Założyłam wątek, gdyż interesuję mnie bardzo co sądzicie o właśnie takich metodach leczenia? (jeśli jest gdzieś, a przeoczyłam to wybaczcie). Coraz bardziej zaczęłam się tym interesować, coraz więcej wpada mi w ręce artykułów na temat uzdrawiania tą właśnie metodą. Nawet w mojej rodzinie był taki przypadek, że kuzyn wyjeżdżał do innego miasta , zeby skorzystać z takiej energoterapii. Jak się dowiedział.. problemy z zajściem w ciąże żony wynikały z tego, że był (jak to nazwał fachowo "zablokowany") i za dużo w nim nagromadziło się złej energii na co wpływał stres, przemęczenie. Nie wystarczyła jednak jedna wizyta. Stopniowo zaczął się odblokowywać oraz pomógł na permanentne bóle kręgosłupa. Ponoć czuł ta energię w całym ciele i jak to rzekł "był nią naładowany i czuł się jakby spadł z niego jakiś niewidzialny balast".
Rok później urodziło się pierwsze dziecko, a po dwóch latach druga córa.
Nie wiem co myśleć, czy jest to siła podświadomości? czy są tak genialnymi psychologami z siłą wpływania?:)
A może ktoś z Was kiedyś miał styczność z takim rodzajem leczenia?
Piszcie śmiało swoje zdania ![]()
Podobne tematy
Ja sie caly czas zastanawiam, jak to jest mozliwe ze biore komorke, podaje numer i za pare sekund
rozmawiam z kolezanka ktora mieszka w oleglosci 900km ode mnie.
Jak to jest mozliwe???
Przeciez nasze telefony nie sa polaczone zadnym kablem ... to chyba jakas magia albo cud !!!![]()
Owszem miałam styczność, umierała mama mojego męża, a moja teściowa na raka. Niby ten człowiek komuś tam pomógł, ale skoro był taki dobry dlaczego leczył ją dosłownie kilka dni przed śmiercią i nie "wyczuł", że to już nie ma sensu. No odpowiedź jest prosta.
Kasa ![]()
Zielony Domek, prosze NIE ZROZUM mnie zle, ALE... jesli NIE CHODZILO O KASE , to mozliwe, ze
chodzilo o tzw. " ostatnia deske ratunku" .
Moze i wyczul albo i wiedzial, ze stan chorej jest b.powazny mimo tego,
probowal jeszcze te slabe, ostatnie
sily odpornosciowe uaktywnic. Jesli Lekarze rozlozyli bezradnie rece, a "ten czlowiek" (nie podajesz o nim zadnych informacji , ani tego w jaki sposob ja leczyl ) TEZ odmowliby, to tak jakby odebrano chorej jeszcze za zycia ostatnia nadzieje. To tez zabija, kiedy czlowiek sie poddaje.
A poza tym ,zaden znachor nie jest cudotworca. Piszesz, ze leczyl ja doslownie pare dni przed smiercia. To znaczy ze juz dawno przedtem bylo bardzo zle.
Ja sama nienawidze szarlatanow( jako manipulatorow, klamcow i wyzyskiwaczy) poniewaz pod przykrywka wlasnych korzysci, wyrzadzaja oni duzo krzywdy.
Niestety w tych kregach nielatwo jest oddzielic ziarna od plewow i dlatego wiekszosci z nich jest trudno zdemaskowac!
pozdrawiam
Miałam styczność z bioenergoterapeutą jako dziecko, niewiele pamiętam ale wtedy pomógł mi w przeciwieństwie do lekarzy.Teraz znowu mam problem i podobną sytuację, rozważam wizytę u pana Popko. Nie wiem skąd u mnie taki opór, powinno się przecież wykorzystać każdą możliwość.