Witajcie,
W dniu dzisiejszym otrzymałem pozew rozwodowy. ?Żona? ubiega się o rozwód bez orzekania o winie, a jednocześnie w ramach uzasadnienia wskazuje powody, które oczerniają moją osobę jako winnego rozpadu małżeństwa. ?Żona? zrobiła z siebie ofiarę i wszystkim znajomym oraz rodzinie przytacza wskazany argument jako powód naszego rozstania. Mam dowody, które mogą go zbić ale wolałbym na razie ich nie wyciągać.
Pomimo licznych dowodów przeciwko żonie (zdrada emocjonalna, opuszczenie wspólnego mieszkania, niedojrzałość do małżeństwa itp. ) chcę możliwie szybko zamknąć ten nieszczęsny etap swojego życia i jestem za tym aby sąd nie orzekał o winie i na pierwszej rozprawie orzekł rozwód.
Stąd pytanie do Was.
Mam 3 tygodnie na odpowiedzenie na pozew. Czy w odpowiedzi powinienem wskazać, że zgadzam się na orzekanie bez winy ale jednocześnie nie zgadzam się z przytoczoną argumentacją (która traktuje mnie jako ?tego złego?) ? Czy w takim przypadku mam przedstawić swoją wersję rozstania? Jeżeli tak to jak bardzo dokładnie mam opisać powody rozstania? Będzie tego dużo?
Jak już wspominałem chcę szybko zamknąć temat i uniknąć wyciągania brudów. Nie wiem czy w przypadku przesłania mojej wersji wyznaczony termin rozprawy nie wydłuży się o kilka miesięcy a szansa na jego szybkie orzeczenie zmaleje.
Drugie pytanie: Co się stanie jeżeli potwierdzę całą argumentację ?żony?? Czy poza jej wewnętrzną satysfakcją, w jakichkolwiek kartotekach będą znajdowały się później informacje na temat powodu rozstania?
Nasze "wspaniałe" małżeństwo do wyprowadzki żony trwało 5 miesięcy, a licząc do dnia dzisiejszego prawie 7. Nie mamy dzieci.
Jakie macie doświadczenia z tym związane? Co radzicie?
Z góry dziękuję za informacje.
Pozdrawiam