Witam Was serdecznie.
Zdecydowałam się napisać na forum i prosić Was o poradę, gdyż wujek google nie rozwiązał dostatecznie mojego problemu.
Mój synek w maju skończy dwa latka. Jest bardzo mądry, gdyż w wielu przypadkach wystarczyło wytłumaczenie jak dorosłemu, że nie może czegoś zrobić skutkowało, co u nie wielu dzieci (przynajmniej z tego co mi wiadomo, nie wiem jak u Was) się to w ogóle nie sprawdza. Lecz niestety nie w tym, mianowicie kiedy nie miałam już pomysłów, a nerwy były na wyczerpaniu, próbowałam załatwić sprawę nerwowo i czasem klapsem, do czasu, aż zauważyłam, że problem się pogłębił. Zaczęłam szukać informacji o wychowaniu dwulatków w okresie buntu, sztuczki typu: pobiegniemy czy pójdziemy zrobić siu siu skutkują, z czego bardzo się cieszę. Jednak do czego zmierzam jest to, że nie wiem jak mam wyłumaczyć/reagować w sytuacjach, podam przykład: chce żebym mu narysowała na kartce auto, a rozmawiam wtedy przez telefon, mówię spokojnym tonem, poczekaj, bo rozmawiam z Tatą, on wtedy zaczyna krzyczeć (tak, że nie słyszę co osoba, która do mnie dzwoni mówi). Kiedy go ignoruję i odchodzę dalej, on zaczyna krzyczeć i płakać jeszcze głośniej. Nie wiem jak mam się wtedy zachować. To samo dotyczy rzeczy podczas siusiania, że nie rozumie by po dotknięciu deski klozetowej nie wkładał palcy do budzi, kiedy ja mu je wyciągam od razu krzyczy. Krzyczy również wtedy, gdy chce bym mu coś podała, ja robiąc obiad mówię spokojnie za chwilkę Ci to dam, on wtedy się strasznie denerwuje. Próbowałam kucnąc przy Nim i wylumaczyć, ale on nawet nie daje nic powiedzieć, krzycząc.
Jeśli miałyście podobne sytuacje i wiecie jak można temu zaradzić lub pomysły jak do Niego przemówić, to bardzo proszę o podzielenie się.
Z góry dziękuję i pozdrawiam wszystkich.
Podobne tematy
2 2015-03-26 18:26:57 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-03-26 18:41:26)
Kiedy już rozmowy, tłumaczenie, cierpliwość nic nie dają.
To trzeba użyć innej metody. Już zostałam, za nią tu zganiona. Jednak to bardzo skuteczna metoda, i zawsze działa, na każde dziecko. Obojętnie co inni sądzą, w tym momencie liczy się skutek. I o wiele bardziej etyczna niż klapsy.
Musisz wywołać w dziecku poczucie winy, i świadomość, ze nie jest pępkiem świata. W stylu ,,no zobacz zobacz co zrobiłeś??? Zobaczysz przez twoje złe zachowanie rozchoruje się wyląduje w szpitalu będziesz kompletnie sam zdany na siebie. Zobacz do czego doprowadziłeś zadowolony z siebie jesteś???!!! Naprawdę przestane Cie kochać! I stracę do Ciebie resztki cierpliwości.
I albo w tej chwili jesteś spokojny i ,,normalny'' albo nie odezwę się do Ciebie przez bardzo długo i tak zrobić.
P.S: Wiem, ze teraz posypie się tu na mnie mnóstwo komentarzy. Ale niech pierwszy skomentuje i potępi ten, kto nigdy klapsa nie dal, albo chociaż nie groził klapsem w stylu ,,bo dostaniesz''. I co jest Waszym zdaniem gorsze?
Bo klaps to oznaka tego, że rodzic traci wtedy szacunek do dziecka i do siebie, i do tego jest prostakiem i wujkiem pedofilem a klapsy to taka inna forma molestowana dzieci moim zdaniem. We mnie się wręcz gotuje jak słyszę określenie ,,pedagogiczny klaps''
3 2015-03-26 19:20:19 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-03-26 19:27:24)
Zobaczysz przez twoje złe zachowanie rozchoruje się wyląduje w szpitalu będziesz kompletnie sam zdany na siebie. Zobacz do czego doprowadziłeś zadowolony z siebie jesteś???!!! Naprawdę przestane Cie kochać! I stracę do Ciebie resztki cierpliwości.
I albo w tej chwili jesteś spokojny i ,,normalny'' albo nie odezwę się do Ciebie przez bardzo długo i tak zrobić.
nie radze w ten sposób postępować - zdecydowanie
no chyba, że chce się wychować człowieka z zaburzoną osobowością i zniszczoną psychiką, człowieka poranionego emocjonalnie
dobrą zasadą jest zawsze powtarzać dziecku, że bardzo je się kocha ale zwracać uwagę na niewłaściwe zachowanie i modyfikować je
np. bardzo ciebie syneczku kocham ale nie podoba mi się twoje zachowanie (i tutaj wymienić jakie)
Gdy dziecko jest przekonane, iż miłość rodziców jest szczera i stała, lepiej będzie odbierać ich prośby i sugestie.
To o czym pisze Ludmiła to szantaż emocjonalny, którego skutki są dość przerażające.
Brak poczucia bezpieczeństwa i kontroli nad własnym życiem, obniżone poczucie własnej wartości, lęk, poczucie zagubienia, osamotnienia i stałego zagrożenia, a także permanentne poczucie winy ? to tylko czubek psychicznej ?góry lodowej?, powstałej na skutek szantażu emocjonalnego. Jego szkodliwość jest tym większa, że najczęściej występuje w bliskich relacjach, np. typu: rodzice ? dzieci
Ludmiła ciebie tak wychowywano?
Ludmiło dziękuję za wypowiedź, ale wybacz nie musiałam czytać np. wypowiedzi Inki, by stwierdzić, że absolutnie nigdy nie zastosuje takiej metody, ponieważ nigdy w życiu nie mogła bym wprowadzić dziecko w tak wielkie poczucie winy, gdyż psychika takiego maluszka jest na prawdę krucha. Dziecko musi mieć poczucie i pewność, że rodzice je kochają, ponieważ fundamentem wszystkiego (a przynajmniej powinno tak być) jest miłość. Wiem, że danie klapsa dziecku, też nie wpływa na Niego dobrze, ale były one dane dosłownie kilka razy już kiedy brakowało mi sił na cokolwiek, nie usprawiedliwiam się, bo wiem, że nie było to dobre. Teraz nie wiem Ludmiło czy mam czuć się obrażona na to co napisałaś o klapsach, ale podejrzewam, że napisałaś tak, bo kiedyś miałaś spinę z ludźmi na ten temat i tak już chyba automatycznie bronisz się, myśląc, że będę chciała z Tobą dyskutować na ten temat, wręcz przeciwnie, po prostu mówię, że nie zastosuję takiej metody, z wyżej wymienionych powodów.
Droga Inko, właśnie problem tkwi w tym, że tłumaczenie na różne sposoby nie działa, chyba, że uważasz, że z czasem się to zmieni?
6 2015-03-26 21:39:21 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-03-26 21:45:32)
...
Droga Inko, właśnie problem tkwi w tym, że tłumaczenie na różne sposoby nie działa, chyba, że uważasz, że z czasem się to zmieni?
nie wymagaj od dwulatka reakcji dorosłego ![]()
to jest małe dziecko, spróbuj zrozumieć, jak działa i reaguje dwulatek
chce teraz i już, natychmiast - jak nie, to krzyk (bo inaczej na razie nie potrafi)
powtarzaj systematycznie schemat zachowania, który pokazuje mu, że krzykiem nic nie osiągnie
i krótkie komentarze, bez wykładów ...
wiesz, to bywa dość trudne ale się opłaca, konsekwencja w działaniu i cierpliwość
powodzenia
8 2015-03-26 22:21:17 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2015-03-26 22:21:45)
No błagam,Ludmiła,
chcesz dwulatka szantażować?
Sparafrazuję:
Szantaż to oznaka tego,że rodzic traci szacunek do siebie,do dziecka,że jest prostakiem i molestuje dziecko emocjonalnie.
Dwulatek rozumie to co mu powiesz DOSŁOWNIE i w tym jest niebezpieczeństwo.
Nie wiem po co za każdym razem wyskakujesz z tym klapsem.
Szantaż emocjonalny jest dla mnie takim samym wypaczeniem wychowawczym jak klaps.
Kiedy rodzic szantażuje pokazuje,że emocjonalnie jest silniejszy- tak samo jak lejąc pokazuje,że jest silniejszy fizycznie.I nic poza tym.
Droga autorko,
czy syn ponosi jakieś konsekwencje swoich zachowań? Czy wie,że za każdym razem gdy Cię nie posłucha może ponieść karę? I czy tą karę ponosi?
Łoooojjeesssooooo
Jak się wydziera to za fraki wywlecz go do pokoiku i niech tam arie odstawia a nie nad twoim uchem.Nie wyjdzie do póki nie przestanie histeryzować. Makabra z tymi histeriami, do ściany niech sobie histeryzuje jak mu mało wrażeń
Łoooojjeesssooooo
Jak się wydziera to za fraki wywlecz go do pokoiku i niech tam arie odstawia a nie nad twoim uchem.Nie wyjdzie do póki nie przestanie histeryzować. Makabra z tymi histeriami, do ściany niech sobie histeryzuje jak mu mało wrażeń
chciałabyś, żeby ciebie ktoś tak traktował...
mortisha napisał/a:Łoooojjeesssooooo
Jak się wydziera to za fraki wywlecz go do pokoiku i niech tam arie odstawia a nie nad twoim uchem.Nie wyjdzie do póki nie przestanie histeryzować. Makabra z tymi histeriami, do ściany niech sobie histeryzuje jak mu mało wrażeńchciałabyś, żeby ciebie ktoś tak traktował...
Za próby zachowania opisane przez autorkę bywało ze mną gorzej. To co napisałam to dosyć humanitarna reakcja na tego typu histerie i wymuszenia. Dziecko ma wiedzieć ,z enic nie wskóra wrzaskami, histeriami ani nie ma prawa wydzierać się nad uchem, bo jest to nie do wytrzymania .Im wcześniej to pojmie tym lepiej
12 2015-03-27 00:25:31 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-03-27 00:27:54)
Za próby zachowania opisane przez autorkę bywało ze mną gorzej. To co napisałam to dosyć humanitarna reakcja na tego typu histerie i wymuszenia. Dziecko ma wiedzieć ,z enic nie wskóra wrzaskami, histeriami ani nie ma prawa wydzierać się nad uchem, bo jest to nie do wytrzymania .Im wcześniej to pojmie tym lepiej
gorzej, czyli jak?
bo że łapano ciebie za "fraki"i "wywleczono do pokoju" to nie było wcale źle
wręcz "humanitarnie"
swoim dzieciom też to serwowałaś? tzn. taki humanitaryzm
13 2015-03-27 00:36:20 Ostatnio edytowany przez mortisha (2015-03-27 00:44:41)
mortisha napisał/a:Za próby zachowania opisane przez autorkę bywało ze mną gorzej. To co napisałam to dosyć humanitarna reakcja na tego typu histerie i wymuszenia. Dziecko ma wiedzieć ,z enic nie wskóra wrzaskami, histeriami ani nie ma prawa wydzierać się nad uchem, bo jest to nie do wytrzymania .Im wcześniej to pojmie tym lepiej
gorzej, czyli jak?
bo że łapano ciebie za "fraki"i "wywleczono do pokoju" to nie było wcale źlewręcz "humanitarnie"
swoim dzieciom też to serwowałaś? tzn. taki humanitaryzm
Wszelkie próby demonstracji histerii i wymuszeń kończyły się bolesnym tyłkiem
to miałam na myśli pisząc gorzej
Oczywiście, ze uważam wyniesienie do pokoiku rozdartego dziecka za dosyć humanitarne postepowanie.
Dziecko ma widzieć , ze jego wrzask w celach wymuszenia doprowadza do złego samopoczucia pozostałych, nerwów, frustracji, wprowadza chaos, nie jest mile widziane ,ani nie będzie takie zachowanie tolerowane . Sceny arii niech odstawia w swoim pokoiku, nie ma widowni= teatr się znacznie szybciej kończy, niż przy publiczności
Niech się drze w odosobnieniu a nie prosto w twarz, bo to nie jest wcale przyjemne i dziecko ma widzieć ,ze to nie jest nic przyjemnego dla kogoś wysluchiwac histerii nad swoją glową .
Dotąd ma siedzieć w swoim pokoiku i tam się wyzłościć ,az się nie opanuje z swoją syreną.
14 2015-03-27 00:43:50 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-03-27 00:49:49)
miałam jednak boskich rodziców - cudownych wręcz ...
życzę wszystkim dzieciom takich, zero przemocy ![]()
nigdy nie miałam "bolącego tyłka" mój syn zresztą też nie,
nie zaznałam strachu izolacji, osamotnienia, porzucenia
czuję za to do dzisiaj tą wielka ogromna miłość z ich strony i tą słodycz mamy słów - córeczko kocham cię, tak samo zawsze mówiłam i mówię do mojego dziecka
Co za dramaturgia.. Możesz masz nerwy ze stali, nie wiem, cyborg jesteś ,ale przeciętny standardowy człowiek nie zdzierży nad swoim uchem nieustannych pisków histerycznych i silą rzeczy odseparuje od siebie dzieciaka, które z mózgu robi praske wrzeszcząc bezlitośnie. Dziecko ma widzieć i wiedzieć ze jego wydzieranie się doprowadza człowieka do nerwów, do fatalnego nastroju , ze nie da się w spokoju wytrzymać dłużej przy nim. Niech idzie wyładować zlosc w odosobnieniu a nie pastwić się nad pierwsza lepszą osobą pod ręka.
Zachowuje się nie znośnie, wiec nie ma prawa terroryzować pozostałych , nie jest pępkiem świata. Inni ludzie/ domownicy mają prawo do komfortu i spokoju
16 2015-03-27 01:20:02 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-03-27 01:26:12)
Co za dramaturgia.. Możesz masz nerwy ze stali, nie wiem, cyborg jesteś ,ale przeciętny standardowy człowiek nie zdzierży nad swoim uchem nieustannych pisków histerycznych i silą rzeczy odseparuje od siebie dzieciaka, które z mózgu robi praske wrzeszcząc bezlitośnie. Dziecko ma widzieć i wiedzieć ze jego wydzieranie się doprowadza człowieka do nerwów, do fatalnego nastroju , ze nie da się w spokoju wytrzymać dłużej przy nim. Niech idzie wyładować zlosc w odosobnieniu a nie pastwić się nad pierwsza lepszą osobą pod ręka.
Zachowuje się nie znośnie, wiec nie ma prawa terroryzować pozostałych , nie jest pępkiem świata. Inni ludzie/ domownicy mają prawo do komfortu i spokoju
cyborg nie jest zdolny do uczuć do empatii, nie odczuwa emocji dlatego możliwe, że traktuje dziecko, jako wrzeszczącego dzieciaka, którego zachowania nie pojmuje
postrzega go jak przedmiot, który ma w nim wzbudzać, tylko pozytywne reakcje a nie irytować
ja raczej cyborgiem nie jestem ![]()
ale zdecydowanie przeciętnym standardowym człowiekiem, który kocha własne dziecko i wychowuje je, pomaga radzić sobie z trudnościami, wspiera i kształtuje
stanowczo jednak - nie krzywdzi
17 2015-03-27 01:35:42 Ostatnio edytowany przez mortisha (2015-03-27 01:41:44)
To dziecko ma mieć wdrażane normy społeczne i kulturowe. Wydzieranie się nad głową kogokolwiek nie jest mile widziane i nigdy nie było, czy to w domu matce w twarz ,czy to w markecie komuś nad uchem . Dziecko ma to pojąć ,ze pękające bębenki przez jego brewerie nie będą absolutnie z anielskim uśmiechem znoszone. Wymuszanie histeryczne jest karygodne i powinno napotykać się z karną reakcją.
Czym skorupka nasiąknie.....
Ja się później przestaje dziwic , gdy taki 10 -13 latek scenę z piekła rodem funduje publicznie rodzicom nie patrząc ,czy jest w urzędzie, czy w sklepie, czy na parkingu, czy w gościach. O ile w takich sytuacjach oczami obserwatora na 2 latka cyrki patrzy się jeszcze jak na głupiutkie stworzonko ,które dopiero wsiąka w obyczaje i normy, uczy się poprawnego funkcjonowania i ma się na uwadze ,ze rodzice odpowiednie konsekwencje zastosują wobec dziecka niesubordynacji , tyle na szkolniaka/ nastolatka... aż się prosi sprowadzać na ziemie osobiście z przekazem , że nie ma się żadnej ochoty wysłuchiwać jego darcia japy i niech przyciszy pysk rozwydrzony celebryta zakichany
W 100% popieram mortishę.
Im wcześniej dziecko dowie się, że nie ono rządzi w domu tym dla niego lepiej.
in_ka - według Twoich teorii dziecko ma same prawa i może zachowywać się jak chce, rodzic nie może nic z tym zrobić, bo to niehumanitarne i spacza psychikę dziecka. Dzieci są różne - jedne nie sprawiają większych kłopotów wychowawczych - i widocznie Twój syn jest akurat takim dzieckiem, inne próbują usilnie przeforsować zawsze swoja wolę i do tych trzeba niestety zastosować ostrzejsze w wyrazie środki wychowawcze. I nie jestem gołosłowna - mam dwóch dorosłych synów, z których starszy podporządkowywał się zasadom bez problemu a młodszy przeważnie miał odmienne zdanie wyrażane czasem w sposób gwałtowny. A wychowywani byli tak samo.
in_ka - według Twoich teorii dziecko ma same prawa i może zachowywać się jak chce, rodzic nie może nic z tym zrobić, bo to niehumanitarne i spacza psychikę dziecka.
skąd ten wniosek? z nadinterpretacji? czy braku zrozumienia tekstu pisanego
dziecko ma prawa i obowiązki - proste,
tylko tych obowiązków nie trzeba uczyć poprzez "wywleczanie za fraki do pokoju"
lub "bolesny tyłek" również nie poprzez szantaż emocjonalny
ale każdy rodzic dokonuje własnego wyboru, oczywista sprawa ![]()
Ale czy to oburzenie na "wywleczenie za fraki" nie pojawiło się trochę przez formę, a nie treść? A jakby napisać "kiedy dziecko nie słucha, krzyczy, histeryzuje, zostanie odniesione do pokoju do czasu, aż się uspokoi". No chyba że faktycznie chodziło o wzięcie dzieciaka za koszulkę/portki i wytarganie go, trzymając jedynie za ciuchy. Ale jeśli chodzi o samo odniesienie, to czym się różni od postawienia dziecka do kąta, słynnych karnych jeżyków itd.?
Czy ktoś już pisał tu o bajeczkach psychoterapeutycznych? Jeśli chodzi o wkładanie palców do buzi, powinny pomóc. A w przypadku przeszkadzania w czasie rozmowy, można dziecku powiedzieć, że przez jego krzyki, nie usłyszałaś czy tata was zabiera dziś, dajmy na to, do cukierni czy nie i przypomniała, że jeśli chce być grzeczny, powinien słuchać mamy. Wspomniałaś, że jest mądrym dzieckiem, więc powinien rozumieć, że krzykiem niczego nie załatwi. No, chyba, że wcześniej mu się to udawało bez problemu.
Łoooojjeesssooooo
Jak się wydziera to za fraki wywlecz go do pokoiku i niech tam arie odstawia a nie nad twoim uchem.Nie wyjdzie do póki nie przestanie histeryzować. Makabra z tymi histeriami, do ściany niech sobie histeryzuje jak mu mało wrażeń
A ja to popieram.
Co to znaczy żeby się darł nad uchem?!
Ewentualnie można odpłacić tym samym wydrzeć się tak, że mu uszy zwiędną. I co fajnie mu będzie?!
Ja rozumiem, drze się, raz drugi trzeci....w końcu człowiek traci cierpliwość i trzeba się wydrzeć, żeby krzywdy nie zrobić.
Ale czy to oburzenie na "wywleczenie za fraki" nie pojawiło się trochę przez formę, a nie treść? A jakby napisać "kiedy dziecko nie słucha, krzyczy, histeryzuje, zostanie odniesione do pokoju do czasu, aż się uspokoi". No chyba że faktycznie chodziło o wzięcie dzieciaka za koszulkę/portki i wytarganie go, trzymając jedynie za ciuchy. Ale jeśli chodzi o samo odniesienie, to czym się różni od postawienia dziecka do kąta, słynnych karnych jeżyków itd.?
Rozkrzyczanego dwuletniego malucha obejmujemy mocno uniemożliwiając mu ruchy rąk i tulimy go do siebie nie pozwalając mu na uwolnienie.Trzymamy dziecko mocno pozwalając mu jednocześnie wykrzyczeć całą złość na nas. Możemy także mówić do niego o swoich uczuciach (ważne). Wypuszczamy malucha z objęć dopiero wtedy, gdy cała złość i żal się wypali i dziecko uspokoi się na naszych rękach.
Jeżeli chcemy go odizolować to w takie miejsce, żeby nas widziało. Poczucie bezpieczeństwa w tym wieku jest ogromnie istotne. Powinniśmy dostosowywać nasze wymagania do możliwości intelektualnych i emocjonalnych dziecka, a nie do naszego widzimisię. Nie ulegajmy, więc żądaniom malucha na zasadzie dzisiaj mu pozwolę, bo mam dobry humor, gdy na drugi dzień za to samo zachowanie go ukarzemy. Konsekwencja i cierpliwość.
Rozkrzyczanego dwuletniego malucha obejmujemy mocno uniemożliwiając mu ruchy rąk i tulimy go do siebie nie pozwalając mu na uwolnienie.
To jest według mnie dopiero przemoc i ograniczenie wolności.
No tak, uniemożliwiamy dziecku ruchy rak... a co z nogami? Taki rozhisteryzowany gówniarz potrafi nieźle przywalić w goleń
![]()
Konsekwencja i cierpliwość.
Bingo. Do tego dodałabym tylko ogrom miłości i mamy rodzicielstwo bliskości, metodę, którą ja stosuję.
Wsłuchuję się w potrzeby mojego dziecka (nie równa się to pozwalaniu na wszystko!).
Dużo tłumaczę, przytulam.
Syn w maju kończy 2 latka, nie mam z nim problemów. Nie krzyczę, nie biję, nie szarpię.
in_ka napisał/a:Rozkrzyczanego dwuletniego malucha obejmujemy mocno uniemożliwiając mu ruchy rąk i tulimy go do siebie nie pozwalając mu na uwolnienie.
To jest według mnie dopiero przemoc i ograniczenie wolności.
No tak, uniemożliwiamy dziecku ruchy rak... a co z nogami? Taki rozhisteryzowany gówniarz potrafi nieźle przywalić w goleń![]()
tak bbasiu ograniczamy ze względu na bezpieczeństwo - oczywiście malucha, bo takie krzyczące, rozhisteryzowane dziecko może sobie zrobić krzywdę, nie widzę w tym przemocy
in_ka, a jak Cie złapię i unieruchomię ręce i nogi wbrew Twojej woli to będzie ograniczenie wolności ze względu na Twoje bezpieczeństwo (w końcu tyle zagrożeń jest na świecie) czy bezprawne zniewolenie?
Jaka krzywdę robi sobie drący gębę smarkacz?
28 2015-03-27 15:53:25 Ostatnio edytowany przez mortisha (2015-03-27 16:33:44)
Rozkrzyczanego dwuletniego malucha obejmujemy mocno uniemożliwiając mu ruchy rąk i tulimy go do siebie nie pozwalając mu na uwolnienie.Trzymamy dziecko mocno pozwalając mu jednocześnie wykrzyczeć całą złość na nas. Możemy także mówić do niego o swoich uczuciach (ważne). Wypuszczamy malucha z objęć dopiero wtedy, gdy cała złość i żal się wypali i dziecko uspokoi się na naszych rękach
Zawsze dostaje gęsiej skorki i wzdrygam się podczas czytaniach takich porad, które są w mojej ocenie gorsze, lub na równi z uciem niepopularnej kary fizycznej ( dziecko walczące wyrywając się będąc na sile ściskane może sobie gorsze urazy spowodować).Stokroc bardziej rozjusza i rozdrażnia, to dopiero byłyby cyrki nie z tej ziemi . I dzieciak a w amoku i także osobiście nie widzę siebie samej w takiej sytuacji, żeby z stoickim usposobieniem trzymać w objęciach wierzgającego wrzeszczącego histeryka, no dramat, nerwy by mi puściły na sto dwa znacznie szybciej. O krzywdę nie trudno
Jak ja się ciesze, ze moi rodzic ze nie fundowali mi takich tortur i przez to nie pobudzali do większej złości i walki
Ja osobiście od kiedy pamiętam, gdy byłam niebywałe rozwścieczona ostatnią rzeczą na co ktoś mógł sobie pozwolić to trzymanie mnie w objeciach, przytulanie ściskanie, branie na rece, na kolana , więzienie w swoich ramionach...aaaaa
gorszego pomysłu już sobie wyobrazić nie mogę, najgorsza opcja z wszystkich możliwości ,
Do tej pory jak mnie nerwy biorą i czuje ,ze wybuchnę próby przytulen , objęcia mnie podzialalyby jak dolanie oliwy do ognia, tak było od szczeniaka
To samo widzę po mojej Pc, tego typu rady powodowałyby miliardkrotny większy szal i wsciek, wręcz walke i szamotaninę siląc się na wyrwanie z uścisku z gigantyczną agresją i wtedy można było jeszcze niekontrolowanie zarobić gdzie popadnie. Na pewno żadne zakleszczenie nie uspokoiłoby szybciej ,przeciwnie....Armagedon, az mi się w pale nie mieści jakie miałoby to naislenie, ale rozumiem, bo byłam taka sama nietykalska podczas furii
Tak wiec Inko o ile do niektórych dzieci przytulasnych mogłoby to zdan egzamin, do innych spowodowaloby to piekło na ziemi i tysiąc krotny szał niż podczas odosobnienia . Wyrywając się i szamocząc dziecko przez to jeszcze bardziej rozjuszone o wiele bardziej może sobie krzywdę zrobić większą i mieć poważniejsze obrażenia, do tego znacznie szybciej wytrącić z równowagi rodzica, niż w sytuacji ,kiedy wrzaskun w innym pomieszczenu powydziera się do sufitu i na tym koniec.
Elie
Tu nie mam na myśli samego kąta, karnych jeżyków, po prostu odseparowanie od siebie wydzierającego się dziecka z danego pomieszczenia w którym się przebywa, choćby wystarczy np. wygonić z kuchni ,gdy dziecko dostaje histerii nad naszym uchem w celu wymuszenia a my akurat mamy tam cos w niej do porobienia.
Ma po prostu nauczyć się ,ze nie będzie mile widziane i akceptowane jego towarzystwo podczas takich brewerii , bo to nie jest nic przyjemnego ,ani żadna rewelacja przebywać koło rozdartego smarka , koniec kropka. Ma wyjść do innego pomieszczenia , wyryczeć się tam i wtedy może przyjść ,kiedy już nie będzie się drzec, ( a jak się stawia to mu "pomoc" wyjść ,bez przeciągania czasu)
29 2015-03-27 16:59:15 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-03-27 17:14:39)
in_ka, a jak Cie złapię i unieruchomię ręce i nogi wbrew Twojej woli to będzie ograniczenie wolności ze względu na Twoje bezpieczeństwo (w końcu tyle zagrożeń jest na świecie) czy bezprawne zniewolenie?
Jaka krzywdę robi sobie drący gębę smarkacz?
jesteś faktycznie zainteresowana postępowaniem z rozhisteryzowanym dwulatkiem czy potyczką słowną ze mną
określ się jasno, spróbuję się wtedy dostosować do twojego zapotrzebowania
Tak wiec Inko o ile do niektórych dzieci przytulasnych mogłoby to zdan egzamin, do innych spowodowaloby to piekło na ziemi i tysiąc krotny szał niż podczas odosobnienia . Wyrywając się i szamocząc dziecko przez to jeszcze bardziej rozjuszone o wiele bardziej może sobie krzywdę zrobić większą i mieć poważniejsze obrażenia, do tego znacznie szybciej wytrącić z równowagi rodzica, niż w sytuacji ,kiedy wrzaskun w innym pomieszczenu powydziera się do sufitu i na tym koniec.
nie zgadzam się z tobą,
dwulatek to małe dziecko, bardzo łatwo je tak ograniczyć (objąć, przytulić), że nie ma większego problemu, dzieci często same w płaczu (czyli podnieceniu emocjonalnym) chcą aby je przytulać (potrzeba kontaktu fizycznego z opiekunem)
przypomnę, że niemowlęta wręcz owija się dość ciasno, co powoduje ich wyciszenie daje poczucie bezpieczeństwa
ale Mortisha ty możesz stosować swoje metody, jakie chcesz, każdy rodzic ma wybór
gorzej z dziećmi, bo one sobie rodziców nie wybierały ...
ogrom miłości i mamy rodzicielstwo bliskości, metodę, którą ja stosuję.
Wsłuchuję się w potrzeby mojego dziecka (nie równa się to pozwalaniu na wszystko!).
Dużo tłumaczę, przytulam.
Syn w maju kończy 2 latka, nie mam z nim problemów. Nie krzyczę, nie biję, nie szarpię.
przyjemnie czytać ![]()
Elie
Tu nie mam na myśli samego kąta, karnych jeżyków, po prostu odseparowanie od siebie wydzierającego się dziecka z danego pomieszczenia w którym się przebywa, choćby wystarczy np. wygonić z kuchni ,gdy dziecko dostaje histerii nad naszym uchem w celu wymuszenia a my akurat mamy tam cos w niej do porobienia.
Ma po prostu nauczyć się ,ze nie będzie mile widziane i akceptowane jego towarzystwo podczas takich brewerii , bo to nie jest nic przyjemnego ,ani żadna rewelacja przebywać koło rozdartego smarka , koniec kropka. Ma wyjść do innego pomieszczenia , wyryczeć się tam i wtedy może przyjść ,kiedy już nie będzie się drzec, ( a jak się stawia to mu "pomoc" wyjść ,bez przeciągania czasu)
No ja to właśnie tak zrozumiałam, dlatego nie ogarniam oburzenia, które się pojawiło - co najmniej, jakbyś zaproponowała wielkie lanie, żeby się dziecko uspokoiło. ![]()