Rozpadajacy sie zwiazek?... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozpadajacy sie zwiazek?...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1 Ostatnio edytowany przez GorzkaCzekada (2015-05-02 14:23:25)

Temat: Rozpadajacy sie zwiazek?...

Historia dluga. Potrzebuje Waszej obiektywnej opinii... Juz nie daje rady sama ze soba!!

Jestem z mezem od 6 lat... Mamy dwoje dzieci.

Pierwsze dziecko urodzilo sie 4 lata temu. Zadna wpadka - chcielismy byc ze soba i byc zlaczeni na cale zycie wiec zdecydowalismy sie na dzidziusia. Moj M. Okazal sie "synusiem mamusi". Bedac w ciazy otrzymuwalam telefony od jego matki, ze to jest dziecko innego faceta, ze ona to udowodni, ze po prostu nie zniszcze zycia jej synowi. Moj M. Oczywiscie bronil matki jak samiec swojego stada!! Cala ciaze mialam z nia probemy... Od ludzi dowiadywalam sie, ze jestem prostytutka, ze daje na prawo i lewo, ze niszcze jej synowi zycie, ze moja mama jest prostytutka itp. Oczywiscie moj M. Nie przyjmowal do swiadomosci tego, a ja robilam wszystko, zeby miedzy nami bylo dobrze... Urodzilam z nerwow 1,5 mca za wczesnie... Po porodzie dalej najwazniejsza byla moja tesciowa, nie ja, ale do pewnego momentu... Koedy moj syn skonczyl rok dostalam wiadomosc na fb z numerem telefonu od zyczliwej osoby, zebym zadzwonila bo moja tesciowa przesadzila.. Zadzwonilam i uslyszalam ze mowila: "to dziecko nie jest pani meza. Pani maz jest bezplodny bo mial operacje na jadro jak byl maly. Pani tesciowa podobniez musi u Was w domu sprzatac, prala brudna zakrwawiona posciel po porodzie Pani w ktorej robaki sie zaplegly itp"... Bylo tego pelno!! Przesadzila... Kazalam M. Wybierac - albo ja i dziecko, albo ona. Wybral mnie i dziecko. Zerwal kontakt z matka, ktora przez 2,5 roku na kazdym kroku utrudniala nam zycie jak tylko mogla. Nie mielismy z nia kontaktu a ona nadal po prostu robila wszystko, zeby nam dokuczyc... W czerwcu 2"14 zaszlam w kolejna ciaze, przeprowadzilismy sie poza granice kraju i sobie zylismy spokojnie do przeprowadzki do innego miasta, gdzie mieszkali znajomi mojego meza, swietni koledzy i jego ojciec. Zaczal znikac z domu na cale dni... Siedzialam sama jak kolek w 4 scianach... Klocilam sie z nim, probowalam pokazac ze powinnam ja byc wazna a nie inni, jednak nie udalo sie. Zaczelismy sie klocic... To juz nie sa normalne klotnie. Teraz czuje sie jak szmata, smiec, nikt wazny... Slysze "ja zarabiam! To sa moje pieniadze i nic ci do nich! Siedzisz w domu to masz wszystko robic! Ja zarabiam i place za wszystko i kto bedzie spal w domu i przebywal to ja ustalam! Wypierdalaj do polski! Pakuj sie i ma cie tutaj nie byc! Nienawidze cie! Itp" ja z wartosciowej osoby zaczelam czuc sie jak smiec... Niekochana... W obcym kraju bez jezyka... Odrzucona... W klotni juz nawet talerze "lataly" po domu i wszystko co pod reka... Tak mijal dzien za dniem, az zaczelo sie cudownie robic, doszliy do porozumienia, zaczelismy rozmawiac, spedzac ze soba czas, urodzilam drugiego synka i nagle powrocila... Moja tesciowa. Moze tego nie zrozumiecie ale to co ja do niej czuje jest nie do opisania.... Ten bol ktory mi zadala, te slowa ktore wypowiadala na mnie i mojego starszego syna do ludzi... Peklo cos we mnie, ze jej nienawidze!! I to na prawde nienawidze.... Wrocila... Zadzwonila do mojego M. Ze przyjedzie do niego bo sie chce pogodzic... Przyjechala, bo oczywiscie mialam gowno do powiedEnia... Ja jej pobyt znioslam bardzo zle psychicznie. Z racji takiej ze urodzilam wczesniaka lezal w szpitalu i ona go chciala odwiedzic... Ja sie nie zgodzilam... Nie chcialam zeby znowu obgadywala mojego syna... Mowila ze ma rozne choroby itp. Ale mialam gowno do powiedzenia... Zawiozl ja... Bolalo mnie to cholernie ze moj maz osoba, ktora powinna bronic swojej rodziny jak nie wiem co tego nie robi tylko poraz kolejny leci do mamusi... Plakalam, klocilam sie z moim M. Cale 4 dni jej pobytu u nas... Myslalam, ze pojedzie i zniknie... A ona dalej uporczywie juz 3 miesiace jest caly czas obecna w naszym zyciu... Ja nawet to piszac placze... psychicznie tego nie wytrzymuje... Nie daje rady!! Mysle o Powrocie do Polski i rozstaniu sie z M... Nie wytrzymuje paychicznie... A On uwaza, ze chce jego rodzine odsunac od niego...

Czuje do mojego M. Obrzydzenie... Nawet nie mam ochoty na wspolczycie... Czuje do niego zal... Ogromny. Jak i brak szacunku jego do mnie... I brak milosci.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rozpadajacy sie zwiazek?...

Współczuję,miałam podobną teściową i podobną sytuację.Co zrobiłam - znosiłam to lat 15, potem odseparowałam teściową całkowicie od siebie.Moje dzieci też omijają ją z daleka, a ja nie zachęcam do odwiedzin "babci".Z mężem rozstałam się, choć z innych powodów.Nie mam jednak pojęcia co będzie najlepsze dla ciebie w tej sytuacji.Musisz to dokładnie i na spokojnie przemyśleć.Dla męża to matka, jaka by nie była.Pewnie rozmowy z nim na ten temat na niewiele się zdają, ale spróbuj - tylko na spokojnie.

Chciałaś być moją duszą i ciałem. Ciało starczyło. Duszy nie chciałem.
J.Sztaudynger

3

Odp: Rozpadajacy sie zwiazek?...

Kobieto, krótka piłka do swojego chłopa.
Matka niech robi wypad...
On ma zacząć cie szanować...
Jak nie ma zamiaru sie zmieniać to wracać z dzieciakami do Polski, zalożyc alimenty, niech płaci. A jak malo to niech płaci teściowa..
Jak być z byle kim, to lepiej samemu..
a na koniec. to się dziwie, że zdecydowałaś sie na jeszcze jedno dziecko, a już nie mówiąc , iz na samym początku pokazał ci jaki jest, a więc chłop bez jaj.

4

Odp: Rozpadajacy sie zwiazek?...

Jeśli ktoś przekroczył granice raz będzie robił to ciągle.

Bardzo Ci współczuje. Na Twoim miejscu wróciłam bym z  dziecmi do Polski może Twoja rodzina Ci pomoże,

5

Odp: Rozpadajacy sie zwiazek?...

Przede wszystkim, musisz uwierzyc w siebie. Nie sluchaj glupot, ktore opowiada tesciowa i Twoj maz. Urodzilas 2 dzieci, zajmujesz sie nimi i domem. Jak taki madry, to niech sie zamieni!
Moze ze spokojem przemysl, czego sama chcesz i ustal plan dzialania, a potem postepuj wedlug niego.
Widac, ze malzonek byl i jest pod wplywem mamusi. Ona miesza mu w glowie. Gdy jej nie ma, to jest ok. Podstawowa sprawa: chcesz z nim jeszcze byc, czy nie widzisz szans na wspolne zycie? Jesli tak, to trzeba sie rozliczyc z mama. Jesli nie, to wracaj do kraju.
Moze konfrontacja z owa pania cos zdziala? Moze rozmowa na spokojnie. O co jej chodzi i dlaczego Cie tak oczernia. Przedstawic sprawe jasno, ze nie zyczysz sobie i jesli to sie nie zmieni, to nie widzisz dalszego zycia razem. Pewnie bedzie zadowolona, bo chyba tego wlasnie chce. A moze porozmawiac z mezem sam na sam. Powiedziec szczerze, ze Cie rani i juz nie masz sily na to. Ze tyle razem przeszliscie,a to Cie zabija i niszczy psychicznie. Powiedziec wprost, ze jesli on tego chce, to zabierzesz dzieci i wyjedziesz. Skoro on juz nie chce tworzyc z Toba rodziny. Zobaczysz co powie i jak zareaguje. Moze tli sie w nim jeszcze uczucie do Ciebie i dzieci. Moze gdy dotrze do niego, ze moze Was stracic, to sie opamieta...
Wspolczuje Ci tej sytuacji i mam nadzieje, ze uda Ci sie z tego wyjsc. Pamietaj, ze jestes silna kobieta, podpora i wzorem dla dzieci. Musisz myslec przede wszystkim o nich. Niech to doda Ci sil,  ze musisz walczyc dla nich.
Trzymam kciuki!

smile

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozpadajacy sie zwiazek?...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018