Witajcie,
Byłam wczoraj na drugiej randce z fajnym facetem, było miło i w ogóle mam wrażenie, że miedzy nami jest chemia... Niestety zdażyła mi się potworna wpadka. Chłopak pocałował mnie, a ja.... natychmiast przerwałam pocałunek i zaczęłam się ze stresu śmiać
Przeprosiłam go i na poczekaniu wymyśliłam wymówkę, że nie jestem gotowa, że potrzebuje czasu.. Żenada... jak można było zrobić z pocałunku wielkie halo, jeśli dojdzie do drugiego, to pomyśli, ze skoro wcześniej nie chciałam, to teraz widocznie się zaangażowałam... Porażka. Jestem tak zawstydzona swoim zachowaniem, że nie umiem sobie z tym uczuciem poradzić.
Facet niby obrócił wszystko w żart i w ogole zachowal sie miło, ale nie wiem co bedzie dalej. Zrobiłam z siebie wariatkę i już.
Co gorsze o ile spodziewałam się pocałunku, o tyle, totalnie nie spodziewalam sie reakcji mojego ciała... Poczułam jego usta i chyba się przerazilam, że za chwile wszystko się zepsuje, bo albo on mnie rozczaruje albo ja jego...
Problem w tym, że delikatnie mówiąc nie jestemy nastolatkai, w naszym wieku ludzie mają juz swoje rodziny... Ja nie miałam szczescia do zwiazkow, w całowaniu również mam zawstydzająco słabe doświadczenie, bo całowałam się tylko z 1 facetem, którego język skutecznie mnie zniechęcił do franc. pocalunkow... Ale przeciez nie powiem temu chlopakowi, że jest drugim facetem, z którym się całowałam...
Co więcej koszmarnie się boję, że drugi pocałunek skończy się podobnie i odepchnę go zanim nawet zdążę się zastanowić co robię!!!
Chciałabym, aby w pocałunek było zaangażowane i ciało i psychika, tak abym mogła oddać się przyjemności dawania i brania, a poki co to bede sie zastnawiac co mam teraz robic, jaki ruch wykonac... tak mechanicznie...
Chciałabym żeby to był moment zapomnienia, a nie test, który zaważy o dalszych losach znajomosci
Niesttye nie umiem o tym myśleć inaczej, chyba wlasnie przez brak doswiadczeń. A niestety pocałunki rzutują na rozwoj relacji.
Poza tym panicznie boję się, że jego pocałunki nie będą delikatne (a takie lubię), i po prostu zniechęcę się po całości...
Rozpisałam się, ale nie mam z kim o tym pogadac, bo nawet pisząc to czuję, że płonę ze wstydu...