Witam Panie.
Na wstępie zaznaczę tylko ze jestem facetem. Piszę na Waszym forum, ponieważ chciałbym cos zrozumieć.
Jestem z żoną już 7 lat po ślubie. Mam 2 wspaniałe córeczki. 3 i 5 lat. Są moim calym życiem. Ale już piszę w czym żecz.
Poznaliśmy się w szkole polocealnej. To była miłość od poerwszego wejrzenia jak to się mówi. Wszystko się ukladalo. Było Nam bardzo dobrze ze sobą. Najpierw na swiat przyszła jedna córka. Po jakimś czasie 2. Byłem przy obydwu porodach. Trzymałem ją za rękę i podtrzymywalem na duchu. Po 2 porodzie cos zaczęło się zmieniać. Tu muszę zaznaczyć że mamy całkiem różne charaktery. Ona jest wybuchowa i dużo krzyczy, ja natomiast jestem spokojny i wolę rozmawiać niż się unosić i krzyczeć.
Wracając do tematu: po 2 porodzie żona zaczęła być coraz bardziej agresywna. Dużo więcej krzyczała i zaczęło dochodzić do rekoczynow. Ja jestem taki że nie podniose ręki na kobietę. Generalnie sytuacja wyglada tak, że od prawie 3 lat non stop dostaję od żony za byle co i nie mam prawa do swojego zdania. Mam świadomość taką że gdybym jej raz oddał to by padła jak długa. Jestem od niej większy i silniejszy ale nie tedy droga. Rok temu żona zachorowała na nadczynnosc tarczycy. Poleczyla sie rok i stwierdziła ze jest zdrowa. Od tamtej pory nie bieze leków i jest tragicznie. Nasze dni wyglądają od dłuższego czasu tak, ze wracam po pracy od razu do domu, pozrywalem kontakty ze wszystkimi znajomymi bo nie mialem czasu z nikim sie spotykać. Jak wróciłem zbyt późno to dostawałem opierd... że sie szlajam. Jak zadzwoniła do Mnie do pracy ze ma dosc siedzenia z dziećmi, wymyslalem byle co i lecialem zeby jak najszybciej zeby tylko jej ulżyć. Od godziny 19 dziecmi zajmuję sie ja. Dzieckiem starszym nie trzeba pikantnie sie zajmowac bo sama zasnie. Ale mlodsza jest alergikiem i ma raz na dwa miesiące tydzien taki ze non stop trzeba jej inhalację robic a w nocy nosic ja na rekach bo kaszel nie daje jej spać. Ja to robię w ramach ścisłości. Przyzwyczaiłem ją do tego i teraz zbieram tego żniwo. Wiem. Wychodzę na skonczona cipe. Ale mam to gdzieś. Piszę do Was ponieważ chcialbym zrozumieć czemu dzieją sie pewne żeczy. Od pół roku przestała interesować się dziećmi. Krzyczy w kółko na nie i mówi ze jak im cos nie pasuje to może je spakować i niech idą z tatusiem. Noech się wynoszą. StarsA córka wyszla na plac zabaw jakis czas temu z babcia i bawily sie w dom. Polegalo to na tym ze babcia udaje tatusia i sie nie odzywa a ona jest żoną i zaczela krzyczeć żeczy typu: wynos sie z tąd. Pakuj sie i wynocha.
Mowi wprost ze boi sie mamy i ze jeżeli kiedykolwiek będę sie wyprowadzal to mam ja zabrac bo ona noe chce zostac sama.
Przez dlugi czas zarabialem tylko ja. Ona siedziala od poczatku po ślubie w domu bez pracy. Na początku nie mogła znalesc potem dzieci. Do pracy poszla jakieś 4 miesiące temu. A teraz sie okazało ze od 2 miesięcy spotyka się z 15 lat starszym kolegą z pracy.
Żeby nie było ze ja jestem idealny to powiem tylko ze oczywiście jak zarabialem po 7 tys to bylo dobrze a jak pensja mi spadla do 4 to juz byłem ten najgorszy. Wiec wpadlem na genialny pomysł. Wzielem 2 tys pożyczki i jak brakowało to dokladalem do pensji. Na poczatku myślałem ze po 100 zl dam radę. Ale jak zaczęły sie pytania na co wydaje to przestalem splacac. Komornik przyszedł. Splacilem już go. Balem się jej mowic ze zarobiłem tylko 4tys.straszna głupota. Teraz to wiem.
Jak sie dowiedziałem o kochanku i zapytalem kim on jest, oczywiscie dostalem w twarz i usłyszałem ze to jej życie i ze ona mnie nie kocha. Mieszkamy razem. Powiedziala mi parę dni temu ze chce zyc normalnie ale mam się zgodzic na to zeby ona mogla sypiac z innymi facetami. Powiedziałem oczywiście że nie. I jest masakra. Nie chcę od niej odejsc bo przysiegalismy sobie cos przed ołtarzem. Mamy dzieci. Dla nich trzeba sie postarać. Ale ona na terapie isc nie chce. Jest ses to ciągnąć? Czy jest szansa ze będzie dobrze? Łudzić się? Czy złożyć pozew i walczyć o dzieci?! Mam nagrania z dyktafonu jak mnie bije. Naszych awantur. Wiadomości z facebouka jak chwali sie kolezance co z nim robiła. Nadmienie jeszcze ze jej kochanek.ma zone i corke 6 lat mlodsza od mojej żony. Wytlumaczcie mi proszę. Czy to przeze mnie? Czy to ja jestem problemem? Dzieci są calym moim swiatem. Bez nich nie istnieje.