w skrócie opowiem moją włosową historię i jeśli znajdzie się tu ktoś w podobnej sytuacji, komu udało się z tym uporać bardzo proszę o pomoc
Dwa lata temu rozjaśniłam włosy rozjaśniaczem. Później malowałam jedynie odrosty co około miesiąc- dwa. Po roku zauważyłam przy samej głowie odstające małe włoski- efekt tzw wicherków, do tego pojawił się problem z pękającymi koncówkami i duuuży problem z rozczesywaniem.
Pół roku temu znajoma fryzjerka zaproponowała, że zrobi mi jaką super odnowe włosów. Gwarantowała piękne lśniące, niepękające włosy efekt okazał się odwrotny. Miało to polegać na przyciemnieniu ich, przez nałożenie czegoś- nie wiem co to było, mówiła że broń Boże to nie jest żadna farba i to nie spali mi włosów.
Zabieg ten miała powtórzyć po kilku miesiącach jednak po pierwszym razie moje włosy ledwo to przeżyły o ile można powiedzieć że żyją ;/ Są suche, spalone, rozczesać w dalszym ciągu bym nie mogła bez nałożenia odzywki lub maski. Łamią się juz nie tylko przy końcach ale w połowie włosów (mam długie włosy) albo i dalej.. straciłam przez to mnóstwo moich kłaczków
zawsze miałam bardzo gęste włosy teraz jak na to zostało ich niewiele. Okropnie odstają, bo są połamane na róznych długościach. Wyglądają po prostu strasznie.
Moja pielęgnacja wygląda tak :
Myję je dwa-trzy razy w tygodniu. Przed każdym myciem smaruje je olejem, albo oliwą z oliwek- czasem zostawiam na noc. Myję szamponem z Alterry albo jakimś dla dzieci np. z Nivea BABY raz na miesiąc jakimś silniejszym detergentem. Po każdym myciu nakładam jakąś maskę z Kallos'a ( mam różne ), zawijam w folię i tak chodzą minimum 30 minut . Oprócz tego używam olejku Issana.
włosy rozczesuje szczotką TT.
co jeszcze mogę zrobić ? ma ktoś może jakieś pomysły? najlepiej coś sprawdzonego co faktycznie przyniosło efekty
z góry dziękuję!