netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Trudny związek

10 odpowiedzi3 304 wyświetleniazałożony przez Fallen, 08.03.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1 Ostatnio edytowany przez Fallen (2015-03-08 01:18:08)

Temat: Trudny związek

Witam wszystkie Panie. Jestem nowa na tym forum i z gory przepraszam, ze najpierw nie przedstawilam sie w przeznaczonym temacie oraz za brak polskich znakow ale pisze na szybko zanim rozmysle sie.
Historia bedzie dluga:
Mam 24 lata. Mieszkam w malej miejscowosci. W wieku 18 lat wyjechalam do Warszawy poniewaz oczekiwalam, ze tam uda mi sie skonczyc studia, znalezc dobrze platna prace i zyc na chociaz przyzwoitym poziomie. W tym czasie bylam z moim eks- M. Niestety zwiazek sie rozpadl, teraz dobrze go wspominam, mysle, ze po prostu nieszczegolnie do siebie pasowalismy. Po rozstaniu poznalam przez internet mojego obecnego chlopaka W. W. jest w moim wieku, na poczatku zrobil na mnie wielkie wrazenie. Jedynym minusem byla straszna odleglosc dzielaca nas (mieszka obok miasta w ktorym ja mieszkalam zanim wyjechalam do stolicy). Dlatego wspolnie podjelismy decyzje, ze wroce do siebie (on nie chcial sie przeprowadzac z powodu pracy). Wrocilam. Szukalam pracy a zwiazek trwal i bylo dobrze. Do czasu. Mniej wiecej po poltorej roku zaczely sie pierwsze niepokojace dla mnie objawy. Pierwszy z nich to moje szukanie pracy: W. ciagle twierdzil, ze ta praca nie jest ok bo tam za duzo facetow, a tutaj tez nie bo co beda mnie podrywac itd. Wiec szukalam czegos co mu bedzie odpowiadac a w tym czasie bylam na jego utrzymaniu (tak nie jestem z siebie dumna). Zaczelo sie tez dziwne zwracanie do mnie. Nie wiem jak mam to opisac ale W. stal sie zupelnie innym czlowiekiem niz ten, ktorego poznalam. Nie ma dla mnie za grosz szacunku. Zwraca sie do mnie jak no do smiecia. Teksty typu: Ty glupia pizd*, pojeba** Cie, debilka, idiotka i wszelkie inne wyzwiska sa na porzadku dziennym bez powodu lub z powodem (nie jestem swieta, tez czasami np. powiem mu, ze nie mam ochoty na to co on ma a wtedy to sie zaczyna). Zawsze, zawsze zwala wine na mnie. Niewazne co by sie nie staloo to wina jest moja. Moze podam przyklad: ostatnio obiecal mi, ze sobote spedzimy wspolnie bo w tygodniu ma malo czasu dla mnie i brakowalo mi go. Bardzo sie cieszylam. Jednak w sobote oznajmil mi, ze dzwonil kolega wiec idzie z nim gdzies tam. Wtedy nie wytrzymalam psychicznie i powiedzialam mu, ze jest klamca. Po tym zaczal mnie tradycyjnie wyzywac, poszedl gdzies, wrocil pijany i zaczal mowic mi, ze to wszystko moja wina, ze ten zwiazek tak wyglada bo jestem popierdo***. Kolejny przyklad; mialam problemy z kregoslupem, potrzebna byla operacja. Poprosilam go, zeby dal mi kase na leki bo nie mam. Dal. Potem przyszly powiklania bo musialam chodzic do sklepu, z psem itd bo nie bylo nikogo kto zrobilby to za mnie. Wyzywal mnie, ze to moja wina, ze jestem jebnie** bo mialam nie chodzic. Tlumaczenie, ze musze cos zjesc a zeby zjesc musze cos kupic na nic sie nie zdalo.
Kolejny: siedzialam na skypie z kolega i jego dziewczyna, rozmawialismy o pierdolach. Potem W. powiedzial mi, ze mam kochasiow i ze moge do nich wypierdalac. Nie wytrzymalam nerwowo i powiedzialam to koledze, ktory postanowil z nim pogadac, ze nic nas nie laczy. Wtedy zamiast nie wiem przeprosic za takie chore oskarzenia zaczal mi grozic, ze jak jeszcze raz powiem cos takiego komukolwiek to pozaluje.
Do tego wszystkiego jest strasznym maruda: nigdy nic mu nie pasuje, zawsze, wszystko jest zle i on jedyny jest dobry a reszta to gowna i frajerzy. Prosilam go, zeby sie ograniczyl z tym bo to naprawde frustrujace slyszec ciagle tylko i wylacznie narzekanie i wyzywanie na cos/kogos. Uslyszalam, ze ma powod to narzeka. Ale powod jest zawsze: bo internet wolno chodzi, bo pogoda, bo korki, bo sie nudzi, bo sie nie nudzi i nie ma czasu. To jedyne co slysze od niego. Ciagle narzekania/wyzwiska pretensje.
Nie raz, nie dwa probowalam go zostawic. No wlasnie, probowalam. Zawsze sie schodzilismy, zawsze obiecywal mi, ze sie zmieni, plakal, mowil, ze sie zabije, ze rozpier*** sie autem, ze bede plakac, pozaluje, bede zalowac, ze sie urodzilam. Do pewnego czasu wierzylam w to. Jednak nie przesadzajac tych obietnic bylo pewnie okolo 300. Nie spelnil ani jednej a ja jestem glupia i nie umiem go zostawic. Boje sie jak sobie poradze, ze bede sama, czesto wydaje mi sie, ze przesadzam, ze sama sobie wmawiam i to moja wina a on nie jest zly tylko troche narwany. Jestem strasznie zmeczona, nie chce mi sie zyc, chcialabym jakos od tego uciec. Ale jak juz go zostawie to potem po dniu, dwoch zaczynam tego zalowac i wszystko zaczyna sie od nowa. prosze pomozcie mi...

2

Odp: Trudny związek

Wyobraz sobie, ze to Ty czytasz ten post, jako osoba postronna.Dziewczyna pisze, ze jest w zwiazku, ale jest jej zle, w wszystkie proby naprawy zwiazku nie udaja sie ?
Co bys odpowiedziala ?
Jestes mloda, powinnas zyc inaczej, miec kogos, kto Cie docenia, z kim mozna pogadac.Sama zreszta wiesz.Nie jestes skazana na cierpienie.A tkwiac w tym zwiazku zamykasz sie na cos nowego, co czeka na Ciebie w swiecie.Ale Ty to nowe lepsze odrzucasz.
Nie masz dzieci, nie jestes zalezna finansowo ani mieszkaniowo.Napisz, co Cie przy nim trzyma ?

3 Ostatnio edytowany przez verdad (2015-03-08 09:57:16)

Odp: Trudny związek

Wyslalo mi sie dwa razy.Prosze o usuniecie,

4

Odp: Trudny związek

Byłam w podobnej sytuacji, a teraz jestem w trakcie załatwiania rozwodu.
Nasze słowa tak czy siak nic Ci nie dadzą. Przyjdzie dzień, że będziesz sama, pomyślisz i uświadomisz sobie, że to nie ma sensu. Tak po prostu ockniesz się i postanowisz, że koniec z takim życiem.

Tacy ludzie rzadko się zmieniają. Są tak zadufani w sobie, że żadne argumenty nie docierają. Egoista już zawsze będzie egoistą i choćbyś na rzęsach stawała, nic z tym nie zrobisz.

5

Odp: Trudny związek

To Twoim miejscu wróciłabym do Warszawy to najlepsze rozwiązanie według mnie, świeży start.

6

Odp: Trudny związek

Nie uzależniaj się od niego. Dasz sobie radę sama. Brak szacunku w związku nie można akceptować.

7 Ostatnio edytowany przez Fallen (2015-03-08 20:04:34)

Odp: Trudny związek

Wiem o tym dziewczyny i moja "logiczna" strona mnie wie to. Dzisiaj powiedzialam mu, ze to koniec i dluzej tego nie zniose. Napisal mi bardzo dluga wiadomosc opisujaca jak to wszystko moja wina i jakim on byl dobrym partnerem poza drobnymi wyjatkami. Teraz za nim tesknie i sie boje. Nie wiem jak wyjsc z tego zwiazku, naprawde... Boje sie, ze jutro czy za 2 dni sie poddam i wszystko zacznie sie od nowa.

edit:
Na pytanie co mnie przy nim trzyma: nie wiem sama. Naprawde nie wiem.

8

Odp: Trudny związek

ja tez tkwie w zwiazku 4,5 roku z przerwa, w ktorym nie jestem przez faceta szanowana, na poczatku ujal mnie szacunkiem i traktowal jak nikt inny, byl cudowny, a teraz…probujemy wszystko odbudowac, ale czasem mam wrazenie ze on mnie wrecz nienawidzi, wczoraj wyzwal od szmat, kurew, dziwek, pizd, na dodatek nigdy nie przeprasza, usprawiedliwia to tym, ze ja tak na niego dzialam, czesto slysze, ze ma mnie dosc, nie moze na mnie patrzec, ze siedze tylko w domu na pizdzie jak on to ujmuje, ze nic nie robie(mam ciezkie studia), ale on ma to za nic, dzis powiedzial ze jestem nikim, ciagle zmienia plany, ktore byly juz ugadane, gnoi mnie, zwala wszystko na mnie, nie mam nic do powiedzenia w tym zwiazku, bo jak mam inne zdanie to od razu awantura i rozstania, albo grozby, teraz nawet nie chce jechac ze mna nigdzie na sylwestra, chociaz ostatnio sam zgodzil sie na wyjazd w gory, ale dzis stwierdzil, ze wogole bedziemy spedzac sylwestra osobno, bo on nie bedzie kasy wydawal na kogos takiego jak ja, z kim nie ma ochoty spedzic minuty, a co dopiero gdzies jechac, jego znajomi mnie nienawidza, oczywiscie trzyma ich strone, potrafi mnie wystawic do wiatru w ostatniej chwili, rok temu w grudniu ze mna zerwal i pojechal na sylwestra z kolegami, super sie bawil, a mnie powiedzial, ze mial sie w sylwesrra oswiadczyc ale ja wszystko zjebalam, nie bylismy ze soba pol roku.mam juz naprawde dosc, czuje sie jak scierka do podlogi, kocham go nadal wiem ze to glupie, ale tak mnie uzalezlil od siebie, mam wrazenie ze to wszystko naprawde tylko moja wina, bo tak mi ciagle wmawia, wedlug niego powinnam sie cieszyc ze do mnie wrocil i nic nie wymagac, tylko siedziec w domu i na niego patrzec, o mieszkaniu razem moge tylko pomarzyc, o zareczynach, slubie, dzieciach, on nie planuje ze mna przyszlosci i mowi to otwarcie oraz to, ze mnie nie kocha, takie rzeczy mowi mi w nerwach, nie wiem co sie stalo z tym czlowiekiem, jak z nim rozmawiac zeby nauczyl sie szacunku?

9

Odp: Trudny związek

Powiem Ci ze jestem w podobnej sytuacji.3lata zwiazku z facetem przeprowadzka do niego , rezygnacja z pracy. 2tygodnie po mieszkaniu razem zaczal sie dramat mój dramat. Nie szanuje mnie , myśli wylacznie tylko o sobie , ostatnio soe z nim poklocilam bo nie chcialam pojechac z nim do jego znajomego wiec on caly dzien sie nie odzywał wyzwal,mnie od poje*banej. Wrocil wieczorem wykapal sie ubral . Zapytalam gdzie jedzie a on na to ze jade daleko aby na ciebie nie patrzeć. Mam dosyc mieszkam u niego jestem tu calkiem sama , nie mam znajomych nic zero . Nie wiem co mam robic. Pomocy

10 Ostatnio edytowany przez jasmine26 (2015-09-20 00:21:25)

Odp: Trudny związek

Myślę, że W. ma bardzo poważne problemy psychiczne ze sobą, wynikające w dużej mierze z kompleksów. Widać też, że jest rozczarowany, sfrustrowany i wyładowuje się na Tobie. Dodatkowo spadł na niego ciężar utrzymywania Ciebie. Na pewno też jest to pewien kłopot, zwłaszcza, że leki kosztują. Brak szacunku do Ciebie spowodowany jest jego chorym charakterem i tym, że ma świadomość, że coraz bardziej się od niego uzależniasz. Powinnaś wiedzieć, że nigdy dla żadnego faceta nie powinno się poświęcać swojego życia, swoich planów i kariery. Jak zostaniesz kurą domową na utrzymaniu to prędzej czy później albo straci do Ciebie szacunek, albo kopnie Cię w dupę, albo jedno i drugie. Niestety w życiu trzeba myśleć o sobie przede wszystkim i znaleźć kogoś, z kim Twoje plany będą się pokrywały. Nie powinnaś była wracać tylko ze względu na niego bo widzisz jak to się dla Ciebie skończyło. Na dzień dzisiejszy to nie jest facet do życia, do tworzenia normalnego związku.  Wróc do Warszawy jesli nadal masz tam większe perspektywy, zadbaj o siebie o swój rozwój, a facet odpowiedni się znajdzie. Inaczej zmarnujesz sobie życie- będziesz wiecznie wyzywana i popychana i nie wiadomo co jeszcze...Takiej pragniesz dla siebie przyszłości?

11

Odp: Trudny związek
Fallen napisał/a:

Wiem o tym dziewczyny i moja "logiczna" strona mnie wie to. Dzisiaj powiedzialam mu, ze to koniec i dluzej tego nie zniose. Napisal mi bardzo dluga wiadomosc opisujaca jak to wszystko moja wina i jakim on byl dobrym partnerem poza drobnymi wyjatkami. Teraz za nim tesknie i sie boje. Nie wiem jak wyjsc z tego zwiazku, naprawde... Boje sie, ze jutro czy za 2 dni sie poddam i wszystko zacznie sie od nowa.

edit:
Na pytanie co mnie przy nim trzyma: nie wiem sama. Naprawde nie wiem.

Dobra relacja jest wtedy gdy ludzie nie wyżywają się na partnerze za niepowodzenia życiowe. Jeśli tak robią, to nie ma szans na to żeby być dalej ze sobą, rozumiesz??? Jeśli z nim zostaniesz to doznasz dalszej krzywdy i uraz ci się utrwali. On powinien spokojnie z tobą rozmawiać odnośnie trudności i nigdy nie podnosić głosu. Szukaj innego faceta, który w obliczy problemów będzie ci mówił że jest mu ciężko ale nie będzie widać po nim żeby się załamywał. Wręcz przeciwnie będzie się cieszył że spędza z tobą czas bo wtedy zapomina o problemach. Taki partner jest idealny.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026