaj pisać nieprawdy. Nie roztrząsam każdego przeżycia z osobna, a to jest inny temat, którego nawet poruszać nie chce.

Myślę sobie dużo na ten temat i widzę, i wiem, rozumiem, ale serce nie idzie jeszcze w parze z rozumem. Dałam się zwieść pozorom, ponieważ nawet jego znajomi wieloletni potwierdzili, że on taki jest zakochany. Lecz zmienność jego nastrojów nie pozwoliła mi się cieszyć, kiedy dostawałam po głowie. Jednak za wszystkie sytuacje winą obarczona zostałam ja i moje "marudzenie". I to dałam sobie wmówić, dlatego tak się miotam.

I fakt ... dla własnej matki też był bardzo opryskliwy, niemiły i lekceważący.

11

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

Zamiast się cieszyć, że na farcie pozbyłaś się "byleczego" (sama w życiu byś go nie wyrzuciła na śmieci, tam gdzie jego miejsce), to roztrząsasz... widać kręcą go tylko i wyłącznie egzemplarze traktujące go jak gó... znaczy nie łapiesz się.

12

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

Witam.

"Uciekaj gdzie pieprz rośnie"!I tyle.

Nie rozpamiętuj, nie analizuj! Po prostu zamknij ten chory rozdział!

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

13

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

Wiele osób mnie nie zrozumie, ale czuję ogromny ból. Z każdym dniem jest mi coraz gorzej.
Czuję się okropnie źle, że byłam nikim, że nie znaczyłam nic, a tak ślepo w te słowa wierzyłam.
Może i jestem słaba, ale nie umiem się zebrać do kupy.

14

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

Wiele osób również Cię zrozumie.
To jak najbardziej normalne że cierpisz po utracie kogoś, kogo uważałaś za bliską osobę.
Utrata wyobrażeń, marzeń, oczekiwań - to bardzo bolesna strata ...

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

15

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

Po calym tym tekscie mam przypuszczenie,ze jestes bardzo inteligentna kobieta,krytyczna ,zdystansowana.Jednak uderzylo mnie  wtym watku cos,co podkopuje to,co przed chwila napisalam.Moje pytanie do Ciebie-jak dorosla,mimo wszystko inteligentna kobieta moze wierzyc w bzdury,ktore serwuje jej wyjatkowo nienormalny facet?Jak mozesz powtarzac te glupoty,ze jego zona go zdradzala?!Przeciez kazdy taki Skurvensonn jak on gledzi takie bzdiury o swoich eks?Spotkalas sie kiedys z inna przyczyna rozstania faceta-idioty z kobieta niz rzekoma zdrada z jej strony?Kolejna sprawa o icvh rzekomej przyjazni?Ty naprawde w to wszystko wierzysz???Zmien myslenie.Pzdr.

16

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

Jestem uważana za bardzo inteligentną, zaś w tej sytuacji jestem "głupia jak but z lewej nogi". Nie wiem, co się ze mną dzieje ... dziś mam wrażenie, że duszę się otaczającym mnie obecnie światem.
Zarówno w biznesie, jak i życiu prywatnym podstawą jest dla mnie relacja i rzeczowa rozmowa. Chyba zabrakło mi tu kończącej rozmowy mimo wszystko. Ja czuję, że nie zachowuję się racjonalnie, ale mimo oczywistości chciałabym wiedzieć wszystko od a do z.

Co do żony to akurat wiem z relacji wspólnych znajomych, nie od niego. Dowiedziałam się przy okazji mnóstwo innych rzeczy działających na jego niekorzyść.

Nic nie znaczyłam - to jest odpowiedź na nurtujące mnie pytania. A dlaczego boli - bo niby jestem piękną kobietą, zaradną, inteligentną, zabawną (opinia osób trzecich), ale też wielokrotnie słyszę, że można się tego wystraszyć. Po tej sytuacji moja samoocena sięga dna, zresztą nigdy nie była wysoka. To co widzą udzie to tylko gra pozorów.

Chciałam dać miłość, akceptację, rodzinę, a trafiłam na śmietnik. I o ile ze wszystkiego zdaję sobie sprawę to nie wiem co mną kieruje. Pracuję i wymyślam milion zajęć by się odciąć, ale każdej nocy ryczę jak bóbr.

17

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?
1407chaos napisał/a:

Jestem uważana za bardzo inteligentną, zaś w tej sytuacji jestem "głupia jak but z lewej nogi". Nie wiem, co się ze mną dzieje ... dziś mam wrażenie, że duszę się otaczającym mnie obecnie światem.
Zarówno w biznesie, jak i życiu prywatnym podstawą jest dla mnie relacja i rzeczowa rozmowa. Chyba zabrakło mi tu kończącej rozmowy mimo wszystko. Ja czuję, że nie zachowuję się racjonalnie, ale mimo oczywistości chciałabym wiedzieć wszystko od a do z.

Co do żony to akurat wiem z relacji wspólnych znajomych, nie od niego. Dowiedziałam się przy okazji mnóstwo innych rzeczy działających na jego niekorzyść.

Nic nie znaczyłam - to jest odpowiedź na nurtujące mnie pytania. A dlaczego boli - bo niby jestem piękną kobietą, zaradną, inteligentną, zabawną (opinia osób trzecich), ale też wielokrotnie słyszę, że można się tego wystraszyć. Po tej sytuacji moja samoocena sięga dna, zresztą nigdy nie była wysoka. To co widzą udzie to tylko gra pozorów.

Chciałam dać miłość, akceptację, rodzinę, a trafiłam na śmietnik. I o ile ze wszystkiego zdaję sobie sprawę to nie wiem co mną kieruje. Pracuję i wymyślam milion zajęć by się odciąć, ale każdej nocy ryczę jak bóbr.

I kolejny raz musze byc szczera...Znajomi mowia????I ty w to bezkrytycznie wierzysz?Ludzie czesto pieprza bzdury bo sa po sa po prostu zazdrosni.Byc moze zreflektowalabys sie ,gdybys uslyszala kompletne bzdury na swoj temat?Wtedy daloby ci to do myslenia.

18

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

Miotam się okropnie. Nie życzę mu źle, zaś chciałabym dać mu nauczkę. Problem w tym, że nie wiem jak, bo odezwać się nie mam zamiaru pod żadnym pozorem.

19

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?
1407chaos napisał/a:

Miotam się okropnie. Nie życzę mu źle, zaś chciałabym dać mu nauczkę. Problem w tym, że nie wiem jak, bo odezwać się nie mam zamiaru pod żadnym pozorem.

Po co sie mscic? To zwykle zly pomysl jest.

Veritas in omnem partem sui eadem est

20

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

Nie chodzi mi o zemstę, bardziej o mały pstryczek w nos. Ale to pewnie wynika z tego, że mnie to jeszcze boli. Za chwilę stanie mi się to obojętne. Po prostu nie chcialabym, żeby zrozumiał ze ludzie to nie rzeczy.

21

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?
1407chaos napisał/a:

Nie chodzi mi o zemstę, bardziej o mały pstryczek w nos. Ale to pewnie wynika z tego, że mnie to jeszcze boli. Za chwilę stanie mi się to obojętne. Po prostu nie chcialabym, żeby zrozumiał ze ludzie to nie rzeczy.

Zapewniam Cię, że za niedługo będzie Ci On obojętny.
Nie warto nawet i "pstryczka w nos" , bo On i tak i tak tego nie zrozumie.

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

22

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

W sumie, to całą swoją energię powinnam poświęcić na zapomnienie i na siebie.

23

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?
1407chaos napisał/a:

Nie chodzi mi o zemstę, bardziej o mały pstryczek w nos. Ale to pewnie wynika z tego, że mnie to jeszcze boli. Za chwilę stanie mi się to obojętne. Po prostu nie chcialabym, żeby zrozumiał ze ludzie to nie rzeczy.

Nie ma co się mścić daj sobie z nim spokój....
Przypuszczam , iż prowadzisz firmę....
Facet sobie pomyślał.... jak biznesmenaka to się nie będzie starał a tylko korzystał..
Związek to jak biznes, albo jest współpraca albo nie ma biznesu...
Moja była partnerka to też taki Piotruś pan, wiszystko na mojej głowie, ale jak coś sie zadziało, no to nogi za pas i w las...
No i jestem sobie sam....

24

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

Zemsta jest znakiem, że nie potrafisz się pogodzic z rozstaniem.Chaos, jesli chcesz zemsty, to zacznij zyc dla siebie.pokaz mu, iz nie jest i nigdy nie był pepkiem świata.Uwierz mi, że taka postawa bardzo go zaboli. Zacznij budowac własne zycie, spotykaj się ze znajomymi, poznawaj nowych ludzi, nigdy nie pokazuj mu jak bardzo Cię zranił , gdyż taka postawa tylko będzie nakręcac jego wybujałe ego.

25

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

Paulo71, właśnie kiedy był problem, nie potrafił mnie przytulić tylko się odsuwał lub zmieniał temat.

Właśnie nie chodzi mi o zemstę, tylko pokazanie mu, że nie jest najważniejszy, bo jeszcze trzy tygodnie temu rzucił do mnie "przecież wiem, że chcesz ze mną być" i sądzę, że dalej myśli, że będę czekać. Chciałam mu dać pstryczka w nos, ale w sensie takiego, że nie ma już miejsca da niego i ze wcale mnie to nie obeszło, bo co jak co, ale swojego ego to on musi zaspokoić. Bo żadnych zemst nie jestem rządna. Tylko udowodnienia sobie i jemu, że nic nie jest dla mnie wart.

26

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

Ja nie rozumiem, jak mozna nie przytulić swojej kobiety....
Czasem jak czytam niektóre tu opowieści to się dziwie... jacy są faceci... a może ja jestem inny.

27 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-05-06 23:30:13)

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?
paulo71 napisał/a:

Ja nie rozumiem, jak mozna nie przytulić swojej kobiety....
Czasem jak czytam niektóre tu opowieści to się dziwie... jacy są faceci... a może ja jestem inny.

Ale to samo można napisać o kobietach... .

Po prostu nie ważne czy jest się kobietą czy też mężczyzną, ważne jest jakim się jest człowiekiem.
Zło  ani dobro nie zna płci... .

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

28

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

SMS:
Czy jest szansa się spotkać pogadac? Chciałbym Ci coś pokazać a przez telefon się nie da.

Dziś wieczorem napisał. Nie odpowiedziałam, zaś czuję się słaba znów.
Nie powinno być tutaj zastanawiania się, ale nie wiem co robic

29

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?
1407chaos napisał/a:

SMS:
Czy jest szansa się spotkać pogadac? Chciałbym Ci coś pokazać a przez telefon się nie da.

Dziś wieczorem napisał. Nie odpowiedziałam, zaś czuję się słaba znów.
Nie powinno być tutaj zastanawiania się, ale nie wiem co robic

Wiem, że pewnie "zżera" Cię ciekawość o co Mu chodzi, ale nie odpisuj nic. Wiem, że to trudne, ale tak będzie lepiej dla Ciebie.

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

30

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

Jesli zechce Cię zobaczy na serio, to znajdzie sposób.

31

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

Oj, bardzo się zdenerwowałam. Ten nic nie znaczący sms zburzył moj murek. Bo nawet nie wiedziałam, że już stałam się dość silną i znów radosną i uśmiechniętą kobietą. Nie zauważyłam tego progresu u siebie.
Nie mogę dać sobie tego odebrać więc bezpieczniej będzie nie odpisywać. Czuję, że to podstęp.

Przykro było mi kiedy nie było zadnej wiadomości od niego, ale teraz wiem, że to było dobre. Boże daj mi siłę, albo twardą dupę.
Bo proces budowania brazylijskich posladków dopiero rozpoczełam katując się na siłowni smile to tak  ramach mojego lepszego nastroju po treningu

32

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

Niestety to prawda, wie gdzie pracuje i nie raz przyjeżdżał. O siebie do mojego biura ma 2 minuty w linii prostej. Zaś mój wspólnik stwierdził, że chętnie go przywita jak będzie miał ku temu okazje

33

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?
1407chaos napisał/a:

Oj, bardzo się zdenerwowałam. Ten nic nie znaczący sms zburzył moj murek. Bo nawet nie wiedziałam, że już stałam się dość silną i znów radosną i uśmiechniętą kobietą. Nie zauważyłam tego progresu u siebie.
Nie mogę dać sobie tego odebrać więc bezpieczniej będzie nie odpisywać. Czuję, że to podstęp.

Przykro było mi kiedy nie było zadnej wiadomości od niego, ale teraz wiem, że to było dobre. Boże daj mi siłę, albo twardą dupę.
Bo proces budowania brazylijskich posladków dopiero rozpoczełam katując się na siłowni smile to tak  ramach mojego lepszego nastroju po treningu

No i tak trzymaj z nie pisaniem i z brazylijskimi pośladkami:)

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

34

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

No a na wabia mnie nie weźmie, bo wyglądało by to tak....
Spotykamy się, a pytam "o czym chciałeś porozmawiać?", on:"tak ogólnie, a tak poza tym to wszystko powiedziałem już kiedyś".
Ja: "a co chciałeś mi pokazać"  - i tu pewnie pojawiła by się jakaś pierdoła, która mnie nie dotyczy i nie interesuje.

Ot taki scenariusz już znam

35

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?
1407chaos napisał/a:

No a na wabia mnie nie weźmie, bo wyglądało by to tak....
Spotykamy się, a pytam "o czym chciałeś porozmawiać?", on:"tak ogólnie, a tak poza tym to wszystko powiedziałem już kiedyś".
Ja: "a co chciałeś mi pokazać"  - i tu pewnie pojawiła by się jakaś pierdoła, która mnie nie dotyczy i nie interesuje.

Ot taki scenariusz już znam

No to jak znasz, to wiesz co masz robić albo raczej nie robić.

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

36

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?
Araquelle napisał/a:

Przerażające jest to co przeczytałam. Dziwisz się, że on potraktował cię jak śmiecia? A jak ty się zachowujesz? Wybacz, ale jak śmieć właśnie. Gdzie masz jakiś honor, dumę czy choćby instynkt samozachowawczy.
Tak kobietę traktuje właśnie facet, który jej nie kocha a ona i tak włazi mu w tyłek bez mydła. On nią gardzi i pomiata ale trzyma w odwodzie bo ona może być dla niego poczekalnią póki nie znajdzie kogoś interesującego, albo tak w ogóle bazą. On cię nigdy nie kochał i nie pokocha. Choćbyś chiński czepek robiła i wygrała w lotto. Przyjmij to do wiadomości.
Przeczytaj to co napisałaś ale jakby to pisała obca ci osoba. Takie zwierzenia kobiety dajmy na to Malwiny z Krakowa. Jak to się zakochała ale wybranek ciągle ma ją w dupie, sylwester w samotności, on na czatach erotycznych i wciąż marzy o byłej zonie. Czasem rzuci miłym słowem ale jak poroniła to odetchnął z ulgą. Potem zastanów się co myślisz o Malwinie i jej wybranku.
Wiej od tego typa jak najdalej! Już masz spaczone postrzeganie relacji damsko-męskich. Jak nie chcesz być traktowana jak śmieć to się tak nie zachowuj.

W 100 % zgadzam się z powyższym. Masz niskie poczucie własnej wartości, gość to czuje i BEZWZGLĘDNIE WYKORZYSTUJE jednocześnie wzdychając do byłej żony.

Przestań dzielić włos na sześćdziesięcioro, daj sobie spokój z odbijaniem piłeczek i prztyczkami w nos - w ten sposób cały czas tkwisz w tym zaklętym kręgu i tylko udowadniasz panu, że nie jest Ci obojętny.

Ja bym poszła na Twoim miejscu na terapię - bo brzmisz jak kobieta kochająca za bardzo, pozwalałaś wejść sobie na głowe i zrobić kupę...

"Szanuję, że jest zajęty - aczkolwiek, czasami czuję, że chciałby ze mną coś więcej, albo tylko seksu (nie istotne) a potem odpycha mnie, zmienia o 180 stopni temat rozmowy, albo zaczyna mówić o swojej dziewczynie (jakieś błahostki które nie wnoszą nic do rozmowy, np że mu zrobiła obiad)."
COPYRIGHTS BY ANAKINKA

37

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

Spotkałam się ....
Ale służbowo, zaś straciłam tylko czas. Prosił o spotkanie,wszystko dotyczyło tematów służbowych. Wstępnie dowiedziałam się wszystkiego podczas rozmowy telefonicznej, a spotkanie nie przyniosło nic więcej tylko bardziej nieskładną wypowiedź (jego).

Cóż ... zapytałam tylko czy musiałam stracić te 15 minut. Nie był przygotowany do rozmowy kompletnie. Wyszłam.
Poźniej jeszcze chwila rozmowy przez telefon gdyż zdenerwoana zapomniałam zapytać o jedną kwestię i wtedy dowiedziałam się jeszcze, żę on jeszcze nie zdeydował. Nie zdecydował przez prawie miesiąc czy chce za mna być, bo zajmuje się dzieckiem (7 lat) codziennie do godziny 17 bo była żona hrabianka w koncu pofatygowała sie do pracy. A on przez to nie ma czasu sie ze mna spotkać i zobaczyć czy się zmieniłam.

Zaczełam się smiać i skwitowałam tylko zeby się nie wysilal i nie tracił czasu na podejmowanie takich decyzji, bo to ja informuję, że znajomośc dobiegła konca nawet ta służbowa. A okazji na przekonywanie się o moich zmianach już więcej miał nie będzie.

Może on mnie ma za idiotkę, ale to jest już szczyt. Co on sobie wyobraża?!

38

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

Dziś rano, po trzech dniach od informacji ode mnie, że nie chce jego decyzji i koncze tą znajomość definitywnnie otrzymałam sms "niestety widze ze sie nie zmieniłas poki co sad"

nic nie odpisałam, ale coś niemiłego ciśnie mi sie na usta.

39

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

Witam!

Dzis przeczytałem dokładnie i zauwazylem cos takiego:

"Rozkochał mnie w sobie, ale nie wiem jak tego dokonał"

Kobieto, ja mysle ze to Ty sama się rozkochalas w nim, przy pomocy swoich oczekiwan, wyobrazen, emocji, planow, przezyc, przemyslen...ALE "podświadomie" wina za to obarczasz jego.

Ale...to wszystko jest bardzo podobne do siebie. On obarcza za cale zlo była, ty jego. Watpie wiec ze wasze spotkanie było przypadkowe. Tylko czy potraficie z tego wyciagniac wnioski? Co więcej, czy az, mysle ze na jego miejscu, po tylu latach zycia z tamta, postepowalabys i myslalabys tak samo jak on. Zobacz sama po jakim czasie i jak długo przezywasz i będziesz przezywac, i przenieś to na jego sytuacje, po ilu latach więcej ile razy x więcej będzie on przezywal.

A dla innych mam taka rade. Otoz w zyciu wybieramy. To nasz i to najtrudniejszy wybor odrzucenie zla, zlosci, nienawiści i wybor rzeczy, które buduja. Wybor najtrudniejszy bo oznacza odrzucenie niszczących nas samych emocji, podszeptow i pokus, które do tej pory nas mamily, a dokładnie wiklaly emocjonalnie.

Veritas in omnem partem sui eadem est

40

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

Może i sama się rozkochałam, może sobie coś wymyśliłam, może nie zasłużyłam na jego szacunek, bo jak napisano - sama siebie nie szanuję.
Nieważne ... stało się, zakochałam się bez pamięci.

Dałam sobie spokój, może za późno, ale zrezygnowałam.
Nie ma mnie dla niego zupełnie.
A on? Napisał, że oczywiście wszystko się da naprawić i , że chciałaby być ze mną, ale nie wie czy się zmieniłam i czy jestem tą samą osobą. Co najśmieszniejsze, ja nie mam z nim kontaktu, nie pytam, nie proszę, nie odzywam się zupełnie. Więc skąd te jego wywody i na jakiej podstawie. Po pierwsze on nie ma szans na obserwowanie mojej "przemiany bądź jej braku",po drugie nie nikt go o nic nie pyta. Po takim wywodzie następuje znow kilka dni ciszy, a następnie znów jakaś durny tekst.
A skoro idzie tym torem, chyba właściwiej byłoby gdyby napisał. "Nie zmieniłaś się, nie chcę Cię już"

Ehh ...

41

Odp: Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

Ten pan lekceważy Cię już prawie pół roku, a Ty niczym nie zrażona "walczyłaś" o niego doprowadzając w końcu do sytuacji, w której on potraktował Cię po prostu "z buta".

1407chaos napisał/a:

Serce waliło mi ze strachu, ae zapukałam do jego drzwi. Nie otworzył, po chwili wyszli, a on minął mnie jak smiecia i wsiadł z nią do windy. Rzucając przez ramię, że nie ma teraz czasu. i to był ostatni raz kiegi go widziałam.(

Ile jeszcze potrzeba Ci upokorzeń? Czy w/w akcja skutecznie nie ostudziła Twoich uczuć do niego. Jeśli nawet w momencie tak trudnych chwil jakim jest dla kobiety poronienie, nie było go przy Tobie, mało tego, zlekceważył to wydarzenie, to na co jeszcze liczyłaś.
Chcesz mu utrzeć nosa? Nie bądź śmieszna, musiałoby mu na Tobie zależeć, a to, że on próbuje jeszcze utrzymywać z Tobą jakiś kontakt, sugeruje, że być może ma w tym jakiś interes.
Jeżeli na prawdę chcesz mu utrzeć nosa, to jedynym sposobem jest całkowite ignorowanie go.

Posty [ 41 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy czekać na jego decyzję czy uciekać gdzie pieprz rośnie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018