netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

46 odpowiedzi5 499 wyświetleńzałożony przez dziewczyna222, 16.04.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 47 ]

1

Temat: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Witam,

od 1,5 roku jestem w związku. Różnie między nami bywało, głównym moim problemem z którym chce się do Was zgłosić jest mój paniczny lęk przed porzuceniem, szaleńcza miłość i chyba osaczanie w jednym. Bardzo potrzebuję wsparcia a przyjaciółka nie ma już do mnie siły.

Ostatnio miałam z partnerem pewna nieprzyjemna rozmowe której meritum było to, iż nie mam własnego życia. Delikatnie mi zasugerował, że gdy sie poznalismy byłam zajęta pracą plus pracą dodatkową, wychodziłam do znajomych a teraz głównie to pisze do niego od rana kiedy przyjedzie i czekam na niego. Ż czasem czuje się przymuszany przeze mnie do pewnych rzeczy i że to nie jest dobre... Mielismy kilka kryzysów kiedy mówił mi że on już nie wie co czuje, że nie wyrabia by mi dać to czego ja oczekuję. Ale nigdy się nie rozstaliśmy. Po kiku dniach sytuacja wracała do normy.

Ale właśnie. Jesli o mnie chodzi jestem niereformowalna. Obecnie sytuacja wyglada tak, ze ja NIE UMIEM o niczym innym mysleć i niczym innym się zająć. Zamiast koncentrować się na sobie to ja od momentu gdy otworze oczy zastanawiam się co on robi, czemu nie napisał, czy napisze i czy przyjedzie do mnie. Mam w głowie milion scenariuszy, milion mysli i tak bezczynnie potrafie przesiedzieć az przychodzi ta gdz 15:00/16:00 kiedy najczęściej on sie pyta gdzie jestem bo jedzie.
Widujemy się bardzo często średnio codziennie - on śpi u mnie bo mam mieszkanie. Ale czasem zdarzaja nam sie dzien czy dwa dni przerwy, ktore zamiast wykorzystać z pożytkiem dla siebie to je  marnuje na rozkminy ze ja bardziej go kocham niz on mnie bo mnie go brakuje a jemu nie...
Zdarzyła sie nawet sytuacja kiedy pisałam do niego juz od gdz 13:00 a on mnie ochrzanił, ze on ma duzo rzeczy na głowie i jak powiedział ze przyjedzie na kolacje koło 19 to przyjedzie...

Jestem okropna- wiem o tym. W tym tygodniu ma do skonczenia ważny projekt. Napisał mi w pn. W zeszłym tygodniu widzielismy sie praktycznie codziennie a teraz od pn do dzisiaj nie. Mamy kontakt smsowy (chociaz on pismienny nie jest za bardzo) ale mnie ciągle jest za mało... Bo chce wiecej czułosci, wiecej słów, bo smsmy są zbyt suche i oficjalne. Zawsze coś. Nawet gdy odpisał o 2 w nocy ze jeszcze pracuje i ze sie martwi bo jest w czarnej... oraz dobranoc to też, że jest za mało bo mógł zadzwonić.
Oczywiście powstrzymuje się i nic mu nie mówię (pewnie nie jest nawet świadomy moich myśli) ale sama ze sobą się męczę. NIE CHCE TAK :-(

Czy to normlane w tej sytuacji ze 4 dni się nie widzieliśmy i mamy kontakt ale rzadszy ? Ja wpadam w jakas totalna paranoję. Wiem, że jak tylko mu sie zwolni i odda projekt to pewnie zadzwoni i sie spotkamy ale moja głowa rodzi takie scenariusze że az mi siebie żal. Ja bym ciagle dzwoniła...

Do tego dochodzi kompletna apatia i brak checi wstania z łózka. Nigdy czegos takiego nei miałam, byłam w jednym długim zwiazku (toksycznym bardzo niestety - facet okazał się psychopatą) ale wiem ze potrafiłam sie skoncentrować na sobie. Skonczyłam dwa ciezkie kierunki, miałam pasje, podróżowałam.
O sobie dodam, że nie jestem bezrobotna, pracuje i narobiłam sobie koszmarnych zaległości przez mój stan....
A i związek za chwile runie jak tak dalej pójdzie bo ja chyba go osaczam tą miłością :-( Nie zrywajac chyba daje nam szanse, ale nie wiem czy mnie kocha.
Brak mi naturalnego luzu i dystansu do relacji.

Co robić? Czasem mam poczucie, że wariuję... Pomocy....

2

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Tak, przesadzasz, aż dziw, że on to jeszcze wytrzymuje.
Dobrze jednak, że jesteś tego świadoma. Myślałaś może o terapii?

3

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Ja tu widzę tylko dwa wyjscia:'
1.sama sobie wytlumaczysz, ze to co robisz jest niszczące i dla Ciebie i dla niego
2.zwrocisz sie do kogoś o pomoc

Ja miałam kiedyś takie zapędy, na szczescie nie aż tak paranoidalne ale tez mialam wrazenie, ze to ja bardziej zabiegam o kontakt etc
moje myśli krazyly ciągle wokół zwiazku ale przetłumaczyłam sobie, ze nie ma co popadać w paranoje, że ja też mam przeciez swoje zycie.

4

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Tak, zastnawiałam się nad tym... Ale nie wiem jak się za to zabrać. Zaczełam od czytania książek. Przyjaciółka tez ze mne cierpliwie rozmawia. Tłumaczy mi. I wyobrazcie sobie ze ja potrafie przyznac jej racje w głowie mam już "dobrze" a po 30 min na nowo lawina myślii scenariuszy. A on pewnie jest tak zajęty ze nawet nie przyjdzie mu do głowy co może dziac sie mojej głowie,

Głównym problemem jest chyba skupienie sie na pracy. Podejrzewam, żę gdyby mnie pochłoneło zajęcie tak jak jego (spotyka sie zawodowo z róznymi ludzmi, dzień ma wypełniony po brzegi) to jeden sms na dzien by mnie uszczesliwił. A ja siedzę i oczekuje tuzina. Dodatkowo on ma duze grono przyjacioł i czasem widuje sie z nimi zamiast ze mną o co tez sie czepiałam bo chciałam by zawsze zabierał mnie ze sobą (na imprezy zawsze chodzimy razem) bo czasem spotyka się z nimi bez mojej obecnosci. Wiem, ze ma do tego prawo ale to jest tak jakbym nie umiała połączyć teorii z praktyką.
Oczekuje zespolenia i jestem o ten czas zazdrosna mimo ze dostaje czasem 5/7 dni w tygodniu jego osobę...

Ja już sama nie wiem, czy on jest zdystansowany do mnie czy ja widzę dziure w całym :-(. Ostatnio jakby sie troche odsunął, nie mowi o przyszłosci, wczesniej były plany wspolnego zamieszkania ale i to jakos wycichło przy awanturze powiedział ze boi sie tego. Boje sie, ze to wszystko runie :-(

5 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2015-04-16 10:35:38)

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Najzwyczajniej w świecie za bardzo Ci zależy.
A czy w kontaktach z innymi osobami (przyjaciele, znajomiw) też masz zapędy trującego bluszcza?

To, że usychasz za nim z tęsknoty, marnujesz czas, zaniedbujesz własne sprawy to może jeszcze usprawiedliwić jakimś potężnym zauroczeniem. Ale to, że go zaczynasz osaczać, zamęczać telefonami, smsami, koncentrujesz się wyłacznie na jego osobie dosłownie, tak fizycznie na nim, to  jest niebezpieczne.

6 Ostatnio edytowany przez dziewczyna222 (2015-04-16 10:40:35)

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Do przyjaciół i znajomych nie. Wiem, ze się zawsze spotkamy i jakoś nie potrzebuje tego ciągłego kontaktu.

A tutaj ta sytuacja jest dla mnie zupełnie nowa. Tak to prawda, zależy mi strasznie ale nie umiem złapać do tego dystansu. Teraz np boje sie, ze przez te 3 dni odsunelismy sie od siebie. Że on już nie zaproponuje spotkania, że nie zadzwoni. Że nie tęskni...(chociaz na logike to nawet nie miałby kiedy zatesknić...).

Przed wczoraj potrafiłam wpasc w panike, tak sie nakrecic ze byłam pewna ze pewnie za chwile bedzie koniec bo milczy. Po czym odstałam smsa na dobranoc i mi przeszło. Az do nastepnego dnia... Mam ochote skoczyc z mostu tak mi to życie uposledza ;-( Jestem koszmarnie nieszczesliwa bo ciagle mam w głowie czarne myśli, nie umiem być luźna i sobą co on tez widzi.


JEsli chodzi o te smsy to nie jest tak ze wysyłam ich setki. Nie, hamuje sie sa to najczesciej 2 czy 3 wiadomosci bo najczesciej sie widzimy wiec on uznaje sms ze wymiane informacji np Kończe jestem tu i tu, bede o tej i o tej czy gdzie jestes?
Ale np wysyłam sms z organizacja jego dnia tak by oczywiscie sie spotkac. Nie pytam czy by chciał... BYło tak wiele razy nigdy nic mi nie powiedział, dopiero ostatnio, ze czasem czuje sei przymuszony...

7 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2015-04-16 10:46:53)

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?
dziewczyna222 napisał/a:

Tak to prawda, zależy mi strasznie ale nie umiem złapać do tego dystansu.

No i w tym zdaniu jest klucz do rozwiązania sytuacji. Musisz ochłonąć!  A przynajmniej hamować się w podejmowaniu tych ewidentnie osaczających działań w stosunku do niego. Z resztą muisz poradzić sobie sama. I pod żadnym pozorem nie mów mu jak bardzo bardzo Ci zalezy, bo nie wygląda to na zdrowy stosunek do relacji nawet jeśli jest usprawiedlionym pozytywnym szczerym odczuciem do niego.

Może spróbowac jeszcze czegoś innego. Może jakis wspólny urlop, gdzie bedziecie ten cały czas we dwoje, tak abyś mogła się nim nacieszyć, nabyć się z nim tym czasem. Może by Ci troche przeszło? Moze byś się troche uspokoiła? Myslałaś o tym?

8

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Czy w waszym odczuciu da się to jeszcze naprawić ?

Była raz rozmowa taka głęboka, poważna i bliska miedzy nami i tam padło stwierdzenie, że za bardzo mi zależy i ze jestem tego swiadoma.
Ale zebym tak uwieszała sie na nim i mowiła :Tak bardzo mi zaaalezy a ty jestes taki zły i niedobry to nie było.

9

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?
dziewczyna222 napisał/a:

Czy w waszym odczuciu da się to jeszcze naprawić ?

Była raz rozmowa taka głęboka, poważna i bliska miedzy nami i tam padło stwierdzenie, że za bardzo mi zależy i ze jestem tego swiadoma.
Ale zebym tak uwieszała sie na nim i mowiła :Tak bardzo mi zaaalezy a ty jestes taki zły i niedobry to nie było.

"Padło" stwierdzenie. Z jego strony?

10

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Nie z jego.

11

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?
dziewczyna222 napisał/a:

Nie z jego.

No dobra, ale w jakim kontekście to było powiedziane? Mam rozumieć, że to było a'la jakieś wyznanie?

12 Ostatnio edytowany przez dziewczyna222 (2015-04-16 11:01:05)

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Nie, nie  miało to formy wyznania raczej dyskusji i stwierdzenia skad biorą sie u mnie te schizowe akcje.

Taka normalna szczera rozmowa. Również było o tym, ze jak sie nie widzi ze soba czy nawet gdzies wyjedzie to ze jest to dobre dla relacji.

13

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Jakbym czytała o sobie. Hamuję się na maxa i aktualnie szukam czegoś, czym mogłabym się zająć (poza tym, że chodzę normalnie do pracy, ale tylko na 3/4 etatu więc mam dużo czasu, w przeciwieństwie do niego). Chętnie poczytam jakieś rady.

14

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?
dziewczyna222 napisał/a:

Nie, nie  miało to formy wyznania raczej dyskusji i stwierdzenia skad biorą sie u mnie te schizowe akcje.

Taka normalna szczera rozmowa. Również było o tym, ze jak sie nie widzi ze soba czy nawet gdzies wyjedzie to ze jest to dobre dla relacji.

No coż, jednak lepiej by zabrzmiało np. coś w stylu wydzwaniam do Ciebie, bo boję się o Ciebie, bo tęsknię za Tobą itp., a tekst, że za bardzo Ci zależy, jakby na to nie patrzeć, jest w pewnym senise odkryciem swoich uczuć i siebie.

15

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Witaj Ankh,

Własnie może to forum mi pomoże ? Skoro jest tutaj grupa ludzi o podobnych problemach to uda nam się wspólnie wspierać. On się troche odsunął bo pewnie ma mnie za wariatkę. Miał szanse i opcje zerwać ale tego nie zrobił wiec zakładam, że widzi dla nas jeszcze szanse. Ale wiem, ze teraz wszystk osoti pod znakime zapytania i jesli sie nie zmienie i naturalnie nie zluzuje tak by on to odczuł to nic sie nie poprawi. A każdy dzien bez niego wlecze się niemiłosiernie. Nie widzielismy sie dopiero 3 dni a ja mam wrazenie jakbym pisała o 2 tyg bez zadnego kontaktu (jednym słowem wewnetrzna afera o nic) Okorpnie to ciężkie.

16 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-04-16 11:24:21)

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Moja rada:
Dogadaj sie z michal _1992 - pasowalibyscie... ;-)

17

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Czytałam jego wątek kiedyś. Faktycznie podobny problem...

18

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Witaj, zgadza się mam bardzo podobny problem ... jeśli ona do mnie nie pisze to ja popadam w panikę, normalnie boję się że już coś jest nie tak ale na szczęście czekam cierpliwie i nie wysyłam jakiś głupich smsów z wyznaniami czy coś.
Ty masz na tyle dobrze bo widuje się kilka razy w tygodniu a ja tylko raz bo na razie nie mamy innej możliwości ale myślę że na wakacjach się to zmieni sad Np gdy widzimy się w sobotę to nasze następne spotkanie jest za tydzień a jak przychodzi poniedziałek to ja już myślę o kolejnym spotkaniu, mam zamiar jej pytać kiedy się zobaczymy ale na szczęście do takiej sytuacji nie dochodzi bo wiem że najlpeiej napisać pod koniec tygodnia...

19

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

A może ustal z nim, że nie będziecie się kontaktować przez 2 tygodnie. Mi takie coś pomogło, bo też byłam szaleńczo zakochana i widziałam, że on mnie tak nie kocha jak ja jego. Odpocznie od Cb, to się może nawet bardziej zbliży, a Ty nabierzesz dystansu, nauczysz się sobie radzić z tą obsesją. No albo terapia profesjonalna, jak toś już wspominał.

20

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Kurcze musimy się jakoś ogarnąć i trzymać dystans w tych sprawach ... Przestać tak pisać i się narzucać. Jak myślicie czy np nie pisanie nic do dziewczyny przez np jeden cały dzień od rana do wieczora może być dobrą próbą ? Jeśli sama wtedy napisze to ok ale co w sytuacji gdy się nie odezwie ?

21

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?
kareninka napisał/a:

A może ustal z nim, że nie będziecie się kontaktować przez 2 tygodnie. Mi takie coś pomogło, bo też byłam szaleńczo zakochana i widziałam, że on mnie tak nie kocha jak ja jego. Odpocznie od Cb, to się może nawet bardziej zbliży, a Ty nabierzesz dystansu, nauczysz się sobie radzić z tą obsesją. No albo terapia profesjonalna, jak toś już wspominał.

Ja nie byłbym w stanie wytrzymać tygodnia aby się do siebie nie odzywać a co dopiero widywać.

22

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?
michal_1992 napisał/a:

Kurcze musimy się jakoś ogarnąć i trzymać dystans w tych sprawach ... Przestać tak pisać i się narzucać. Jak myślicie czy np nie pisanie nic do dziewczyny przez np jeden cały dzień od rana do wieczora może być dobrą próbą ? Jeśli sama wtedy napisze to ok ale co w sytuacji gdy się nie odezwie ?

Jeden caly dzien! Matko kochana!
Toz ja do maloletniego syna nie pisze codziennie( np. Jak gdzies wyjezdza)

Tydzien max bym z takim smsowiczem wytrzymala.....

23

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Oldorando, ale jak się widzimy raz w tygodniu to źle że piszemy do siebie codziennie ? Co prawda to prawda, podczas zalotów pisaliśmy bardzo dużo, moja skrzynka liczyła 6000 smsów a teraz ilość smsów na dzień wynosi około 20 ...

24 Ostatnio edytowany przez dziewczyna222 (2015-04-16 12:05:51)

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Miałam taki przypadek ze sie nie odezwał. Najczesciej zawsze jest przynajmnije wymiana jednego smsa ale zdarzyło sie ze sie nie odezwał cały jeden dzien. Najczesciej gdy nie pisałam dalej to w drugim dniu koło południa dostałam wiadomosc co porabiam. Dalej było wszystko ok. On po prostu tego tak nie odbierał jak my.

Kiedys rozmawiałam z nim  na ten temat ze kurde nie wiedziec nawet co twoj chłopak robi/robił przez cały dzien ? A on mi na to ze dla niego to normalne i nie widzi w tym nic niepokojacego i dziwnego.

michał_1992 wszystko zalezy od sposobu myslenia najwyrazniej. bo wszystko jest w twojej głowie... ale to jest własnie mega problem z ta głową.

Co do tego nie kontaktowania się to ja myślę, że on własnie probuje przez takie zajmowanie sie soba troche to ograniczyc. po prostu detox. od 1,5 roku widujemy sie codziennie. prawie codziennie ale bilans dni bez widzenia po zliczeniu dałby jakies 1,5 mca max.

20 smsów na dzień ??? O Boże to mojem na prawde nie zależy. Ja nawet nie wiem czasem co pisać a źle mi że nie piszemy. O czym wy piszecie w tych 20 smsach? U nas kiedy sie nie widzimy to max 4 smsy. MAX. Czasem tylko jeden z dobranoc.

25

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Ja myślę ze nie masz się czym martwić

26

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Wiesz nie piszemy o takich poważnych sprawach tylko przeważnie o życiu codziennym co robię np że idę tu i tu co mam w planie itp

27 Ostatnio edytowany przez dziewczyna222 (2015-04-16 12:12:53)

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

a po czym to wnioskujesz?

O zyciu codziennym to sie zdarzy np miał byc u lekarza czy miał jakas wazna sprawe to zapytam o to wiec mi odpowiada i tyle. Wymiana informacji na konkretny temat. Ale nigdy nie miałam tak gdzie ide co robie i co zamierzam. Gdy sie widzielismy to pytał co robiłam ale zeby mnie w smsach tym atakował to nie - chyba ze nie pisalismy przez jeden dzien to zapytał jak mi dzionek minął.

28

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

A jak wyglądają wasze spotkania ? W sensie czy np okazuje Ci uczucia np całując, trzyma Cię za rękę itp ? Ja jak się widuję to bardzo często ją całuję i często staram się trzymać ją za rękę ...

29 Ostatnio edytowany przez dziewczyna222 (2015-04-16 12:16:36)

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Jak przychodzi po pracy t zawsze jest buziak w usta i przytulenie. Gdy nie widzimy sie np dwa dni to jego rece ida duzo chętniej w moją stronę i przy powitaniu chwile dłuzej sie przytulamy.
Gdy widzimy sie cdziennie to jest róznie. Czesto jest tak ze jak zmeczony przychodzi z pracy i sie kładdzie na łózku to przytula sie do mojej nogi albo ramienia i tak chwile z godzinke dwie lezy a ja np czytam i głaskam po głowie.

ALe zbytniej wylewnosci nie ma.

Jest za to miedzy nami sporo namietnosci bo nas bardzo do siebie ciagnie fizycznie. To chyba dobrze ze to nie znika.

30

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Nie masz się czym martwić, mnie np dziewczyna sama jeszcze nie pocałowała ;(

31

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

kota tez mozna zagłaskac na smierc. mysle ze byłoby miedzy nami duzo lepiej gdybym miała inny stosunek do tego wszystkiego. Bardziej luzny... A tak to ciagle smyru smyru a on moze czuc sie przytłoczony tą potrzebą. Bo zauwazyłam, ze gdy sie nei upominam to sam to zaczyna robić. Małymi porcjami. Gdyby to nie upominanie się przeksztcic w proces i wytrwac w tym, ograniczyc do zdrowych ilosci to mysle ze mogłoby to troche uzdroawic relacje... ale problem w tym ze ja nie wytrzymuje i nie mam cierpliwosci. Szaleje gdy tego nie robie. I własnie z tym problemem sie tutaj zgłosiłam. Czuje sie jak chora psychicznie.

32

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Mam identyczną sytuację sad

33 Ostatnio edytowany przez dziewczyna222 (2015-04-16 12:24:11)

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

TO pozostaje sie wspierać w tym i pocieszać nim sie przepierdaczy całkiem szanse na zdrowa realcje....

Ale teraz np przez ta jego prace to ten 3 dzien juz odchodze od zmysłów.

34

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Musimy się jakoś ogarnąć i nie narzucać się tak strasznie bo to się może źle skończyć, starajmy się trzymać dystans najlepiej znaleźć jakieś zajęcia co spowoduje że nie bd o tym myśleć

35

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Ale czuje sie juz duzo lepiej z tym, że jednak ktos ma podobny problem do mnie i nie oszalałam do reszty....

36

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Niestety takie zachowanie często jest przyczyną rozpadu związku- zadusisz go sobą. MUSISZ żeby ratować Was zająć się sobą. Musisz znaleźć sobie zajęcie. Zapisz się na siłownię i to od jutra. Karnet kosztuje 100zl myślę, że tyle wyskubiesz a w trakcie ćwiczeń uwierz mi nie będziesz miała czasu myśleć i pisać. Zobaczysz, że jak dasz mu od siebie odpocząć i zajmiesz się swoim życiem to on będzie nalegał na spotkania. Masz tylko jedną przyjaciółkę? Idź na babski wieczór, wyjdź na imprezę, wyjedź na weekend do rodziców. Wyobraź sobie, że teraz Wasz związek się kończy i co dalej? Nie masz znajomych, pasji, swojego życia i zostajesz sama. Nigdy nie rób z faceta całego swojego świata bo jak odejdzie to ten Twój świat legnie w gruzach. Póki jesteście razem masz szansę to uratować, ale jak on poważnie będzie miał dość będziesz bezsilna.

37

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?
dziewczyna222 napisał/a:

Witam,

od 1,5 roku jestem w związku. Różnie między nami bywało, głównym moim problemem z którym chce się do Was zgłosić jest mój paniczny lęk przed porzuceniem, szaleńcza miłość i chyba osaczanie w jednym. Bardzo potrzebuję wsparcia a przyjaciółka nie ma już do mnie siły.

Ostatnio miałam z partnerem pewna nieprzyjemna rozmowe której meritum było to, iż nie mam własnego życia. Delikatnie mi zasugerował, że gdy sie poznalismy byłam zajęta pracą plus pracą dodatkową, wychodziłam do znajomych a teraz głównie to pisze do niego od rana kiedy przyjedzie i czekam na niego. Ż czasem czuje się przymuszany przeze mnie do pewnych rzeczy i że to nie jest dobre... Mielismy kilka kryzysów kiedy mówił mi że on już nie wie co czuje, że nie wyrabia by mi dać to czego ja oczekuję. Ale nigdy się nie rozstaliśmy. Po kiku dniach sytuacja wracała do normy.

Ale właśnie. Jesli o mnie chodzi jestem niereformowalna. Obecnie sytuacja wyglada tak, ze ja NIE UMIEM o niczym innym mysleć i niczym innym się zająć. Zamiast koncentrować się na sobie to ja od momentu gdy otworze oczy zastanawiam się co on robi, czemu nie napisał, czy napisze i czy przyjedzie do mnie. Mam w głowie milion scenariuszy, milion mysli i tak bezczynnie potrafie przesiedzieć az przychodzi ta gdz 15:00/16:00 kiedy najczęściej on sie pyta gdzie jestem bo jedzie.
Widujemy się bardzo często średnio codziennie - on śpi u mnie bo mam mieszkanie. Ale czasem zdarzaja nam sie dzien czy dwa dni przerwy, ktore zamiast wykorzystać z pożytkiem dla siebie to je  marnuje na rozkminy ze ja bardziej go kocham niz on mnie bo mnie go brakuje a jemu nie...
Zdarzyła sie nawet sytuacja kiedy pisałam do niego juz od gdz 13:00 a on mnie ochrzanił, ze on ma duzo rzeczy na głowie i jak powiedział ze przyjedzie na kolacje koło 19 to przyjedzie...

Jestem okropna- wiem o tym. W tym tygodniu ma do skonczenia ważny projekt. Napisał mi w pn. W zeszłym tygodniu widzielismy sie praktycznie codziennie a teraz od pn do dzisiaj nie. Mamy kontakt smsowy (chociaz on pismienny nie jest za bardzo) ale mnie ciągle jest za mało... Bo chce wiecej czułosci, wiecej słów, bo smsmy są zbyt suche i oficjalne. Zawsze coś. Nawet gdy odpisał o 2 w nocy ze jeszcze pracuje i ze sie martwi bo jest w czarnej... oraz dobranoc to też, że jest za mało bo mógł zadzwonić.
Oczywiście powstrzymuje się i nic mu nie mówię (pewnie nie jest nawet świadomy moich myśli) ale sama ze sobą się męczę. NIE CHCE TAK :-(

Czy to normlane w tej sytuacji ze 4 dni się nie widzieliśmy i mamy kontakt ale rzadszy ? Ja wpadam w jakas totalna paranoję. Wiem, że jak tylko mu sie zwolni i odda projekt to pewnie zadzwoni i sie spotkamy ale moja głowa rodzi takie scenariusze że az mi siebie żal. Ja bym ciagle dzwoniła...

Do tego dochodzi kompletna apatia i brak checi wstania z łózka. Nigdy czegos takiego nei miałam, byłam w jednym długim zwiazku (toksycznym bardzo niestety - facet okazał się psychopatą) ale wiem ze potrafiłam sie skoncentrować na sobie. Skonczyłam dwa ciezkie kierunki, miałam pasje, podróżowałam.
O sobie dodam, że nie jestem bezrobotna, pracuje i narobiłam sobie koszmarnych zaległości przez mój stan....
A i związek za chwile runie jak tak dalej pójdzie bo ja chyba go osaczam tą miłością :-( Nie zrywajac chyba daje nam szanse, ale nie wiem czy mnie kocha.
Brak mi naturalnego luzu i dystansu do relacji.

Co robić? Czasem mam poczucie, że wariuję... Pomocy....

Może nie aż wariujesz, ale z całą pewnością potrzebna jest Tobie pomoc psychologa,bo sama się zagnębisz,a do faceta miej więcej cierpliwości i zaufania,on pracuje i ma chyba odpowiedzialną i terminową pracę,nie możesz na niego naciskać, a właśnie to robisz i jeśli nic się nie zmieni w Twoim postępowaniu,podejrzewam, że chłopak nie wytrzyma i odejdzie od Ciebie.Musisz niestety wziąć się za siebie,a z apatii się wychodzi ,tylko trzeba porozmawiać z odpowiednim specjalistą i nie zwlekaj z tym,bo z każdym dniem będzie tylko gorzej.

38 Ostatnio edytowany przez dziewczyna222 (2015-04-16 13:58:30)

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

No tak ale żeby przez te 3 dni nie znalezc dla mnie ani chwili ? to sie zdarzyło tylko raz jak miał inny projekt i było to gdzies w listopadzie... sad

Cierpliwość to by mi się baaaaaardzo przydała.

39

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?
dziewczyna222 napisał/a:

No tak ale żeby przez te 3 dni nie znalezc dla mnie ani chwili ? to sie zdarzyło tylko raz jak miał inny projekt i było to gdzies w listopadzie... sad

Wybacz, ale może po prostu on celowo się nie odzywa - nie przez brak czasu, a dlatego, że go zamęczyłaś i chce od Ciebie odpocząć? Przyznam szczerze, że ja chyba nie wytrzymałabym długo w związku z osobą, która by mnie tak osaczała i z pewnością unikałabym kontaktu, kiedy to tylko możliwe - po to, by mieć czas dla samej siebie i móc się w spokoju "podrapać po tyłku", bez ustawicznej kontroli w stylu "co robisz, kiedy się spotkamy?". Popieram poprzedniczkę - skorzystaj z pomocy psychoterapeuty.

40 Ostatnio edytowany przez madoja (2015-04-16 14:53:31)

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Przeczytałam tylko kilka odpowiedzi i nie zgadzam się z nimi.
Dla mnie nie ma czegoś takiego jak "kochać za bardzo" (pomijając przypadki osób chorych psychicznie). Po prostu trafia się na nieodpowiednią osobę.
Dlaczego dla kobiet powstają książki typu "Kobiety które kochają za bardzo"? Dlaczego faceci nie czytają książek "Mężczyźni którzy kochają za mało"? Dlaczego kobiety nieustannie chcą się dostosowywać do mężczyzn, zamiast mężczyźni do kobiet?

Mam już 35 lat, dużo związków na koncie i czasami wariowałam tak jak Ty. Ale z perspektywy czasu widzę, że tak było wtedy, gdy facetom średnio na mnie zależało, wtedy moja miłość była podszyta smutkiem i obawą, stawała się lekko obsesyjna. To było złe, ale myślę że złe było to, że tkwiłam w tych związkach, a nie moje uczucie.
Ale doświadczyłam też związków gdy facet kochał mnie szaleńczo.
Z odpowiednim facetem możesz kochać na zabój, obsesyjnie, a on to będzie w 100% odwzajemniał.
O ile jest pełna wzajemność, nie ma nierównowagi, to też nie istnieje nic takiego jak "kochać za bardzo".

Gdybyś była z kimś kto kocha Cię tak samo jak Ty jego, w Twoich zachowaniach nie byłoby niczego chorego. One stają się chore tylko, gdy facet nie odwzajemnia tego w 100%.

Myślę że Twój facet jest w stanie zachowywać się tak samo jak Ty, ale wobec innej kobiety. Po prostu nie odbiło mu na Twoim punkcie. Nie wolałabyś być z kimś, komu odbije na Twoim punkcie, a Tobie na jego?

Masz rację - prawdziwie zakochany facet nie olewałby kobiety przez 3 dni. I wolałby ją usłyszeć, niż pisać zdawkowe SMSy.

Jestem przeciwna sytuacji, gdy kobieta nie ma świata poza mężczyzną, ale z obserwacji widze, że takie sytuacje są zawsze wtedy gdy właśnie facet nie kocha jej jakoś bardzo. I ona odczuwa wtedy deficyt i dlatego tak się zachowuje.

41

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Autorko, a nie masz przypadkiem historii stanow depresyjnych? Czasem tak jest, ze osoba z depresja nadmiernie stara sie kontrolowac najblizszych bo jej rozchorowana wyobraznia podpowiada najgorsze scenariusze bycia porzucona, zostawiona sama sobie.

Absolutnie Twoje zachowanie normalne nie jest, jak juz wielu napisalo. Chociaz bardzo bardzo kocham swojego faceta, to ciesze sie, kiedy moge byc sama (pracuje duzo z domu), bo lubie wlasne towarzystwo. Czasem nawet w ogole nie tekstuje w ciagu dnia ani maili nie wysylam, kiedy sama jestem mega zajeta albo Misiek ma duzo pracy. Bo po co? Wiem, ze wieczorem bedzie w domu.Wiem, ze pogadamy. Wiem, ze nie przestal mnie kochac w ciagu 8 godzin w biurze.

Ty masz DUZE problemy. Powinnas skontaktowac sie z terapeuta by nad nimi popracowac.

42

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Miałam depresje gdy uwolniłam sie od toksycznego partnera. zniszczył we mnie poczucie wartosci, ogolnie ten zwiazek był dla mnie bardzo szkodliwy. Potem zmarła mi bliska osoba. wróciłam do rodziców i pozniej po kilku m-cach poznałam  mojego obecnego partnera...

Obecnie czuje się bardzo źle. A to jakie mam scenariusze w głowie to głowa mała...

43

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Dlatego wlasnie dobrze by bylo sprawdzic z lekarzem czy psychologiem czy nie chorujesz po prostu na depresje.

44

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Nie do końca się zgodzę, że to świadczy o tym iż partner jest gorzej zaangażowany i nie ma to zwiazku z chorobą... Byłam już raz bardzo zakochana. Facet mnie zwodził, widywał sie raz w tygodniu, czasem wcale, zabawiał na komunikatorze miłymi tekstami a ja zyłam nadzieją. Jednak nie upośledzało mi to życia myslami"co będzie gdyby" "dziś czy jutro?, kiedy sie odezwie" itd itp. Robiłam swoją karierę i to co do mnie należy, potrafiłam oddzielić życie prywatne od zawodowego i ogólnie moje zycie trwało.

Tutaj jednak jest cos totalnie innego. Jestem jak chora, leżę i nie mam siły na nic.

45

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

To wlasnie pisze, ze moze masz depresje i to Ci rzutuje na to jak sie zachowujesz wobec partnera.

46

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Koniecznie udaj się do psychologa.

47 Ostatnio edytowany przez dziewczyna222 (2015-04-17 00:08:18)

Odp: Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

wizyta z psychologiem dzisiaj została juz umowiona... 

oczywiście kontaktował się i tak jak rozum mi podpowiadał (niestety rzadko go mogę w tym szumie w głowie usłyszeć) jutro się rozlicza i czas już jest dla nas. Całe szczescie, że umiem powstrzymać się od pisania i telefonów.

To tylko wyostrza obraz mojej psychozy. Rozpłakałam się sama nad sobą dzisiaj ;-( Jest mi tak bardzo BARDZO źle samej ze sobą. Jak boli głowa to się łyka tabletkę a tutaj ? Najchętniej wyrwałabym sobie wszystkie włosy z tego durnego łba.

Posty [ 47 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy ja przesadzam? Czy to uzależnienie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026